Reklama

Niedziela Kielecka

Siostry Służki Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej

Ukryte w świecie

2013-01-07 09:56

Niedziela kielecka 1/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

zakonnica

Archiwum Sióstr

Katechezę oparły siostry na praktycznej lekcji miłości bliźniego

Zwyczajny wieżowiec z wielkiej płyty Na Stoku w Kielcach pośród blokowisk, nieopodal kościoła pw. Ducha Świętego, przeciętne mieszkanie, jakich tutaj tysiące, a w nim trzy kobiety - siostry Służki NMP Niepokalanej. Żyją zwyczajnie i niczym się nie wyróżniają - zgodnie z charyzmatem, jaki przygotował dla nich założyciel - o. Honorat Koźmiński w trudnych warunkach zaborów w II połowie XIX wieku. Ukryte w świecie, bez żadnych oznak zewnętrznych mają świecić Światłem Chrystusa, dążyć do doskonałości chrześcijańskiej, wypełniając posługę i codzienne obowiązki. „Choćby czasy się zmieniły, wy pozostańcie niezmienne” - prosił o. Honorat pierwsze służki. Dziś taka forma życia konsekrowanego wydaje się być bardzo aktualna.

Charyzmatyczny założyciel powołuje ponad dwadzieścia zgromadzeń

Kolebką zgromadzenia jest Gietrzwałd - znane sanktuarium Matki Bożej Niepokalanej. Tutaj ukazała się młodym dziewczynom Maryja w 1877 r., wzywając naród polski do modlitwy różańcowej, która przyniesie ocalenie. Rok później, 7 października, kapucyn o. Honorat Koźmiński (ur. 1829 r. w Białej Podlaskiej) powołał zgromadzenie.

W 1864 r. po upadku powstania styczniowego carat nakazał kasatę wszystkich klasztorów i rozwiązanie zakonów. Car uderzył w Kościół, wiedząc, że był i będzie zawsze ostoją polskości i najważniejszych wartości. Koźmiński kierowany pragnieniem niesienia ludziom Boga, odpowiadając na duchowe potrzeby wielu młodych dziewczyn, które chciały oddać swoje życie Jezusowi, i mając świadomość potrzeby pracy moralnej w społeczeństwie, podjął się nowatorskiego kroku. Zrezygnował z niektórych zasad zakonnych (typu habit i klasztor) na rzecz prawdziwego życia ukrytego w Bogu, życia radami ewangelicznymi. Założył aż dwadzieścia cztery zgromadzenia, do dziś przetrwało siedemnaście. Młode panny wstępujące wówczas licznie do zgromadzenia służek NMP Niepokalanej, składające śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa i żyjące w prostocie bez habitów, znalazły wiele naśladowczyń. Wtedy, w czasach zaborów, prowadziły głównie działalność oświatowo-wychowawczą wśród dzieci i młodzieży. W 1907 było 8 479 sióstr. Katalogi zgromadzenia podają, że przez pierwszych 29 lat jego istnienia zgłaszało się rocznie ponad 150 kandydatek. Posłane do różnych środowisk, zwłaszcza wiejskich, żyły zwyczajnie wśród mieszkańców w domkach, wypełniając swoją posługę. Bł. Honorat Koźmiński oparł regułę o ducha służby, ducha maryjnego, ducha franciszkańskiego i rady ewangeliczne. Dom Macierzysty i Generalny Dom zgromadzenia mieści się w Mariówce. Formacja zakonna obejmuje prenowicjat, nowicjat (ok. 2 lata), po którym następują pierwsze śluby i juniorat. W tym czasie służki odnawiają śluby co roku, przez pięć lat, następnie przed biskupem miejsca składają wieczyste śluby.

Reklama

15 lat w parafii

Osiedle jest po części jeszcze pogrążone we śnie, gdy siostry Teodora, Zofia i Krystyna wstają na poranne modlitwy. Przed śniadaniem udają się na Mszę św. Po posiłku trzeba się śpieszyć do swoich obowiązków. Siostry Teodora i Krystyna jako katechetki uczą religii w Szkole Podstawowej im. Ignacego Paderewskiego. S. Zofia trzyma pieczę nad zakrystią i dba o wystrój kościoła. Potem po południu spotykają się na wspólnym obiedzie, godzinie czytań, Różańcu. Wieczorem jest czas na rekreację. Wtedy s. Krystyna bierze swoje kijki do nordic walking i idzie na spacer, uwielbia ten rodzaj aktywności. S. Teodora często oddaje się lekturze książek. S. Zofię można spotkać przy układaniu wyszukanych kompozycji, które potem zdobią ołtarze. Siostry są w parafii od piętnastu lat i podkreślają, że spotykają się z dużą życzliwością księży i parafian. Pierwsze siostry przybyły na zaproszenie śp. ks. Józefa Dońca - proboszcza i budowniczego kościoła. Na temat obecnej posługi, zajęć, zadań, aktywności sióstr można mówić bardzo wiele.

Jak one to robią? Katechezę oparły na praktycznej miłości bliźniego. Lekcje religii to nie tylko nauka, ale praktyczne zaangażowanie i miłość bliźniego. W szkolnym Kole Caritas im. bł. Jana Pawła II przy SP prowadzonym przez siostry Teodorę i Krystynę dzieci naprawdę mogą nauczyć się pomagać. Pracy starczy dla każdego i to przez cały rok. Blisko 50 dzieci bierze udział w zbiórkach żywności przed świętami Bożego Narodzenia, w akcji „Podziel się posiłkiem” uczniowie wspierają „Wigilijne Działo Pomocy Dzieciom”, prowadzą kwesty na stypendystów „Dzieła Nowego Tysiąclecia”, uczestniczą w Forum Szkolnych Kół Caritas, pomagają w akcji „Szlachetna Paczka”, wspierają budowę stacjonarnego Hospicjum bł. Matki Teresy z Kalkuty, kwestując podczas akcji „Pola Nadziei”, włączają się również w inicjatywy Stowarzyszenia Rodzin Katolickich z parafii, w skarbonki jałmużny wielkopostnej, roznoszą żywność potrzebującym przed Wielkanocą (przekazywaną przez parafian podczas święcenia pokarmów w Wielką Sobotę). Dzieci z SP brały także udział w akcji „Strajk żywności” organizowanym przez Caritas. W uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) wykonują pakieciki, tzw. dary, na które składa się kreda, obrazek Świętej Rodziny i kadzidło. Datki przekazują na cele misyjne. Te wszystkie działania SKC złożyły się na tytuł, jakim została wyróżniona szkoła. W 2011 r. zdobyła „Laur Wolontariatu” w kategorii „Miejsce przyjazne wolontariuszom” - za promocję i wspieranie działań w rozwoju wolontariatu szkolnego.

Obok tego siostry wypełniają codzienne obowiązki i posługę w kościele i parafii. Trzeba przecież dopilnować i przygotować dzieci pierwszokomunijne, pomóc prowadzić spotkania z kandydatami do bierzmowania, pomóc dzieciom przeżyć dobrze nabożeństwa Drogi Krzyżowej, wprowadzić w modlitwę różańcową, Roraty, nabożeństwa majowe itp. przypilnować dzieci ze scholi parafialnej. Wiadomo, czym skorupka za młodu…. Ponadto przygotowują czytania liturgiczne na niedzielne i świąteczne Msze święte i pomagają w parafii w różnych drobnych i ważnych sprawach dnia codziennego.

Działa łaska stanu

W skromnym, schludnym pokoju, na meblościance pamiętającej jeszcze „czasy Gierka” mnóstwo książek, wydawnictw katolickich, publikacji o tematyce kościelnej oraz z dziedziny duchowości. Na ścianie obraz Matki Bożej Częstochowskiej, w centrum krzyż, z boku portret o. Honorata Koźmińskiego, na małej szafce - przepiękny relikwiarz Założyciela. Na niewielkiej przestrzeni trzy osoby, trzy odmienne temperamenty i charaktery - jak to pogodzić w duchu wspólnoty? - Tutaj właśnie najbardziej działa łaska stanu - śmieje się przełożona s. Teodora, podkreślając że siostry łączy zawsze wspólna modlitwa i obowiązki pomagające budować siostrzaną wspólnotę. Ponadto sam okres nowicjatu, który s. Teodora i s. Krystyna spędziły wspólnie, pomógł im wzajemnie się poznać i zaakceptować swoje wady.

Perspektywy powołań

Obecnie w zgromadzeniu jest 720 sióstr. Siostry pracują w Ameryce Północnej, we Włoszech, na Litwie, w Estonii i na Białorusi. W Rwandzie są już od ponad 30 lat. Zdołały nawet przetrwać krwawy konflikt między Hutu a Tutsi. Wschód, USA i Rwanda to miejsca, gdzie obecnie powołania się rozwijają, w Polsce niestety jest dużo gorzej, nie tylko w tym zgromadzeniu. Podstawowa przyczyna to niż demograficzny. S. Teodora tłumaczy, że rodzicom mającym jedno lub dwoje dzieci trudniej jest ukierunkować je do wyboru życia konsekrowanego, chcą mieć w nich oparcie na starsze lata. - Wygląda na to, że jeśli w najbliższej przyszłości ten trend się nie odwróci, do kraju nad Wisłą będą przybywały siostry z Rwandy i USA - konkludują.

Odpowiadają na ducha czasu

Przyznają, że mają bardzo dobry kontakt z młodzieżą w parafii, dziewczyny zwierzają się, rozmawiają z nami na wszystkie tematy, ale tematu powołania unikają jak ognia. To chyba efekt dzisiejszego wygodnictwa. Przed młodymi rozciągają się szerokie perspektywy wyboru zawodu, realizacji aspiracji i marzeń, młodzież odwleka życiowe decyzje - mówi s. Krystyna. Istnieje także błędne przekonanie, że zakon to jedynie surowe reguły, miejsce, gdzie należy bacznie przestrzegać norm, zasad, przepisów, co uniemożliwia i blokuje rozwój osobisty człowieka. A to nieprawda i krzywdzący stereotyp. Zgromadzenie odpowiada na ducha czasu, jest po to, by służyć człowiekowi i być z nim, pomóc mu odnaleźć Chrystusa. Siostry służki wykonują przeróżne zawody. Są wśród nich lekarze, nauczyciele, pielęgniarki, pracują w przedszkolach, szkołach, w domach biskupich, kuriach, domach pomocy. S. Teodora i s. Krystyna pracując w szkole, świetnie radzą sobie z obsługą elektronicznych urządzeń, nie mają oporu przed nowinkami technicznymi. To wszystko używane z rozsądkiem jest niezbędne w dzisiejszych czasach do komunikacji - podkreślają. Tutaj w parafii świętowały razem z s. Teodorą 25 lat w zgromadzeniu, w obecności wszystkich parafian uroczyście odnowiły śluby zakonne. - To było niesamowite przeżycie dla nas, ale także dla wspólnoty parafialnej - mówią. Tajemnica konsekracji ukryta jest w sercu. - Brak habitu działa w dwie strony. Ludzie otwierają się szybciej, znika dystans, wylewają żale, szukają pocieszania i nierzadko Boga, ale bywa czasem także, że się nam oberwie jak każdemu - mówią.

Nie tylko w Roku Wiary

- Wybierałam świadomie moją drogę życia i czuję się spełniona jako kobieta. Nie zamieniłabym tego, co mam - wyznaje s. Krystyna. Oczywiście powołanie trzeba pielęgnować jak ogród, aby nie stracić z horyzontu Tego, któremu się ślubowało. Służą temu codzienna Eucharystia, modlitwa, rekolekcje, regularne dni skupienia, wyjazdowe kilkudniowe rekolekcje zamknięte, stała lektura duchowa. Bez tej wewnętrznej formacji każde powołanie usycha. - Nawet w zakonie można zgnuśnieć - podkreślają. Dlatego w Roku Wiary siostry bardzo stawiają na pogłębioną lekturę Pisma Świętego. W parafii Ducha Świętego z końcem roku ruszyły seminaria Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, które prowadzi ks. Marcin Kałuża. S. Krystyna uczestniczy w nich od początku, razem z osiemdziesięcioma innymi osobami świeckimi. Wspólna modlitwa uwielbienia odświeża wiarę i pozwala odkrywać wciąż od nowa ukryte dla świata powołanie - wielką tajemnicę Miłości.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tysiące czapek do Afganistanu

2019-12-04 17:01

[ TEMATY ]

pomoc

zakonnica

Afganistan

Archiwum Fundacji „Redemptoris Missio”

Wydziergała już tysiące czapek, które powędrowały do Afgańskich dzieci. Siostra Cecylia Śmiech, Urszulanka Unii Rzymskiej. Siostra pochodzi z Tyńca. W w zakonie spędziła 63 lata z tego ponad 20 lat w placówce w Poznaniu.

Poza codziennymi obowiązkami klasztornymi, modlitwą i kontemplacją, znalazła Siostra czas na wypełnianie specyficznej misji – dzierganiu wełnianych czapek przeznaczonych dla potrzebujących dzieci w Afganistanie. Ma ich już na swoim koncie ponad 3 tysiące! Siostra Cecylia jest inicjatorką pierwszego, poznańskiego klubu Włóczkersów. Klubowicze wykonali łącznie ponad 70 tys. czapek. Jak to wszystko się zaczęło? Siostra wspomina, że impuls wyszedł 10 lat temu od przełożonej zakonu. Siostra przełożona przeczytała apel polskich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie, w którym wspominali o wielkiej biedzie dzieci i ich potrzebach. Przełożona przyszła do mnie z propozycją, że skoro potrafię robić na drutach, to może zrobimy coś dla tych dzieci.

Posłuchaj rozmowy z s. Cecylią

- Zrobiłam pierwszych 120 sztuk. Powędrowały do Afganistanu dzięki Fundacji Redemptoris Missio. To był pierwszy transport. Okazało się, że czapki się przydały, więc zdecydowałam robić je dalej. Poinformowano o tym wydarzeniu w mediach i nagle pojawiło się sporo pań, które uznały że mogą też w taki sposób pomagać. Swoją postawą, zainspirowała siostra Cecylia do działania wiele osób.

Archiwum Fundacji „Redemptoris Missio”

Zawiązał się wspomniany Klub Włóczkersów. Dziś trudno zliczyć ile kobiet dzierga czapki dla afgańskich dzieci. Podobne Kluby zaczęły powstawać w całej Polsce. W bibliotekach, domach kultury i prywatnych mieszkaniach. Jeden z nich powstał na oddziale kobiecym... w areszcie śledczym. „Robienie na drutach jest formą terapii, wycisza” - mówi siostra, ale przede wszystkim to wielka radość, że możemy w taki sposób pomóc. Największa radość jest wtedy, kiedy otrzymujemy zdjęcia dzieci w naszych czapkach. To jest nagroda i impuls do dalszego dziergania”. „Pierwszy raz wzięłam druty do ręki, jako dziecko. Miałam wtedy osiem lat. Cała moja wioska robiła na drutach. Z tego się żyło” - wspomina urszulanka.

Za swoją działalność i współpracę z Fundacją Redemptoris Missio, zdobyła siostra Cecylia Śmiech tytuł „Poznanianki Roku 2019”. W drugiej edycji plebiscytu zorganizowanego przez Miasto Poznań, otrzymała prawie pół tysiąca głosów. Wspomina, że zaskoczyło ją to wyróżnienie i podkreśla, że należy się ono całemu „łańcuchowi dobrych ludzi”. Dziękuję zwłaszcza darczyńcom, którzy przesyłają nam włóczkę z całej Polski, dzięki czemu możemy sztrykować coraz szybciej i coraz lepiej”.

Siostra dzierga też drobne „bibeloty”, które rozprowadzane są podczas koncertów charytatywnych, a pozyskane z nich środki, poprzez Fundację, przekazywane są dalej potrzebującym. Misją zakonu jest ewangelizacja przez wychowywanie i nauczanie, przede wszystkim dzieci i młodzieży. Obecnie, w Polsce, siostry prowadzą: przedszkola, szkoły, a także zajęcia na wyższych uczelniach. Zajmują się katechizacją, prowadzą internaty szkolne, akademiki dla studentek i świetlicę środowiskową. Podejmują również działalność misyjną w różnych krajach Ameryki Środkowej, Afryki i Europy Wschodniej.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Sandomierz: uroczystość ku czci św. Tomasza z Akwinu

2020-01-25 19:52

[ TEMATY ]

Sandomierz

św. Tomasz z Akwinu

bp Krzysztof Nitkiewicz

pl.wikipedia.pl

Konferencja naukowa z udziałem bp. Krzysztofa Nitkiewicza oraz uroczysta Msza św. pod przewodnictwem bp. Edwarda Frankowskiego złożyły się na uroczystość ku czci św. Tomasza z Akwinu, która odbyła się 25 stycznia w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu.

Podczas konferencji bp Krzysztof Nitkiewicz, mówiąc o geniuszu, jakim św. Tomasz z Akwinu został obdarzony przez Boga, podkreślił jego intelektualną uczciwość, pracowitość oraz otwartość, która nikogo i niczego nie wykluczała a priori. – On miał dobrych mistrzów i sam był mistrzem dla wielu - zauważył biskup.

Zdaniem ordynariusza św. Tomasz uosabia to, co mówił wiele wieków po nim św. John Newman, że formacja uniwersytecka, czy praca naukowa ożywiona wiarą "poszerza umysł", pozwalając osiągnąć prawdziwą dojrzałość.

Hierarcha zachęcał wspólnotę Wyższego Seminarium Duchownego do kroczenia tą drogą, gdyż kapłan jest posłany do wszystkich i musi wypełniać swoją posługę w różnorodnych, szybko zmieniających się okolicznościach.

Ks. kan. dr Rafał Kułaga, rektor seminarium, wprowadzając zebranych w tematykę wykładu, mówiąc o przeżywanym w tym roku jubileuszu 200-lecia sandomierskiego Wyższego Seminarium Duchownego.

Ks. prof. dr hab. Stanisław Hałas, SJC w swym referacie pt. „Jubileusz w tradycji biblijnej”, zwrócił uwagę na to, że papieże, którzy ogłaszali ostatnie lata jubileuszowe powoływali się na dawną tradycję biblijną.

- Chodzi o papieża Franciszka, który ogłosił nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia w 2016 r., ale pamiętamy także Wielki Jubileusz Roku 2000 ogłoszony przez św. Jana Pawła II. W tradycji biblijnej jest to tekst z Księgi Kapłańskiej, który mówi o przeżywaniu jubileuszu co 50 lat. Związany on jest z darowaniem długów i powrotem do pierwotnej własności. Gdy chodzi o Nowy Testament to Pan Jezus powołując się na tekst Księgi Izajasza traktował swoje życie jako taki nadzwyczajny rok jubileuszowy. W Kościele pierwszy rok jubileuszowy ogłoszono w 1300 roku – mówił prelegent.

Konferencję poprzedziła Msza św. w kościele seminaryjnym, której przewodniczył biskup pomocniczy senior Edward Frankowski. Koncelebrowali ją kapłani pracujący w seminarium i kurii, księża dziekani i neoprezbiterzy.

We wspólnej modlitwie wzięli również udział przedstawiciele władz Ostrowca Świętokrzyskiego, Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, Politechniki Świętokrzyskiej, Stowarzyszenia Przyjaciół WSD, a także siostry zakonne i klerycy.

Tradycja uroczystości i spotkań naukowych w sandomierskim seminarium z okazji wspomnienia św. Tomasza z Akwinu, pielęgnowana jest od wielu lat. W tym roku miała ona szczególny charakter, gdyż WSD przeżywa 200-lecie istnienia.

Św. Tomasz z Akwinu żył w latach 1225-1274 i stworzył zwarty system nauki filozoficznej i teologii katolickiej, zwany tomizmem. Wywarł on głęboki wpływ na ukierunkowanie zachodniej myśli chrześcijańskiej. Spuścizna literacka świętego jest bardzo bogata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję