Reklama

Porządkowanie pojęć

Jacy będziemy?

Niedziela Ogólnopolska 17/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pytanie o trwałość przemiany, jakiej dokonało w nas odejście Ojca Świętego, zaprząta wielkie media, nurtuje polityków, analityków społecznych. Świadomość, że stoimy w obliczu jakościowej zmiany, jest dojmująca i powszechna. Po wstrząsie bólu i zbratania w jego przeżywaniu, po przeżyciu wspólnoty modlitwy ogarniającej miliony ludzi - nic nie będzie już takie samo. Jest to przeczucie, nie wynik matematycznego dowodzenia. Ale jest to także odczytanie zapisu złożonego ręką Boga w każdym z nas, ludzi opłakujących największego z rodaków, świętego Namiestnika Chrystusa.
Pożegnanie z Ojcem Świętym to coś więcej niż najdłuższe narodowe rekolekcje. To odczucie przynależności do Boga - w wymiarze osobistym i społecznym. Każdy z nas, i my jako wspólnota narodowa, ale także wspólnota ludzka, należymy do Ojca w niebie i przynależymy do Chrystusa jako ludzie ochrzczeni. Duch Święty uczynił jedność w obliczu misterium umierania świętego Papieża. Co dalej? Pewne jest tylko jedno: każdy, kto przeżył tę chwilę jedności, nie będzie już żył tak jak przedtem. Ta chwila będzie nas przyzywać, ta tęsknota za jednością, która jest darem od Boga, będzie nas prowadzić. A jeżeli się ufa, nie trzeba stawiać wielu pytań. Najważniejsze jest świadectwo życia.
Bez trudu będzie też można rozpoznać fałszywych proroków - będą nimi ci, którzy szukają nowych linii podziałów, którzy sieją wzajemną nieufność, niszczą zaufanie do Kościoła. Secare po łacinie oznacza odcinać, od tego słowa pochodzi secta. W ten sposób może się - silniej niż kiedykolwiek - objawiać nienawiść do Chrystusa. I do Jana Pawła II, który był apostołem jedności, który zabiegał o zjednoczenie chrześcijan i o Europę zjednoczoną w Chrystusie.
Zapalające się i gasnące światła w domach, by uczcić godzinę śmierci Papieża, wzór na ścianie akademika z oświetlonych prostokątów okien, układających się w okrzyk miłości, dywan z płomieni zniczy, świec i kwiatów wzdłuż ulic Jana Pawła II, 1500 drzew we Lwowie, posadzonych jako park jego imienia - to jakby dalszy ciąg naszego dialogu z Ojcem Świętym. Dialogu z placów, błoń, lotnisk i stadionów, na których spotykał się z nami. To jakby wymiana okrzyków, niczym ostatnie uściski dłoni - by przedłużyć pożegnanie. Poszukiwanie najkrótszych i najtrafniejszych formuł, by wyrazić wdzięczność, by zapewnić o miłości. To jakby dialog z samym Chrystusem, tak podobny do rozmowy z Piotrem. „«Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?». «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham»” (por. J 21, 15-16). Bóg jest Artystą i On jedynie sprawia, że zdolni jesteśmy do twórczości. Zaś prawdziwa twórczość, autentyczna sztuka, z inspiracji Boskiej, „jest językiem miłości”.
Tym językiem przemówiły ulice, stadiony pełne młodzieży, szkoły i akademiki. Tym językiem przemówiła znacząca część mediów.
Pytanie, co dalej, jest dalszym ciągiem ewangelicznego zapisu rozmowy z Piotrem, gdy Pan Jezus po raz trzeci zadał pytanie o miłość. „Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?». I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham»”. (J 21, 16-18).
Jeżeli taka będzie odpowiedź każdego z nas, każdego z chrześcijan, media, politycy, socjologowie, psychologowie religii, znawcy problematyki Kościoła zamilkną w pewnym momencie i nie będą bezradnie powtarzać pytania: Co dalej?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Rzymie będzie można z bliska zobaczyć relikwię żłóbka Jezusa

2026-09-30 18:20

[ TEMATY ]

relikwie

Vatican News

Od 15 października przez kilka kolejnych tygodni relikwie Świętej Kołyski będą umieszczone w miejscu bardziej dostępnym dla pielgrzymów w Bazylice Matki Bożej Większej (Santa Maria Maggiore). Pozwoli to na możliwość kontemplowania z bliska relikwii przechowującej pamięć o Narodzeniu Chrystusa.

Relikwie przechowywane dziś w Bazylice Matki Bożej Większej składają się z pięciu cienkich elementów wykonanych z drewna sykomory, tradycyjnie utożsamianych z fragmentami żłóbka, w którym – według relacji ewangelicznej – Maryja złożyła Jezusa po Jego narodzeniu.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Grzechy zaniedbania - o czym zapominamy w konfesjonale?

2026-10-01 21:06

[ TEMATY ]

sumienie

grzech

Agata Kowalska

Co właściwie oznacza grzech zaniedbania i dlaczego tak łatwo przechodzimy nad nim do porządku dziennego? Często skupiamy się na tym, co zrobiliśmy złego, zapominając o dobru, którego zaniechaliśmy. Wyjaśniamy, jak właściwie przygotować się do spowiedzi, co zrobić z zapomnianym grzechem i dlaczego brak działania może mieć poważne konsekwencje moralne.

Grzechy zaniedbania - o czym zapominamy w konfesjonale? Trudno jednoznacznie zrozumieć, o co w tym pytaniu chodzi. Czy chodzi o niewłaściwe przygotowanie do spowiedzi, co prowadzi do zapominania grzechów, które należało wyznać, czy o pomijanie pewnej kategorii grzechów, które np. wymieniamy w ramach tzw. spowiedzi powszechnej („zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”), a nie uwzględniamy w rachunku sumienia, bo nie uważamy ich za poważne występki moralne.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję