Reklama

Uroczystości jakubowe w Kotuszowie


Edycja sandomierska 32/2011

Na tegoroczny odpust św. Jakuba w Kotuszowie zjechało się wielu mieszkańców naszej Ojczyzny, a same uroczystości miały świadków na całym świecie. Stało się to za sprawą Radia Maryja i Telewizji Trwam, których do Kotuszowa zaprosił ks. kan. Jerzy Sobczyk

Parafia św. Jakuba Apostoła należy do jednej z najstarszych w tym rejonie. Osadnictwo musiało sięgać tutaj początków XIII wieku skoro już koło połowy owego stulecia powstała tutaj parafia.

Dzieje parafii

Pierwsze zapiski dotyczą już 1326 r. i mówiąc o kotuszowskiej parafii wymieniają imię ówczesnego proboszcza Pawła. Parafia posiadała drewniany kościół i swoim zasięgiem obejmowała wiele okolicznych miejscowości. W czasach Reformacji kościół został ograbiony i spalony przez Krzysztofa Lanckorońskiego - innowiercę i kasztelana radomskiego. Odbudowany kościół również spłonął a obecna murowana świątynia - trzecia w tym miejscu - została ufundowana przez wnuka Krzysztofa Lanckorońskiego, jako ekspiacja za czyny dziada. Konsekrował ją 11 listopada 1681 r. sufragan krakowski bp Mikołaj Oborski. Przy kościele, jak podają kroniki, działał mały szpital i istniało kilka bractw. Wiekowe uposażenie kościoła zostało doszczętnie zniszczone w czasie wojennych działań na przyczółku sandomierskim. Ludność miejscową wysiedlono a kościół zniszczono.
Wiosną 1945 r. na ruiny i zgliszcza przybył ks. Antoni Sobczyk: jego obecność ośmieliła wielu mieszkańców do powrotu, do odbudowy domów i kościoła. Do ołtarza powrócił obraz Matki Bożej Łaskawej Kotuszowskiej, czczonej na tym terenie od niepamiętnych lat. Ks. Antoni Sobczyk z kotuszowską parafią związał całe swoje kapłańskie życie: pracował tutaj przez 57 lat, po śmierci 9 kwietnia 2002 r. został pochowany na miejscowym cmentarzu.

Dziś parafii

Kotuszów obecnie liczy ponad 1200 mieszkańców, którzy utrzymują się z rolnictwa, sadownictwa i pracy w zakładach okolicznych miejscowości. Z parafii pochodzą ks. Adolf Lipiec pracujący na misjach w Brazylii i ks. Leszek Karuzel - administrator z Przędzela.
Od początku parafia i kościół noszą tytuł św. Jakuba Apostoła i znajduje się na Małopolskim Szlaku Jakubowym. Dzięki staraniom kilku osób - co podkreśla ks. kan. Jerzy Sobczyk - z Tarnobrzega, Sandomierza, Kontuszowa, Kielc i Więcławie udało się ożywić Sandomiersko - Kielecki odcinek pątniczego szlaku, prowadzącego z Sandomierza poprzez Klimontów, Kotuszów, Szczaworyż, Więcławice aż do Krakowa. Odcinek ten liczy 200 km i został uroczyście otwarty 25 lipca 2009 r. Jak z dumą dodaje ks. proboszcz Sobczyk „choć jest tu jeszcze wiele do zrobienia, to pielgrzym znajdzie na tej drodze piękna przyrodę, wiele zabytków, nocleg, posiłek i życzliwych ludzi”.

Reklama

Odpust św. Jakuba

Tegoroczny odpust św. Jakuba w Kotuszowie miał niezwykle rzadki charakter. Nie tylko dlatego, że świętowanie rozpoczęło się już w sobotę 23 lipca otwarciem labiryntu kukurydzianego nawiązującego swoim kształtem do osoby św. Jakuba Apostoła. I nie poprzez niedzielny fakt uczczenia osoby bł. Jana Pawła II zasadzeniem papieskiej jodły czy pokazem sztucznych ogni. Na tegoroczny odpust do Kontuszowa, jak nigdy wcześniej, zjechało się wielu mieszkańców naszej Ojczyzny a same uroczystości miały świadków na całym świecie. Stało się to za sprawą obecności Radia Maryja i Telewizji Trwam, których do Kontuszowa zaprosił ks. kan. Jerzy Sobczyk. Poniedziałkowe świętowanie, pomimo mało sprzyjającej pogody, rozpoczęło się już w popołudniowych godzinach spotkaniem przedstawicieli Kół Radia Maryja a swój moment kulminacyjny osiągnęło w wieczornych godzinach wspólnej modlitwy.

Pielgrzymowanie jednoczy ludzi

O godz. 18.00 rozpoczęła się transmisja telewizyjna, w czasie której na początku o. Dariusz z Torunia spotkał się z przybyłymi do świątyni a potem młodzież zaprezentowała niezwykle ciekawy i na wysokim poziomie artystycznym program „Pielgrzymowanie jednoczy ludy” przygotowany przez Krystynę Semrau i Anetę Urbanowicz. Nawiązano w nim do pielgrzymek na szlaku Jakubowym i osoby Pielgrzyma nadziei - bł. Jana Pawła II, pokazując w recytowanych tekstach i piosenkach wartości chrześcijańskiej Europy. Dzięki falom Radia Maryja i wizji katolickiej telewizji Polska i świat mogły poznać historię parafii w Kotuszowie zaprezentowaną przez ks. kan. Jerzego Sobczyka, a po niej wspólnie uczestniczyć we Mszy św. „Cieszę się bardzo, że naszym Wieczerniku obok Jezusa, Jego Matki, naszego Patrona św. Jakuba jesteście tutaj wy, drodzy uczestnicy Eucharystii, których serdecznie witam - mówił ks. Sobczyk. Witam kapłanów, siostry zakonne, parlamentarzystów, przedstawicieli władz samorządowych, słuchaczy i telewidzów, witam moich parafian z Chańczy, Jabłonicy, Jasienia, Korytnicy, Kontuszowa”. Serdeczne słowa powitania padły pod adresem ojców redemptorystów z ojcem Dyrektorem na czele i bp. Edwarda Frankowskiego, który przewodniczył wieczornej Eucharystii.

Życzenia imieninowe

Nawiązując do drugiego patrona dnia św. Krzysztofa Biskup Edward za pośrednictwem Radia Maryja i TW Trwam złożył życzenia imieninowe biskupowi ordynariuszowi Krzysztofowi Nitkiewiczowi i przypomniał o akcji MIWA, która w Tygodniu św. Krzysztofa wspiera polskich misjonarzy, przekazując zebrane pieniądze - 1 grosz za każdy km bezpiecznej jazdy - na zakup samochodów dla naszych rodaków, pracujących na misjach, w wielu zakatkach świata.
Po Mszy św. rozważania różańcowych tajemnic radosnych poprowadził wraz z młodzieżą z Kontuszowa ks. Marian Jędrek a tematem Rozmów niedokończonych była „Tożsamość europejska na drogach jakubowach wczoraj i dziś. Jan Paweł II o jedności i tożsamości Europy”. Wzięli w niej udział ks. kan. Krzysztof Rusiecki z Sandomierza, ks. kan Jerzy Sobczyk - gospodarz spotkania, dr Tadeusz Sakowicz - adiunkt Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Marcin Popiel - właściciel pałacu w Kurozwękach.
Wprawdzie niewielka świątynia kotuszowska nie mogła pomieścić wszystkich przybyłych, ale wzruszający był widok otoczonego wielką liczbą uczestników Mszy św. kościoła, którzy pod parasolami cierpliwie trwali na modlitwie. Nie sposób też nie wspomnieć, że spotkanie Rodziny Radia Maryja w Kotuszowie ubogacały śpiewem i muzyką zespół „Kasztelan” i Staszowska Orkiestra Huty Szkła Gospodarczego Tadeusza Wrześniaka.

Jakub Kowalski

Reklama

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kiciński: Św. Jadwiga postępowała jak Maryja

2019-10-17 00:12

Agata Pieszko

Kościół 16 października wspomina św. Jadwigę, patronkę Polski, Śląska i archidiecezji wrocławskiej. Wspomina także dobrą żonę, kochającą matkę i mądrą władczynię, która pojawiła się we Wrocławiu w 1190 r.

Agnieszka Bugała
Zdjęcie wizerunku św. Jadwigi z Bazyliki pw. Św. Jadwigi w Trzebnicy

Uszanowała polskość

Gdy Jadwiga trafiła na dwór księcia Bolesława Wysokiego, ojca jej przyszłego męża, Henryka I Brodatego, zaraz nauczyła się języka polskiego i biegle się nim posługiwała. To bardzo cenne, że dziewczyna urodzona w Andechs w Niemczech przyjęła nasze zwyczaje oraz język!

Dobra żona i kochająca matka

Jadwiga i Henryk byli przeciwieństwem małżeństwa zawartego z rozsądku, czy dla skrzyżowania się wielkich rodów królewskich. Naprawdę się kochali, a owocem ich miłości było siedmioro dzieci. Niestety jednak czworo z nich zmarło. Mimo ogromnej miłości, małżonkowie byli związani ślubem czystości zawartym w 1209 r. roku przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem (źródła historyczne podają, że księżna mogła mieć wtedy około 33 lat, a Henryk Brodaty około 43 lat).

Uczy, jak znosić krzyż

Jadwiga doświadczyła w swoim życiu wiele cierpienia – utrata dzieci, śmierć męża, śmierć siostry Gertrudy za sprawą morderstwa, czy hańba ściągnięta na rodzinę przez siostrę Agnieszkę, która była matką dzieci z nieprawego łoża. Mimo tych dopustów Bożych, Jadwiga nadal z pokorą modliła się i czyniła dobro.

Mądra władczyni

Trzeba nam pamiętać, że na dworze świętej nie brakło ciepła oraz dobrych zwyczajów. Księżna dbała o służbę i czuwała nad tym, by chronić uciśnionych oraz najuboższych. Budowała szpitale, domy opieki, kościoły, klasztory, miejsca, w których ludzie jednali się ze sobą. Popierała szkołę katedralną we Wrocławiu, słała więźniom żywność i ubrania. Mówi się także o tym, jakoby zamieniała więźniom karę śmierci czy długich lat więzienia na prace przy budowie kościołów lub klasztorów. Sama Jadwiga wraz ze swoim mężem ufundowała klasztor cysterski. Bazylikę św. Jadwigi w Trzebnicy możemy odwiedzać do dzisiaj, szczególnie w trakcie sierpniowej i październikowej pielgrzymki.

Jak Maryja

– Św. Jadwiga straciła wszystko. Została z niczym. Umierała w wielkim opuszczeniu, ale tak naprawdę umierała z Jezusem i z Maryją w ręku, której tak bardzo się trzymała. Zobaczcie, że Jadwiga na każdym etapie swojego życia postępowała tak, jak Maryja. Kiedy miała rodzinę, kochała męża i swoje dzieci, kiedy straciła dzieci, stała się matką dla wszystkich ludzi. Była najszczęśliwsza na świecie, dając siebie innym – mówił we wspomnienie św. Jadwigi o. bp Jacek Kiciński na mszy wspólnotowej młodych małżeństw. Jadwiga była tak posłuszna mężowi, że mimo swoich racji, zawsze pozostawiała mu ostatnie zdanie. Henryk Brodaty chętnie przystawał jednak na jej mądre, sprawiedliwe i dobre decyzje. Czy to nie przypomina relacji Jezusa z Maryją?

Biskup Jacek poskreślał także, że szczęśliwa kobieta to taka, która pokocha samą siebie tak, jak kocha innych. Św. Jadwiga była tym bardziej szczęśliwa, im bardziej cierpiała.

– To była chodząca dobroć, ona zapominała o sobie. Skąd czerpała siły? Odpowiedź jest prosta: Jadwiga czerpała swoje siły z modlitwy. Sam się zastanawiam, co robię, gdy nie mam sił? Co wy robicie, kiedy nie macie już siły – pytał o. Jacek.

Jadwiga u swojego kresu zamieszkała w klasztorze cysterek w Trzebnicy, gdzie prowadziła bardzo ascetyczne życie, pełne pokuty, postu i wyrzeczeń. Dobrze jest uciekać się do niej w trudnych sprawach, szczególnie prosząc o łaskę pokoju i pojednania. Polecajmy jej Wrocław, który także powinien cechować się właściwymi obyczajami i walką o sprawiedliwość oraz dobro, ponieważ taki był dwór św. Jadwigi Śląskiej, mądrej patronki naszej archidiecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem