Reklama

Niedziela Legnicka

Otoczyć troską zmarłych

4 października w parafię św. Józefa w Olszynie odwiedziła s. Anna Czajkowska ze Zgromadzenia Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych. Mówiła wiernym o potrzebie modlitwy za zmarłych.

2020-10-05 13:41

[ TEMATY ]

parafia

dusze czyśćcowe

Olszyna

Artur Grabowski

S. Anna przybyłą na zaproszenie ks. proboszcza Bogusława, aby spotkać się także z istniejącą od kilku miesięcy wspólnotą Apostolstwa Pomocy Duszom Czyśćcowym. Należy do niego blisko dwadzieścia osób, które każdego dnia podejmują modlitwę za zmarłych cierpiących w czyśćcu. Ponadto w każdy czwarty czwartek miesiąca sprawowane jest specjalne nabożeństwo przed Najświętszym Sakramentem.

Siostra Anna podczas każdej Mszy św. głosiła świadectwo, w którym mówiła o wielkie wartość naszej modlitwy i życia sakramentalnego w odniesieniu do dusz, które trwają w oczyszczeniu czyśćcowym.

Reklama

Jak podkreśliła s. Anna, zmarli odwdzięczają się za nasza modlitwę. Znanych jest wiele świadectw, w których dostrzegamy tę relację, jaka wiąże nas tu na ziemi ze zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu. W taką pomoc zmarłym włącza się właśnie Apostolstwo Pomocy Duszom Czyśćcowym, które dziś liczy kilkadziesiąt tysięcy członków.

Po sumie wspólnota Apostolstwa Pomocy Duszom Czyśćcowym miała swoje spotkanie formacyjne. Była okazja, by znów zaczerpnąć ze skarbca nauczania Kościoła i usłyszeć wiele wartościowych wskazówek dla własnego życia duchowego.

Więcej w kolejnym wydaniu Niedzieli legnickiej

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Feministki niszczą fasady kościołów i zakłócają Msze św.

2020-10-25 13:55

[ TEMATY ]

parafia

Twitter

W niedzielę w Warszawie, w ramach kolejnego dnia protestu związanego z czwartkowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji, przed stołecznymi kościołami, a także w ich wnętrzach, odbywają się protesty, dochodzi do incydentów.

W ramach akcji "Słowo na Niedzielę", o której informowano na portalach społecznościowych, środowiska zaangażowane w protest zdecydowały, że przyniosą do kościołów plakaty z hasłami związanymi z tematyką protestu lub będą wrzucać na tacę takie ulotki. "Popsujmy im humory! Bo cieszą się przedwcześnie! Weź nasz banknot, idź do kościoła i wrzuć na tacę! Nie chcesz wchodzić do środka - przyklej plakat na zewnątrz" – przekazywał m.in. Strajk Kobiet. Zachęcano także publikowania zdjęć z protestu w mediach społecznościowych.

PAP

WARSZAWA ZDEWASTOWANY KOŚCIÓŁ ŚW. JAKUBA APOSTOŁA

WARSZAWA ZDEWASTOWANY KOŚCIÓŁ ŚW. JAKUBA APOSTOŁA

Przed godz. 11 protestujący zaczęli się gromadzić przed kościołem Św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Kilkunastu aktywistów po drugiej stronie ulicy stało z plakatami, na których wypisano hasła: "Moje ciało mój wybór"; "To jest wojna. Sadyści! Idziemy po was"; "Co wy k...wa wiecie o rodzeniu"; "Piekło kobiet jest w Polsce"; "Aborcja jest prawem".

Dwie protestujące dziewczyny - z plakatami z hasłem "Twoja wina! Twoja wina! Twoja bardzo wielka wina!" - usiłowały wejść do kościoła, nie zostały wpuszczone przez młodych mężczyzn, którzy zablokowali wejście. Na profilach w mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że osoby ze Straży Marszu Niepodległości "chronią kilka warszawskich kościołów przed zapowiadanymi profanacjami".

Kilkanaście młodych osób protestuje także przed Bazyliką Archikatedralną Jana Chrzciciela na Starym Mieście. Siedząc na schodach trzymają kartony z hasłami: "Kościele won od polityki"; "Moje ciało moja decyzja"; "Nie będzie rząd pluł nam w twarz. Wara od macic". Około godz. 11 doszło do przepychanki. Jedna z protestujących dziewcząt usiłowała wejść do bazyliki, ale została wypchnięta przez ludzi stojących w środku. "Włożyłam dłoń i stopę, oni zamykali drzwi, przycięły mi palec, ale nie jest złamany, przypalali mi też rękę zapalniczką a policja nie reagowała" - mówiła. Dodała, że zgłosi sprawę prawnikowi.

Pomalowane zostały drzwi i mury kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP na pl. Narutowicza. Na drzwiach do kościoła umieszczono "błyskawicę", będącą jednym z symboli protestu, na murze pojawił się napis: "Aborcja bez granic". Według księdza z tego kościoła doszło do tego w godzinach porannych. Podobne napisy umieszczono na budynku kościoła pw. NMP Królowej Świata przy ul. Opaczewskiej.

Jak podawano na portalach społecznościowych do zakłócenia mszy św. doszło w kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy przy ul. Nobla na Saskiej Kępie. Tam przed ołtarzem stanęła aktywistka z hasłem: "Módlmy się o prawo do aborcji".

Napisy nawiązujące do protestu pojawiły się także na murach kościoła pw. Mateusza Apostoła i Ewangelisty przy ulicy Ostródzkiej na Białołęce oraz na ścianie kościoła pw. Opatrzności Bożej przy ul. Dickensa. Jak poinformował PAP nadkom. Jarosław Florczak ze stołecznej policji, w przypadku kościoła przy ul. Ostródzkiej wpłynęło do policji zawiadomienie dotyczące zniszczenia mienia, a policjanci wykonywali czynności w tej sprawie.

W poprzednich dniach odbyło się już kilka protestów dotyczących orzeczenia TK. W stolicy protesty odbyły się m.in. przy siedzibie PiS na ul. Nowogrodzkiej, w pobliżu ul. Mickiewicza, gdzie znajduje się dom prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego.

W czwartek TK w pełnym składzie orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W uzasadnieniu wskazano, że życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę. Wyrok TK zapadł w pełnym składzie. Zdania odrębne złożyli dwaj sędziowie. (PAP)

Napisy pojawiły się także na kościele parafii pw. Św. Marii Magdaleny na warszawskim Wawrzyszewie.

CZYTAJ DALEJ

Tau: Starajmy się o kulturalną dyskusję bez wulgaryzmów i chamstwa

2020-10-29 08:19

[ TEMATY ]

komentarz

strajk

Norman Straw Photography /fb.com/tau.bozon

Módlmy się za prześladowców, stawajmy w obronie ludzi, miejsc kultu i pamięci, ale niech w sercu towarzyszy nam zawsze to hasło - zło dobrem zwyciężaj - napisał na swoim facebookowym profilu nawrócony raper Tau.

Prezentujemy całość komentarza kieleckiego rapera na temat obecnej sytuacji w kraju:

Tak, to jest wojna.

Wojna ideologiczna, wojna dobra ze złem, wojna duchowa. Wojna o człowieka - nihil novi. I nie zaczęła się ona od protestów skrajnej lewicy na ulicach polskich miast, ale jej początek sięga poczatków świata. Są tylko takie okresy w historii kiedy ta wojna eskaluje i wyraża się poza przestrzenią naszych umysłów i serc.

Co mamy robić my, patrioci, chrześcijanie, humaniści, wierzący i niewierzący ludzie dobrej woli? Mamy nieść ludziom pokój i dobry przykład.

Jesteśmy zobowiązani do tego przez krwawą historię wszystkich Rodaków, którzy na tych samych ulicach na których dewastowane są obecnie święte dla Polski miejsca kultu (świątynie, miejsca pamięci narodowej, pomniki) ginęli za wolną i niepodległą Polskę. Umierali oni w męczarniach w brudnych katowniach, na ulicach i placach, na polach i w lasach często bez pochówku, czci i pamięci.

Zrobili to abyśmy my, jako kolejne pokolenia Polaków, mogli żyć w pokoju, wolności i wzajemnym szacunku. Wszyscy razem - niezależnie od wyznania czy narodowości.

Dlatego apeluję do wszystkich ludzi, którzy przeczytają ten post - każdy ma prawo protestować, wyrażać swoje przekonania i wierzyć w co chce. Lecz pamiętamy o takich zasadach jak zdrowy i normalny dialog społeczny, opanowanie emocji, wysłuchanie drugiego człowieka. Starajmy się o kulturalną dyskusję pomimo napięć. Bez wulgaryzmów i chamstwa. Bez agresji i przemocy.

Chamsto, agresja, przemoc i wulgarność charakteryzuje chamów, bandytów i prostaków. My mamy o wiele większe aspiracje - niezależnie od tego czy zgadzamy się z wyrokiem Trybunału czy nie. Niech nasze postawy nie sięgnął bruku i rynsztoku. To tylko krok od odczłowieczenia i absolutnego upadku.

Tu chodzi o naszą godność. O poszanowanie pamięci pomordowanych Polaków w przeddzień wielkich patriotycznych świąt.

Módlmy się za prześladowców, stawajmy w obronie ludzi, miejsc kultu i pamięci, ale niech w sercu towarzyszy nam zawsze to hasło - zło dobrem zwyciężaj.

Apeluję zatem do wszystkich, którym leży na sercu dobro drugiego człowieka i Polski - nie dajmy się sprowokować. Zanim podejmiemy jakąkolwiek dyskusję, złapmy głęboki oddech i rozważmy co chcemy powiedzieć bądź napisać. Konkretnie, na temat i w prawdzie, bo prawda wyzwala.

W przeciwnym wypadku poleje się krew i będzie ona na naszych rękach. Wolność nie jest nam dana na zawsze. Ona jest nam zadana. Musimy ją pielęgnować poprzez miłość do Boga, do drugiego człowieka i Ojczyzny.

I na koniec informacja dla moich słuchaczy. W związku z tragicznymi wydarzeniami jakie dzieją się w przestrzeni publicznej jestem zmuszony wstrzymać premierę trzeciego singla promującego mój najnowszy album. Przepraszam.

Quo Vadis, Polsko.

CZYTAJ DALEJ

Ukraina: bp J. Niemiec tuż przed śmiercią przypomniał wiernym o zbawczym wymiarze cierpienia

2020-10-29 17:48

[ TEMATY ]

cierpienie

śmierć

Ukraina

bp. Jan Nowak

archiwum prywatne

Wchodząc z wdzięcznością, świadomie i dobrowolnie w cierpienie z miłości, wchodzimy w obecność tajemnicy Pana Boga i świętych – tymi słowami biskup pomocniczy diecezji kamienieckopodolskiej na Ukrainie Jan Niemiec pożegnał się z tym światem. Wspomnienie o ostatnich dniach jego życia przekazał polski publicysta katolicki Grzegorz Górny, z którym zmarły 27 października hierarcha kontaktował się tuż przed swą śmiercią w szpitalu w Łańcucie.

Jan Niemiec, urodzony 14 marca 1958 w Kozłówku koło Strzyżowa na Podkarpaciu i wyświęcony na kapłana 24 czerwca 1987, w wieku 34 lat postanowił wyjechać ze swej archidiecezji przemyskiej na Ukrainę, która rok wcześniej ogłosiła niepodległość. Jak podkreślił Górny, jechali tam nie ci księża, którzy marzyli o karierze kościelnej, ale ci, ożywieni duchem wiary, która pozwalała im pokonywać największe trudności. 21 października 2006 Benedykt XVI mianował 48-letniego wówczas kapłana biskupem pomocniczym diecezji kamienieckopodolskiej (sakrę nominat przyjął 8 grudnia tegoż roku).

Dziennikarz przypomniał, że kilkanaście lat temu biskup ciężko zachorował na polineuropatię, która doprowadziła go do stopniowego zaniku mięśni i ostrej osteoporozy, powodując silne bóle. Od tamtego mógł wówczas zrezygnować z wielu dotychczasowych obowiązków, on jednak odkrył w sobie misję modlitwy i cierpienia w intencji swej diecezji. Przyjął swe cierpienie jako krzyż i często powtarzał, że nie ma innej drogi zbawienia niż przez krzyż, przywołując słowa Jezusa: „Kto nie bierze mego krzyża a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien“.

Nie oznaczało to, jak nieraz podkreślał bp Niemiec, że samemu trzeba szukać cierpienia, nikt jednak nie uniknie tego, co Bóg dopuszcza w naszym życiu. Cierpienie to można przyjąć lub odrzucić, to znaczy albo przyjąć od Jezusa krzyż, albo go odrzucić. Jeśli go przyjmiemy, wówczas nasze cierpienie może zmienić się w Przesławny Krzyż Zmartwychwstałego Chrystusa, nie ma bowiem chrześcijaństwa bez zgody na krzyż, będący wyrazem największej miłości Boga do człowieka – przypomniał Górny słowa bp. Niemca.

Wskazał następnie, że ciężko chory biskup zadzwonił do niego, zanim zabrano go do szpitala. „Poprosił, abym napisał i przekazał ludziom, że cierpienie ma zbawczy sens“ – wspomniał publicysta. Za hierarchą powtórzył, iż ludzie uciekają dzisiaj od cierpienia jak gdyby było to największe zło na świecie, nie dostrzegając w nim łaski, udzielonej nam przez Boga. „Jaką mają oni pewność, że nie jest to krzyż, o którego niesieniu mówił Jezus?“ – zapytał biskup z Kamieńca Podolskiego.

Według Górnego hierarcha dziwił się, że są katolicy, którzy mogą popierać przepisy zezwalające na aborcje dzieci niepełnosprawnych. Mówił on, że ludzie ci nie zrozumieli niczego z Ewangelii, nie zrozumieli tajemnicy krzyża, będącego centrum zbawienia. Ten, kto twierdzi, że nie można zadawać ludziom cierpienia dlatego, że urodzi się chore dziecko, nie myśli jak chrześcijanin, ale reprezentuje myślenie pogańskie – podkreślał biskup.

Pytał, kto dał człowiekowi prawo pozbawiania bliźniego możliwości przyjęcia chrztu od Jezusa. Jakie prawo ma katolik do dopuszczania samej możliwości pozbawienia kogoś chrztu, będącego jedyną drogą do zbawienia? Czy ten, kto nie dopuszcza tego, aby inny wziął swój krzyż, jest godny Chrystusa? Biskup zauważył, że jedyną alternatywą jest w tym wypadku grzech śmiertelny, pociągający za sobą ryzyko wiecznego potępienia. Zaznaczył, że aborcja często sprawia, iż serce człowieka kamienieje tak, że później nie może przyjąć łaski od Boga. I zapytał: czy ci ludzie nie rozumieją, że narażają innych na wieczne cierpienia w piekle tylko dlatego, że chcieli uniknąć cierpień tu, na ziemi? Według hierarchy, „każdy, kto twierdzi, iż Jezus zgodziłby się na przepisy, zezwalające na zabijanie poczętych dzieci tylko dlatego, że są chore, jest bluźniercą, a każdy, kto zgadza się z istnieniem takiego prawa, jest winny przed Bogiem“.

Górny przytoczył przesłane mu dwa fragmenty z „Dzienniczka“ św. Faustyny ze słowami Jezusa: „Córko Moja, wiedz o tym, że jeżeli ci daję odczuć i głębiej poznać Moje cierpienia, jest to łaska Moja; ale kiedy doznajesz zaćmienia umysłu, a cierpienia twoje są wielkie, wtenczas bierzesz żywy udział w Mojej męce i upodabniam cię zupełnie do siebie; twoją jest rzeczą poddawać się woli Mojej, więcej w tych właśnie chwilach aniżeli kiedykolwiek...“ (Dz 1697) oraz „Jedna jest cena, za którą się kupuje dusze – a tą jest cierpienie złączone z cierpieniem Moim na krzyżu. Miłość czysta rozumie te słowa, miłość cielesna nie pojmie ich nigdy“ (Dz 324). Jakie w świetle tych słów mamy prawo pozbawiać innego człowieka przyjęcia cierpienia, które może być ofiarowane za zbawienie innych? Z „Dzienniczka“ wiemy, że przyjmując krzyż, dany jej przez Boga, św. Faustyna uratowała wiele dusz od zagłady w piekle – zauważył biskup.

I przenosząc to na obecną sytuację zapytał: „Kto ma pewność, że dopuszczając grzech aborcji, nie pozbawia innych możliwości cierpienia wstawienniczego, to znaczy ratunku wielu ludzi od wiecznego zatracenia? Jeśli ktoś ma taką pewność, to odważa się uważać siebie za mądrzejszego od samego Boga“ – podkreślił bp Niemiec.

Jednocześnie miał on świadomość, że taka argumentacja nie trafi do niewierzących, toteż kierował ją do katolików. Wyraził przekonanie, że obecnie czeka nas prawdziwy, a nie teoretyczny egzamin z tego, czy jesteśmy godni Chrystusa. Nadszedł czas prawdziwego sprawdzianu. „Biskup Jan prosił mnie bardzo usilnie, aby wszystko to dokładnie zanotował i chciał, aby przeczytała to jak największa liczba katolików na Ukrainie i w Polsce – dodał G. Górny.

A po tej ostatniej, jak się miało później okazać, rozmowie umierający biskup przesłał mu sms-a następującej treści: „Wchodząc z wdzięcznością, świadomie i dobrowolnie w cierpienia z Miłości, wchodzimy w Obecność Tajemnicy Pana Boga i Świętych. Dziękuję wam, drogie dzieci Boże. Błogosławię i pamiętam w modlitwie“. Wkrótce potem bp Jan Niemiec odszedł z tego świata. Zmarł tak, jak żył, jak święty – napisał dziennikarz. „Nie wiem, w jakiej intencji ofiarował swe cierpienie przed śmiercią, ale domyślam się“ – dodał na zakończenie. I zaapelował „pokornie“ o wykonanie ostatniej woli zmarłego, to znaczy o rozesłanie tego tekstu do wszystkich wiernych w Polsce i na Ukrainie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję