Reklama

Majowe rewie mody?

Niedziela warszawska 17/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O dobrym przygotowaniu do Pierwszej Komunii rozmawiamy z ks. prałatem dr. Janem Sikorskim, proboszczem parafii św. Józefa na Kole. Zaczyna się sezon na Pierwsze Komunie. Sprawa przygotowań do uroczystości angażuje prawie wszystkich drugoklasistów, ich rodziców, katechetów, duszpasterzy, chrzestnych i szeroko rozumiane rodziny. Nierzadko wybór kreacji pierwszokomunijnej, zamieszanie wokół przyjęcia i upominków, przesłania dzieciom i dorosłym to, co tego dnia jest najważniejsze.

JOLANTA BIDZIŃSKA: - Słynie Ksiądz Prałat z niekonwencjonalnych przygotowań do Pierwszej Komunii Świętej. Jak one właściwie wyglądają?

KS. DR JAN SIKORSKI: - Może wydawać się paradoksem, ale do Pierwszej Komunii dzieci najpierw przygotowujemy ich rodziców. Organizujemy dla nich specjalne katechezy na dwa lata przed planowaną Komunią. Rodzice otrzymują specjalne indeksy z tematami katechez i terminami spotkań, tak by mogli zaplanować swój czas.

- Ksiądz podobno bardzo przestrzega obecności...

- Tak przestrzegam, ze względu na wagę problemu. Niektórzy twierdzą, że aż za bardzo. Pamiętam, że oburzona matka jednego z dzieci, dziennikarka, napisała nawet krytyczny artykuł na ten temat w gazecie, zamieszczając fotokopię indeksu. No i dobrze zrobiła, bo w ten sposób zareklamowała nasze spotkania, a wiele parafii skorzystało z tego pomysłu.

Przygotowania rodziców nie ograniczają się jedynie do cyklu katechez. Dzieci wraz z rodzicami uczestniczą raz w miesiącu w tzw. Mszy św. inicjacyjnej. Staramy się wtedy wyjaśniać poszczególne części Mszy św., ich znaczenie i symbolikę. Np. na pierwszej Mszy św. dzieci zbierają się przed kościołem, zostają pokropione wodą święconą na pamiątkę chrztu, a następnie, tak jak kiedyś zostały wniesione przez rodziców do kościoła, tak teraz zostają przez nich uroczyście wprowadzone. Krótka homilia nawiązuje do tego wydarzenia.

Kiedy na kolejnej Mszy św. wyjaśniamy obrzędy pokutne celebrans na znak przeproszenia kładzie się krzyżem, a dzieci klękają trzymając w ręku spisane na kartkach swoje grzechy. Potem te kartki się drze, pali i rozrzuca przed ołtarzem, niczym śmiecie. Dzieci wiedzą, że tych grzechów już nie ma. Dla wielu z nich jest to duże przeżycie.

Po każdej takiej Mszy św. prosimy, by dziecko wraz z rodziną wykonało plakat na temat przekazanych treści, a potem nagradzamy najlepsze prace. W ten sposób utrwala się zwyczaj rozmawiania w domu na temat Ewangelii i przeżytej Mszy św. W czasie wizyty kolędowej ze zdumieniem wysłuchałem jak jedno z dzieci, kilka lat po I Komunii św. powtórzyło mi dokładnie przeżywane wówczas treści, ze szczegółami, których sam już nie pamiętałem.

- Jednym z elementów komunijnych przygotowań jest spowiedź. Przy tej okazji jest wiele nieporozumień, bo jeśli dzieci dwukrotnie klękają przy konfesjonale, rodzice traktują pierwszy sakrament jako próbę.

- I właśnie dlatego z umiarkowanym entuzjazmem patrzę na dwie spowiedzi przed Pierwszą Komunią. Rozumiem intencję rozdzielania w czasie dwóch ważnych sakramentów: spowiedzi i Eucharystii, ale trudno jest nauczyć rodziców, a przez nich dzieci, że pierwsza spowiedź jest prawdziwym sakramentem. Mimo tłumaczenia ciągle pytają, kiedy będzie "próbna spowiedź". Stąd w tym roku zrezygnowaliśmy z dwóch spowiedzi.

- Czy zdarza się, że dziecko z powodu zaniedbań nie może przystąpić do Pierwszej Komunii ze swoją klasą?

- Staramy się, aby takich sytuacji było jak najmniej. Kiedy jednak rodzice, mimo naszych starań, nie wykazują zainteresowania albo gdy lekceważą to wydarzenie w życiu dziecka, z przykrością podejmujemy decyzję o przełożeniu Komunii św. Czynimy to zawsze w trosce o dobro dziecka.

- A co w sytuacjach, kiedy dziecko przyprowadzone do Pierwszej Komunii nie jest ochrzczone?

- Każdego roku zdarzają się takie przypadki. Rodzice wstydzą się, że nie ochrzcili swego dziecka i ukrywają to do ostatniej chwili, choć wiedzą, że bez metryki chrztu niemożliwa jest Komunia św. Tymczasem spóźniony chrzest dziecka wymaga przygotowania i pewnych zabiegów formalnych, w tym zezwolenia z kurii. A na to potrzeba nieco czasu. Dziecko nie może wtedy przyjąć Komunii św. w przewidzianym terminie razem z rówieśnikami. Rodzi to zdenerwowanie, niepokój zarówno rodziców jak i dzieci.

- Z tego, co Ksiądz mówi, można zatem wysnuć wniosek, że do Pierwszej Komunii bardziej trzeba przygotowywać rodziców niż same dzieci, czy tak?

- Oczywiście, że tak, bo wychowanie religijne zależy przede wszystkim od postawy rodziców. Zresztą rodzice już przez sam fakt chrztu zobowiązali się do religijnego wychowania swojego dziecka i do dania mu właściwego przykładu. Tymczasem nie zawsze wywiązują się z tego obowiązku. Jak wynika z moich wieloletnich obserwacji, wiara obecnych rodziców jest dość chwiejna, nie do końca ukształtowana. Potwierdzają to księża pracujący w innych parafiach i ubolewają, że na skutek tego mniej dzieci przychodzi do kościoła.

- Czy nie jest to wina niżu demograficznego?

- Tak, ale nie tylko. Główną przyczyną, jak sądzę, jest to, że rodzice nie przykładają do spraw religii zbyt wielkiej wagi. A to rodzi wychowawcze kłopoty. Bo jak mówić dzieciom o miłości do Boga, o konsekwencji wobec wiary, jeżeli zaprzecza się temu praktyką własnego życia, a w kolejną niedzielę depcze się przykazanie o dniu świętym. Wtedy postawa rodziców raczej demoralizuje niż wychowuje.

- Czy tym, co demoralizuje jest też zbytnie przywiązywanie wagi do stroju komunijnego?

- Na pewno tak. Przyznam, że przez wiele lat dla świętego spokoju w ogóle w to nie ingerowałem. Gdy zaczęło dochodzić do ekstremalnych sytuacji, że suknie były bardziej balowe, niż komunijne, trzeba było zająć jakieś stanowisko. Z większością rodziców zdecydowaliśmy, by były one jednakowe. Nie brakło przy tym krzykliwie protestującej mniejszości, choć wiadomo, że rewia mody nie sprzyja duchowym przygotowaniom, a poza tym dyskryminuje rodziców, których nie stać na drogie stroje.

- A czy jest recepta na organizowanie komunijnych przyjęć?

- Na Pierwszą Komunię dziecka coraz częściej przyjeżdżają nie tylko rodzice chrzestni, ale bliższa i dalsza rodzina. To bardzo miły zwyczaj, a zarazem okazja do ożywienia rodzinnych kontaktów. Powstaje jednak problem alkoholu. Zachęcam, by na takich przyjęciach alkoholu nie było i wielu rodziców to respektuje. Ale bywa różnie. Pamiętam sytuację, że rodzice gorliwie się dopytywali czy tego dnia konieczne jest popołudniowe nabożeństwo. Potem się okazało, że przyczyna tej "gorliwości" była bardzo prosta - trudność odejścia od zastawionego alkoholem stołu. Myślę, że na szczęście coraz rzadziej jest to problemem.

- Kolejny drażliwy temat - to prezenty. Co najlepiej podarować dziecku?

- Podarunki, podobnie jak stroje, nie są sprawą pierwszorzędną. Wiadomo, że rodzice chrzestni, którzy mają obowiązek troski o życie religijne dzieci, obowiązek modlitwy za nie, nie zawsze to czynią. W zamian za to łatwiej w takiej sytuacji kupić kosztowny upominek. Kiedyś był modny zegarek, potem rowerek, teraz jest komputer. Takie poważne wydatki dla wielu są kłopotliwe. Wiem, że w mniej zamożnych rodzinach ludzie się wymawiają przed zostaniem chrzestnym, licząc się po prostu z kosztami, jakie mogą ich czekać.

Na szczęście są rodzice, którzy proszą chrzestnych, żeby prezenty były skromne.

- Często słyszy się opinie, że młode pokolenie jest bardzo zmaterializowane. Czy doświadczenie Księdza też na to wskazuje?

- Rzeczywiście, obecne roczniki są znacznie trudniejsze niż te z lat poprzednich. Wydaje mi się, że mają mniejsze wyczucie sacrum, a tym samym mniejszy szacunek dla spraw Bożych. Po drugie, dzieci są teraz wyjątkowo nadpobudliwe, nerwowe, a skupienie stanowi dla nich poważny problem. Myślę, że to wpływ nadmiernie oglądanej telewizji, gier komputerowych, a może najbardziej niezdrowych układów małżeńskich.

- To skazuje nas na czarny scenariusz...

- Oczywiście, istnieją trudności obiektywne. Trzeba jednak pamiętać, że dzieci do Komunii przygotowują również katecheci. Wielu z nich wykonuje swoje obowiązki z ogromnym oddaniem. Potrafią oni pociągnąć do Chrystusa i Kościoła nie tylko dzieci, ale i rodziców. Pamiętać jednak należy, że katecheci i księża spełniają tylko pomocniczą rolę wobec rodziny, która zawsze pozostaje najważniejsza.

- Dziękuję za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Premiera filmu „Posłani”. To niezwykła historia chłopaka, który przemierza Polskę z 15-kilogramowym krzyżem

2026-05-21 21:18

[ TEMATY ]

film

Posłani

Mat.prasowy

Po sukcesie produkcji „Triumf Serca”, „Najświętsze Serce” oraz „Maryja. Matka Papieża” do kin trafia nowy dokument Dariusza Walusiaka — „Posłani”. Premiera filmu odbędzie się 22 maja 2026 roku w niemal 90 kinach w całej Polsce. „Posłani” to opowieść o Bogu działającym tu i teraz — w życiu zwykłych ludzi, w ich kryzysach, decyzjach i duchowych przełomach. Produkcja ukazuje modlitwę jako realną siłę oraz wspólnotę, która pomaga człowiekowi odnaleźć sens i nadzieję.

Osią filmu jest niezwykła droga Michała Ulewińskiego, który przemierza Polskę z 15-kilogramowym krzyżem. Trasa od Zalewu Wiślanego po Giewont, a następnie przez Gniezno aż do Sokółki, układa się w symboliczny znak krzyża na mapie Polski. To opowieść o wierze, duchowej walce i przemianie serca.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Piacenza: Wiele kryzysów kapłańskich zaczyna się od powoli zaniedbywanej modlitwy

Nawet kapłan potrzebuje nawrócenia. Ten, kto zaprasza innych do spowiedzi, musi nieustannie sam najpierw się spowiadać – powiedział do kapłanów archidiecezji częstochowskiej kard. Mauro Piacenza, były prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa i penitencjarz większy w drugim dniu Triduum dla kapłanów przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego.

Wydarzenie odbywa się w Wyższym Międzydiecezjalnym Seminarium Duchownym w Częstochowie w dniach 19 – 21 maja br.
CZYTAJ DALEJ

Małżeństwa jednopłciowe nie pod Tatrami. Zakopane nie dokona takich transkrypcji

2026-05-21 18:44

[ TEMATY ]

małżeństwo jednopłciowe

Adobe Stock

Choć miasto jest otwarte na nietypowe ceremonie w plenerze, lokalne władze kategorycznie odrzucają możliwość rejestracji zagranicznych aktów małżeństw osób tej samej płci. Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz podkreśla, że dopóki nie nastąpi zmiana krajowego ustawodawstwa, tamtejszy Urząd Stanu Cywilnego nie dokona żadnej takiej transkrypcji - informuje portal zakopane.naszemiasto.pl.

W kontekście ogólnokrajowych dyskusji światopoglądowych pojawia się pytanie, jak zakopiański Urząd Stanu Cywilnego zareaguje, gdy wpłynie do niego wniosek o transkrypcję (czyli wierne i literalne przeniesienie treści zagranicznego dokumentu stanu cywilnego do polskiego rejestru) aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego poza granicami Polski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję