Reklama

Bp Ignacy Jeż

Całe życie za Jezusem

Niedziela Ogólnopolska 31/2004

Bp Ignacy Jeż na Górze Chełmskiej, sierpień 2001 r.

Bp Ignacy Jeż na Górze Chełmskiej, sierpień 2001 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z biskupem seniorem koszalińsko-kołobrzeskim Ignacym Jeżem rozmawia Jerzy Walczak

Jerzy Walczak: - Czerwiec to miesiąc, w którym Ekscelencja świętuje ważne w życiu rocznice. W tym roku były to: 67. rocznica święceń kapłańskich, 44. uzyskania sakry biskupiej i 32. zostania pierwszym pasterzem w dziejach diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Zwieńczeniem jest 31 lipca, dzień św. Ignacego z Loyoli, w którym przypada 90. rocznica urodzin Księdza Biskupa. To piękny jubileusz drogi życiowej. Proszę powiedzieć, jaka była ta droga pielgrzymki za Jezusem...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Bp Ignacy Jeż: - Odmawiając Litanię do Serca Jezusowego, od najmłodszych lat słyszałem i sam to powtarzałem: „Uczyń serce moje według Serca Twego”. To jasne, że jest to problem łaski Bożej. Pan Jezus czyni nas podobnymi do swojego Serca, ale chodzi o to, aby Mu nie przeszkadzać. Należy samemu dążyć do tego, o czym mówią poszczególne wezwania, aby trafić do Serca Jezusowego. Serca, które jest gorejącym ogniskiem miłości, pełnym dobroci i miłości, źródłem życia i świętości.
Jako mały chłopiec wyrastałem w klimacie pierwszych piątków miesiąca. Wychowanie w domu i w kościele było naturalną drogą do naśladowania Chrystusa. Ucząc się w katowickim gimnazjum, należałem do Sodalicji Mariańskiej i do harcerstwa. To było prawdziwe siedem lat wzrastania duchowego. W ten sposób powoli rodziła się myśl o późniejszym powołaniu.

- Już w pierwszych latach stanu kapłańskiego spotkała Księdza Biskupa wielka tragedia - pobyt w obozie koncentracyjnym w Dachau.

Reklama

- Najpierw po aresztowaniu w połowie sierpnia 1942 r. kilkutygodniowy pobyt w katowickim więzieniu Pojedyncza cela, kompletna samotność. Dużo czasu na rozmyślanie. Myślałem wówczas: a jeśli Pan Bóg chce, żebym Mu służył przez więzienie? Dlaczego nie? Nigdy nie wiadomo, czy ten pobyt w więzieniu nie przyniesie więcej dobra dla Kościoła niż praca kapłańska w parafii. Tylko jeden Bóg to wie.
Do obozu koncentracyjnego w Dachau przybyłem 7 października, w święto Matki Bożej Różańcowej. Otrzymałem numer obozowy 37196, wypisany na białej taśmie, i czerwony trójkąt z literą „P”, na określenie więźnia politycznego - Polaka. W Dachau spędziłem ponad dwa i pół roku - do kwietnia 1945 r. Ten straszny okres był dla mnie - w mojej życiowej drodze za Jezusem - okresem decydującym. Wszelkie hitlerowskie propozycje zrezygnowania z kapłaństwa, z polskości nasi polscy kapłani zdecydowanie odrzucali. Jak się weszło na tę drogę męczeństwa, to trzeba na tej drodze bez reszty trwać. Wszystko inne byłoby zdradą - tak uważałem w tej próbie wymagającej ogromnego hartu ducha i gorącej wiary. Pozostało na zawsze w mojej pamięci spotkanie biskupa Michała Kozala, który wyróżniał się swoim spokojem, swoim zrównoważeniem, swoją pogodą ducha. Takie świadectwo wiary jeszcze bardziej podnosiło na duchu takiego młodego kapłana jak ja i utwierdzało w trwaniu na tej drodze za Jezusem.

- Dziesięć lat temu napisał Ksiądz Biskup swoje wspomnienia, zatytułowane „Błogosławcie Pana, światło i ciemności”...

- Są to słowa z psalmu Pieśń młodzieńców w piecu gorejącym, w którym po słowach: „Błogosławcie Pana, dnie i noce” w następnym wierszu jest zwrot: „błogosławcie Pana, światło i ciemności”. Tamten obozowy okres był rzeczywiście czasem panowania tych ciemności. Ale św. Paweł w Liście do Rzymian napisał: „... Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska”. I rzeczywiście, muszę powiedzieć, że obok tych strasznych przeżyć były też wspaniałe bohaterskie przeżycia wielu kapłanów. Człowiek, patrząc na te świadectwa, budował się wewnętrznie. Dla mnie był to szczególny czas formacji kapłańskiej, po którym wyszedłem oczyszczony z tego wszystkiego, co było tą ciemnością.

- Ksiądz Biskup jest też żyjącym świadkiem tego światła, jakim było działanie łaski Bożej w warunkach ciemności.

Reklama

- Tak, rzeczywiście moje życie jest takim świadectwem. Najpierw w styczniu 1943 r. wybuchła epidemia tyfusu brzusznego. Ale potem wybuchł tyfus plamisty, przenoszony przez wszy. Było to pod koniec wojny, gdy do Dachau przywożono więźniów z innych obozów. Ludzie umierali jak muchy. Tak zginęło wielu polskich kapłanów. Ale mnie Pan Bóg zachował przy życiu. Chorowałem na obydwa rodzaje tyfusu i wyzdrowiałem. Tylko Bożej Opatrzności zawdzięczam to darowane życie.
Gdy zbliżały się ostatnie dni wojny, groziło nam zniszczenie obozu i wymordowanie nas wszystkich. Wtedy właśnie złożyliśmy śluby św. Józefowi, jako opiekunowi Kościoła, prosząc w modlitwie, aby nas ocalił i zachował dla Kościoła. Uwolnienie nas przez żołnierzy amerykańskich nastąpiło 29 kwietnia 1945 r., zaledwie kilka godzin przed zaplanowanym przez hitlerowców zniszczeniem obozu.

- Jaką rzeczywistość zastał 32-letni ks. Ignacy Jeż po powrocie na Górny Śląsk?

- To nie była ta sama Polska co przed 1939 r. Podstawowym zadaniem było ratować ludzi, prowadzić do zbawienia, a zarazem ocalić to, co narodowe, patriotyczne. Możliwe to było przede wszystkim przez obecność kapłana w szkole. Biskup śląski Stanisław Adamski ustanowił mnie atechetą w Katolickim Gimnazjum św. Jacka w Katowicach. Pełniłem także obowiązki prefekta internatu dla młodzieży męskiej. Podziwiałem bp. Adamskiego, że mimo szykan ze strony władz komunistycznych nigdy nie zrezygnował z katechizacji młodzieży. W 1950 r. przekształcił gimnazjum w niższe seminarium duchowne, co było niezwykle pożyteczne dla polskiego Kościoła. Z tą placówką byłem związany do 1960 r., pełniąc tam obowiązki rektora. Na tej funkcji zastała mnie nominacja biskupia.

- Proszę przybliżyć Czytelnikom 12-letni okres posługi Księdza Biskupa w gorzowskiej administracji apostolskiej...

Reklama

- Dla mnie był to okres wspaniałej szkoły. Można ją scharakteryzować następująco: świątobliwy bp Wilhelm Pluta, mądry bp Jerzy Stroba i ten bardziej sercem kierujący się bp Ignacy Jeż. Patrząc dzisiaj z perspektywy czasu na tę biskupią trójkę, można stwierdzić, iż była to naprawdę wyjątkowa szkoła. Wspominając te bardzo pracowite 12 lat, należy pamiętać, jak trudne były warunki. Gorzowska administracja obejmowała wówczas 1/7 obszaru naszego kraju. Była największą diecezją nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Na tych terenach musieliśmy często tworzyć struktury Kościoła od podstaw, tak jak na terenach misyjnych.

- Ksiądz Biskup jest pierwszym pasterzem w dziejach diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, którą w pamiętny dzień 28 czerwca 1972 r. Ojciec Święty Paweł VI erygował historyczną bullą „Episcoporum Poloniae coteus”.

- Nowa diecezja obejmowała teren blisko 20 tys. km2. Na jej terenach mieszkała ludność napływowa, dla której Kościół stanowił oparcie, a wiara była jedyną nicią łączącą z rodzinnymi stronami. Im większa była walka komunistycznych władz z Kościołem, tym silniejsze było poparcie ludzi dla Kościoła, który dla wielu stanowił jedną z najważniejszych wartości. Wroga dla Kościoła marksistowska ideologia zakładała, że Kościół nie będzie się już rozwijał, lecz powoli obumierał. Ale właśnie Chrystusowy Kościół zawsze był, zawsze jest i zawsze przetrzyma wszystko! Świadectwem tego jest także diecezja koszalińsko-kołobrzeska, której patronują św. Wojciech i św. Maksymilian Maria Kolbe. Moje pasterzowanie trwało tam dwa dziesięciolecia.

- Szczególną troską Księdza Biskupa było przywrócenie kultu Bożego na Górze Chełmskiej.

Reklama

- W średniowiecznej Europie ta święta góra pod Koszalinem była znanym miejscem pielgrzymkowym. Zostało ono całkowicie zniszczone w latach reformacji. Po powstaniu diecezji podjąłem starania o odzyskanie dla Kościoła tego miejsca i przywrócenia tam kultu Bożego. Przez wiele lat władze komunistyczne były temu przeciwne. Dopiero w listopadzie 1990 r. decyzją ówczesnych władz koszalińskich, szczyt Góry Chełmskiej został przekazany Szensztackiemu Instytutowi Sióstr Maryi. Z ramienia Konferencji Episkopatu Polski od wielu lat jestem protektorem Ruchu Szensztackiego w Polsce. Założyciela Ruchu - o. Józefa Kentenicha poznałem osobiście w Dachau, kiedy potajemnie głosił rekolekcje dla polskich księży.
1 czerwca 1991 r. na Górę Chełmską przybył Ojciec Święty Jan Paweł II i dokonał uroczystego poświęcenia sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej. Ta święta góra czekała na ten dzień przez cztery wieki.

- Ksiądz Biskup jest kawalerem „Orderu Uśmiechu”. Na twarzy Księdza Biskupa zawsze widnieje uśmiech. Ta pogoda ducha jest zapewne szczerym świadectwem dziękczynienia za dar łask Bożej Opatrzności.

- Panu Bogu trzeba każdego dnia dziękować za dar życia, dar zdrowia oraz za dar służby Jemu i człowiekowi na tej drodze za Jezusem.

- Dziękuję za rozmowę.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prowokacja jako narzędzie łaski, czyli „Orzech” bez lukru

2026-02-15 23:27

[ TEMATY ]

Milena Kindziuk

Red

Filmu o Orzechu nie da się po prostu „obejrzeć”. On się człowiekowi przydarza – jak rozmowa, w którą wchodzi się niechcący, a wychodzi z niej z poczuciem, że ktoś właśnie pociął nasze życie na głębsze warstwy i uparcie domaga się prawdy.

Największym komplementem, jaki ks. Stanisław Orzechowski, słynny duszpasterz akademicki z Wrocławia, wystawił twórcom filmu „Orzech. Zawsze chciałem być z ludźmi”, było zdanie: „Dobrze, że nie zrobiliście laurki.” Nie chciał pomników za życia, nie znosił stawiania go na piedestale – nawet krasnal „Orzech” musiał mieć odsłonięte, „pięknie wypiętrzone czoło”, a nie czapkę na oczach. Wolał, by przypominano go raczej jako tego, który potrafił huknąć z ambony, niż jako grzeczny portret w pozłacanej ramie.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

W Bazylice św. Piotra ujawniono pęknięcia stropu. Czy to zagraża świątyni?

2026-02-16 15:13

[ TEMATY ]

trzęsienie ziemi

Bazylika św. Piotra

pęknięcia

fundamenty

szkody

ks. Adrian Put

Bazylika św. Piotra w Rzymie

Bazylika św. Piotra w Rzymie

Bazylika św. Piotra i jej fundamenty są kompleksowo i stale monitorowane z wykorzystaniem najnowocześniejszej technologii cyfrowej. Celem tego monitoringu jest umożliwienie szybkiej reakcji na wszelkie zagrażające zmiany i ochrona drugiej co do wielkości, największej świątyni chrześcijańskiej przed potencjalnymi szkodami spowodowanymi trzęsieniami ziemi i czynnikami środowiskowymi. Podjęte inicjatywy w tym kierunku, do tej pory w dużej mierze tajne, zostały dzisiaj zaprezentowane na konferencji prasowej w Watykanie.

Włoska firma paliwowo-energetyczna Eni zajęła się technicznymi aspektami projektu, który został w dużej mierze ukończony w 2025 roku. Według Eni, nie pobierała ona opłat od Watykanu za swoje usługi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję