Reklama

Św. Rafał Kalinowski i jego dziedzictwo

Niedziela Ogólnopolska 46/2001

"NIEDZIELA": - 17 listopada br. mija 10. rocznica kanonizacji św. Rafała Kalinowskiego, a 20 listopada przypada jego liturgiczne święto. "Niedziela" pragnie odnotować tę wymowną rocznicę. Czy Ojciec Prowincjał może podzielić się z naszymi czytelnikami swoimi refleksjami nad tą niezwykłą postacią?

O. DR SZCZEPAN T. PRAŚKIEWICZ: - Sądzę, że sama postać naszego świętego Współbrata zakonnego, byłego powstańca i sybiraka, rzekłbym nawet - bohatera narodowego, jest znana większości polskiego społeczeństwa. Rocznica jego kanonizacji, dziesiąta z kolei, zachęca nas raczej do refleksji nad jego przesłaniem. Podczas gdy cieszymy się, że wzrasta w naszym kraju jego kult, powstają kościoły i kaplice pod jego wezwaniem,
jego imieniem nazywa się ośrodki modlitwy, szkoły, szpitale, punkty pomocy charytatywnej, stawiamy pytanie: czy Polacy potrafili przyjąć i wcielić w życie duchowe przesłanie nowego Świętego? Kościół, przez apostolską posługę Ojca Świętego Jana Pawła II, postawił św. Rafała u progu dziejów III Rzeczypospolitej jako Patrona i Orędownika, ukazującego swym życiem ogromne wartości duchowe, umysłowe, patriotyczne i etyczne. Polska przeżywa dziś niełatwy okres swej historii. Budowanie demokracji po latach zniewolenia społeczeństwa, odebrania mu podmiotowości, rujnowania kultury i ekonomii - nie jest rzeczą łatwą. Wyzwania trzeciego tysiąclecia nie są też czymś błahym... Ale spójrzmy na naszego Świętego. Żył w czasach o wiele trudniejszych niż nasze: w szkole nie mógł się uczyć w języku ojczystym, na ulicach swego miasta od najmłodszych lat widział wojskowe oddziały zaborcy; gimnazjum, w którym się kształcił, znajdowało się naprzeciw klasztoru zamienionego na więzienie polityczne, z którego wychodziło się albo na szubienicę, albo na Sybir. Sam doświadczył prawie dziesięcioletniej katorgi syberyjskiej...

- Słowem, trudne czasy wymagają mocnych ludzi...

- Otóż to właśnie. Św. Rafał należał do ludzi mocnych duchem. Gdzie znajdował siłę? Sam to wyjaśnił: w ucieczce do sakramentów świętych i w modlitwie. W wirze dzisiejszego świata, zalewu liberalizmu, permisywizmu, pornografii, oportunizmu, prowadzących wielu Polaków do zagubienia, indyferentyzmu, konsumizmu i znieczulicy społecznej, innych zaś do skrajnego ubóstwa, ta nadprzyrodzona motywacja, jaką oferuje nasz Święty, jawi się nader aktualna. Zresztą, już u schyłku XIX wieku podkreślił on stanowczo, że większą wartość posiada wyniszczenie się przez pokutę blisko Jezusa niż przez światowe szaleństwa, i bardzo ubolewał nad tym, że w społeczeństwie polskim wartość ofiary i wszechpotęga modlitwy - są to jego słowa - mało są znane, a więc i mało cenione. Ludzie różnego pokroju, wieku, stanowiska -
wojskowy i profesor, człowiek świecki i ksiądz - mogą znaleźć w przykładzie św. Rafała to, czego im potrzeba - napisał ktoś. I słusznie. Nasz Święty uczy wszystkich rzetelnej, nie romantycznej, służby Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, w obecnym, konkretnym okresie jej niełatwej historii, bez biernego oczekiwania na nadejście "lepszych czasów".

- Św. Rafał Kalinowski uważany jest za odnowiciela Zakonu Karmelitańskiego w Polsce. Prosimy zatem o kilka słów na temat Karmelu w naszej Ojczyźnie.

- Polski Karmel Reformowany, który dzięki wysiłkom św. Rafała Kalinowskiego dźwignął się w początkach XX wieku z upadku spowodowanego kasatami w czasach zaborów, przeżywa obecnie w Polsce szczególny okres rozkwitu. Począwszy od 1983 r., tj. od beatyfikacji Ojca Rafała, wzrosła znacznie liczba powołań do Zakonu. Młodzież widzi w świętym karmelicie, powstańcu i sybiraku, doskonały wzór służby Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. Liczba zakonników przekracza w bieżącym roku 400. A jeszcze w 1980 r. było nas zaledwie 160. Sióstr karmelitanek bosych, których w 1980 r. było 236, jest dzisiaj prawie 450, nie licząc polskich fundacji w Islandii, w Norwegii, na Ukrainie, na Słowacji i w Kazachstanie. W ostatnich latach powstały klasztory Karmelitanek Bosych w Tarnowie i w Osinach k. Mińska Mazowieckiego. Ten rozkwit Zakonu sprawił, że w kwietniu 1993 r. Prowincja Polska podzieliła się na dwie: krakowską i warszawską, z własnymi nowicjatami i domami formacyjnymi.

- Jakie są główne sektory działalności Zakonu w Polsce?

- Karmel, zakon kontemplacyjno-czynny, zarówno w Polsce, jak i na całym świecie pragnie dzielić się z otoczeniem tym, co sam przeżywa na modlitwie. Karmel Polski stara się zatem być szczególnie obecny na polu duchowości i teologii życia wewnętrznego.
Oprócz pracy duszpasterskiej, posługi wobec pielgrzymów w szkaplerznych sanktuariach maryjnych i specyficznego apostolstwa karmelitańskiego prowadzimy działalność dydaktyczną i wydawniczą. Dzieła klasyków literatury duchowej ukazują się w Wydawnictwie Karmelitów Bosych w Krakowie. W Poznaniu istnieje Wydawnictwo "Flos Carmeli" . Należy wspomnieć też karmelitańskie czasopisma poświęcone duchowości, tj. Karmel, wydawany w Krakowie, i Zeszyty Karmelitańskie, wychodzące w Poznaniu. W Krakowie działa nadto Karmelitański Instytut Duchowości, otwarty dla osób zakonnych i świeckich. Ośrodek Duchowości "Carmelitanum" istnieje też przy klasztorze Karmelitów Bosych w Poznaniu. Kilkunastu zakonników obydwu Prowincji, zgodnie z duchowym testamentem św. Rafała Kalinowskiego, pracuje na Białorusi i na Ukrainie oraz na Słowacji i na Syberii. Do Prowincji Krakowskiej przynależy Wikariat Misyjny w Burundi i w Rwandzie w Afryce, obchodzący w tym roku 30-lecie istnienia, natomiast Prowincja Warszawska podjęła pracę w Ameryce Łacińskiej, w Argentynie. Polonii Amerykańskiej, zwłaszcza z okolic Chicago, znane jest karmelitańskie sanktuarium w Munster, założone przez polskich karmelitów bosych. W ostatnich latach powstał
ponadto polski klasztor Karmelitów Bosych w Koronie na Florydzie. Nowością z ostatnich dni jest przejęcie przez polskich karmelitów jednego z klasztorów naszego zakonu w Rzymie, a także jednej z parafii w Monachium. W bieżącym roku, z racji jubileuszu 750-lecia szkaplerza karmelitańskiego, którego ogólnopolskie uroczystości odbyły się właśnie w Czernej, przy grobie św. Rafała, odżyły karmelitańskie bractwa szkaplerzne...

- Czy może Ojciec przybliżyć nam temat karmelitańskiego laikatu czy też stowarzyszeń lub środowisk eklezjalnych zainspirowanych maryjną duchowością karmelitańską?

- Z Karmelitami Bosymi współpracują dwa czynne zgromadzenia zakonne, powstałe w Polsce, mianowicie Karmelitanki Dzieciątka Jezus i Siostry św. Teresy od Dzieciątka Jezus, oraz dwa zgromadzenia hiszpańskie, które osiedliły się ostatnio w naszym kraju: Karmelitanki Misjonarki i Karmelitanki Misjonarki Terezjanki. W Czernej, w cieniu grobu św. Rafała, powstał i rozwija się w całej Polsce Świecki Instytut Życia Konsekrowanego "Elianum". Liczne są szeregi członków Świeckiego Zakonu Karmelitańskiego, wspomnianych bractw szkaplerznych i karmelitańskich grup modlitewnych. We Wrocławiu działa od kilku lat Towarzystwo im. św. Edyty Stein, karmelitanki bosej, męczennicy Oświęcimia, a Polski Związek Sybiraków obrał sobie za orędownika św. Rafała Kalinowskiego, który patronuje też Stowarzyszeniu Charytatywnemu Świeckiego Zakonu w Krakowie. Jest wiele innych drobniejszych inicjatyw, których nie sposób wyliczyć, chociaż nie można pominąć powstałego w Przemyślu Karmelitańskiego Ruchu Modlitewno-Ewangelizacyjnego, skupiającego wiele osób, czy Kręgu Przyjaciół św. Teresy od Dzieciątka Jezus, działającego w Lublinie...

- Na koniec prosimy o informację nt. planowanych uroczystości rocznicowych...

- W dziękczynienie Bogu za kanonizację św. Rafała Kalinowskiego włączy się cały Karmel w Polsce, ale nabierze ono szczególnej wymowy w naszych klasztorach w Czernej, gdzie spoczywają relikwie Świętego, i w Wadowicach, tj. w miejscu jego śmierci. Kulminacyjnym punktem uroczystości w
Wadowicach będzie Msza św. w sobotę 17 listopada o godz. 17.00, odprawiona pod przewodnictwem bp. Kazimierza Nycza z Krakowa. Z kolei dziękczynienie w
Czernej uwieńczy Eucharystia w niedzielę 18 listopada o godz. 11.00, pod przewodnictwem bp. Adama Śmigielskiego z Sosnowca. Dziękczynne triduum, z udziałem abp. Tadeusza Kondrusiewicza z Moskwy, odbędzie się w dniach 23-25 listopada w polskim kościele pw. Ducha Świętego w Wilnie - rodzinnym mieście Świętego. Zapraszamy!

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katowice: wsparcie dla prof. Budzyńskiej oskarżonej o homofobię

2020-01-17 10:50

[ TEMATY ]

LGBT

CŻiR

Rada społeczna przy Arcybiskupie katowickim solidaryzuje się z prof. Ewą Budzyńską, wobec której prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w związku z oskarżeniami o nietolerancję i homofobię. Apel do rektora UŚ za pośrednictwem specjalnej strony internetowej skierował już abp. Wiktor Skworc.

Powstała specjalna strona internetowa (Zobacz) za pośrednictwem której można wysłać do rektora UŚ apel w obronie prof. Budzyńskiej. Z tej możliwości skorzystał już abp Wiktor Skworc.

W komunikacie podsumowującym zebranie członków Rady z 10 stycznia 2020 roku, opublikowanym w czwartek 16 stycznia, czytamy: „Rada Społeczna przekazuje wyrazy solidarności pani prof. Ewie Budzyńskiej „w związku z oskarżeniem jej o to, że prezentując katolicki model rodziny narzuca studentom poglądy radykalno-katolickie oraz w związku z toczącym się w jej sprawie postępowaniem przed Komisją Dyscyplinarną Uniwersytetu Śląskiego. Pociąganie do odpowiedzialności nauczyciela akademickiego za głoszone przez niego poglądy jest oczywistą formą cenzury i próbą narzucenia środowisku akademickiemu jednego światopoglądu, co przypomina najgorsze praktyki z czasów komunistycznych. Rada wyraża nadzieję, że wolność akademicka stosowana będzie proporcjonalnie i z szacunkiem dla myśli chrześcijańskie”.

Grupa studentów zarzuciła prof. Ewie Budzyńskiej nietolerancję i homofobię. Uniwersytecki rzecznik dyscyplinarny skierował do komisji dyscyplinarnej wniosek o ukaranie jej naganą, która ma także – jak przyznał – zadziałać prewencyjne na innych wykładowców uniwersytetu. Zarzucił jej m.in., że „formułowała wypowiedzi w oparciu o własny, narzucany studentom, światopogląd o charakterze wartościującym, stanowiące przejaw braku tolerancji wobec grup społecznych i ludzi o odmiennym światopoglądzie, nacechowane wobec nich co najmniej niechęcią, w szczególności wypowiedzi homofobiczne, wyrażające dyskryminację wyznaniową, krytyczne wobec wyborów życiowych kobiet dotyczących m.in. przerywania ciąży”.

Obrońcami prof. Ewy Budzyńskiej w postępowaniu dyscyplinarnym są prawnicy Instytutu Ordo Iuris, którzy domagają się jej uniewinnienia.

CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu: jedności chrześcijan potrzebuje cały współczesny świat

2020-01-18 11:55

[ TEMATY ]

ekumenizm

bp Krzysztof Nitkiewicz

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Artur Stelmasiak

Jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat - podkreśla w rozmowie z KAI bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu. Jego zdaniem brakuje świadomości ekumenicznej, a jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich. Przestrzega jednocześnie, by w dialogu ekumenicznym unikać dróg na skróty i uprawiania ekumenizmu na pokaz. W związku z rozpoczynającym się dziś Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan przypominamy opublikowany przed tygodniem wywiad z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem.

Tomasz Królak (KAI): Tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan obchodzony będzie w Kościele pod hasłem „Życzliwi bądźmy”. Jak tę zachętę powinniśmy odczytywać w polskich realiach?

- Warto wspomnieć, że autorami materiałów na tegoroczny tydzień modlitw o jedność, a więc i wspomnianego hasła zaczerpniętego z Dziejów Apostolskich, są mieszkańcy Malty. A Malta, podobnie jak Polska, jest krajem w zdecydowanej większości katolickim. Leży na skrzyżowaniu szlaków morskich, dlatego w swojej historii miała wielu gości i przybyszów, poczynając od świętego Pawła, który uratował się u jej brzegów i został życzliwie przyjęty przez mieszkańców wyspy. Później ci mieszkańcy, już chrześcijanie, katolicy przyjmowali pod swoją opiekę i prawosławnych i wiernych Kościołów protestanckich.

Kiedy bierzemy do ręki materiały przygotowane przez Maltańczyków, ludzi należących do różnych Kościołów, to można powiedzieć, że oni podpowiadają nam, co możemy uczynić jeszcze w Polsce, bo sytuacja jest bardzo podobna.

Co do słowa życzliwość, zawartego w haśle tegorocznych obchodów, powinniśmy, jak zachęca program Tygodnia Ekumenicznego, wyrzucić ładunek za burtę, odsunąć to wszystko, co jest ciężarem w relacjach międzyludzkich: zawiść, zazdrość, złość, uprzedzenia, nietolerancję. Myślę, że w sercu każdego z nas jest tego dużo. W odniesieniach między nami, Polakami, te negatywne uczucia, niestety, dają o sobie znać i zatruwają relacje. Jest to jeszcze bardziej widoczne wobec osób, które wyznają credo w inny sposób lub inaczej się modlą.

Musimy więc usunąć uprzedzenie i prosić Chrystusa, aby ukazał nam swoje światło i swoją drogę, którą mamy wspólnie podążać. Bo naszym zadaniem jest podążanie razem drogami zbawienia ze świadomością, że pod opieką Chrystusa nie zginiemy. Nie trzeba się bać, że różnice, które są między nami stanowią mur, którego nie da się usunąć. Wszystko można pokonać!

Bardzo podoba mi się hasło ostatniego dnia obchodów Tygodnia Ekumenicznego: "Przyjmij i daj". Trzeba przyjąć to, co inni nam ofiarują - nie chodzi przy tym jedynie o wartości materialne lecz o świadectwo wiary: prawosławnych, protestantów, anglikanów czy przedstawicieli tzw. wolnych Kościołów, z którymi dziś wchodzimy w dialog. Musimy przypatrywać się ich świadectwu wiary, bo ono też jest ważne i cenne. My tymczasem zaoferujmy im nasze świadectwo. Myśląc i postępując w taki sposób umocnimy się nawzajem duchowo, ożywimy nasze człowieczeństwo i może nastąpi jakiś przełom, chociażby mały krok do przodu we wzajemnych relacjach.

KAI: Czekając na te przełomy warto zapytać, co dialog ekumeniczny przyniósł do tej pory? Czy jesteśmy - chrześcijanie różnych Kościołów - rzeczywiście bliżej siebie? Bo do widzialnej jedności wszystkich chrześcijan jest chyba jeszcze daleko...

- Jeśli spojrzymy, jak wyglądały nasze relacje jeszcze 50 lat temu, przed Soborem Watykańskim II, to zobaczymy, że były i ekskomuniki i rozmaite zakazy i wzajemna wrogość. Niewątpliwie Sobór stał się przełomem, dzięki zaangażowaniu dwóch papieży św. Jana XXIII i św. Pawła VI oraz wielu innych osób, w tym również z Kościołów niekatolickich, które pełniły rolę obserwatorów. Od tego czasu pokonaliśmy ogromną drogę. Niektórzy mają pewnie inne zdanie, może nie widzą całości przemian...

Kiedy rozmawiam z młodymi ludźmi, którzy krytykują Sobór, nie znając realiów przedsoborowych, łapię się czasami za głowę, bo oni nie zdają sobie zupełnie sprawy z tego, jak wiele zmieniło się na lepsze. Oczywiście, my katolicy - podkreślał to i św. Jan Paweł II i Benedykt XVI, a dziś powtarza Franciszek - dążymy do jedności widzialnej, która wyraża się w jedności wiary, sakramentów, hierarchii. Może się wydawać, że droga do niej jest jeszcze długa i niepewna. Zresztą to Duch Święty jest sprawcą jedności, a nie my. Ale powinniśmy zaufać Bogu i, jak mówi papież Franciszek, nie rezygnując z własnej tożsamości, iść dalej razem, próbując budować jedność na różnych frontach i nigdy się nie zniechęcać. Bóg nas zaprasza do współpracy w budowaniu jedności, dlatego bardziej musimy ufać Bogu niż własnym siłom.

KAI: A jak ocenia Ksiądz Biskup stan świadomości ekumenicznej w Polsce, zwłaszcza wśród katolików, którzy przecież dominują? Środowiskom zaangażowanym w dialog między Kościołami jest do siebie bliżej - choćby poprzez świadomość tego, co ich łączy - ale czy zwykłym chrześcijanom także?

- Podczas któregoś z zebrań Zespołu KEP i Polskiej Rady Ekumenicznej narzekałem, że nie ma w naszym kraju wielkiego zainteresowania ekumenizmem, także Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan. Zaczynając zresztą od księży, bo katolickich duchownych, którzy włączają się w obchody tego wydarzenia nie ma niestety zbyt wielu. Pamiętam, że ówczesny przewodniczący PRE, świętej pamięci prawosławny arcybiskup Jeremiasz powiedział coś takiego: ludzie są tacy zapracowani, zabiegani, zmęczeni, mają tyle spraw na głowie i być może, po prostu, nie uświadamiają sobie potrzeby modlitwy o jedność. Myślę, że miał dużo racji, bo człowiek współczesny jest zajęty milionem różnych spraw, zaniedbuje nawet swoje życie religijne. Spójrzmy chociażby na statystyki dotyczące liczb ludzi chodzących regularnie na niedzielną Mszę św., a cóż dopiero Tydzień Ekumeniczny i wspólna modlitwa z chrześcijanami innych Kościołów.

Tak, brakuje nam świadomości ekumenicznej. Jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich zaangażowanych w różnych ruchach i stowarzyszeniach katolickich, w katechezie. Mamy przecież, dzięki Bogu, takie osoby. Świeccy są wielkim wsparciem dla kapłanów, którzy są często zajęci nie tylko duszpasterstwem ale np. remontami. Nawet jeśli ktoś powie: księże proboszczu, mamy teraz Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, może byśmy coś zrobili z tej okazji, jakieś nabożeństwo, spotkanie, itd. - to będzie jego wkład w dzieło budowania jedności, zaczynając oczywiście od osobistej modlitwy.

Chciałbym, aby świadomość ekumeniczna wzrastała w Ludzie Bożym, bo jedności nie możemy narzucić. Ilekroć w historii była ona narzucana siłą, gdy pojawiała się np. jakaś herezja czy inna okoliczność zagrażająca wspólnocie, tyle razy kończyło się to jeszcze większymi podziałami.

Dzisiaj największym problemem jest obojętność, po prostu obojętność. Tymczasem jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat.

KAI: Zaangażowanie w dialog ekumeniczny niesie i tę wartość, że wzmacnia świadomości własnej wiary...

- Różnie z tym bywa, o czym przekonałem się jeszcze w okresie pracy w Rzymie. Istnieje chociażby poważne niebezpieczeństwo synkretyzmu religijnego. Jeśli człowiek nie posiada solidnej formacji duchowej, teologicznej to może łatwo w ten synkretyzm popaść. Bardzo ważna jest zatem świadomość tego, kim jestem a więc: najpierw umacniam moją tożsamość religijną, a następnie rozmawiamy ze sobą. Tak to powinno wyglądać. Czasami zdarzają się niestety różnego rodzaju eksperymenty ekumeniczne, które mają jakoby skrócić dystans. Jednak takie działania niczemu dobremu nie służą, wręcz przeciwnie - wprowadzają zamieszanie. Znam przypadki księży, którzy obok imienia papieża i własnego biskupa, wymieniają w kanonie Mszy św. imiona zwierzchników innych Kościołów. Przecież nie mamy prawa modyfikować Mszału zatwierdzonego autorytetem papieża, który tego nie przewiduje. Albo np. wprowadzanie interkomunii według własnego widzimisię, chociaż Kodeks Prawa Kanonicznego mówi jasno co można, a czego nie.

Inną bolączką jest uprawianie ekumenizmu na pokaz i celebrowanie samego siebie, własnej otwartości, zmysłu organizacyjnego, czy geniuszu. Tymczasem mamy oddawać cześć Panu Bogu i być jedno w Jego imię, a nie budować jedność wokół siebie. Ekumenizm musi być chrystocentryczny i mieć przełożenie na codzienne życie.

Pochodzę z Białegostoku. Na Podlasiu ekumenizm jest budowany codziennie, bo ludzie z różnych Kościołów żyją i pracują obok siebie. Czasami obawiam się, że na tych obszarach Polski, gdzie panuje praktycznie wyznaniowy monolit, jesteśmy albo ekumenicznie obojętni, albo robimy różne ekumeniczne fajerwerki, które szybko gasną.

KAI: Centralne nabożeństwo ekumeniczne, które odbędzie się 23 stycznia w Warszawie sprawowane będzie w 20. rocznicę podpisania przez Kościół katolicki oraz Kościoły zrzeszone w Polskiej radzie Ekumenicznej, deklaracji o wzajemnym uznaniu chrztu. Tak więc, jakkolwiek droga do pełnej jedności Kościoła jest zapewne jeszcze długa, to są na tej drodze także ważne znaki nadziei, o których warto przypominać.

- Zgadzam się. Musimy w tym roku głośno przypominać o deklaracji dotyczącej chrztu. Pamiętam, że przywoływano ją podczas obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski, kiedy w Poznaniu, była czytana przez przedstawicieli Kościołów, które ją podpisały. Rozmawiałem później z młodymi, którzy nie bardzo wiedzieli jaki to miało cel. Nie uświadamiali sobie po prostu znaczenie tego dokumentu. Musimy więc ciągle deklarację o chrzcie przypominać, mówić o niej, budując wokół niej wzajemne relacje.

Kolejną okazją do wzmacniania jedności stanowi Biblia ekumeniczna, która jest dziełem wielu Kościołów. Oczywiście, poszczególne wyznania mają własne tłumaczenia, używane w swoich liturgiach i nie możemy od nich odejść, bo taki tekst wymaga różnych zatwierdzeń i aprobaty. Niemniej, na wspólnych spotkaniach warto z tej Biblii korzystać. Czytana zaś w zaciszu własnego domu może być ona źródłem niejednego odkrycia, cennej refleksji.

Niestety, za mało osób wie, że ta Biblia ekumeniczna istnieje. Musimy więc popularyzować to dzieło. A także mówić o wszystkim, czego wspólnie już dokonaliśmy i starać się zrozumieć, czego jeszcze Pan Bóg od nas oczekuje na polu kontaktów między Kościołami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję