Preludium deszczowe Chopina słyszałem w dzieciństwie dziesiątki
razy, ponieważ bardzo podobało się ono mojemu ojcu. Mnie również.
Jednak wtedy wciąż jeszcze narzucała mi się sugestywność motywu muzycznego
z pierwszego planu utworu. Po dziesiątkach przesłuchań, pewnego razu,
gdy siedziałem w salonie, mój ojciec znowu nastawił ten utwór: niespodziewanie
pojąłem, że dotychczas nie zrozumiałem niczego z tego, czym było
Preludium deszczowe. W istocie prawdziwym tematem utworu nie była
muzyka z pierwszego planu, ta narzucająca się melodia, czuła i sugestywna.
Słuchanie instynktowne nie pozwalało wniknąć w prawdę utworu. Jego
istotą jest bowiem pewna "rzecz" pozornie monotonna, tak bardzo monotonna,
że sprowadza się do jednej nuty, która powtarza się nieustannie,
z małymi odmianami, od początku do końca. Lecz kiedy człowiek spostrzeże
tę nutę, to tak jakby reszta zeszła poza margines, stała się ramą
obrazu. Obraz bowiem cały utworzony jest z tej jednej nuty, która
staje się niejako obsesją, a ludzkie "ja", od początku do końca,
jest przeniknięte tym dominującym uczuciem. Tego dnia zrozumiałem,
choć nie byłem w stanie wyrazić tego słowami, intuicyjnie uchwyciłem,
o co chodziło mistrzowi. Powiedziałem sobie: "Takie właśnie jest
życie!". Kompozycja Chopina jest przepiękna, ponieważ jest symbolem
życia.
W życiu człowieka zdarzają się sytuacje, które go wzruszają
i wabią, w sposób jednak instynktowny. Podobają się, bo są przyjemne,
miłe. W sumie dominuje tu instynkt. Łatwo zauważalne jest to, co
bezpośrednie, łatwe, wstrząsające. Tymczasem samo życie usytuowane
jest dalej, poza muzyką z pierwszego planu. Jego istotą jest jedna
jedyna nuta, od początku do końca, od dzieciństwa aż do starości.
Jedna jedyna nuta! Gdy ktoś dostrzeże tę nutę, nigdy już jej nie
zgubi. Nie może jej zgubić. Ona staje się jego obsesją, ale obsesją
mędrca, człowieka rozumiejącego, inteligentnego. Oto obsesja, którą
żyje człowiek: pragnienie szczęścia. To jest nuta życia, towarzyszy
mi jako moja własna myśl: gdybym ją odrzucił, życie straciłoby swą
godność. Fantazja kolorów i form, w których wyraża się istnienie,
stałaby się koszykiem pełnym rupieci nieznanego pochodzenia, bez
celu, bez znaczenia.
Jeśli ktoś, słuchając Preludium, zrozumie tę nutę, to
tak jakby oniemiał, stanie się "zbyt przepełniony". Do tego stopnia,
że gdy w jednym z ostatnich fragmentów utworu powtarzana nuta ustępuje
i wydaje się, że zwyciężył ją motyw z pierwszego planu, człowiek
może sobie powiedzieć: "wreszcie jestem wolny". Ale ledwie to pomyśli,
powraca nuta - obsesja i kończy utwór.
Można na krótki czas zapomnieć o pragnieniu szczęścia,
przeznaczeniu do szczęścia, ale myśl powróci jako konieczność, bez
której człowiek nie może żyć. Trzeba, abyśmy tę nutę w nas samych
rozpoznali, uznali, ponieważ jest tematem życia.
Tłum. Maria Waloszek i ks. Joachim Waloszek
Pomóż w rozwoju naszego portalu
