Reklama

Rodzina

Patriota, czyli kto...?

2012-09-24 13:31

Niedziela sandomierska 38/2012

[ TEMATY ]

patriotyzm

życie

BOŻENA SZTAJNER

Patriotyzm”, to słowo, na dźwięk którego w dzisiejszych czasach niektórzy dostają „gęsiej skórki”. Bardziej pasuje do czasów powstań narodowych czy okresu II Wojny Światowej. Jak dziś mówić o patriotyzmie, jak żyć patriotyzmem, kiedy naszą codzienność bardziej zaprząta myśl o chlebie codziennym.
Wrzesień jest miesiącem szczególnym w naszych dziejach. Żyją wśród nas ludzie, dla których miłość do Ojczyzny oznacza poświecenie się dla niej aż po oddanie życia.
Diecezja sandomierska ma swoich bohaterów. Tych, którzy walczyli w obronie Państwa Polskiego. Organizacje działające w granicach diecezji zrzeszają w swoich strukturach zarówno seniorów, jak i młodych ludzi i dzieci. Chcą oni poznawać historię kraju i regionu, kultywować tradycje narodowe, bo wiedzą, że tylko w ten sposób można czuć się w pełni Polakiem.

Harcerze

Harcerstwo jest jedną z najstarszych młodzieżowych organizacji w Polsce. Pojawiło się na ziemiach polskich, gdy naszej Ojczyzny nie było na mapie świata. Harcerze walczyli o niepodległość, przelewali krew podczas II Wojny Światowej. Współczesni są spadkobiercami tradycji minionych lat.
ZHP należy do światowego ruchu skautowego, który dał początek harcerstwu. Twórcą skautingu był Robert Baden-Powell. Natomiast patronem polskiego harcerstwa jest bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski.
Nie sposób nie rozpoznać harcerza po stroju, po postawie. Są one świadectwem przynależności do organizacji o tak szczególnym charakterze. Jej członkowie z dumą noszą znaki swojej harcerskiej przynależności. Przytaczane w piosenkach harcerskich symbole, znane są na całym świecie: krzyż harcerski, lilijka, znaczek zucha, czy logo harcerzy. Harcerze swoją służbę rozumieją jako służbę Bogu, Ojczyźnie i człowiekowi. Pierwsze wynika z wiary, bądź osobistego stosunku do duchowych wartości życia, takich jak: miłość, prawda, dobro, sprawiedliwość, wolność. Służba Polsce, to z kolei poczucie przynależności do wspólnoty narodowej, to szacunek dla państwa i prawa. Wreszcie, służba sobie i innym - rozumiana jako odpowiedzialność za swój osobisty rozwój, poczucie odpowiedzialności za rodzinę czy lokalną społeczność.
Zuchy i harcerze działają w wielu miastach naszej diecezji, m.in.: w Sandomierzu, Ostrowcu Świętokrzyskim, Tarnobrzegu, Stalowej Woli, Woli Rzeczyckiej, Radomyślu, Cholewianej Górze, Rudniku nad Sanem, Nisku. Co roku biorą oni udział w pielgrzymce harcerzy na Jasną Górę. Harcerze z Opatowa odbyli pielgrzymkę śladami bł. Jana Pawła II do Rzymu. Uczestniczą także w rekolekcjach, warsztatach, angażują się w marsze upamiętniające wydarzenia historyczne i patriotyczne naszego regionu, składają kwiaty w miejscach pamięci narodowej, czy miejscu upamiętniającym wizytę bł. Jana Pawła II w Sandomierzu. Są opiekunami Betlejemskiego Światła Pokoju, które rokrocznie, dzięki harcerzom, dociera do naszych domów. Włączają się też w świąteczne zbiórki żywności.
Swoją młodość w harcerstwie wspomina hm. Zbigniew Krupa (w harcerstwie od 55 lat): „Mnie harcerstwo życia nauczyło. Kiedy pojechaliśmy na pierwszy obóz, każdy z nas musiał sobie zbudować łóżko, postawić namiot. W latach 40. na obozach harcerskich dzień zaczynaliśmy od pieśni: „Kiedy ranne wstają zorze...”, a kończyliśmy „Wszystkie nasze dzienne sprawy...”. Efektem tego był 1949 r., kiedy harcerstwo trzeba było rozwiązać, bo było prawicowe. Wówczas powstała Organizacja Harcerska pod patronatem Związku Młodzieży Polskiej, która nie przetrwała długo, bo tylko 5 lat. Okazało się, że i społeczeństwo i młodzież czegoś więcej wymagała od harcerstwa.
Mundur to się szanowało, tak jak świętość. Zdobywaliśmy też sprawności harcerskie, takie jak: „las”, „dziecko”, „oświata i kultura”. „Las” oznaczał, że w czasie akcji letnich mieliśmy zaopiekować się lasem. „Dziecko”, to w czasie żniw, kiedy w pole szły całe rodziny, my na obozach harcerskich tworzyliśmy „zielone przedszkola” i opiekowaliśmy się dziećmi. „Kultura” - to ogniska i zabawy. „Oświata” była powiązana ze zdrowiem, zwracaliśmy uwagę na higienę, porządki, pomagaliśmy starszym ludziom w ramach akcji „Niewidzialna ręka”.

Reklama

Strzelcy

Kolejną organizacją, która szerzy patriotyzm na ziemiach diecezji sandomierskiej jest Związek Strzelecki „Strzelec”. Jest to organizacja, której początki sięgają 1908 r. Wówczas to z inicjatywy Józefa Piłsudskiego stworzono organizację, która miała być kolebką powstawania nowych kadr dla odrodzonego Wojska Polskiego. W 1939 r. Związek Strzelecki był największą organizacją młodzieżową, liczył pół miliona członków. Po wojnie Strzelcy odrodzili się dopiero po 1989 r.
Jednostki strzeleckie działają dziś m.in.: w Sandomierzu, Ostrowcu Świętokrzyskim, Opatowie, Ożarowie, Stalowej Woli, Tarnobrzegu, Nowej Dębie. Powstały lub zostały reaktywowane na początku lat 90. XX wieku.
Oddziały Strzelców czynnie biorą dziś udział we wszystkich najważniejszych świętach państwowych oraz rocznicowych, idą w marszach upamiętniających wydarzenia historyczne z naszego regionu. W czasie tych uroczystosci Strzelcy występują w mundurach i wystawiają wartę honorową.
Strzelcom zależy, by młodzież miała możliwość zapoznania się z historią, tradycjami walk o niepodległość, dlatego organizują spotkania z weteranami z Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne, Wolność i Niepodległość. Prowadzą zajęciach o charakterze sportowo-wojskowym.
I tak sandomierski oddział Strzelców bierze udział w uroczystościach z okazji rocznicy akcji „Burza”, w dniu „Żołnierzy Wyklętych”. Wraz z delegacją miasta corocznie wyjeżdżają na miejsce walki 2. Pułku Piechoty Legionów do Gór Borowych. Strzelcy biorą udział w Marszu Szlakiem Legionów do Ożarowa, w rocznicy bitwy powstańców styczniowych pod Koprzywnicą. Ważną rolę odgrywa, organizowany przez Strzelców z Sandomierza, Marsz Szlakiem Puławiaków, czyli młodzieży akademickiej z Puław, która przystąpiła do powstania styczniowego i uległa Moskalom w walce pod Słupczą, a następnie broniła się w Sandomierzu. W trakcie marszu odmawiana jest modlitwa na miejscu bitwy i przy grobach powstańczych w Górach Wysokich. W intencji poległych sprawowana jest też Msza św. w kościele św. Józefa. Przeprowadzany jest także konkurs z wiedzy historycznej.
Strzelcy biorą udział i zabezpieczają trasę podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej w Sandomierzu, czy procesji z relikwiami Patrona miasta. Uczestniczą w adoracji Grobu Pańskiego w kościele św. Józefa, gdzie mają swoją siedzibę.
Nieoceniona była rola Strzelców w czasie powodzi. W obronie osiedla Huta, Strzelcy z jednostek z Sandomierza, Ostrowca Świętokrzyskiego, Rzeszowa, Przemyśla i innych przepracowali ponad trzy i pół tysiąca godzin.
W tym roku działający na terenie Tarnobrzega Strzelecy obchodzą 20- lecie swojego powstania. W roku 2002 Jednostce Strzeleckiej zostało nadane imię Oddziału Partyzanckiego Armii Krajowej „Jędrusie”. Rok później otrzymali historyczny proporzec. Co roku uroczyście obchodzona jest rocznica śmierci Władysława Jasińskiego - dowódcy „Jędrusiów” (9 stycznia). W dniach 6-12 sierpnia każdego roku przedstawiciele Jednostki biorą udział w Marszu Szlakiem I Kompanii Kadrowej z Krakowa do Kielc, co jest wydarzeniem mocno patriotycznym. Inny marsz, który od blisko 20 lat jest organizowany przez tarnobrzeskiego „Strzelca”, to Marsz Szlakiem Walk Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego „Konary”, który upamiętnia walki o wolność Ojczyzny. Oprócz cyklicznych wydarzeń jest wiele, w których biorą udział z własnej inicjatywy lub na zaproszenie organizatorów.

O roli kapelana Strzelców opowiada ks. Marek Kozera, kapelan sandomierskiego oddziału:

Moim zadaniem jest być z tymi młodymi ludźmi, którzy poświęcają swój czas, by poszerzyć horyzonty własnej wiedzy historycznej, a także zdobyć podstawowe przeszkolenie z zakresu samoobrony. W miarę możliwości trzeba także uczestniczyć w ich zajęciach. Ważne, by w wychowaniu obecne były wszystkie elementy strzeleckiego hasła: Bóg, honor, Ojczyzna. Jeśli zajęcia terenowe odbywają się w niedziele młodzież strzelecka ma możliwość uczestniczenia we Mszy św. Obecność kapelana chroni od wszelkiej patologii, nawet tej z zakresu czystości języka, uwierzytelnia Strzelców wobec zarówno rodziców, jak i osób stojących na zewnątrz Związku. Przyczynia się do integracji w ramach jednostki, choćby przez udział we Mszy św. z okazji takich okoliczności, jak 18. urodziny danego Strzelca. W najbliższym czasie będzie ślub dwojga młodych ludzi, którzy należą do Strzelca, oczywiście w obecności innych kolegów z oddziału.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież: życie jest święte i należy do Boga

2020-01-03 19:03

[ TEMATY ]

życie

służba zdrowia

chorzy

papież Franciszek

Vatican Media

Papież Franciszek

„Wasz profesjonalizm, ożywiany chrześcijańską miłością, jest najlepszą formą służby wobec podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia” – napisał Papież Franciszek zwracając się do pracowników służby zdrowia w orędziu na 28. Światowy Dzień Chorego. Podkreśla w nim ponadto solidarność Jezusa z ludzkością, która dotknięta jest smutkiem i cierpieniem. Przywołuje aktualność Jego słów: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście,a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28).

Ojciec Święty przypomina osobom przeżywającym przygnębienie z powodu swojej sytuacji słabości i bólu, że Jezus Chrystus nie narzuca przepisów prawa, ale oferuje swoje miłosierdzie, czyli samego siebie, jako odnawiającą moc. Papież zwraca uwagę na potrzebę osobistego podejścia do chorego, objęcie opieką całego człowieka, nie tylko jego ciała.

Oprócz samej terapii ważne jest wsparcie, troskliwość i uwaga, jednym słowem – miłość.

Franciszek przypomina, że to Kościół chce być coraz bardziej i lepiej „gospodą” Dobrego Samarytanina, którym jest Chrystus, to znaczy domem, w którym można znaleźć Jego łaskę, wyrażającą się w gościnności, w akceptacji oraz w podniesieniu na duchu. Zwracając się do pracowników służby zdrowia: lekarzy, pielęgniarek, personelu pomocniczego, administracji placówek sanitarnych oraz wolontariuszy, Ojciec Święty przypomina, że każda interwencja powinna być wykonana ze względu na dobro osoby chorej, gdzie rzeczownik „osoba” zawsze pojawia się przed przymiotnikiem „chory”.

Dlatego wasze działanie niech będzie stale nakierowane na godność i życie człowieka, bez jakiejkolwiek zgody na działania o charakterze eutanazji, wspomaganego samobójstwa, zaprzestania podtrzymywania życia, nawet wtedy, gdy stan choroby jest nieodwracalny. W obliczu sytuacji krytycznych i możliwej porażki nauk medycznych, wobec przypadków klinicznych coraz bardziej problematycznych i wobec niekorzystnych diagnoz, jesteście wezwani do otwarcia się na wymiar transcendentny, który może ukazać najgłębszy sens waszej profesji. Pamiętamy, że życie jest święte i należy do Boga, dlatego jest nienaruszalne i nietykalne (por. Instr. Donum vitae, 5; Enc. Evangelium vitae, 29-53). Życie ma być przyjmowane, chronione, szanowane i trzeba mu służyć od jego zaistnienia, aż do śmierci: domagają się tego zarówno rozum, jak i wiara w Boga, autora życia.

Ojciec Święty przypomina na zakończenie, że dostęp do leczenia jest jednym z podstawowych wymiarów sprawiedliwości społecznej i nikt nie powinien być go pozbawiony, np. ze względu na ubóstwo.

CZYTAJ DALEJ

Śladami Czesława Niemena

2019-08-21 11:25

Niedziela rzeszowska 34/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

Czesław Niemen

Mirek i Magda Osip-Pokrywka

Dom rodzinny Czesława Niemena

Wokalista, kompozytor, multiinstrumentalista i autor tekstów. Czesław Niemen był jednym z najpopularniejszych, najbardziej rozpoznawalnych, a jednocześnie najbardziej oryginalnych i wpływowych twórców polskiej muzyki popularnej XX wieku. Jeszcze za życia w 1999 r. w plebiscycie tygodnika „Polityka” został uznany „polskim artystą wszech czasów”. Podkreślenia wymaga fakt, że przez 19 lat dzieciństwa i młodości osobowość przyszłego artysty, którego muzyczna twórczość później poruszała miliony na całym świecie, kształtowała się w maleńkiej kresowej miejscowości.

Na zachodniej Białorusi 80 km od Grodna jest wioska Wasiliszki Stare. Dzisiejsza miejscowość to ogromny murowany kościół i kilka drewnianych chałup, i raptem 30 mieszkańców. Gdy zatrzymujemy się przy jednym z ostatnich domów, z uchylonego okna rozbrzmiewa kultowy „Sen o Warszawie”. Mijamy wypielęgnowany ogródek, otwieramy drzwi i naszym oczom ukazuje się twarz Czesława Niemena – duży rozwieszony na całą sień czarno-biały plakat piosenkarza. Na podłodze stoi wazon z kompozycją kwiatową, „Taniej byłoby wstawić sztuczne kwiaty, ale wiem, że on takich nie lubił, dlatego staram się, aby zawsze były świeże” – tymi słowami wita nas Włodzimierz Sieniuta, dyrektor i zarazem jedyny pracownik muzeum Czesława Niemena, które znajduje się w domu, gdzie urodził się słynny artysta. Klub-Muzeum otwarto 1 sierpnia 2010 r. Wnętrze stanowią trzy małe pomieszczenia: dwa pokoje i malutka kuchnia. Czuć tu atmosferę lat 60. ubiegłego stulecia. Na ścianach i meblach mnóstwo fotografii z różnych okresów życia Niemena i jego bliskich, ale przede wszystkim z czasów jego pobytu w Wasiliszkach. Na szafie wysłużony akordeon, na etażerce takaż sama gitara, pod oknem pianino, a na stole patefon. No i wszędzie dużo winylowych płyt – widać, że muzyka w tym domu jest obecna na stałe.

Dom zbudował w latach 1917-18 dziadek Czesława Jakub Wydrzycki z myślą o swoich dwóch synach – Antonim i Wiktorze. Bracia zamieszkali w nowym domu i niedługo Antoni założył rodzinę, biorąc za żonę Annę z Markiewiczów. Wydrzyccy mieli dwójkę dzieci: córkę i syna. Młodszy z tego rodzeństwa, Czesław Juliusz Wydrzycki, urodził się 6 lutego 1939 r., jednak świat miał go zapamiętać pod artystycznym pseudonimem, będącym nazwą przepływającej w pobliżu rzeki. Czesław Wydrzycki mieszkając w latach 50. na Grodzieńszczyźnie, na pewno zachodnich wykonawców nie znał. Fascynował go za to słynny na cały ówczesny Związek Radziecki pieśniarz Raszid Bejbutow z Azerbejdżanu. Rodzice widząc talent syna, posłali go do szkoły muzycznej. Czesław trafił do klasy fortepianu liceum pedagogicznego w Grodnie, podczas szkolnych występów grywał na akordeonie, czyli z białoruska: na bajanie. Edukację skończył jednak już po roku – jak zapewniał potem jeden z jego szkolnych kolegów, został wyrzucony za wagarowanie. W jednym z późniejszych wywiadów artysta sam przyznał, że zamiast ćwiczyć na klawesynie, wolał przesiadywać na moście nad Niemnem, wpatrując się w przepiękną malowniczość tej wspaniałej rzeki.

W 1958 r. w ramach ostatniej fali repatriacji Polaków z Kresów Wschodnich rodzina Wydrzyckich zdecydowała się opuścić Białoruś i wyjechać do Polski na Pomorze. Doświadczając trudów życia w ojczyźnie proletariatu, rodzice Czesława podobno długo się wahali, czy opuszczać macierzyste strony. Do wyjazdu namówił ich ostatecznie 19-letni Czesław. Przeważył argument, że w razie pozostania grozi mu powołanie na kilka lat do Armii Czerwonej.

CZYTAJ DALEJ

Uroczystości ku czci św. Antoniego Opata w Watykanie

2020-01-17 21:06

[ TEMATY ]

Watykan

św. Antoni Opat

Włodzimierz Rędzioch/Niedziela

Dziś, kiedy Kościół katolicki czci św. Antoniego Opata, patrona zwierząt, plac przed bazyliką św. Piotra zamienił się w fermę.

Do Watykanu zjechali się włoscy rolnicy ze związku „Coldiretti” przywożąc ze sobą zwierzęta – w klatakach na placu Piusa XII, na końcu ulicy Conciliazione pojawiły się króliki, kury, gęsi, kozy, barany, osły, krowy i konie.

O godz. 10.30, w Bazylice św. Piotra, przy ołtarzu Katedry, została odprawiona Msza św. pod przewodnictwem kard. Angelo Comastriego, wikarusza papieskiego dla Państwa Watykańskiego i archiprezbitera Bazyliki watykańskiej. Po celebracji eucharystycznej kard. Comastri udzielił błogosławieństwa rolnikom i hodowcom oraz ich zwierzętom.

W tym roku obchody patrona rolników poświęcone były w szczególności wartości rodziny chłopskiej i szacunku dla Stworzenia.
Na zakończenie uroczystości odbyła się parada pułku kawalerii Rzymu (Lancieri di Montebello) i reprezentacji innych konnych oddziałów włoskiej armii oraz przedstawicieli tzw. butteri (pasterze na koniach z Maremmy, nadmorskiego regionu Toskanii i Lacjum).

Na obchody św. Antoniego Opata przybyła do Watykanu także francuska rodzina, młoda para z dwójką dzieci, która pielgrzymowała Drogą Franków (via Francigena) w towarzystwie dwóch osiołków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję