Reklama

Strażnik Pamięci

Jan Dubaj - społecznik, żołnierz, artysta - wszystko zawsze robił i robi z pasją, sercem. Zakłada kluby pokoleń w szkołach i na uczelniach, jest w centrum niemal każdej inicjatywy społecznej, utrwalającej etos historii - czy jest to budowa pomnika, redakcja nowego albumu, czy renowacja perełek kieleckiej nekropolii. Od lat z pietyzmem i niestrudzenie wykonuje małe cacka - ekslibrisy. Te funkcje i zajęcia spina wspólna idea: zachować w wielopokoleniowej pamięci naszą historię i tożsamość - polską, i tę tutejszą - świętokrzyską

Niedziela kielecka 8/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wychowywał się w Pińczowskiem - w Dzierążni k. Działoszyc, gdzie gęste lasy, wąwozy, jary. Okolica sprzyjała zabawom w wojsko. Ale w cóż innego mógł bawić się syn legionisty, starszego wachmistrza, uczestnika wojny 1918-1920 i komendanta POW w Dzierążni, który przeszedł cały front bolszewicki, trzykrotnie był ranny i po którym syn otrzymał imię Jan?

Rodzinna tradycja - zobowiązanie pokoleniowe

Reklama

Kim będę - żołnierzem? Za którym pójść marzeniem? Może seminarium? - zastanawiał się, służąc sumiennie do Mszy św. z serdecznym kolegą, późniejszym księdzem Stanisławem Książkiem. A może architektem? - myślał, opatrując precyzyjnymi rysuneczkami wszystkie bez wyjątku marginesy w szkolnych zeszytach. Wojna szybko urzeczywistniła i zbrutalizowała jedno z tych marzeń. Z działalnością konspiracyjną ZWZ - AK Jan Dubaj był związany już od 1943 r., a zaprzysiężony został w 1944 r., przyjmując pseudonim „Wróbel”. Jako żołnierz placówki „Drozd”- Drożejowice odbył przeszkolenie wojskowe i sanitarne. Pełnił funkcje łącznika do kontaktów z dowódcami plutonów i kompanii oraz pomiędzy sąsiedzkimi komendami w okresie Rzeczypospolitej Partyzanckiej (lipiec-sierpień 1944), był także wartownikiem i opiekował się rannymi.
Gdy wojna się skończyła, jego miastem stały się Kielce, z przerwą na 4-letnią służbę wojskową. Wciąż marzył o architekturze, ale na razie, musiał się zadowolić kursami kreślarskimi i wykształceniem budowlańca (uzupełnionym potem inżynierskimi studiami podyplomowymi). Całe lata przepracował w kieleckim budownictwie: w działach dokumentacji technicznej, jako inspektor nadzoru, kierownik nieraz bardzo dużych budów. Prowadził nowatorskie badania wytrzymałościowe, współpracując z naukowcami ówczesnej Wyższej Szkoły Inżynieryjnej w Kielcach i Politechniki Warszawskiej. Na „swoich” budowach konsekwentnie wprowadzał nowe technologie w oparciu o rodzime materiały budowlane z Kielecczyzny: kruszywa, cement, gips. Ta wykonywana z zaangażowaniem praca zaowocowała wdrożeniem 44 wniosków racjonalizatorskich oraz patentem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

To ta, żadna inna

Pochodząc z dobrej, zżytej, opartej o tzw. zdrowe fundamenty rodziny, sam chciał założyć podobną. A chciał tym bardziej, gdy podczas wakacji w Dzierążni w 1951 r. poznał młodą nauczycielkę z Pińczowa Annę Strzelecką. Od razu wiedział - to ta, żadna inna. Ale musiał być cierpliwy i bardzo się postarać. Ślub wzięli w 1953 r. W 5 lat później zamieszkali w domu przy Alei Legionów w Kielcach, w urokliwej, spacerowej okolicy w pobliżu rezerwatu Kadzielnia. Na świat przyszli dwaj synowie: Wojciech i Robert. Anna krótko pracowała w Gimnazjum św. St. Kostki, ale gdy szkołę upaństwowiono i zaprowadzono w niej nowe porządki, znalazła pracę w Wojewódzkim Domu Kultury na blisko 30 lat.
Dobrze im było razem. Łączyło nie tylko wychowanie dzieci, spacery na Stadion i pielęgnowanie ogródka. Łączyły ich pasje. Anna Dubaj nie żyje od 2005 r., a mąż kontynuuje to, co niegdyś robili razem. Nie było dnia, aby nie odwiedził jej grobu na Cmentarzu Starym. - Muszę zameldować, co zrobiłem, co planuję, z czym mam problem, czy nie przypaliłem sobie obiadu. Modlitwa przy jej grobie to taka nieprzerwana nić między nami - mówi pan Jan.

Ekslibrisy, a legionowa szkoła patriotyzmu

Reklama

Państwo Dubajowie wspólnie angażowali się w działalność społeczną i patriotyczną. Byli np. współorganizatorami Związku Piłsudczyków w Warszawie (1990). Regularnie uczestniczyli w zjazdach, utrzymywali żywy i serdeczny kontakt z oddziałami w Gąbinie, Płocku, Wrocławiu, Sulejówku. Wszyscy spotykali się na opłatku na Zamku Królewskim w Warszawie. Dubajowie należeli także do Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa oraz do Komitetu Opieki Kopca Marszałka Piłsudskiego. Pan Jan wspomina, jak na zjeździe 1991 r. udało mu się zdobyć 16 autografów od legionistów („wszyscy oni mieli blisko 100 lat, a jeden z nich 103” - mówi). Nigdy niewygasłe zamiłowania artystyczne i zapał do utrwalania tych chwil i osób dla potomności zaowocowały zainteresowaniem ekslibrisem. Choć jest ono może i wcześniejsze, to twórczość Dubaja poszła w tym właśnie kierunku - utrwalania wszelkich patriotycznych wątków w ekslibrisach, co artysta czyni wytrwale od lat blisko 40.
Początki przygody z ekslibrisami to lata 70. Zainteresowały go, i to bardzo, ekslibrisy wyszukane w starej, zrośniętej z pejzażem Kielc księgarni Stanisława Króla. Była to głównie architektura, która zapoczątkowała kolekcję własną Dubaja, ale już wkrótce główną inspiracją stały się zjazdy piłsudczyków. Artysta wiernie dokumentował te spotkania - ilustracją, uzupełnianą zręcznie wplecionym słowem, datą, ornamentem czy ozdobnikiem, czasami kolorem.
W doborze tematów ekslibrisów łatwo dostrzeżemy ważne dla artysty cykle: katyński, niepodległościowy, partyzancki, wojenny; dedykowane bohaterom II wojny światowej, księżom naszej diecezji (i nie tylko), biskupom i dostojnikom Kościoła w Polsce i na świecie oraz - oczywiście - Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II. Z okazji np. 80. rocznicy urodzin Papieża powstał ekslibris, na którym Jan Paweł II modli się przy chrzcielnicy w wadowickim kościele, a tę scenę uzupełniają herb papieski i polski. Na innym Papież klęczy przy krzyżu przydrożnym, w tle panorama Tatr.
Są także cykle poświęcone świętom katolickim i narodowym oraz obszerny zbiór dotyczący polskich świętych; bardzo wyraźne są także motywy słynnych pisarzy: Sienkiewicza, Reymonta, Słowackiego, Mickiewicza oraz Chopina, ks. Twardowskiego, ludzi polityki i mediów. W ekslibrisach Dubaja odnajdziemy motyw powstańczy i wątki ludowe i krajobrazowe, zwykle będące swoistym hołdem czasom dzieciństwa, związanym z urokliwą nadnidziańską okolicą. Ulubiony przez artystę zbiór 27 ekslibrisów to „Madonny w obrazie z różą”. Większość z tych ekslibrisów wędruje do rąk prywatnych, część do muzeów i na wystawy. Ekslibrisy Dubaja były publikowane w albumach, katalogach, książkach, tygodnikach katolickich, pismach polonijnych i regionalnych. Najbardziej znaczącą publikacją jest katalog „Ekslibrisy Jana Pawła II”, wydany przez Ośrodek Dokumentacji Pontyfikatu Jana Pawła II (2001 r., Rzym). Wśród kilkudziesięciu znamienitych twórców jest Dubaj i jego 32 opisane ekslibrisy oraz cztery reprodukcje. Dla artysty ważny jest też ekslibris inspirowany Oświęcimiem i osobą o. Maksymiliana Kolbego, znajdujący się w Muzeum Martyrologii w Oświęcimiu, wpisany na listę UNESCO. - Odpowiednim hasłem, napisem, nawiązuję do faktu, który niedawno zakwestionowano: w tym obozie Niemcy mordowali ludzi z całego świata, najwięcej Żydów - mówi autor. Tych ekslibrisów uzbierało się już kilkaset. Wystawy autor miał w całym kraju, np. w Krakowie, Wrocławiu, w Warszawskiej Galerii Ekslibrisu.
Za najmilsze ekslibrisy uważa te, wykonane z myślą o najbliższych - dla żony, synów, członków rodziny, przyjaciół Jeden z ostatnich ekslibrisów przypomina 90. rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości.
Wszystko to są jakby mininowelki - ciekawe zwarte historie, opowiadające za pomocą rysunku i znaku, będącego zmaterializowaniem wewnętrznych przeżyć, doświadczeń - wydarzenia przeszłe i współczesne. Piękny zapis tego, co dla artysty pozostaje najważniejsze.
Osobną formę plastyczną stanowią oryginalne autorskie kartki pocztowe. Jan Dubaj interesuje się także metaloplastyką - wykonał sporo krucyfiksów, świeczników, godeł. Ze znawstwem kolekcjonuje też medale i monety, posiada sporo unikatów.

Obeliski mówią, młodzież odpowiada

Reklama

Dubaj uważa, że pomniki, obeliski, tablice pamiątkowe - mówią, przepowiadają lekcję historii. Niewiele jest chyba w Kielcach i regionie takich miejsc pamięci, do których w jakiś sposób nie dodałby swojej cegiełki, ot, choćby potężne przedsięwzięcie związane z odbudową Pomnika Niepodległości - żeby wymienić jedną z najważniejszych prac. Kilkanaście lat działalności w Stowarzyszeniu Ochrony Dziedzictwa Narodowego to ogromna ilość inicjatyw, spotkań, prelekcji, akademii - z wydanym ostatnio z okazji 15-lecia SODN albumem, którego Jan Dubaj był redaktorem i autorem zdjęć. Jeden z priorytetów pracy Stowarzyszenia to opieka nad kieleckim nekropoliami. Od kilku lat J. Dubaj jest w komisji organizującej kwestę na cmentarzach i typującej najcenniejsze obiekty do renowacji. Praca to żmudna i odpowiedzialna - chodzi wszak o dysponowanie pieniędzmi ze społecznej zbiórki i rozważną ocenę zabytków sztuki sepulkralnej. Nie trzeba dodawać, że jako wiceprezes Światowego Związku Żołnierzy AK Koło Nr 1, jest współorganizatorem wszelkich kombatanckich rocznic i projektów. Warto tutaj wspomnieć, że Koło - jako jedyne w Polsce, wydaje kwartalnik „Biuletyn Informacyjno-Historyczny”. To bogactwo niekiedy unikatowej wiedzy o historii regionu i piękna kronika wydarzeń, także tych najnowszych, np. powstanie w Kielcach pierwszego uniwersytetu. Autorem artykułów, ilustracji i fotografii jest niemal wyłącznie Jan Dubaj.
Tego rodzaju praca społeczna wymaga sprzymierzeńców. Gospodarze miasta i województwa dobrze poznali determinację starszego pana z teką pod pachą i głową pełną projektów - oni także wierzą, że ta praca ma sens, popierają, pomagają - w znaczny sposób finansowo. No i komu, jak nie Prezydentowi miasta czy Marszałkowi województwa, pan Jan opowie o smutnym losie starego wiarusa, ekslegionisty, zapomnianego przez społeczeństwo i środowisko, w rozgoryczeniu dożywającego swych dni…? - Muszę się o nich troszczyć - wyjaśnia.
Od kilkunastu lat oczkiem w głowie p. Dubaja stała się praca z młodzieżą. Podkreśla to z dużym naciskiem. Dobrze wie, że to najlepszy sposób na formowanie środowiska młodych, świadomych patriotów, poprzez bezpośrednie przekazywanie im wiedzy przez uczestników wydarzeń. Dlatego w Kielcach i regionie zaczęły powstawać Kluby Pokoleń, w których kombatanci współpracują z młodzieżą. Uczniowie stawiają trudne pytania, pytają o szczegóły - chcą wiedzieć. Świetnie współpracują nauczyciele, dyrektorzy. Jest już ponad 30 takich klubów, głównie w kieleckich liceach i technikach, na uczelniach, a nawet w domu opieki społecznej.

***

Rocznica rozbicia więzienia kieleckiego przy ul. Zamkowej. Powstania styczniowego na Karczówce. Utworzenia AK - Msza św. katedrze. Jest Jan Dubaj z nieodłącznym aparatem. Są liczne, liczniejsze niż kiedyś poczty i reprezentacje młodzieży - z nauczycielami. Jan Dubaj i jemu podobni mogą być spokojni. Ich praca ma sens.

JAN DUBAJ
Urodził się 14 lipca1928 w Dzierążni, zaprzysiężony w ZWZ -AK, ps. „Wróbel”, obecnie w stopniu porucznika. Od 1945 r. mieszkaniec Kielc. Inspektor budowlany, technolog, realizator dużych projektów budowlanych, nauczyciel w szkolnictwie zawodowym, grafik, mający na swym koncie kilkaset ekslibrisów i in. prac graficznych. Wielokrotnie odznaczony za pracę zawodową i artystyczną. W 1953 r. ożeniony z Anną Strzelecką, nauczycielką z Pińczowa. Dwóch synów, pięcioro wnuków, prawnuczka.
Wiceprezes Światowego Związku Żołnierzy AK Koło Nr 1 w Kielcach, członek Stowarzyszenia Ochrony Dziedzictwa Narodowego, redaktor biuletynów historycznych

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polak twórcą "Global Rosary" - międzynarodowej modlitwy różańcowej; jedynej takiej aplikacji na świecie

2026-01-27 21:27

[ TEMATY ]

modlitwa

różaniec

aplikacja

Global Rosary

Mat.prasowy

Projekt Global Rosary to strona internetowa oraz aplikacja mobilna, której celem jest budowanie żywej, międzynarodowej wspólnoty modlitwy różańcowej. Jedyna taka aplikacja na świecie. Twórcą projektu jest Polak - Marek Gacek.

Pragnieniem, które stoi u podstaw tej inicjatywy, jest zjednoczenie ludzi na całym świecie w jednej, wspólnej i globalnej „Róży Różańcowej” — tak, aby codzienna modlitwa mogła stać się widzialnym znakiem jedności ponad granicami państw, języków i kultur. Global Rosary od początku powstaje jako projekt globalny — aplikacja jest dostępna w 7 językach, by realnie służyć osobom na różnych kontynentach.
CZYTAJ DALEJ

Bliskość Jezusa odsłania sens

2026-01-14 21:28

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

s. Amata CSFN

Słowo Pana przychodzi do Natana nocą. Prorok przedtem zachęcał Dawida do budowy, a teraz słucha korekty Boga. Dawid pragnie zbudować Bogu dom z cedru. Pan odpowiada pytaniem: «Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie?» i przypomina swoją drogę z Izraelem. Od wyjścia z Egiptu mieszkał w namiocie i w przybytku. W ten sposób objawia Boga bliskiego, idącego razem z ludem. Pan wspomina czas sędziów i pasterzy, którym powierzał Izraela. Nie domagał się wtedy domu z cedru. Potem Bóg wraca do początku powołania Dawida. Wziął go z pastwiska, spod owiec, uczynił wodzem i był z nim wszędzie. Wyciął wrogów i uczynił jego imię wielkim. Obiecuje też miejsce i bezpieczeństwo dla Izraela, aby nie drżał pod przemocą. Ten sam Bóg zapowiada coś większego niż budowla. «Pan zbuduje ci dom» (bajt) oznacza dynastię. Tu splatają się dwa znaczenia: syn Dawida buduje dom dla Imienia, a Pan buduje dom Dawidowi. Po dopełnieniu dni Dawida Pan wzbudzi potomka z jego wnętrza i utwierdzi jego królestwo. Tron zostaje utwierdzony «na wieki» (’olam), co w Biblii opisuje trwałość Bożej wierności bardziej niż długość ludzkich rządów. Pojawia się język ojcostwa: «Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi synem». Król reprezentuje lud wobec Boga i uczy lud zaufania. Tekst mówi o karceniu „rózgą ludzką”, więc przymierze obejmuje odpowiedzialność i nie usuwa konsekwencji zła. Miłosierdzie Boga nie odchodzi jak od Saula. Słowo o trwałości podtrzymuje Izraela w chwilach klęski i wygnania, kiedy tron Dawida znika z oczu. Obietnica prowadzi ku Mesjaszowi z rodu Dawida i uczy serce, że Pan sam buduje to, co naprawdę trwa.
CZYTAJ DALEJ

Nowi kanonicy katedralni

2026-01-28 10:46

Magdalena Lewandowska

Nowymi kanonikami honorowymi zostali ks. Arkadiusz Krziżok i ks. Bartłomiej Kłos

Nowymi kanonikami honorowymi zostali ks. Arkadiusz Krziżok i ks. Bartłomiej Kłos

Swoje święto miała Kapituła Metropolita Wrocławska, której patronuje św. Wincenty, diakon i męczennik.

– Każdego roku w okolicach wspomnienia św. Wincentego Kapituła Metropolitalna Wrocławska gromadzi się w archikatedrze wrocławskiej na wspólnej modlitwie przy relikwiach swojego patrona. Relikwie te trafiły do katedry już w XI wieku. Otrzymał je biskup Hieronim, kiedy przybył tu, by odbudować katedrę i przywrócić kult Boży po tzw. „reakcji pogańskiej” – tłumaczył proboszcz katedry ks. kanonik Paweł Cembrowicz.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję