Niełatwo jest mówić o Wniebowstąpieniu, a wszelkie rozważania
o nim dotyczą zwykle pożegnalnego powołania odchodzącego Mistrza.
Mówi się o ponownym Jego przyjściu w chwale, o Jego obecności w naszym
życiu aż do skończenia świata. Mówi się o zapowiedzi zesłania Ducha
Świętego, o budowie Kościoła, który ma wznieść Piotr, pierwszy papież.
Mówi się o radości i czekaniu. O nadziei. Ale słów dotyczących samego
aktu Wniebowstąpienia jest niewiele. "Został wzięty do nieba" - pisze
w swej Ewangelii św. Marek, a św. Łukasz, autor Dziejów Apostolskich
mówi: "uniósł się w ich obecności w obłoku w górę i obłok zabrał
Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował
do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli:
´Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten
Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście
Go wstępującego do nieba´" (Dz 1, 9-11).
Czym było Wniebowstąpienie? Jak możliwe jest, żeby ktoś,
kto tak niedawno jeszcze pokazywał swe krwawiące, ledwo zabliźniające
się rany, kto jadł z uczniami i pił, teraz wraz z obłokiem wzniósł
się do nieba?
Nauka, badająca od lat z wielką dokładnością chwilę Zmartwychwstania
Pańskiego, nie może do dziś, pomimo zaawansowanych technik badawczych,
powiedzieć nic pewnego: "...osobiście nie jestem pewien, czy chciałbym
aby ktoś kiedyś udowodnił autentyczność Całunu" - powiedział w wywiadzie
dla świątecznego numeru Naszego Dziennika dr Wojciech Zając z Instytutu
Fizyki Jądrowej w Krakowie. - Dlaczego? Otóż natura naszej wiary,
tak jak ona jest zdefiniowana od czasów apostolskich, tkwi w tym,
iż jest to wiara przekazywana jako nauczanie i świadectwo: "To, cośmy
widzieli, przekazujemy". Przeżywana subiektywnie jest dramatem miłości
dziejącym się pomiędzy Bogiem a człowiekiem w dialogu między tymi
osobami. Ale powstają spekulacje, domysły i hipotezy na temat Zmartwychwstania.
Jedna z nich mówi o rodzaju wybuchu nuklearnego w chwili przemienienia
ciała Jezusa, który spowodował niemożliwe do sfałszowania odbicie
umęczonego ciała na płótnie. Inni zaś zachwycają się zręcznością
średniowiecznego fałszerza, wierząc z uporem w wyniki badań Całunu
metodą węgla C14.
A czym było Wniebowstąpienie? Jakim badaniem można poddać
fakt, że odmienione Zmartwychwstaniem ciało Jezusa, otoczone obłokiem,
wzniosło się do nieba? Jak można dziś "naukowo" stwierdzić, że siedzi
On po prawicy Ojca, i że powtórnie przyjdzie sądzić żywych i umarłych?
Jak zbadać, że nadejdzie czas, w którym Królestwo Jego nie będzie
miało końca?
Czy warto wierzyć prostym i pięknym słowom Ewangelistów
będących świadkami wydarzeń? Czy dobro, sprawiedliwość i miłość zwyciężą?
Czy wierzyć własnemu, wiecznie stęsknionemu i poszukującemu prawdy
sercu? Na te pytania nie odpowie nam nauka. Musimy odpowiedzieć sobie
sami.
Pomóż w rozwoju naszego portalu