Reklama

Święta z Galicji

Niedziela małopolska 14/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jest 26 kwietnia 1892 r. Osiemnastoletnia energiczna dziewczyna w towarzystwie starszej od siebie o rok koleżanki Moniki Gdaniec zmierza zdecydowanym krokiem z dworca kolejowego w Krakowie w stronę Domu Prowincjalnego Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego ŕ Paulo przy ul. Warszawskiej 8. Marta Wiecka, chociaż młodsza o rok, wyraźnie występuje w roli przewodnika. Na twarzach obu dziewcząt, mimo zmęczenia podróżą, gości radość. Cieszą się, że udało się pokonać granicę zaboru pruskiego i dotrzeć do dalekiego Krakowa. Przyjechały z Pomorza, Marta z Nowego Wieca, a Monika ze Szczodrowa. Ich podróż rozpoczęła się w Starogardzie Gdańskim, gdzie na stacji pożegnali je najbliżsi. Marcie jak zwykle dopisuje humor, nawet teraz, w obliczu nieznanego.
Marta miała być przyjęta do Zgromadzenia u Sióstr Miłosierdzia w Chełmnie, w pobliżu rodzinnej miejscowości. Niestety, Monice odmówiono przyjęcia z powodu ograniczenia liczby kandydatek do postulatu w danym roku, narzuconego przez zaborcę pruskiego. W Krakowie, należącym do Galicji i cieszącym się większą wolnością w dobie rozbiorów, przyjęto je obie. Toteż Marta zrezygnowała z pewnego już miejsca, by dopomóc koleżance w realizacji powołania. Po drodze wstępują do kościoła św. Floriana, znajdującego się przy placu Matejki, by w krótkiej modlitwie ofiarować Bogu swą przyszłość.

Życie zakonne

Jeszcze w dniu przyjazdu zostają przyjęte do postulatu. Ten czas ma im pozwolić z bliska przyglądnąć się życiu sióstr, by podjąć decyzję, czy pragną oddać się Bogu we wspólnocie na całe życie. Stopniowo zaznajamiają się z duchem, charyzmatem i zwyczajami zgromadzenia. Wystarczają cztery miesiące, by zarówno kandydatki, jak i zgromadzenie nabrało moralnej pewności, że są powołane przez Boga i gotowe podjąć życie siostry Miłosierdzia. Przechodzą więc do kolejnego etapu formacji, czyli seminarium zwanego w innych zakonach nowicjatem. Odtąd już na zawsze przyjmują imię siostry Miłosierdzia.
W kwietniu następnego roku odprawiają ośmiodniowe rekolekcje, pod koniec których - 21 IV 1893 r. - otrzymują pełny strój siostry Miłosierdzia i zostają posłane do służby Chrystusowi w ubogich. W tym momencie rozchodzą się drogi kociewskich koleżanek. S. Marta zostaje posłana do pracy w największym szpitalu w Galicji - Szpitalu Powszechnym we Lwowie, s. Monika będzie pracować w Szpitalu Dziecięcym im. św. Ludwika w Krakowie.

Śmierć i kult

Nadchodzi rok 1904. S. Monika, będąca teraz w Białymkamieniu, miejscowości położonej na wschód od Lwowa, dowiaduje się, że jej koleżanka zmarła 30 maja w dalekim Śniatynie, leżącym na granicy Galicji z Bukowiną. Od dawna s. Marta budowała ją wzorową postawą zakonną, a teraz wszyscy zaczynają o niej mówić jak o świętej. Jej śmierć w wieku 30 lat miała szczególną wymowę. Oddała życie za drugiego człowieka, pracownika szpitala, ojca rodziny, którego zastąpiła przy dezynfekcji pomieszczenia po osobie chorej na tyfus. Zaraziwszy się tą chorobą, zmarła kilka dni później.
Kolejne lata przynoszą wieści, iż na grobie s. Marty ludzie wypraszają za jej wstawiennictwem różne łaski. Mimo że siostry Miłosierdzia opuściły tę placówkę 16 lat po śmierci s. Marty, o grób troszczą się mieszkańcy Śniatyna i okolic. Czynią to zarówno katolicy obrządku greckokatolickiego, ormiańskiego i rzymskokatolickiego, jak i wyznawcy prawosławia, a nawet religii mojżeszowej.
W 1948 r. umiera w Domu Prowincjalnym w Krakowie s. Monika. Zostaje pochowana w grobowcu sióstr na cmentarzu Rakowickim. 50 lat później rozpoczyna się proces kanonizacyjny s. Marty. Do zgromadzonych dokumentów dołączono także świadectwo s. Moniki:
„W postulacie i w Seminarium zawsze była wzorową, nigdy nie zasłużyła na upomnienie i również, choć niby nie różniła się od innych Sióstr, była jakoś więcej duchową - Bożą. Jej swobodna wesołość, Jej wielka miłość dla Pana Jezusa - czyniła Jej wszystko łatwym i miłym, jak gdyby nie odczuwała walk i trudności, tak częstych w początkach świętego powołania”.
Beatyfikacja służebnicy Bożej s. Marty Wieckiej odbędzie się 24 maja br. we Lwowie. Uroczystości będzie przewodniczył kard. Tarcisio Bertone.

Więcej: www.martawiecka.pl

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Panie! Daj nam sił, byśmy przynosili owoce naszego nawracania się na miłość!

2026-10-01 08:11

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Bóg oczekuje jedynie od człowieka, aby przynosił owoce nawrócenia, owoce miłości i pracy, owoce przyjaźni i modlitwy, by był pracowity w swoim życiu. To najważniejsze, czego oczekuje od człowieka Bóg. Daje mu wiele, obdarza go swoją łaską, przychodzi mu z pomocą w każdej sytuacji, czekając w zamian na – nawet minimalne – owoce jego działań.

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?» Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
CZYTAJ DALEJ

Abp Wacław Depo: rodzina nie jest rodzajem umowy czy powiązań prawnych, jak tego chcą "związki partnerskie"

2026-10-04 22:00

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

BPJG

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

- Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądów, to nie jest nawet tylko prawo religijne, ale to jest podstawowe prawo człowieka - przypomniał na Jasnej Górze abp Wacław Depo. Delegat KEP ds. Stowarzyszenia Żywego Różańca przewodniczył Mszy św. z udziałem Częstochowian i pielgrzymów, głównie z Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej. Uroczystość poprzedziły rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej.

Przypomniał, że „fundamentalnym zadaniem jest przyjęcie z wiarą prawdy o nieskończonej godności każdego człowieka”. Podkreślił, że to zadanie wynika z faktu, że człowiek został stworzony z miłości Boga. – Od Boga wyszliśmy i do Boga idziemy – mówił kaznodzieja. Wskazał, że drugim zadaniem jest prawo do życia, a jest ono nie jest tylko kwestią światopoglądów, nie jest nawet tylko prawem religijnym, ale jest podstawowym prawem człowieka. Trzecim zadaniem, które wskazał metropolita częstochowski jest przywrócenie rodzinie jej prawdziwego wspólnotowego charakteru i godności. Przekonywał, że „rodzina nie jest rodzajem kontraktu, umowy czy instytucjonalnych powiązań prawnych, jak tego chcą związki partnerskie. Jest wspólnotą osobową życia i miłości”. Przypomniał, że Chrystus związek małżeński mężczyzny i kobiety wzmocnił i podniósł do miary sakramentu.
CZYTAJ DALEJ

Franciszek wciąż uczy, jak odbudowywać Kościół

2026-10-05 08:05

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

odpust parafialny

Joanna Popławska

Św. Franciszek wciąż inspiruje po 800 latach

Św. Franciszek wciąż inspiruje po 800 latach

W 800. rocznicę śmierci św. Franciszka z Asyżu parafia nosząca jego wezwanie w Łodzi przeżywała uroczystość odpustową. Eucharystia była jednocześnie zwieńczeniem tygodniowych misji parafialnych prowadzonych przez braci kapucynów. — To wszystko, co wydarzyło się w tym tygodniu, ma być zaniesione do twojego życia — mówił br. Grzegorz Dziedzic OFMCap.

— Przez tydzień przygotowywaliśmy się do 800. rocznicy śmierci św. Franciszka poprzez święte misje, które w naszej parafii prowadzili bracia kapucyni Michał Stec i Grzegorz Dziedzic — mówił na rozpoczęcie Eucharystii proboszcz ks. Andrzej Michalak.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję