Reklama

Już kiedyś była prezydencja Polski w Europie

Niedziela Ogólnopolska 30/2011, str. 18-19

Jan Matejko, „Hołd ruski”

Jan Matejko, „Hołd ruski”

Trwa polska prezydencja w Unii Europejskiej, a jakoś nie widać, aby od tego miało się coś zmienić w Europie albo w samej Polsce. Wszystko jest normalnie. Wszystkie decyzje, nie tylko te strategiczne, ale nawet te mało ważne, trzeciorzędne, zapadają nie w Warszawie, ale w Brukseli, Berlinie i Paryżu. Polska nie ma żadnego istotnego wpływu na decyzje podejmowane przez najważniejsze państwa Unii Europejskiej.
Prezydencji w Unii Europejskiej Polska nie otrzymała ani za swe zasługi, ani dla swej chwały. Ta półroczna prezydencja jest standardowa: co sześć miesięcy - zgodnie z procedurami - każde kolejne państwo obejmuje przewodnictwo w UE. Dotyczy to zarówno potężnych Niemiec, nadmiernie wpływowej Francji, jak też malutkiej Estonii, a nawet Malty. Prezydencja nie oznacza dominacji - prezydencja jest zaprzeczeniem dominacji. Integrację europejską poprzez podboje, a następnie dominację w ciągu wieków prowadziło Imperium Rzymskie, a następnie Karol Wielki, Cesarstwo Niemieckie, napoleońska Francja, hitlerowskie Niemcy, a wreszcie Rosja Sowiecka. Potęga polityczna, militarna i gospodarcza oraz świetność kulturalna Rzeczypospolitej XVI wieku nie służyły podbojom ani dominacji Polski w Europie. To była właśnie pierwsza i szczególnego rodzaju prezydencja, realna prezydencja Polski.
Prezydencja nie jest tym, czym była przed wejściem w życie Traktatu Lizbońskiego w 2009 r. Na jego mocy powstały dwa nowe centralne stanowiska w Unii Europejskiej. Pierwsze - to urząd Prezydenta Rady Europejskiej - szczytu UE, złożonego z premierów, prezydentów i kanclerzy państw członkowskich - którym został Herman Van Rompuy. Drugie stanowisko to tzw. szef unijnej dyplomacji - obecnie Catherine Ashton. Premier Donald Tusk nie będzie zatem przewodniczył obradom unijnych szczytów. Podobnie to nie szef MSZ Radosław Sikorski, lecz Lady Ashton będzie przewodziła obradom Rady Unii Europejskiej ds. Zagranicznych.

Nie jesteśmy gorsi, tylko biedniejsi

W UE panuje egoizm polityczny. Wbrew oficjalnym dokumentom, głoszonym deklaracjom, uchwałom, wbrew oficjalnej polityce Komisji Europejskiej, wbrew fałszywym uśmiechom i zgniłym kompromisom - niewiele jest wśród państw UE równości i solidarności! W UE są kraje, które powinny odgrywać dużo większą rolę polityczną niż ta, na którą się im zezwala. To przede wszystkim Wielka Brytania, ale również Polska, Szwecja, Dania. Pomimo swego potencjału widać wyraźnie, jak marginalizowane są te m.in. kraje przez tych, którzy mają nieproporcjonalnie wielkie wpływy w UE. Taką właśnie niewspółmiernie dużą rolę w UE odgrywają Francja, a także Belgia, Portugalia, Hiszpania, Grecja i malutki Luksemburg. Wydaje się, że standardową, normalną rolę w stosunku do swego potencjału i znaczenia w UE odgrywają takie państwa, jak Niemcy, Włochy, Czechy, Węgry, Austria. Co więcej - o ile operetkowe mocarstwo, jakim jest Francja, „pręży muskuły” i udaje silniejsze, niż jest realnie, to odwrotnie czynią Niemcy. RFN ma ogromny potencjał ludnościowy, gospodarczy, militarny, finansowy, naukowy i kulturalny, a jednak od lat w swej polityce jak gdyby stara się pomniejszyć swe znaczenie. Tak było do niedawna i wynikało to z kompleksów Niemców po II wojnie światowej, kiedy każdy miał dziadka w Wehrmachcie albo w formacji jeszcze dużo gorszej od Wehrmachtu. Jednak od jakiegoś czasu Niemcy systematycznie powiększają swoje wpływy w Europie, a w UE w szczególności.
Prezydencja Polski w Europie będzie trwała pół roku - do 31 grudnia 2011 r. Nawet jeżeli będzie ona miała charakter bardziej medialno-promocyjny aniżeli realnie polityczny, to i tak jest szansa, aby zmienić naszą dotychczasową pokorną politykę wewnątrz UE. Należy egoistycznie bronić polskich interesów! Dokładnie tak samo, jak robią to inni, a zwłaszcza Francuzi, Belgowie, Grecy, Hiszpanie, Portugalczycy czy Włosi. Nie jesteśmy w niczym od nich gorsi ani głupsi, ani mniej rozwinięci cywilizacyjnie. Jako społeczeństwo jesteśmy od nich pracowitsi, bardziej uczciwi i pobożni, ale biedniejsi. Polska bieda wynika nie z tego, że Polacy są leniwi! Polska bieda wynika z faktu, że byliśmy pod zaborami, okupacjami, byliśmy pozbawieni niepodległości i suwerenności przez prawie trzysta lat! Zaborcy i okupanci nie tylko pozbawili nas niepodległości, ale zarazem eksploatowali Polskę ekonomicznie, rabowali bez miłosierdzia i w sposób drastyczny. Szczególnie Rosja i Niemcy niszczyły i eksploatowały ziemie polskie w latach 1939-45, a Związek Sowiecki przez pół wieku - w latach 1944-91, tak bardzo, że do dzisiaj nie możemy się pozbierać po tych rabunkach. Pisał o tym Jan Paweł II: „My, Polacy, nie mogliśmy uczestniczyć bezpośrednio w tym procesie odbudowy Europy, który został podjęty na Zachodzie po zakończeniu II wojny światowej. Zostaliśmy z gruzami własnej stolicy. Znaleźliśmy się jako alianci zwycięskiej koalicji w sytuacji pokonanych, którym narzucono na czterdzieści kilka lat dominację ze Wschodu, w ramach bloku sowieckiego”.
W innej swej słynnej i znaczącej wypowiedzi o miejscu Polski na mapie Europy Ojciec Święty jednoznacznie przypomniał: „Byliśmy i jesteśmy w Europie. Nie musimy do niej wchodzić, ponieważ ją tworzyliśmy. Tworzyliśmy Europę z większym trudem aniżeli ci, którym się to przypisuje albo którzy sobie sami na wyłączność przypisują patent na europejskość”.

Pierwsza prezydencja Polski

Reklama

Prezydencja Polski w Europie już raz była i trwała nie 6 miesięcy, ale ponad 100 lat. Był to Złoty Wiek Polski, niesłusznie przez pewnych historyków ograniczany jedynie do wkładu Rzeczypospolitej w rozwój kultury i cywilizacji europejskiej. Od końca XV wieku do roku 1620 Polska była potęgą od morza do morza i najsilniejszym państwem Europy! To nie była dominacja, ale właśnie szczególnego rodzaju realna europejska prezydencja Polski. W tym samym okresie Niemcy nie istniały w ogóle jako państwo, składały się z kilkudziesięciu bez przerwy zwalczających się małych państewek. Podobnie Włochy i Belgia. Poza Europą była barbarzyńska Rosja, gdzie panowało carskie samodzierżawie i azjatyckie okrucieństwo. Ponad 10 (!) dzisiejszych państw - 1/3 Europy (m.in. Grecja, Bułgaria, Serbia, Albania, Rumunia, Ukraina, Węgry) - albo w całości, albo częściowo było pod okrutnym, islamskim panowaniem Imperium Tureckiego. Turcy w imię islamu dążyli do zniszczenia chrześcijaństwa i utworzenia Kalifatu Europa. Agresywne plany podboju Europy mieli carowie rosyjscy, którzy głosili imperialną doktrynę: „Moskwa jest trzecim Rzymem, a czwartego nigdy już nie będzie”. Okrutni królowie, zwłaszcza Henryk VIII, krwawo rządzili Anglią. Bogactwo Hiszpanii i Portugalii opierało się na ich kolonialnych podbojach. To właśnie w Hiszpanii i Portugalii palono na stosach tysiące niewinnych i bezbronnych ludzi - najwięcej w ówczesnej Europie. Ale na stosach palono też ludzi w Niemczech, w Austrii, we Włoszech i Francji. W tych krajach palono też na stosach książki, a była to przecież epoka europejskiego humanizmu i odrodzenia!
Wystąpienie Lutra w 1517 r. spowodowało w konsekwencji okrutne wojny religijne, które spustoszyły Niemcy, przyczyniły się do utraty ludności nawet o połowę! Pokój religijny w Augsburgu w 1555 r. stał się symbolem europejskiej nietolerancji: „Czyja władza, tego religia”. Luter stał też u genezy niemieckiego antysemityzmu. Straszliwe wojny domowe z setkami tysięcy ofiar toczyli też w tej epoce Francuzi, a noc św. Bartłomieja stała się symbolem europejskiej nietolerancji i okrucieństwa. Wojny domowe tak spustoszyły Francję, że Francuzi z biedy i głodu musieli żywić się żabami, ślimakami i dzikim szpinakiem. Królowie Francji, jak również rządzący Francją kardynałowie Richelieu i Mazarin słynęli z bezwzględnego okrucieństwa, wprowadzili do polityki cyniczną doktrynę racji stanu, która polegała i na tym, że Francja popierała islamską Turcję przeciwko reszcie chrześcijańskiej Europy.
A w tym samym czasie w XVI wieku możemy istotnie mówić o realnej, szczególnej prezydencji Polski w Europie. To wcale nie Polacy, ale Niemcy, Francuzi i Żydzi definiowali wtedy Rzeczpospolitą jako „państwo bez stosów”. I nie było przypadkiem, że władca tego najpotężniejszego państwa Europy mówił w polskim parlamencie: „Nie jestem królem waszych sumień!”. Bowiem całe prawodawstwo, ale również cała praktyka Rzeczypospolitej opierały się na tolerancji politycznej, wyznaniowej, a nawet obyczajowej. To tolerancja spowodowała, że do Polski ciągnęli prześladowani w całej Europie Żydzi, a jedną z polskich stolic - Wilno określali oni jako polską Jerozolimę. Do Polski przybywali też, poszukując możnego mecenatu, wybitni europejscy artyści: rzeźbiarze (Wit Stwosz), malarze i architekci (Bartolomeo Berrecci, G. B. Padovano), muzycy. W Polsce osiedlali się też i robili kariery, a czasem fortuny, kupcy i przedsiębiorcy z całej Europy.
Polska była bogata. Stopa życiowa wszystkich Polaków była jedną z najwyższych w całej Europie. Polska była największym w Europie producentem żywności, a zarazem największym eksporterem zboża do innych krajów, gdzie szaleństwo wojen domowych uniemożliwiało normalny rozwój rolnictwa i gdzie panował permanentny niedostatek jedzenia. Polska XVI-XVII wieku była też największym w Europie eksporterem drewna, smoły, węgla drzewnego, potażu i żywicy. Europa tej epoki była już bardzo ogołocona z lasów, a Polska miała ich najwięcej. W dodatku drewno było nie tylko budulcem na domy, okręty, wozy, fortyfikacje. Drewno w tamtej epoce było najważniejszym i niemal jedynym surowcem energetycznym Europy! To kupcy polscy dyktowali ceny drewna i zboża całej ówczesnej Europie, a targi drzewny i węglowy w Gdańsku były swoistą giełdą europejską. Słynne w całej Europie były polskie konie i dlatego były nie tylko powszechnie kupowane, ale także powszechnie kradzione.

Hołd pruski i hołd ruski

To, co szczególnie wyróżniało Polskę XVI-XVII wieku w Europie, to jej demokratyczny system polityczny, polski sejm, senat, konstytucje i prawa, w tym prawa człowieka. Polska była republiką - Rzecząpospolitą, jedyną w całej Europie! Nie była monarchią, chociaż miała króla, który był jedynie kimś w rodzaju wybieralnego prezydenta państwa. To nie było byle jakie państewko europejskie, ale ogromne, silne, potężne, zasobne państwo o terytorium ponad jednego miliona km2. Polska była przedmurzem Europy i przedmurzem chrześcijaństwa, co było wtedy równoznaczne. Te określenia, podobnie jak „Polska tarczą Europy”, wymyślili inni. Polacy nie nadali sami sobie tych tytułów. Przez ponad 200 lat Polacy istotnie chronili inne państwa europejskie przed najazdami Turków, Tatarów, Rosjan. Oczywiście, w pierwszej kolejności musieliśmy osłaniać samych siebie, jak mądrze i pięknie pisał Jan Kochanowski w „Odprawie posłów greckich”, „Wojnie moskiewskiej” oraz „Pieśni o spustoszeniu Podola przez Tatarów”. Pisząc o tej szczególnej prezydencji Polski w Europie w XVI wieku, nie sposób nie wspomnieć choćby kilku nazwisk, które wpisują się w europejską kulturę i cywilizację. To znakomici poeci: Jan Kochanowski, Mikołaj Rej, Klemens Janicki. To wielcy mężowie stanu, a zarazem wybitni pisarze polityczni i publicyści: Jan Tarnowski, Jan Zamoyski, Stanisław Żółkiewski, Jan Łaski, Stanisław Hozjusz, a także Andrzej Frycz Modrzewski i Stanisław Ostroróg. Odkrycie i dzieło Mikołaja Kopernika jest ponadczasowe i globalne!
W apogeum potęgi i świetności Rzeczypospolitej miały miejsce dwa hołdy polityczne, które były nie tylko wielkim zwycięstwem militarnym, ale wspaniałym triumfem Rzeczypospolitej. Oto w 1525 r. w Krakowie miał miejsce hołd pruski: Ostatecznie zostali pokonani Krzyżacy, zostało zlikwidowane ich państwo, a ostatni wielki mistrz zakonu krzyżackiego Albrecht von Hohenzollern jako pierwszy władca Prus musiał uklęknąć przed królem Polski i złożyć przysięgę na wierność i posłuszeństwo Rzeczypospolitej. Jeszcze większym - największym triumfem w dziejach Rzeczypospolitej był hołd ruski 29 października 1611 r. 400 lat temu na Zamku Królewskim w Warszawie, w czasie posiedzenia Sejmu i Senatu, w obecności króla, wszystkich biskupów i wojewodów zwycięski hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski doprowadził wziętego do niewoli cara Rosji Wasyla IV oraz dowódcę armii rosyjskiej wielkiego kniazia Dymitra. Musieli oni złożyć hołd majestatowi Rzeczypospolitej i zaprzysiąc, że nigdy już Rosja nie będzie napadać na Polskę. Zarówno hołd pruski, jak też hołd ruski namalował nasz największy malarz Jan Matejko. Hołd ruski był bardzo dokładnie wykreślony z historii Polski przez cenzurę najpierw carską, a potem komunistyczną - dziś przez tzw. polityczną poprawność.

Polska od morza do morza i od marzeń do marzeń

Unia Europejska przeżywa poważny kryzys strukturalno-polityczny. Unia nie jest i nigdy nie była ani doskonała, ani idealna. Nie ma państw idealnych, nawet Stany Zjednoczone nie są idealnym państwem. Także Polska, zarówno ta w okresie Złotego Wieku, jak też obecna III Rzeczpospolita, nie jest państwem idealnym. Takim idealnym państwem była jedynie Utopia, którą sformułował i wymyślił w swoim traktacie wybitny filozof i polityk angielski Tomasz Morus. Król Henryk VIII kazał mu obciąć głowę za te teoretyczne i „utopijne” pomysły dokładnie w tej epoce, kiedy w Polsce Złotego Wieku Zygmunt August głosił publicznie w Sejmie: „Nie jestem królem waszych sumień”. To właśnie za jego panowania w 1569 r. doszło do utworzenia unii lubelskiej między Polską a Litwą i była to realnie jedyna unia w Europie, która dokonała się absolutnie pokojowo, zanim powstała Unia Europejska.
Od tamtej prezydencji Polski w Europie minęło ponad 400 lat. Nie jesteśmy już w epoce Złotego Wieku, nie jesteśmy już od morza do morza, jesteśmy zupełnie innym państwem w zupełnie innej Europie. W tej Europie Polska powinna mieć swoje miejsce na miarę naszych możliwości, naszego potencjału, a także naszych słusznych ambicji. Na geopolitycznej mapie Europy Polska powinna być bezpieczna, silna, zamożna i stale rozwijająca się cywilizacyjnie i gospodarczo. Polska nie będzie już nigdy zapewne od morza do morza, ale też Polacy nie powinni być tylko od marzeń do marzeń!

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trudna konfrontacja i... Zmartwychwstanie

2021-09-13 18:26

Niedziela Ogólnopolska 38/2021, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

Vatican News

Jesteśmy dziś konfrontowani z prawdą o naszym wnętrzu – o jasnej i mrocznej stronie podzielonego serca człowieka. Piękne w nas jest to, że mamy dobrą wolę i w zasadzie chcemy być życzliwi, przyjaźni i sprawiedliwi. Pragniemy miłować i być dobrzy. Nie jest to jednak cała prawda. Niestety, między ludźmi toczą się spory i wojny, a najważniejsza linia frontu biegnie w sercu. Naprzeciwko siebie stają w naszym wnętrzu dwa dążenia: by czynić dobro, które buduje, i by czynić zło, które niszczy. Z serca pochodzą szlachetne pragnienia, ale to samo serce jest „rezerwuarem” negatywnej energii, która konkretyzuje się w wadach i grzechach głównych, ogólnie – w pożądliwości i żądzach skłócających nas z Bogiem i bliźnimi. Narzucające się zło bywa oczywiste i wulgarne lub przybiera pozór dobra. Wystarczy przyzwolić na jakiś rodzaj zła, np. na zazdrość, czy ulec żądzy sporu, by wkrótce doświadczyć wszechogarniającego bezładu i popaść we wszelki występek. „Gdzie zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek” – mówi św. Jakub w dzisiejszym II czytaniu.

CZYTAJ DALEJ

Błogosławiony prymas Wyszyński jest symbolem nadziei dla świeckich i wzorem dla pasterzy Kościoła - rozmowa z dr Ewą K. Czaczkowską

2021-09-18 10:59

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Karol Porwich/Niedziela

- Beatyfikacja Stefana Wyszyńskiego jako prymasa, biskupa i duchownego jest ważnym znakiem na dziś w kontekście problemów, które przeżywa Kościół czy duchowieństwo. Jest symbolem nadziei dla świeckich i wzorem dla pasterzy Kościoła - mówi w pobeatyfikacyjnej rozmowie z KAI, dr Ewa K. Czaczkowska, autorka trzech książek o Prymasie Tysiąclecia: „Kardynał Wyszyński. Biografia”, „Prymas Wyszyński. Wiara, nadzieja, miłość” oraz „Będziesz miłował….Krótka historia życia Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski”, przeznaczonej dla dzieci.

Łukasz Kaczyński (KAI): Dlaczego beatyfikacja prymasa Stefana Wyszyńskiego, która odbyła się w zeszłą niedzielę, powinna głęboko odcisnąć się w sercach Polaków?

CZYTAJ DALEJ

Wybuchł wulkan na wyspie La Palma, trwa ewakuacja ludności (opis)

2021-09-19 18:02

[ TEMATY ]

Hiszpania

wulkan

WikiImages/pixabay.com

W niedzielę na wyspie La Palma wybuchł wulkan Teneguia położony na południowym krańcu strefy wulkanicznej Cumbre Vieja. Ministerstwo obrony w Madrycie poinformowało na Twitterze na krótko przed erupcją, że jednostki ochrony cywilnej są przygotowane do udzielenia pomocy zagrożonej ludności.

Kilka godzin przed wybuchem wzmogła się aktywność sejsmiczna w okolicy wulkanicznego, pokrytego kraterami grzbietu Cumbre Vieja, gdzie odnotowano 130 intensywnych wstrząsów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję