Reklama

Niebo - czyściec - piekło


Niedziela Ogólnopolska 17/2008, str. 14-17

Bożena Sztajner

„Niebo - czyściec - piekło” - to ostatnia część trzyodcinkowego zapisu panelu pt. „Wierzę w życie wieczne”. Panel miał miejsce w studiu radiowym „Niedzieli”. Prezentacji naszej redakcyjnej rozmowy towarzyszyły plakaty ewangelizacji wizualnej, które można było przez cały kwiecień spotkać na ulicach i placach polskich miast i wsi

Ks. Inf. Ireneusz Skubiś: - Prezentujemy trzecią, ostatnią część naszych panelowych refleksji zatytułowanych: „Wierzę w życie wieczne”. To temat niezwykle ważny dla każdego człowieka, dotyczy bowiem jego wiekuistych losów. W problematykę tego artykułu naszej wiary wprowadził nas przed trzema tygodniami kard. Stanisław Nagy, ukazując zawarte w encyklice „Spe salvi” nauczanie Benedykta XVI o wielkiej nadziei, jaka wypływa z orędzia ewangelicznego. Mówiliśmy poprzednio o śmierci i o sądzie, a teraz będziemy dotykać rzeczywistości nieba, czyśćca oraz piekła.

N I E B O

Ks. prał. Ksawery Sokołowski: - Zacznijmy zatem od nieba, w którym mam nadzieję, kiedyś się spotkamy. Jak Państwo myślicie, czym ono nas zaskoczy?

Ks. Paweł Rozpiątkowski: - Na pewno nas zadziwi. I nawet nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tego, czym. Wszelkie nasze wyobrażenia czy analogie na pewno są mylące. Św. Paweł napisał, że „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdoła pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (por. 1 Kor 2, 9). Natrafiłem na wypowiedź św. Augustyna, w której przeniesienie nas do nieba nazywa ósmym dniem stworzenia, w którym człowiek zostaje przemieniony, przebóstwiony udziałem w chwale zmartwychwstałego Chrystusa. Augustyn mówi, że człowiek zbawiony będzie w niebie poznawał, oglądał, kochał i uwielbiał Boga. Te proste słowa dają pewne wyobrażenie, odczucie, czym niebo dla nas będzie: - będzie stanem szczęśliwości. Ale gdy próbujemy wyobrazić sobie szczęście, jakie czeka zbawionych, opierając się li tylko na projekcjach szczęścia, którego namiastek doświadczamy tu, na ziemi, to jawi się przed nami tylko jego cień. Człowiek w momencie zbawienia - jak mówił św. Augustyn - zostanie przemieniony, a więc także jego pragnienia szczęścia zostaną przemienione.

Ks. K. S.: - Żadne z malarskich wyobrażeń nieba nie oddaje prawdy o jego wspaniałej rzeczywistości - przeciwnie, zubaża ją niepomiernie. Wyobrażenie sobie naszej wspólnoty z Bogiem przekracza wszelkie możliwości naszego umysłu.

Ks. dr Jacek Molka: - Pismo Święte mówi o niebie jako o bytowaniu nie tylko z Bogiem, ale i w Bogu - mówi o pełni życia, o nieustannej szczęśliwości, o pokoju, o świetle, o odpoczynku, o wspólnocie stołu z Bogiem, o mieszkaniu z Bogiem, o wiecznej uczcie. W księdze Apokalipsy św. Jana - niebo ukazane jest jako niebiańskie Jeruzalem - miasto, w którym Bóg umieścił swój przybytek i gdzie zamieszkał wraz ze swoim ludem. Chcąc zrozumieć wymowę tej analogii, musimy odwołać się do wyobrażeń miasta z czasów, kiedy ten tekst powstawał. Miasto było oazą bezpieczeństwa, gdzie każdy mógł się schronić, znaleźć posiłek, nocleg - czuł się bezpiecznie przed bandytami, dzikimi zwierzętami, przed mocami zła. Miasto było miejscem, w którym koncentrowało się życie wspólnotowe, gdzie człowiek z innymi ludźmi tworzył jeden organizm. Stąd mamy wyobrażenie nieba jako niebiańskiego Jeruzalem, gdzie wszyscy spotkają się na wspólnej uczcie, wspólnym bytowaniu z Bogiem.

Ks. K. S.: - Jest również powiedziane, że niebo będzie miejscem widzenia Boga takim, jaki jest - „twarzą w twarz” (por. 1 Kor 13, 12). Św. Paweł tym określeniem pragnął stwierdzić, że będzie to widzenie bezpośrednie, czyli że istota Boga ukaże się człowiekowi w swoim bycie bez zasłony. Bóg pozwoli nam zgłębić swe tajemnice i zamysły. Oglądanie, kontemplacja Boga stanowić będzie podstawę rzeczywistości nieba. Niebo będzie naszym współżyciem z Trójcą Świętą. Przez udział w chwale człowieczeństwa Syna Bożego będziemy radować się udziałem w Jej chwale, komunią życia i miłości z Ojcem Niebieskim i z Duchem Świętym. I tu nasza wyobraźnia w ogóle nie podsuwa nam żadnych obrazów. Ogląd Boskiej rzeczywistości, zwłaszcza w jej działaniu, będzie dla nas źródłem wiekuistej radości. Nazwano ją wizją uszczęśliwiającą, ponieważ w niej człowiek dostrzeże swoje niezwykłe zakorzenienie w Bogu. Dopuszczenie nas do tej niezwykłej bliskości z Najwyższym, jedynym Bogiem, Źródłem i Pełnią Życia, Chrystus określił mianem daru przyjaźni.

Ks. J. M.: - Można powiedzieć, że niebo, czyli życie z Bogiem, w praktyce rozpoczęło się już w momencie, kiedy Syn Boży przyjął naszą, ludzką naturę w krąg swego bóstwa, kiedy stał się człowiekiem.

Ks. P. R.: - Do nieba dojrzewa się na ziemi. Wniosek z tego, że życie na ziemi, choć krótkie w porównaniu do wieczności, ma jednak głęboki sens i wielkie znaczenie. Jesteśmy ziarnem zasianym w ziemię, by wydać plon na życie wieczne. Jedni wydają go trzydziestokrotny, inni sześćdziesięciokrotny, a jeszcze inni stokrotny.

Ks K. S: - Bardzo ciekawe jest stwierdzenie Apokalipsy, że w niebie każdy z nas odnajdzie swoją ostateczną tożsamość, swoje własne ostateczne imię.

Ks. I. S.: - Niebo to ostateczne spełnienie człowieka w najlepszym i najpiękniejszym wydaniu. Bóg jest hojny i nie zamierza nam w niebie niczego, co osiągnęliśmy na ziemi, odbierać, odejmować, ale przeciwnie - chce nam dodać coś, co jest Nim samym. Tak ubogaceni, osiągniemy pełnię swego człowieczeństwa na miarę, jaka objawiła się w zmartwychwstałym Chrystusie.

Ks. K. S.: - Bezpodstawne jest więc zmartwienie tych, którzy mówią, że wchodząc w krąg wieczności, musimy porzucić dotychczasowe upodobania. W niebie pozostaniemy sobą. Bóg nie odmieni naszej tożsamości, naszej osobowości. To, co zostanie nam odjęte, czego się pozbędziemy, to grzech i jego konsekwencje. Dalej - pozostaną nienaruszone, choć będą przemienione, relacje, które nas tworzą: znajomości, przyjaźnie, małżeństwo, rodzina. Wszystko to będzie trwało, choć zostanie przemienione. Na pewno Bóg w niebie wyjdzie naprzeciw konkretnego człowieka, wyjdzie do każdego z nas w jego konkretnej osobowości. Niebo będzie zindywidualizowane. I to nie tylko pod względem stopnia szczęścia. Człowiek będzie go doświadczał w zależności od stanu przygotowania się, tj. otwarcia się już teraz na to, co Boże. Będzie ono także odniesieniem do jego niepowtarzalności. Bóg będzie respektował bogactwo ludzkich typów, które sam stworzył i sam zróżnicował. Niebo będzie spełnieniem życia konkretnego człowieka, każdego z nas. Śmierć nie zniweczy naszych marzeń, oczekiwań, pragnień, dążeń. To, co tutaj nas pasjonowało, co zostało niedokończone, ma szansę w niebie na swoją realizację.

Ks. I. S.: - W Katechizmie Kościoła Katolickiego mówi się o komunii miłości z Trójjedynym Bogiem, a także z aniołami, z Najświętszą Dziewicą Maryją, ze świętymi. Zbawienie człowieka dokonuje się we wspólnocie. „Communio sanctorum” - obcowanie świętych, osiągnie w niebie swoje apogeum. Wspólnota tych, którzy kroczą drogami prowadzącymi do zbawienia, stanowi Mistyczne Ciało Chrystusa, Jego Kościół. I w tym znaczeniu ci, którzy nie wejdą w bramy nieba, pozostaną poza Kościołem, czyli poza wspólnotą zbawionych.

Ks. Mariusz Frukacz: - Spotkamy w niebie niezliczoną rzeszę świętych, zbawionych - ze wszystkich minionych wieków i pokoleń, z różnych ras i ludów. Nie tylko tych, których Kościół takimi ogłosił, ale miliardy tych, których Bóg obdarzył łaską wiekuistego obcowania ze sobą. Jan Paweł II podczas jednej z kanonizacji powiedział, iż święty, którego wynosimy na ołtarze, jest przypomnieniem, że naszym powołaniem jest dołączenie do rzeszy ucztujących na wydanym przez Boga dla zbawionych wiekuistym bankiecie.

Ks. I. S.: - Zauważmy również wypełniające niebo niezliczone chóry zastępów anielskich, o których przypomina np. liturgia pogrzebowa w prośbie: „Niech aniołowie zawiodą cię do raju, a gdy tam przybędziesz, niech przyjmą cię męczennicy”. Te bardzo obrazowe słowa przybliżają nam niezwykle ciekawą rzeczywistość nieba.

Ks. K. S.: - W niebie - jak mówi nam Objawienie - spotkamy bardziej doskonałe od nas, duchowe, rozumne istoty - aniołów, archaniołow, serafinów, cherubinów. Na samym początku dzieła stworzenia Pan Bóg powołał ich do istnienia. I to nie jeden rodzaj, lecz całe miriady (por. Jud 14; Ap 5,11). Nie ulega wątpliwości, że wiele będziemy się mogli od nich nauczyć.
Zwróciłbym w tym miejscu uwagę tym, którzy utrzymują, że nasz pobyt w niebie nie będzie polegał na podziwianiu Boga czy dołączaniu do śpiewu anielskich chórów, na leniwej bezczynności. Przeciwnie: zdynamizuje naszą aktywność. A więc niebo nie będzie nudne. A głównym zajęciem będzie doprowadzanie całej stworzonej rzeczywistości, w jej kosmicznych wymiarach, do jedności z Bogiem i pomiędzy sobą i napełnianie jej darami Bożej miłości. Zadanie niełatwe, ale godne współpracowników Najwyższego - niewątpliwie fascynujące.

Ks. I. S.: - Miejsce człowieka, ludzi w niebie będzie/jest wyjątkowe. Jak wynika z Pisma Świętego, Bóg dopuścił człowieka do niezwykłej bliskości, przyjaźni ze sobą, uczynił go uczestnikiem swojej chwały, mocy, panowania. Tego zaszczytu dostąpił człowiek dzięki Synowi Bożemu, który przyjął naturę ludzką. Są teologowie, którzy mówią, że bunt aniołów polegał na butnym proteście, że oni, doskonalsi, nie zostali tak wywyższeni, jak Bóg wywyższył człowieka przez zjednoczenie swej boskiej natury z naturą ludzką. Trwających w tym buncie aniołów Bóg pozbawił radości obcowania ze sobą.

Ks. M. F.: - Ale człowiekowi także usiłującemu budować swoją wielkość obok, a nawet wbrew Bogu, w miłosierdziu swoim wyznaczył Bóg drogi pokuty i zapowiedział przywrócenie zerwanej jedności.

Ks. I. S.: - To dobry moment, by przejść do refleksji nad rzeczywistością, jaką jest czyściec, i wskazać na potrzebę naszej modlitwy za tych, którzy odeszli do wieczności - za zmarłych.

C Z Y Ś C I E C

Ks. M. F.: - Często nasze wyobrażenia o czyśćcu nie są poprawne. Nie jest to wyłącznie miejsce cierpienia. Czyściec to nie jest małe piekło. To jest przedsionek nieba. Trafiają przecież do niego ci, którzy mają pewność zbawienia. Czyściec daje im możliwość naprawienia poluzowanych więzów jedności i miłości z Bogiem, wyleczenia zadanych sobie przez grzechy ran, uzyskania świętości potrzebnej do wejścia do radości nieba.

Ks. I. S.: - Pan Jezus, stosując pewną analogię powiedział: „Nie wyjdziesz stamtąd, aż nie oddasz ostatniego grosza” (por. Mt 5,26). Do nieba, do chwały Bożej trzeba wejść oczyszczonym, uwolnionym od wszelkich grzesznych przywiązań. Czyściec jest miejscem i sposobem na przygotowanie się do chwały oglądania Boga. Nie można jednak zrezygnować z tej opcji, że czyściec jest karą, że jest miejscem cierpienia. Świat czyśćca to świat pokuty i pokutujących, gdzie dana jest nam możliwość odpokutowania za nasze grzechy. I w tym kierunku dokonywało się od wieków nauczanie Kościoła, gdy chodzi o istotę czyśćca i związanego z nim cierpienia.

Ks. P. R.: - Każdy w jakiś sposób boi się czyśćca. Na czym więc będzie polegać czyśćcowe cierpienie? Jednym z obrazów, jakimi się posługujemy w jego opisie, jest ten, że człowiek stając przed Chrystusem, który jest samą Miłością, przeznaczony do tego, by mieć w niej udział, dostrzega swoje braki, niedoskonałości, wady i grzechy, swoje zasklepienie w pancerzu egoizmu. I w tym momencie rozpoczyna swoje przedzieranie się do Miłości, do której jest przeznaczony. Świadomość zawinionej konieczności dojrzewania teraz, po śmierci, do uczestnictwa w pełni darów boskiej miłości boli i sprawia cierpienie.

Ks. M. F.: - Inny obraz czyśćca, zaczerpnięty z nauczania Chrystusa, a stosowany często w tradycji teologicznej - mam na myśli wielkich mistyków, np. św. Jana od Krzyża - to ogień oczyszczający. Jest to ogień miłości Bożej. Ta miłość przetapia zanieczyszczoną dodatkami nieszlachetnych tworzyw rudę ludzkich dusz na szlachetny, godny nieba kruszec.

Anna Przewoźnik: - Zatem - na pewno prawdziwe jest cierpienie dusz w czyśćcu, ale różni się ono od cierpienia potępionych, czyli od piekła. A jaka jest nadzieja na zmniejszenie cierpienia dusz czyśćcowych? Czy możemy im pomóc?

Ks. M. F.: - Kościół zawsze nauczał o możliwości przyjścia z pomocą tym, którzy cierpią w czyśćcu, łącznie z możliwością wyproszenia dla nich u Boga skrócenia czasu tych cierpień. Człowiek bowiem po śmierci już sam sobie pomóc nie może. Jest zdany tylko i wyłącznie na pomoc innych, tych, którzy żyją na ziemi lub przebywają w niebie. Tą pomocą są modlitwy za zmarłych i ofiara Mszy św. Potwierdza to opublikowany w 1992 r. Katechizm, w którym czytamy, że „Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarował im pomoce, a w szczególności Ofiarę eucharystyczną” (1032). Już Sobór Trydencki rzucał anatemę na tych, którzy zaprzeczali wartości Mszy św. jako pomocy dla dusz czyśćcowych.

Ks. J. M.: - Odprawianie, począwszy od VI wieku, za zmarłego 30 Mszy św., tzw. gregoriańskich, jest piękną tradycją w Kościele, do tej pory praktykowaną. Także ofiarowanie wysłużonych przez modlitwy i dobre uczynki odpustów, czyli odpuszczenia kar doczesnych, w tym czyśćcowych, należy do wielowiekowej tradycji przychodzenia z pomocą naszym zmarłym. My, żyjący, możemy przyczynić się do skrócenia im udręki oczekiwania, ale możemy również prosić tych, którzy uroczystym aktem Kościoła zostali wyniesieni na ołtarze - błogosławionych i świętych - aby prosili Pana Boga, żeby będący w czyśćcu szybciej osiągnęli pełnię zbawienia i oglądali Pana Boga twarzą w twarz.

Ks. P. R.: - Często cytowane są słowa ks. Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Ale nie znaczą one, że skoro za mało kochaliśmy ich na ziemi, to nie możemy ich kochać nadal tak, jak oni nas kochają, teraz jeszcze bardziej. Nadal mamy szansę, żeby kochać się wzajemnie. Dusze czyśćcowe mogą wstawiać się, wysługiwać łaski, pomagać nam. Nie jest to dogmat wiary, ale panuje powszechnie przekonanie, że dusze czyśćcowe przychodzą nam z pomocą, np. podsuną dobry pomysł na wyjście z kłopotów czy w zamian za modlitwę za nich obudzą ze snu o potrzebnej nam godzinie.

Ks. K. S.: - Jeszcze jeden motyw, który powinien skłaniać do modlitwy za zmarłych, to przekonanie o tym, że i oni będą błagać Miłosierną Sprawiedliwość, byśmy weszli w podwoje nieba.

Ks. P. R.: - Kościół modli się zawsze za wszystkich wiernych zmarłych w każdej Mszy św. Zwłaszcza w okresie Dnia Zadusznego wspiera modlitwami tych, którzy odeszli. Na wielu kartkach z tzw. wypominkami spotyka się dopisek: „...i za dusze zapomniane, za które nikt się nie modli”.

Ks. I. S.: - Trzeba zobaczyć szczególne miejsce Matki Jezusa w „communio sanctorum”. Matka Najświętsza jest Wszechmocą błagającą, która u Syna może nam wyprosić potrzebne łaski, skrócić czas czyśćcowych tęsknot za ujrzeniem boskiego Oblicza. Do Niej więc się uciekamy, Ją nabożnie czcimy. Zauważmy, jak bardzo wielu świętych praktykujących nabożeństwo do Maryi umierało w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, m.in. św. Stanisław Kostka, św. Maksymilian Kolbe.

Ks. M. F.: - Piękne świadectwo wiary w potrzebę modlitwy zostawił nam Jan Paweł II w swoim testamencie, gdzie bardzo prosi o Msze św. po jego śmierci. Także podczas pielgrzymki do Polski w 2002 r. w Kalwarii Zebrzydowskiej prosił, aby nieustannie modlić się za niego za życia i po jego śmierci.

Ks. I. S: - Znany niegdyś rekolekcjonista o. Kazimierz Dąbrowski, jezuita, kończąc rekolekcje często mówił: - No, to do zobaczenia w czyśćcu...

P I E K Ł O

Ks. I. S.: - Trzecia prawda teologiczna o życiu wiecznym głosi, że istnieje także bardzo odmienna od nieba i czyśćca wiekuista rzeczywistość. Dante w „Boskiej komedii” nad jej bramami umieścił napis: „Porzućcie wszelką nadzieję ci, którzy tu wchodzicie”. Chodzi o piekło, o życie, które skończyło się katastrofą - o stan wiecznego potępienia.

Ks. K. S.: - Niestety, piekło istnieje, chociaż niektórzy nie chcą w to uwierzyć. Nie chcą uwierzyć zwłaszcza w wiekuistość tego miejsca. W Katechizmie czytamy, że istnieje miejsce, w którym zmarli odbywają wieczną karę za popełnione zło, że „zasadnicza kara piekła polega na wiecznym oddzieleniu od Boga” (1035). Straszna kara. Podczas objawień w Fatimie Matka Boża pokazała Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie piekło. Widzenie wywarło na dzieciach tak ogromne wrażenie, że od tej pory nie ustawały w modlitwach w intencji nawrócenia grzeszników. Także św. s. Faustyna, Apostołka Bożego Miłosierdzia, miała widzenie piekła. Czytamy w „Dzienniczku”: „Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej. Jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka - jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem. Ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie, kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jako tam jest” (Dz. 741).

Ks. J. M.: - Niestety, do niektórych Sprawiedliwy Sędzia powie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom” (Mt 25, 41). Na drogi wiodące ku piekielnym bramom człowiek wchodzi sam, trafia w ich podwoje tylko ten, kto mimo ostrzeżeń nie chce z nich zawrócić. Chrześcijaństwo twierdziło zawsze, że takie zawrócenie jest możliwe nawet wówczas, kiedy człowiek stoi już na progu piekła. Wystarczy żałować za popełnione zło.

Ks. P. R.: - Piekło jest konsekwencją prawdy o wolności człowieka. Jest dowodem na to, że Pan Bóg traktuje człowieka na serio, że jest on naprawdę wolny, a więc odpowiedzialny za swoje czyny i wybory.

Ks. I. S.: - Piekło jest owocem istnienia na świecie zła. Zło to nie tylko efekt ludzkich słabości, lecz jakże często także ludzkiej przewrotności. Ileż wojen na świecie było wyreżyserowanych przez ludzi opętanych pragnieniem dominacji nad innymi. Zło nie jest tylko jakimś przypadkowym wydarzeniem. Istnieją całe ośrodki przygotowujące jego zaistnienie (np. zamachy planowane przez Al-Kaidę). W wielu krajach zło jest inspirowane poprzez ułatwienia prawne zabijania nienarodzonych. Niektóre ugrupowania systemowo uderzają w Boży plan krzewienia życia, będący nakazem tak prawa naturalnego, jak i Bożego. Zdaje się, że słyszymy diabelskie „non serviam” - nie będę służył.

Ks. K. S.: - Zło ma różne oblicza. Dostrzegaliśmy je w hitleryzmie, stalinizmie i innych ideologiach. W minionym XX wieku zło jakby zerwało się z łańcucha. Nastąpiło jakieś wzmożone działanie sił szatańskich, sił zła. XXI wiek też nie zapowiada nieczego dobrego. Okazuje się, że wciąż siły zła mogą działać w sposób bezkarny. W Europie i Ameryce pojawiły się sekty grupujące wyznawców szatana. W Internecie znajdujemy liczne strony szerzące kult mocy zła. Jawnie działają ugrupowania wyznaczające sobie za cel niszczenie wartości duchowych, szerzące kult moralnego nieładu, podsycające waśnie. I, niestety, znajdują one licznych zwolenników. O obliczu jednego z takich nurtów zła oraz o losie jego zwolenników tak pisał Zbigniew Herbert: „Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie zamieszkują go despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy chodzą za ciałem innych. Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów, obrazów. Na pierwszy rzut oka najbardziej komfortowy dział infernalny bez smoły, ognia i tortur fizycznych.
Cały rok odbywają się tutaj konkursy, festiwale i koncerty. Nie ma pełni sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna. Co kwartał powstają nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest w stanie zahamować triumfalnego pochodu awangardy.
Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci i jego malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą sztukę, ma lepszy rząd - to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć na Festiwalu Dwu Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie z Dantego, Fra Angelico, Bacha.
Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój, dobre wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia” („Co pan Cogito myśli o piekle”).

Ks. M. F.: - Potępieni to ci, którzy nie potrafią kochać. Bo jeżeli sądzeni będziemy z miłości, aby uczestniczyć w Miłości, to z Bogiem może przebywać tylko ten, kto potrafił kochać oraz pozwalał i pozwala się kochać. Jeżeli ktoś nie potrafił zdobyć się na miłość, żył życiem zupełnie jej pozbawionym oraz nie pozwalał się kochać - to na horyzoncie jego wiekuistego istnienia jawi się piekło.

Ks. I. S: Kończąc cykl naszych rozważań na temat głoszonych przez chrześcijaństwo prawd o ostatecznych sprawach człowieka, zamykam je życzeniem: Oby życie wieczne było dla nas wszystkich życiem szczęśliwym w obecności Ojca Niebieskiego, Ducha Świętego i Syna Bożego, w towarzystwie Matki Najświętszej, rzeszy świętych i naszych bliskich.

W panelu uczestniczyli:
Ks. inf. Ireneusz Skubiś
Ks. prał. Ksawery Sokołowski
Ks. dr Jacek Molka
Ks. Paweł Rozpiątkowski
Ks. Mariusz Frukacz
Katarzyna Woynarowska
Anna Przewoźnik
Bożena Sztajner

Reklama

KONIEC

Reklama

Ta, co Jasnej broni Częstochowy

2019-08-21 11:24

Ks. Kamil Zadrożny
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 16-17

Papież Pius X w 1904 r. zatwierdził dla Jasnej Góry i całej ówczesnej diecezji włocławskiej uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Papieskie decyzje są nie tylko owocem zabiegów o ustanowienie liturgicznego święta ku czci Maryi – są też wskazaniem na wiarę polskiego narodu. Celebracja liturgii tego dnia przypomina o „wielkich rzeczach”, które Bóg uczynił dla nas przez wstawiennictwo Matki Bożej.

Także dzisiaj Jasna Góra jest istotną częścią polskiej pobożności maryjnej. Jest to miejsce uprzywilejowane wśród wszystkich innych miejsc pielgrzymkowych naszej ojczyzny. Jest świadectwem wielowiekowej więzi Polaków z jasnogórskim wizerunkiem Bożej Rodzicielki.

Polska Kana

Janowy opis wesela w Kanie Galilejskiej, odczytywany niemal każdego dnia na Jasnej Górze, jest mocno związany z tym miejscem. W biblijnych wydarzeniach była obecna Matka Jezusa. Nie jest to tylko zwykła obecność gościa zaproszonego do wzięcia udziału w biesiadzie. Maryja nie jest widzem ani niemym świadkiem uczty weselnej. Przemawia i działa. W Kanie Galilejskiej na prośbę Maryi Jezus dokonał pierwszego cudu, po którym uczniowie w Niego uwierzyli.

Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej często jest nazywane polską Kaną. Chodzi tutaj nie tylko o przywołanie biblijnej sceny z Kany Galilejskiej, ale przede wszystkim o konkretne doświadczenie polskiego narodu. To właśnie tutaj się dokonywał i wciąż się dokonuje – cud przemiany. Woda staje się winem. Smutek zamienia się w radość.

Jasna Góra, do której w miesiącach wakacyjnych pielgrzymują rzesze Polaków, jest miejscem, gdzie wielu z nas odzyskiwało wiarę, nabierało odwagi do walki o wolność, o wierność Bogu i ojczyźnie. I dziś, gdy chce się ośmieszyć to najważniejsze dla polskich serc miejsce, pragniemy prosić Matkę Jezusa, aby nam przypominała: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5). To zaproszenie jest wezwaniem do pójścia za Jezusem, który wskazał na Maryję jako na naszą Matkę: „Oto Matka twoja” (J 19, 27).

Pielgrzymom ikona Matki Bożej Częstochowskiej przypomina o wielkich rzeczach zdziałanych przez Boga w historii pojedynczych osób i całego narodu. Dlatego o Maryi mówimy, że jest „przedziwną pomocą i obroną”. Doświadczali tego nasi przodkowie, którzy w Maryi pokładali nadzieję. Myślimy tutaj o słudze Bożym kard. Stefanie Wyszyńskim, o św. Janie Pawle II i wielu innych.

Miejsce zawierzenia

Jasna Góra jest także miejscem zawierzenia. Tutaj swoje życie oddali Bogu przez ręce Maryi wielcy ludzie Kościoła, władcy i królowie, rodziny, małżeństwa, wszystkie stany Kościoła, całe społeczeństwo.

Zawierzenie pomaga człowiekowi w przezwyciężeniu samotności. Jest wyrazem dojrzałej wiary. Przez zawierzenie się Bogu pokazujemy, że jest Ktoś, na kogo można liczyć. Zawierzenie nigdy nie zwalnia od pracy nad sobą. Zawierzając się Bogu przez ręce Maryi, jesteśmy zaproszeni do współpracy z łaską Bożą na Jej wzór.

Z Maryją w przyszłość

Wobec przemian dokonujących się na polskiej ziemi ikona Matki Bożej z Częstochowy pozostaje inspiracją do życia wiarą. Do życia na miarę Jej sług. Trzeba nam pójść w święte ślady Niewiasty z Nazaretu. Trzeba nam w pokorze Ją naśladować i pozostać wiernymi Jezusowej Ewangelii. Maryja wskazuje zawsze na Jezusa jako na źródło, z którego mamy czerpać moc do przezwyciężania własnych wad i słabości. Dlatego Jasna Góra jest miejscem, w którym warto się zatrzymać, aby odkryć sens życia, jest miejscem autentycznej przemiany.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik Episkopatu: Maryja z Jasnej Góry łączy Polaków

2019-08-26 07:59

BP KEP / Warszawa (KAI)

Nie ma drugiego takiego miejsca, które łączy Polaków tak bardzo, jak Jasna Góra. Nie ma drugiego takiego obrazu, który tak bardzo kojarzy się z Polską, jak obraz Matki Bożej Jasnogórskiej – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski z okazji przypadającej 26 sierpnia uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej.

Graziako/Niedziela
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Episkopatu zauważył, że obraz Matki Bożej Jasnogórskiej jest znakiem rozpoznawczym Polaków na całym świecie. „Kiedy widzimy ten obraz, od razu kojarzymy go z Polską i Polakami. To właśnie przed jasnogórskim obrazem śpiewamy apel: Maryjo, Królowo Polski!” – powiedział ks. Rytel-Andrianik. Zwrócił też uwagę na większą liczbę pielgrzymów przybywających do jasnogórskiego sanktuarium. „Według najnowszych danych w tym roku było o ponad 4 tys. więcej pieszych pielgrzymów niż w roku minionym. W sumie w 182 pielgrzymkach pieszych wzięło udział 86 tysięcy osób. A rocznie Jasną Górę odwiedza ponad 4 miliony pielgrzymów” – powiedział ks. Rytel-Andrianik. Dodał, że przed jasnogórską ikoną ludzie podejmują ważne życiowe decyzje.

Rzecznik Episkopatu zachęcił, by jak najczęściej odwiedzać Jasną Górę. „Obchodzona 26 sierpnia uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej to kolejna okazja do tego, by być razem u naszej Matki. Księża biskupi zachęcają byśmy spotykali się u Niej jak najczęściej. Jeśli zaś nie możemy być na Jasnej Górze, pójdźmy tego dnia do kościoła pod Jej wezwaniem. Warto podkreślić, że w Polsce co czwarta parafia jest pod wezwaniem Matki Bożej” – powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Głównym punktem uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej będzie Msza święta 26 sierpnia o godz. 11.00 z udziałem Episkopatu Polski. Przewodniczyć jej będzie i homilię wygłosi abp Wojciech Polak, Prymas Polski. Podczas uroczystości zostanie dokonany Akt Odnowienia Ślubów Jasnogórskich. Dzień później na Jasnej Górze będzie miało miejsce zebranie Rady Biskupów Diecezjalnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem