Reklama

Porady prawnika

Dwuinstancyjność w ZUS

(E)
Niedziela Ogólnopolska 8/2005


Il. Katarzyna Nita

Od stycznia 2005 r. zmieniła się w ZUS zasada odwoływania się od orzeczenia lekarza orzecznika. Zostały powołane komisje lekarskie, które będą pełniły rolę drugiej instancji.
Każdy, kto jest niezadowolony z orzeczenia lekarza orzecznika, może złożyć sprzeciw do właściwej komisji lekarskiej za pośrednictwem jednostki ZUS, właściwej ze względu na miejsce zamieszkania. Ma na to 14 dni od uzyskania orzeczenia lekarza orzecznika. Uprawnienie takie (do złożenia sprzeciwu) ma także prezes ZUS, jeśli dostrzeże w konkretnym orzeczeniu wady.
Każda sprawa wniesiona jako sprzeciw jest ponownie badana przez komisję.
Może się więc okazać, że otrzymamy ponowne wezwanie do stawienia się w ZUS, a gdy się okaże, że zgromadzona dokumentacja jest niewystarczająca, komisja ta może skierować nas na dodatkowe badania, a nawet obserwację w szpitalu. Komisja lekarska orzeka w składzie trzyosobowym, a jej ustalenia są podstawą do wydania decyzji o uprawnieniu do danego świadczenia lub o braku takiego uprawnienia.
Jeśli zainteresowana osoba nie wniesie sprzeciwu od orzeczenia lekarza orzecznika, a prezes ZUS nie zgłosi zarzutu wadliwości tego orzeczenia, wówczas ZUS wyda decyzję na podstawie orzeczenia lekarza orzecznika. Sprzeciw jest zatem drugą instancją i dopiero od takiej decyzji należy wnieść sprawę do sądu.
Podobnie jak poprzednio, odwołanie wnosimy do sądu właściwego ze względu na miejsce zamieszkania, ale za pośrednictwem ZUS, i mamy na to miesiąc od dnia doręczenia nam decyzji. ZUS jeszcze raz przygląda się sprawie - może decyzję zmienić lub uchylić; jeśli nie uczyni tego w ciągu 30 dni, musi przekazać sprawę sądowi, chyba że osoba zainteresowana przedstawi nowe wyniki badań - wówczas sprawę nie oddaje się do rozstrzygnięcia sądowi, ale pozostaje ona w ZUS.
Gdy sprawa znajdzie się w sądzie, ten najpierw bada, czy wyczerpaliśmy możliwości odwoławcze w ZUS i czy stan naszego zdrowia uległ zmianie. Z pewnością odrzuci odwołanie, jeśli nie złożyliśmy sprzeciwu od orzeczenia lekarza orzecznika i nie wskazaliśmy nowych okoliczności dotyczących niezdolności do pracy. Gdy wykażemy, że sprzeciw złożyliśmy, ale miało to miejsce po terminie (choć nie z naszej winy) i nie został on przyjęty, sąd uchyli decyzje ZUS i przekaże sprawę do ponownego rozpatrzenia - zajmie się nią komisja lekarska. Sprawa powróci ponownie do ZUS, jeśli w odwołaniu do sądu nie wskażemy nowych powodów niezdolności do pracy, które powstały po złożeniu odwołania.
Co może zatem w obecnej sytuacji sąd? Może zmienić decyzję ZUS w sprawie świadczenia uzależnionego od niezdolności do pracy tylko wówczas, gdy osoba zainteresowana wyczerpała drogę odwoławczą w ZUS, a w odwołaniu do sądu nie powołała się na nowe dowody swojej niepełnosprawności. Wtedy może orzec na podstawie zgromadzonej dokumentacji, iż osoba uznana za zdolną do pracy jest częściowo do niej niezdolna lub jest niezdolna do niej całkowicie.
Osobom wezwanym przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych organ rentowy będzie zwracał koszty - do 20 zł gotówką, kwoty większe - na rachunek bankowy (rozporządzenie Ministra Polityki Społecznej z 31 grudnia 2004 r., DzU nr 6/2005 r.).

* Od 1 maja 2004 r. podrożały opłaty za użytkowanie wieczyste z uwagi na obciążenie tych opłat 22-procentową stawką podatku VAT. Poza tym w niektórych województwach dokonano aktualizacji tych opłat. Mamy prawo zakwestionować wysokość opłaty, odwołując się do samorządowego kolegium odwoławczego (SKO). Jeśli rozstrzygnięcie SKO nie zadowala nas, możemy zwrócić się z pozwem do sądu. Można też - jeśli dochód w rodzinie nie przekracza 50 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia w IV kwartale 2004 r. - starać się o bonifikatę.
* Od 1 maja 2004 r. obowiązuje bezwzględny zakaz aneksowania umów na czas określony, a trzecia umowa jest traktowana jako umowa na czas nieokreślony.

Portoryko: tragiczna śmierć polskiego misjonarza

2019-08-19 14:19

vaticannews / San Juan (KAI)

W Portoryko tragicznie zginął polski misjonarz ks. Stanisław Szczepanik ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wiele wskazuje na to, że poniósł śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Okoliczności bada jednak policja, ponieważ nieprzytomnego kapłana znaleziono leżącego na chodniku z rozbitą głową. Obok stał rower, którym misjonarz jechał na poranną Eucharystię. Nie było żadnych świadków zdarzenia. Do wypadku doszło 16 sierpnia w Ponce, gdzie ostatnio pracował. Dwa dni później zmarł w miejscowym szpitalu. Zgodnie z ostatnią wolą ks. Szczepanika, zawartą w testamencie napisanym zakonnym zwyczajem przed wyjazdem na misje, jego narządy przekazano do przeszczepu.

pixel2013/pixabay.com

„Był człowiekiem niezwykle przyjacielskim, otwartym na ludzi, którym służył, ale i braci, z którymi dane mu było pracować” – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Jarosław Lawrenz, którego zmarły kapłan wprowadzał w realia pracy misyjnej w Zairze. Następnie w 2000 r. razem zakładali placówkę misyjną na Haiti.

"Ks. Stanisław przede wszystkim był otwartym człowiekiem, poszukującym zawsze najlepszego rozwiązania dla dobra drugiego. Był bardzo pracowity i bardzo od siebie wymagał. Zawsze chciał się dobrze przygotować do pełnionej funkcji. Pamiętam, jak kończył pracę w terenie i poproszono go, żeby poprowadził kierownictwo duchowe w seminarium w Kinszasie. Zwrócił się wówczas do przełożonych, by wysłali go na studia. I w Paryżu u jezuitów skończył duchowość. Z kolei gdy szedł do buszu uczył się lokalnego języka, by móc z się porozumiewać z ludźmi, którzy zostali mu powierzeni. Pamiętam, że gdy w 2000 roku razem wyjechaliśmy na Haiti, zajął się klerykami będącymi na początku formacji. Pierwszą rzeczą, od której zaczął tych ludzi przygotowywać do kapłaństwa i otwierać na sens i bogactwo powołania było Słowo Boże i liturgia. Dla niego Eucharystia była bardzo ważna i myślę, że ktokolwiek go z tego czasu pamięta, to będzie wskazywał na znaczenie kaplicy w jego życiu. Dla niego miejsce spotkania z Panem było bardzo ważne. Zawsze odwoływał się do łaski Pan. Mówił, że jeżeli Bóg nas tutaj wysłał i jeżeli Bóg chciał byśmy tu byli, to On nam pomoże” - wspomina w rozmowie z papieską rozgłośnią ks. Lawrenz.

Ks. Szczepanik miał 63 lata. W 1981 r. wstąpił do Zgromadzenia Księży Misjonarzy, a w 1985 r. przyjął święcenia kapłańskie. Rok potem wyjechał na misje najpierw do dawnego Zairu (obecnie Demokratyczna Republika Konga), a następnie na Haiti, Dominikanę i do Portoryko. Współbracia wspominają go jako oddanego ludziom kapłana, niestrudzonego spowiednika i kierownika duchowego. Był też wielkim promotorem kultu Bożego Miłosierdzia. Wolą misjonarza było zostać skremowanym i spocząć w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Jeż do chorych: jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, bo nikt z nas nie jest samowystarczalny

2019-08-21 13:11

eb / Pasierbiec (KAI)

„Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, bo nikt z nas nie jest samowystarczalny” - mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż w Pasierbcu. W sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia trwa odpust. Dziś modlili się tam chorzy, starsi i niepełnosprawni.

Dominik Różański

„Nikt z nas nie wie kiedy i w jakich okolicznościach będzie potrzebował szczególnej pomocy innych. Zdrowie, sprawność fizyczną można niekiedy stracić w jednej chwili, a wszystkim nam wraz z upływem lat będzie ubywać sił. I wtedy człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę, jak dobrze jest, gdy ma się przy sobie kogoś, kto jest gotowy pomóc, usłużyć, wesprzeć, porozmawiać” - mówił biskup w homilii.

Zwracając się do chorych i cierpiących kaznodzieja podkreślił, że mogą oni służyć Kościołowi i Ojczyźnie modlitwą oraz ofiarowanym cierpieniem. „Jeden Bóg wie, ile rzeczywiście dzięki ofiarowanej modlitwie i cierpieniu dokonuje się dobra na świecie. Każdy człowiek, w każdym położeniu życiowym i o każdej porze życia jest potrzebny i może zdziałać wiele dobrego” - podkreślił.

Biskup tarnowski Andrzej Jeż mówił też, że modlitwa wsparta cierpieniem, jak modlitwa Chrystusa na krzyżu, ma szczególną moc. „Siła tej modlitwy jest potrzebna tym bardziej, im bardziej rośnie w siłę zło; im bardziej trudne i niespokojne stają się czasy…Właśnie cierpienie niewinnych pozwala ocalić tych, którzy zmierzają ku potępieniu. Zaś Pan Bóg może wykorzystać cierpienie niewinnych aby zniszczyć zło. Siła zła ugina się właśnie pod tym, co czyste i niewinne” - podkreślił bp Jeż.

Odpust w sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Pasierbcu potrwa do niedzieli. W piątek do kościoła zostaną wprowadzone relikwie misjonarzy męczenników bł. o. Zbigniewa Strzałkowskiego i bł. o. Michała Tomaszka.

W sobotę Mszy św. o północy przewodniczyć będzie bp Leszek Leszkiewicz, a Eucharystii w niedzielę o godzinie 11.00 bp Mirosław Gucwa z Republiki Środkowoafrykańskiej.

Pasierbiec to wioska leżąca blisko Limanowej. Znajduje się tam sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia z cudownym obrazem koronowanym w 1993 r.

Wierni odwiedzający Pasierbiec modlą się na dróżkach maryjnych rozsianych po pasierbieckim wzgórzu. Zatrzymują się przy Grocie Ocalenia, która upamiętnia ocalenie przed śmiercią żołnierza Jana Matrasa.

W Pasierbcu znajduje się także wyjątkowa Droga Krzyżowa. Przy poszczególnych stacjach są dwumetrowe rzeźby przedstawiające św. Jana Pawła II, bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, ks. Franciszka Blachnickiego, Prymasa Stefana Wyszyńskiego, tarnowskich misjonarzy męczenników ks. Jan Czubę i o. Zbigniewa Strzałkowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem