Reklama

W poszukiwaniu człowieka

2012-10-17 07:13

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 42/2012, str. 1, 4-5

Z inspiracji nieżyjącego abp. Józefa Życińskiego, w ostatnich dniach września (27-30) Lublin już po raz czwarty stał się centrum wymiany myśli i dyskusji na temat kondycji współczesnego człowieka. Kongres, który obradował u progu Roku Wiary, w duchu nauczania Soboru Watykańskiego II, nauki bł. Jana Pawła II i Benedykta XVI, wpisał się w twórczy dialog Kościoła ze światem współczesnym, prowadzony w zmieniających się warunkach kulturowych, naznaczonych sytuacjami wielorakich kryzysów, a zarazem poszukiwania sensu i trwałych fundamentów kultury

Uczestnicy IV Kongresu Kultury Chrześcijańskiej: ludzie Kościoła, nauki, polityki i kultury, podejmując dialog wewnątrz Kościoła oraz z przedstawicielami różnych wyznań, odkrywali chrześcijańskie korzenie nadziei. Dni wypełnione wykładami, dyskusjami panelowymi, modlitwą oraz wydarzeniami kulturalnymi na nowo ukazały wielkość człowieka oraz mocno wyakcentowały podstawową prawdę, że „źródłem chrześcijańskiej nadziei jest Jezus Chrystus, który objawia człowieka człowiekowi”.

Sługa i świadek Prawdy

Kongres rozpoczął się uroczystością wręczenia tytułu doktora honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego kard. Gianfranco Ravasiemu, przewodniczącemu Papieskiej Rady Kultury. Ks. Kardynał, nazwany przez ks. prof. Henryka Witczyka z Instytutu Nauk Biblijnych KUL „sługą i świadkiem Prawdy”, otrzymał najwyższe akademickie wyróżnienie jako „uczony i pasterz Kościoła katolickiego, który zasłuchany w Słowo Boże wielkodusznie dzieli się jego zbawczym i uświęcającym bogactwem ze wszystkimi, w tym również z tymi, którzy nie przyznają się do wiary w Boga, a szczerym sercem poszukują prawdy. Jednocześnie w wierności nauce II Soboru Watykańskiego oraz odpowiadając na wezwanie do nowej ewangelizacji bł. Jana Pawła II i Benedykta XVI niestrudzenie zachęca, by Słowo Boże czynić codziennym pokarmem życia duchowego, podstawą świętej liturgii oraz duszą całej teologii”.
Ukazując sylwetkę laureata, ks. H. Witczyk podkreślił, że jest on „światowej sławy biblistą, sługą Prawdy, a równocześnie ambasadorem i świadkiem kultury chrześcijańskiej oraz promotorem dialogu między wierzącymi w Boga a filozofią świeckiego humanizmu”. - Sługa i świadek Prawdy w świecie współczesnym jako wybitny naukowiec i profesor biblistyki umacnia kulturę chrześcijańską w jej fundamentach, a jako pisarz i przewodniczący Papieskiej Rady Kultury jest ambasadorem tej kultury w całym świecie oraz promotorem dialogu między wiarą a nauką, Kościołem a współczesnym światem - mówił ks. prof. Witczyk. Zdaniem laudatora, charakterystycznym rysem sylwetki nowego doktora honoris causa KUL jest wyjątkowa siła przekazu, akcentująca na współczesnych areopagach świata, że „najgłębszym źródłem jest Syn Boży, który stał się człowiekiem”.
Ks. Witczyk dziękował ks. Kardynałowi za spotkania i wykłady, które „są porywającą rozmową mistrza z uczniami, których umysły i serca zapalają się pasją do szukania Prawdy”. - Kard. Ravasi jest mocno obecny w życiu kulturalnym współczesnych Włoch i świata. Jako autor ponad stu publikacji wzbogaca myślenie milionów ludzi. To wielki wkład w kulturę współczesnej Europy i świata, w którym roznieca na nowo światło Ewangelii - podkreślił ks. Profesor. Przewodniczący powołanej przez bł. Jana Pawła II Papieskiej Rady Kultury w swoim dorobku ma również takie osiągnięcia, jak otwarcie pawilonu Stolicy Apostolskiej na Biennale Sztuki w Wenecji, monumentalne dzieło „Biblia dla każdego”, czy inicjatywę nazwaną „Dziedzińcem pogan”, która zajmuje się relacjami między światem wiary a współczesnym światem nauki, promując dialog między humanizmem laickim i doświadczeniem chrześcijańskim.

Bogactwo refleksji

O wielkości i sile Kongresu od początku jego istnienia świadczą główni prelegenci. Starannie dobierani przez inicjatora - abp. J. Życińskiego i organizatorów, ukazują bogactwo myśli świata nauki i wiary oraz prowokują do własnych poszukiwań. Podczas IV Kongresu referaty przygotowali: abp Celestino Migliore, Rocco Buttiglione, George Weigel, Zygmunt Bauman, ks. Tomasz Halik oraz ks. Janusz Mariański.

Reklama

Siła Jana Pawła II

Nuncjusz apostolski w Polsce w wykładzie pt. „Wkład Jana Pawła II w rozumienie misji Kościoła w polityce europejskiej i światowej” wskazywał na Ojca Świętego jako tego, który „docierał we wszystkie zakątki świata, by wyrazić swą solidarność z każdym człowiekiem”. Podkreślał, że „znaczenie Jana Pawła II jako wielkiego przywódcy religijnego nie opierało się na sile instytucji jaką reprezentował, ale na autorytecie moralnym”.
Nuncjusz wskazywał również na znaczenie pokojowotwórczej roli Jana Pawła II. - Ojciec Święty własnym przykładem ukazywał, że przywódcy religijni nie powinni uciekać się do środków politycznych, ekonomicznych bądź militarnych, natomiast winni mieć swój wkład w kształtowanie wspólnoty międzynarodowej przez odwoływanie się do sumień poszczególnych ludzi i całych społeczności, przez edukację i przez kulturę. Powinni używać metod, które są im właściwe, takich jak przekonywanie, przemiana serc, dialog, negocjacje czy pojednanie - mówił.
Abp Migliore przypomniał również o tym, że sformułowana przez Sobór Watykański II zasada autonomii i niezależności Kościoła od państwa jest owocem pracy m.in. kard. Karola Wojtyły, który przygotował ostateczną redakcję Konstytucji Duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”. - Kościół, który ze względu na swoje zadanie i kompetencje w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną i nie łączy się z żadnym systemem politycznym, jest jednocześnie i znakiem, i obroną transcendencji osoby ludzkiej - podkreślał nuncjusz.

Człowiek jest człowiekiem

Prof. Rocco Buttiglione w wykładzie pt. „Bł. Jan Paweł II i Kościół katolicki w debacie na temat praw człowieka” przypomniał, że „tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego. Chrystus, nowy Adam, już w samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego miłości objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi”. Słowa Soboru Watykańskiego II, powtórzone przez Jana Pawła II w encyklice Redemptor homini stały się dla prelegenta punktem wyjścia do rozważań, które można streścić w stwierdzeniu „pierwszym prawem człowieka jest uznanie go za człowieka”. - Człowiek Wojtyły nie jest indywiduum abstrakcyjnym i osamotnionym. Jest człowiekiem stworzonym jako mężczyzna i kobieta, który nosi w swoim ciele wyrytą potrzebę drugiego człowieka. Człowiek rozumiany jako byt cielesny i społeczny jest zarazem podmiotem praw, jak i obowiązków - przypominał prelegent.
Zdaniem wiceprzewodniczącego parlamentu włoskiego, prawa człowieka wynikające z jego natury powinny zostać wzbogacone chrześcijańską wizją świata, ponieważ wiara rodzi doświadczenie życia bardziej ludzkiego i od tego doświadczenia życia można rozpocząć oświecenie życia narodu. Ono nie sprzeciwia się prawu naturalnemu, ale je oświeca - podkreślał R. Buttiglione. Jego zdaniem „nie można narzucać prawd dogmatycznych w debacie politycznej, ale nie można też wykluczyć z dyskusji doświadczenia życiowego dlatego, że potwierdza ono wizję chrześcijańską”.

Prawo maczugi czy Ewangelia błogosławieństw

Prof. Zygmunt Bauman w wykładzie pt. „Postmodernistyczny obraz człowieka w społeczeństwie. Gdzie źródła nadziei na lepszą przyszłość?” podjął refleksję nad kondycją współczesnej kultury oraz niebezpieczeństwami, jakie czyhają na człowieka. W wystąpieniu wskazywał na aktualność spuścizny abp. Życińskiego, którą streścił w stwierdzeniu „prawo maczugi okazuje się bardziej aktualne, niż głębia treści wyrażająca Ewangelię błogosławieństw”.
Wśród najbardziej zagrożonych wartości prof. Bauman wymienił godność człowieka, określając ją jako „wartość podstawową”. - Bramy intymności, jednej z głównych twierdz ludzkiej godności, rozwarto na oścież, zaś rzeczy i sprawy pod specjalną ochroną rzucono na pastwę jarmarcznych przekupniów - ubolewał. Jego zdaniem „odzieranie człowieka z tajemnicy, obnażanie jego słabości, grzechów i mówienie o jego wykroczeniach po prostu świetnie się sprzedaje, a kupców nie sposób powstrzymać w dokonywanym przez nich procederze”.
Wśród innych problemów współczesnego świata prelegent wymienił nieuzasadnioną nadzieję, pokładaną w postępie cywilizacyjnym, a prowadzącą do życia wygodnego i szczęśliwego, pozbawionego cierpienia. Jednak „bez cierpienia nie byłoby nas, rozwoju kultury i rozwoju cywilizacji”. Równocześnie zauważył, że współczesny świat charakteryzuje się coraz większym podziałem na ludzi biednych i bogatych oraz narastającą niesprawiedliwością społeczną, które powodują, że ogólnoludzkie porozumienie i dialog stają się rzeczywistością odległą.
Prof. Bauman mówił także o „odpowiedzialności niczyjej” i zagrożeniach jakie powoduje pozbawiony humanizmu postęp techniczny. - Jest to zagrożenie dla całej ludzkości, gdyż w sposób nie do końca kontrolowany może zostać uruchomiony nawet proces masowej zagłady - mówił prelegent.

Natarcie ewangeliczne

Kolejny wykładowca, George Weigel, w swoim wystąpieniu nt. „Jan Paweł II, chrześcijańska nadzieja i współczesny sekularyzm”, starał się odpowiedzieć na pytania o to, w jaki sposób współczesnemu światu przywrócić nadzieję i jak głosić Ewangelię, korzystając ze wskazówek Jana Pawła II.
Ceniony autor papieskiej biografii mówił o kryzysie kultury zachodniego świata, który Jan Paweł II zdiagnozował w encyklice „Centesimus annus” i adhortacji „Ecclesia in Europa”. - Jest to kryzys metafizyczny, epistemologiczny, etyczny i polityczny, który zaowocował wielkim kryzysem antropologicznym, zawierającym się w idei osoby ludzkiej. Widział to Karol Wojtyła, który w latach 60. XX w. pisał do Henri de Lubaca, że zło naszych czasów polega na degradacji i starciu w proch fundamentalnej unikalności każdej osoby ludzkiej. Jako remedium widział ks. Wojtyła nie jałowe polemiki, a Dobrą Nowinę i rozum. To jedyny sposób na odbudowanie kultury Zachodu - przypominał Weigel.
Prelegent wskazał drogi, jakimi ta odnowa powinna podążać. - W dominującej kulturze świata zachodniego, aktywnie i agresywnie wrogiej wobec religii opierającej się na Biblii, należy wypłynąć na głębię w wielkim nowym ruchu ewangelicznym, skierowanym na przetworzenie kultur i poprowadzenie kobiet i mężczyzn do Chrystusa i do prawd o osobie ludzkiej - podkreślał. „Natarcie ewangeliczne”, jak mówił o nowej ewangelizacji, powinno skłonić postmodernistyczne społeczeństwa do tego, by na nowo przemyślały znaczenie wolności - powiedział Weigel.

Służba zamiast sztandarów

W ostatnim dniu Kongresu z wykładem nt. „Czy Europa doznała dechrystianizacji? Perspektywy dialogu między chrześcijaństwem, świeckością i neopogaństwem” wystąpił ks. prof. Tomasz Halik z Uniwersytetu Karola w Pradze. W propozycjach współczesnego świata wyróżnił on trzy drogi, którymi może podążać człowiek: chrześcijaństwo, sekularyzowany humanizm i neopogaństwo.
- Rzeczywistym zagrożeniem dla Kościoła nie jest ani pogaństwo, ani radykalna świeckość, ale niezdolność chrześcijaństwa do znalezienia swojego miejsca pośrodku współczesnej kultury - przekonywał. Mówiąc o dechrystianizacji Europy zauważył, że współcześnie „rolę religii odgrywają kapitalistyczna ekonomia i media, które interpretują świat, proponują wspólne mity i symbole, są gwarantami prawdziwości i ważności”. - Tradycyjne chrześcijaństwo nie jest tak martwe, jak przedstawiają to laickie media, a świecka kultura Zachodu nosi wiele cech swojego chrześcijańskiego pochodzenia. Ale w pewnym sensie znaczna część Europy jest zdechrystianizowana. Chrześcijaństwo utraciło swoją polityczną rolę religii i przeniosło się ze sfery polityki do sfery kultury - zaznaczył.
- To, co odróżnia współczesnych chrześcijan od tłumu wokół nich to nie krzyże na sztandarach, ale gotowość wzięcia no siebie postaci sługi. Ta kenoza oznacza w nastawionym na materialny sukces świecie postawę nonkonformistyczną. Ci, którzy tak żyją, mogą być zarówno solą ziemi, jak też niemożliwym do niezauważenia światłem świata - podkreślał.

Zatrzymać proces sekularyzacji

Na zakończenie Kongresu wizję religii i chrześcijaństwa w Europie przestawił socjolog ks. prof. Janusz Mariański. W wykładzie pt. „Religijna mapa Europy i jej współczesna dynamika” podkreślał, że nie można mówić o zmierzchu religii, ale o zmianie jej funkcji społecznych.
Zauważył, że proces sekularyzacji zdefiniowanej jako wyzwalanie się poszczególnych dziedzin życia społecznego i osobistego spod wpływów religii i Kościołów dotyczy świata chrześcijańskiego znajdującego się w zasięgu wpływów Europy. - Chociaż sekularyzm jest „towarem eksportowym” Europy, usuwającym religię na margines życia społecznego, to badania socjologiczne wskazują, że wraz ze spadkiem wskaźników życia religijnego nie spada zainteresowanie wierzeniami religijnymi - mówił prelegent. - Obiektywnym faktem w Europie Zachodniej jest zmniejszająca się liczba członków tradycyjnych wspólnot kościelnych, narasta natomiast zjawisko poszukiwania wiary poza Kościołami w formie różnorodnych, często ezoterycznych nowych ruchów religijnych. Tworzy się coś, co można nazwać „wiarą bez przynależności”, która wyraża się na różnorodne sposoby, świadcząc jednak o trwałości, a nie przemijalności postaw religijnych - dowodził. W jego opinii, nawet jeśli religia traci swój wymiar publiczny i społeczny, to nie przestaje być egzystencjalnym doświadczeniem jednostki.
Jedną z szans powstrzymania bądź osłabienia procesów sekularyzacyjnych w Europie jest pontyfikat papieża Benedykta XVI, jego racjonalny dialog ze środowiskami ludzi niewierzących oraz program nowej ewangelizacji. Powołując się na Benedykta XVI, ks. Mariański podkreślał, że „należy odbudować tożsamość religijną chrześcijan, którzy w praktyce przyjęli model życia jak gdyby Boga nie było”.

Przesłanie nadziei

IV Kongres Kultury Chrześcijańskiej to również wspólna modlitwa, prezentacja dorobku sztuki inspirowanej myślą chrześcijańską, a nade wszystko szereg spotkań dyskusyjnych, które pomagały ich uczestnikom „odkryć człowieka w człowieku”. Ten cel, jaki wyznaczył abp Józef Życiński oraz organizatorzy Kongresu: Archidiecezja Lubelska i Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, został osiągnięty mimo różnicy poglądów i wyznań panelistów. Jak zauważył abp Stanisław Budzik, „uczestnicy Kongresu «szukając człowieka w człowieku» dochodzili do wniosku, że odzyskanie człowieka dla człowieka jest odzyskaniem go dla Boga”. - Odpowiadając na pytanie: kim jestem, odpowiadamy na to, co jest w nim najbardziej istotne. Odzyskanie zaś człowieka dla Boga skutkuje przywróceniem człowieka jemu samemu - mówił Metropolita. - Szukaliśmy tej odpowiedzi zapraszając ludzi z różnych stron geograficznie i ideowo odległych. Zaprosiliśmy osoby, które dyskutowały z nami na ważne tematy, mimo że nie dzieliły w pełni naszej wiary i przekonań, sądząc że one też mają nam coś do powiedzenia. Zobaczyliśmy, że wśród ludzi o innych przekonaniach politycznych, ludzi innych wyznań, a także niewierzących, są tacy, którzy czynią dobro, pomagają cierpiącym i chorym, walczą o sprawiedliwość, rozwijają kulturę i naukę. A każdy, kto czyni dobro, postępuje sprawiedliwie, walczy o słuszną sprawę, spełnia nawet nieświadomie nakazy Ewangelii i wolę Bożą, jest w zasięgu ogarniającej wszystko miłości Bożej - podsumował abp Stanisław Budzik.
Czterodniowe obrady, w których udział wzięło kilkaset osób, zaowocowały przesłaniem nadziei. Podczas nich okazało się, że „człowiek w każdej epoce i w każdym miejscu żarliwie szuka odkupienia, nawet nie zdając sobie z tego sprawy”. A póki człowiek szuka samego siebie, walka nie jest przegrana. „Niepokój serca oraz jego spoczynek w Bogu stanowią dwa dopełniające się źródła kulturotwórczej działalności człowieka” - czytamy w przesłaniu. Zadaniem chrześcijan jest więc dzielenie się ze współczesnym światem „światłem, które jest darem syntezy rozumu i wiary. Nie sposób jest przecenić znaczenia świadectwa wyrosłego z Ewangelii dla przemian współczesnej kultury, aby stawała się ona kulturą bardziej godną człowieka. Autentyczne świadectwo sprawia, że chrześcijaństwo jest propozycją pociągającą swym blaskiem”.

Referaty oraz głosy w dyskusjach panelowych zostały opublikowane w materiałach IV Kongresu Kultury Chrześcijańskiej „W poszukiwaniu człowieka w człowieku. Chrześcijańskie korzenie nadziei”, wydanych przez Towarzystwo Naukowe KUL.

Tagi:
spotkanie

Spotkanie księży wyjeżdżających po raz pierwszy do pracy z zagraniczną Polonią

2019-06-28 12:08

BP KEP / Warszawa (KAI)

1 lipca w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski rozpocznie się po raz kolejny kurs dla księży, którzy po raz pierwszy wyjeżdżają do pracy z Polakami żyjącymi w różnych krajach Europy. W tym roku zgłosiło się dziesięciu księży, w tym dwóch księży zakonnych, ze Zgromadzenia Księży Marianów i ze Zgromadzenia Krwi Chrystusa. Pozostali księża pochodzą z diecezji tarnowskiej, katowickiej, toruńskiej i kieleckiej. W tym roku najwięcej księży – bo aż czterech – wyjedzie do pracy do Niemiec.

Artur Stelmasiak

„Przez te trzy dni będziemy mieć różnego rodzaju konferencje, które dotykają różnych problemów dotyczących życia polskich emigrantów i z różnymi wymiarami posługi duszpasterskiej wśród Polonii. Posługa duszpasterska polega na głoszeniu Słowa Bożego, sprawowaniu sakramentów, prowadzeniu administracyjnym parafii i przede wszystkim towarzyszeniu Polakom w ich codzienności” – powiedział bp Wiesław Lechowicz, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej.

Polski ksiądz wyjeżdżający za granicę dzieli w pewnym sensie los polskich emigrantów, podkreślił bp Lechowicz. „Chcemy również zaznajomić tych księży ze specyfiką pracy duszpasterskiej i życia kapłańskiego za granicą”.

Wśród zaproszonych na spotkanie gości będzie przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który będzie mówił o relacjach miedzy ośrodkami duszpasterskimi a ośrodkami konsularnymi i ambasadami RP za granicą. Będą także rektorzy Polskich Misji Katolickich z Anglii, Francji i Niemiec.

„Spotkanie będzie okazją do lepszego poznania się, do wymiany doświadczeń, do stawiania różnych pytań. Mam nadzieję, że tegoroczne spotkanie otworzy tych księży na nową perspektywę ich pracy” – podkreślił bp Lechowicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy: oburzenie skazaniem na śmierć głodową Vincenta Lamberta

2019-07-17 18:03

lk / Warszawa (KAI)

Przygnębienie i oburzenie decyzją lekarzy, którzy zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta, pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji, wyraziło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich. Mężczyzna zmarł dziewięć dni po odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Poniżej tekst stanowiska przesłanego KAI:

Stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec zaniechania żywienia chorego Vincenta Lamberta

1. Jesteśmy oburzeni i przygnębieni decyzją lekarzy, którzy od dnia 3.07.2019 r. zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta - pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji.

2. Działania zespołu medycznego w ostatnich 9 dniach życia Vincenta są sprzeczne z prawami człowieka i zasadami etyki lekarskiej, są formą eutanazji i aktem okrucieństwa wobec pacjenta i jego rodziców. Niszczy to wizerunek lekarza i podważa zaufanie do naszego zawodu.

3. Nie jest uporczywą terapią żywienie przez sondę i pojenie wodą pacjenta z zachowanym samodzielnym oddechem oraz minimalną świadomością.

4. Żaden wyrok sądowy ani opinia specjalistów nie usprawiedliwiają działań zmierzających do zakończenia życia chorego, pozbawienia go jedzenia, picia i pomocy najbliższych oraz odbierania mu możliwości leczenia i rehabilitowania w innym ośrodku medycznym.

5. Mamy nadzieję, że historia choroby i śmierci głodowej Vincenta Lamberta oraz walka jego rodziców i tysięcy ludzi na całym świecie o jego ocalenie przyczynią się do ochrony życia i godności innych ciężko chorych pacjentów.

W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii,

prof. BOGDAN CHAZAN, wiceprezes KSLP i prezes Oddz. Mazowieckiego, specjalista ginekologii i położnictwa,

lek. ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia,

lek. GRAŻYNA RYBAK, delegat Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii,

lek. MARZENNA KOSZAŃSKA, wiceprezes Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii

----

42-letni Vincent Lambert, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Dwa dni później odbył się jego pogrzeb.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem