Reklama

Kultura

Długa droga do domu obrazu "Przy fortepianie" Jacka Malczewskiego

Obraz Jacka Malczewskiego "Przy fortepianie", polska strata wojenna, powrócił w tym tygodniu na swoje miejsce - do Muzeum Narodowego w Warszawie. Nie znamy całej jego historii, wiemy, że pojawił się na aukcjach w Nowym Jorku oraz Londynie - powiedziała PAP naczelnik wydziału restytucji dóbr kultury MKiDN Agata Modzolewska.

2020-06-23 07:40

[ TEMATY ]

sztuka

obraz

obraz

PAP/Andrzej Lange

PAP: Czy istnieje procedura, według której domy aukcyjne muszą sprawdzać, czy dzieła, które sprzedają nie są stratą wojenną?

Agata Modzolewska: Oficjalnej procedury, do której muszą się stosować domy aukcyjne nie ma, ale większość renomowanych domów aukcyjnych sprawdza obrazy oraz inne obiekty, które przeznaczają do sprzedaży w ogólnoświatowych serwisach, bazach skradzionych dzieł sztuki. Niektóre z tych serwisów są prowadzone przez prywatne firmy, takim najsłynniejszym jest serwis "The Art Loss Register". Dzieła są także sprawdzane w bazie Interpolu "Stolen Works of Art". Należy pamiętać, że nie zawsze wszystkie obiekty są zarejestrowane w tych serwisach, nawet Interpol zastrzega, że jeśli obiekt nie figuruje w ich bazie danych, nie znaczy to, że nie został skradziony. Ta informacja mogła np. jeszcze nie zostać wprowadzona do rejestru. Nawet jeśli dom aukcyjny dochowa staranności i oświadczy, że weryfikował obiekt w tych najbardziej znanych serwisach, nie ustrzeże się przed zagrożeniem, że obiekt może być stratą wojenną lub pochodzić z kradzieży.

Czy obraz Jacka Malczewskiego "Przy fortepianie" był zarejestrowany, w którejś z wymienionych przez panią baz?

A.M.: Nie, obraz "Przy fortepianie" nie był zarejestrowany w bazie "The Art Loss Register", na która powoływał się dom aukcyjny i przedstawiał nam dokument, że weryfikował dzieło w tym rejestrze. Był zarejestrowany jedynie w bazie polskich strat wojennych.

Opis do katalogu aukcji domu Rosberys, na której wystawiony był obraz, pomagała przygotować Paulina Szymalak-Bugajska z Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu. Czy to ona rozpoznała w obrazie stratę wojenną?

A.M.: Tak, informację o tym obrazie otrzymaliśmy od Muzeum Narodowego w Warszawie, ale rzeczywiście: o wystawieniu tego obrazu na aukcji poinformowała najpierw pani Paulina Szymalak-Bugajska. Ona też pomagała nam zdobyć informacje dotyczące historii tego obiektu, wzbogacające złożony przez nas wniosek restytucyjny. Pomagali również pracownicy działu inwentarzy Muzeum Narodowego w Warszawie.

Reklama

Dlaczego w opisie obrazu zamieszczonym w katalogu aukcyjnym nie ma informacji, że obraz ten był kiedykolwiek w warszawskim Muzeum Narodowym?

A.M.: Prawdopodobnie ani dom aukcyjny Roseberys, gdzie obraz był wystawiony na aukcji w listopadzie 2019 r., ani dom Christie's, który sprzedał obraz w 1997 r. nie odczytały widniejącego na odwrocie numeru inwentarzowego MN.

Jak to jest możliwe, że obraz, który ma z tyłu sygnaturę Muzeum Narodowego w Warszawie został dwukrotnie wystawiony na aukcji?

A.M.: Tutaj rzeczywiście można by było tę nie do końca należytą staranność domów aukcyjnych podważyć. Rzeczywiście - na obrazie widnieje numer inwentarzowy i skrót "MN", nie ma natomiast pełnej nazwy placówki. Prawdopodobnie nikomu wcześniej nie udało się rozszyfrować, co ten skrót oznacza. Na odwrocie jest jeszcze tylko sygnatura Jacka Malczewskiego. To właśnie numer inwentarzowy był dla nas kluczowy przy identyfikacji obrazu, bo "Przy fortepianie" zostało zarejestrowane w bazie strat wojennych bez ikonografii. Muzeum Narodowe nie zdążyło tego obrazu sfotografować przed wojną, nie zachowały się żadne źródła ikonograficzne. Kiedy zweryfikowaliśmy obraz po sygnaturze okazało się, że w starszej literaturze, m.in. w biografii Jacka Malczewskiego autorstwa Adama Heydela, ten obraz występuje jako "Portret dwóch sióstr". Dopiero kiedy ustaliliśmy, że to ten sam obraz, odnaleźliśmy ikonografię i zachowany przedwojenny wizerunek tego obrazu.

Czy wiadomo, jak obraz trafił w 1997 r. na aukcję domu aukcyjnego Christie's w Nowym Jorku?

A.M.: Nie mamy tej informacji.

Reklama

Czy w listopadzie 2019 r. na aukcji Roseberys doszło do transakcji, czy dzieło zostało odkupione od tego właściciela, który wystawił je na aukcję?

A.M.: W listopadzie 2019 r. do transakcji nie doszło, udało nam się tę sprzedaż wstrzymać, przygotowaliśmy wniosek restytucyjny i rozpoczęliśmy negocjacje z posiadaczem obrazu, które zakończyły się wyjątkowo szybko, jak na prowadzone przez nas procesy restytucyjne. Dotychczasowy właściciel Kevin McCornack wyraził bezwarunkową zgodę na restytucję i obraz został zwrócony do Muzeum Narodowego w Warszawie.

Czy Kevin McCornack kupił dzieło Malczewskiego na wspomnianej już aukcji w 1997 r.?

A.M.: Tej informacji nie mamy, ale wiemy, że przed Kevinem McCornackiem obraz posiadał pan Francis Cairns. Pan McCornack nawet prosił nas o wymienienie jego nazwiska podczas uroczystości przekazania, więc najprawomocniej to pan Cairns kupił obraz na aukcji Christie's, ponieważ był bardzo związany z Polską, pewnie dlatego nabył ten obraz.

Rozmawiała: Olga Łozińska

Obraz Jacka Malczewskiego "Przy Fortepianie" namalowany został w 1877 r. Do 1933 r. posiadała go siostra artysty Helena Karczewska. W 1936 r. Rafał Malczewski, syn artysty zaoferował zakup kolekcji prac ojca Muzeum Narodowemu w Warszawie. "Zgodnie z informacjami na karcie inwentarzowej obrazu, która do dziś zachowała się w Muzeum Narodowym w Warszawie, wiadomo, że został on nabyty właśnie od Rafała Malczewskiego i przyjęty do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie 5 lipca 1937 r." - podał resort.

Obraz Malczewskiego zaginął w czasie II wojny światowej. W 1997 r. został sprzedany na aukcji domu Christie's w Nowym Jorku za 19,550 tys. dolarów. Pół roku temu, w listopadzie 2019 r. dzieło zostało wystawione na sprzedaż przez dom aukcyjny Roseberys z estymacją na poziomie 6000-8000 funtów. Jak podaje resort kultury, wówczas MKiDN zostało poinformowane przez Muzeum Narodowe w Warszawie, że obraz został wystawiony na sprzedaż. W wyniku negocjacji, prowadzonych przez ministerstwo bezpośrednio z dotychczasowym posiadaczem, Kevinem McCormackiem, właściciel dzieła podjął decyzję o dobrowolnym i bezwarunkowym zwrocie obrazu do Polski. (PAP)

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Obraz „Św. Roch odwiedzający chorych” z Krakowa w Wilanowie

2020-07-08 10:13

[ TEMATY ]

obraz

obraz

chorzy

św. Roch

wilanow-palac.pl

Dzieło „Św. Roch odwiedzający chorych” autorstwa Martina Altomontego, które na co dzień znajduje się w krakowskim klasztorze franciszkanów i nie jest eksponowane, odzyskało pierwotny blask dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Do 7 grudnia obraz można oglądać w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.

Obraz jest jednym z najwspanialszych barokowych dzieł, które znajduje się w polskich zbiorach. Powstał na skutek zamówienia przez Elżbietę Sieniawską, jedną z najbardziej wpływowych kobiet Rzeczypospolitej czasów saskich, u Altomontego obrazów dla lwowskiego kościoła kapucynów, których do Rzeczypospolitej sprowadził Jan III Sobieski i którym ufundował klasztor i kościół w Warszawie.

Z fundacji dla lwowskich kapucynów ocalał właśnie obraz Martina Altomontego. Jego losy są dramatyczne.

„W 1833 r. cudem ocalał z pożaru kościoła (wówczas już należącego do franciszkanów), a na restaurację czekał aż dwa lata. Kolejną konserwację przeprowadzono dopiero sto lat później. 26 kwietnia 1946 r. franciszkanie musieli opuścić lwowski klasztor i to właśnie wtedy obraz znalazł się w Krakowie” - opisano na stronie www.franciszkanie.pl.

Dzieło w 2019 r. przewieziono do pracowni konserwacji malarstwa w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Podjęte prace miały na celu powstrzymanie procesów degradacji, wzmocnienie struktury obrazu i oczyszczenie go z zabrudzeń, pożółkłego werniksu oraz przemalowań przysłaniających kompozycję dzieła i obniżających jego wartość artystyczną.

Centrum obrazu stanowi postać św. Rocha, który odwiedza chorych. Jednym z nim jest młody człowiek, wyglądający na umierającego - opłakująca go kobieta spogląda na świętego z nadzieją na uzdrowienie. W tle obrazu znajduje się szpital, przed którym płonie znicz. Ogień na obrazie może symbolizować kruchość i ulotność ludzkiego żywota.

„O tej kruchości i ulotności świetnie wiedzieli ludzie początku XVIII w., kiedy choroby i zarazy były czymś powszechnym. Podejmowane kuracje i środki zaradcze okazywały się nieskuteczne, więc zwracano się o wstawiennictwo i opiekę do siły wyższej, a święty Roch jest właśnie patronem na czas zarazy” - podkreślono na stronie internetowej zgromadzenia franciszkanów.

Więcej informacji na temat obrazu „Św. Roch odwiedzający chorych” Martina Altomontego można odnaleźć na stronie www.wilanow-palac.pl.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Marto: Kościół nie ukrywa żadnych tajemnic fatimskich

2020-07-14 19:42

[ TEMATY ]

Fatima

dzieci fatimskie

Ks. Krzysztof Hawro

Przed Bazyliką w Fatimie

Kardynał Antonio Marto powiedział, że Kościół nie ukrywa już żadnych tajemnic związanych z ukazywaniem się Maryi trójce portugalskich pastuszków. W związku z obchodzoną w sanktuarium w Fatimie 103. rocznicą lipcowego objawienia Matki Bożej w 1917 r. hierarcha przypomniał, że ostatnia z trzech tajemnic fatimskich została ujawniona jeszcze za życia papieża Jana Pawła II.

Ordynariusz diecezji Leiria-Fatima wskazał, że objawienia w Fatimie poza trzema tajemnicami niosą ze sobą też „maryjną obietnicę nadziei i zaufania”. - Maryja powiedziała tam: „Na koniec zatriumfuje miłość Boga Miłosiernego” – przypomniał kard. Marto, wyjaśniając, że tajemnice fatimskie dotyczyły m.in. wizji piekła, nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi, a także prześladowań wobec Kościoła i zamachu na „biskupa w bieli”.

W poniedziałek w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie pojawiła się pierwsza od czasu wybuchu epidemii koronawirusa zagraniczna grupa pielgrzymów. Przybyła ona z Włoch.

W połowie marca rektorat sanktuarium w Fatimie ogłosił zamknięcie tego miejsca kultu z powodu epidemii Covid-19. Nabożeństwa z udziałem wiernych zostały wznowione 30 maja. Z powodu wciąż wysokiego ryzyka zakażeń pielgrzymi zobowiązani są tam jednak do zachowania dystansu społecznego oraz używania masek ochronnych.

CZYTAJ DALEJ

Obajtek: Transformacja energetyczna szalenie ważna dla Polski

2020-07-15 11:41

PAP/Radek Pietruszka

Transformacja energetyczna jest szalenie ważna dla Polski, dokonać jej możemy silnymi firmami energetycznymi, mającymi zróżnicowane segmenty działalności - mówił w środę prezes Orlenu Daniel Obajtek podczas konferencji w Gdańsku.

Zdaniem Obajtka niskoemisyjne źródła są oparte na gazie, a do wprowadzania zielonego ładu są potrzebne odpowiednio nastawione firmy energetyczne. Prezes Orlenu wskazał, że połączenie: gaz, ropa, petrochemia i energetyka daje możliwości dokonywania transformacji.

Wedle Obajtka powinniśmy patrzeć w perspektywie kilku pokoleń, bo inaczej "nie wygramy konkurencji, nie będziemy silną firmą, nie będziemy robić transformacji energetycznej, która jest szalenie ważna dla Polski"

"Wszyscy są zadowoleni, że wymieniliśmy węgiel na gaz w (elektrowni w - PAP) Ostrołęce" - zauważył.

"Lotos ma wspaniałą kadrę, ale potrzebuje solidnego właściciela, solidnego partnera biznesowego i my jesteśmy takim partnerem" - powiedział.

Według prezesa Orlenu nie ma zagrożenia, że po przejęciu Lotosu poziom płaconych w regionie pomorskim podatków spadnie. Obajtek wskazał, że po inwestycjach w Anwil, Energę czy zagranicznych przejęciach, płocki koncern płacił w tych miejscach nawet wyższe podatki, niż przed fuzją. (PAP)

pgo/ mmu/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję