Reklama

Już puka do mych drzwi

2013-05-27 14:07

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 22/2013, str. 20-21

Bożena Zembik-Herman

Czytelniczka „Niedzieli” przesłała do redakcji list następującej treści: „Mam 7-letniego synka chorego na autyzm i córkę, która w tym roku idzie do I Komunii św. Poprosiłam księdza z naszej parafii, aby syn mógł razem z córką przystąpić do I Komunii św. Syn umie «Aniele Boży», umie przeżegnać się, ale ciężko go nauczyć innych modlitw i przykazań. Początkowo ksiądz zgodził się, teraz mówi, że chyba nie dopuści syna do Komunii św. Chciałabym, żeby syn poszedł razem z córką do I Komunii św., bo będzie mu raźniej i dużo się od niej uczy. Nie wiem, co mam w tej sytuacji robić. Może mogę liczyć na radę z Waszej strony”.

Czy ksiądz miał prawo odmówić przyjęcia dziecka do I Komunii św.?

Zgodnie z zaleceniem papieża Piusa X, dzieci przyjmujące Pana Jezusa w Eucharystii powinny mieć pewną świadomość, rozróżnić, czym jest zło, czym jest dobro, czym jest grzech, i widzieć różnicę między Hostią konsekrowaną a niekonsekrowaną. Inaczej jest w przypadku dzieci niepełnosprawnych intelektualnie. Dlatego – wyjaśnia bp Antoni Długosz, duszpasterz ludzi niepełnosprawnych – nie stosujemy tu tych samych zasad, jak w stosunku do dzieci zdrowych. Dzieci niepełnosprawne są dla rodziny Kościoła wielkim darem, a jednocześnie zobowiązaniem. Powinniśmy pomóc im i rodzicom nieść ich krzyż, a nie odrzucać ich. Wychowanie religijne tych osób zaspokaja częściowo potrzebę miłości wzajemnej, pokoju i zaufania. Dzieci doświadczają poczucia, że są kochane i że same mogą kochać. Poprzez katechezę poznają piękno otaczającego ich świata, pogłębiają wiarę w Boga, a poprzez udział w sakramentach doświadczają Jego bliskości. Nie wszyscy jednak duszpasterze czy katecheci są odpowiednio przygotowani do prowadzenia dziecka niepełnosprawnego, choć i tak sytuacja jest dziś dużo lepsza niż przed laty. Jeśli rodzice dziecka niepełnosprawnego chcą, aby przyjęło ono sakramenty – radzi bp Długosz – powinni porozumieć się z katechetą, który będzie potrafił nim pokierować, który ma odpowiednie uprawnienia, i przekazać mu odpowiednio dużo informacji, aby mógł z dzieckiem pracować.

Gdzie szukać pomocy?

W każdej kurii biskupiej istnieje duszpasterstwo ludzi niepełnosprawnych. Tam można zasięgnąć informacji. – Dziś praktycznie większość dzieci niepełnosprawnych intelektualnie pozostaje pod opieką katechetyczną w swojej szkole czy okolicy – wyjaśnia Alicja Bednarek, katechetka w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 5 w Częstochowie. – Ale nie zawsze tak było. Często okazuje się, że dorosłe dziś osoby nie przyjęły nigdy sakramentów. Opiekunom jest niezręcznie lub po prostu wstydzą się zapytać w swojej parafii o taką możliwość. Zwracają się do nas. Kilka lat temu, ze względu na to, że u nas duszpasterstwem niepełnosprawnych zajmował się bp Antoni Długosz, przyjeżdżali do nas po pomoc ludzie z całej Polski. Szukali pomocy w naszym ośrodku lub we Wspólnocie Dzieci Bożych Betel. Bp Długosz jest prawdziwym przyjacielem tych rodzin, rozumie ich problemy, radości i codzienne troski. U nas, w Częstochowie, przygotowywały się do przyjęcia sakramentów osoby z różnych regionów Polski, a później uroczystość odbywała się we wspólnocie Betel lub w kościele Imienia Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. Dziś nie ma takiej potrzeby. Najlepiej zwrócić się do miejscowej kurii biskupiej, a na pewno nikt nie odmówi pomocy.

W Legnicy, gdzie jest jedno z lepiej działających w kraju duszpasterstw ludzi niepełnosprawnych, osoby te organizują się same. Niedawno w lokalnym dodatku do „Niedzieli” mogliśmy przeczytać: „Pana Jezusa do swoich serc przyjęli: 51-letni Michał, 50-letni Wiktor i 14-letni Rafał z parafii św. Jana Chrzciciela w Leśnej oraz 11-letnia Samanta z miejscowości Świecie. Uroczystość przygotowała miejscowa Wspólnota Osób Niepełnosprawnych. Pomysłodawcą był ks. Tomasz Filipek, wikariusz i duszpasterz osób niepełnosprawnych w tutejszej parafii, który przy pomocy wolontariuszy i rodzin osób przystępujących do I Komunii św. przygotował duchowo swoich podopiecznych”.

Reklama

Duszpasterstwo osób niepełnosprawnych

– Jeżeli dziecko nie jest w stanie wiele się nauczyć, ale bardzo chce przyjąć Pana Jezusa – wyjaśnia bp Antoni Długosz – może już być dopuszczone do spowiedzi i Komunii św. Opiekę nad nim powinien przyjąć duszpasterz ludzi niepełnosprawnych, który zna problemy tego środowiska.

Jeżeli dziecko ze względu na swoją niepełnosprawność nie byłoby w stanie wyrazić chęci przyjęcia spowiedzi i Komunii św., wystarczy, by rodzice wyrazili pragnienie, by dziecko było dopuszczone do przyjęcia tych sakramentów. W przypadku człowieka z niepełnosprawnością intelektualną znosimy zasady wymagane przez Kościół od osób zdrowych – wystarczy, że człowiek ten chce przystąpić do sakramentów, a jeśliby nie był w stanie wyrazić swej woli, wystarczy, że rodzice tę wolę wyrażą. Stąd chyba najważniejszą cechą katechety pracującego z osobą upośledzoną w stopniu głębokim powinna być cierpliwość i umiejętność pokornego trwania w świadczeniu o Bożej miłości. Resztę czyni Duch Święty.

– Gdy ktoś nie jest z naszej diecezji, a chce się przygotowywać i przyjąć sakramenty u siebie – wyjaśnia katechetka – my możemy mu pomóc, wysyłając materiały instrukcyjne dla rodziców. Najpierw jest rozmowa wstępna, aby rozeznać, czy osoba niepełnosprawna może sama się przygotowywać, czy raczej funkcję tę przejmie rodzic. Z reguły dotyczy to osób z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu głębszym i uwaga skupia się na rodzicach. Wysyłamy Pismo Święte dla dzieci w opracowaniu bp. Długosza pt. „Dobry Bóg mówi do nas”, które opiekun czyta dziecku, a później ono próbuje odpowiedzieć na zadawane mu pytania. Posyłamy też malowanki obejmujące cały rok liturgiczny. Rodzice z dzieckiem kolorują to pismo.

Praktyczne przygotowania

– W przypadku dzieci z naszego ośrodka o terminie przyjęcia przez nie sakramentów decydują rodzice – wyjaśnia katechetka. Jeżeli jest wola rodzica, to Kościół nie może odmówić. W naszym ośrodku dzieci mające 8 czy 10 lat są dopiero w przedszkolu, a rodzice chcą, żeby przyjęły sakramenty. We wrześniu zgłaszają to katechecie. Ja nie stawiam żadnych przeszkód. Jak tylko rodzic sobie życzy, podejmuję przygotowania, także we wspólnocie. W tym roku mamy sześcioro dzieci komunijnych i jedno do bierzmowania, ale rozpiętość wiekowa jest bardzo duża. Jeden chłopiec jest z grupy rewalidacyjnej (ma 20 lat), część dzieci chodzi do kl. II (12-13 lat), część jest z klasy przedszkolnej (8-10 lat).

Sama uroczystość – Msza św. i Komunia św. muszą być wyrazem radości z autentycznego spotkania z Bogiem. Sprzyjają temu, oczywiście, pieśni, również piosenki „z pokazywaniem”, śpiewane głośno przez wszystkich uczestników. Dzieci angażują się, grają na instrumentach. Dziecko ze względu na poczucie bezpieczeństwa przystępuje do Komunii św. w asyście rodziców lub rodziców chrzestnych.

Proste emocje zadowolenia lub jego braku wyrażane są przez dzieci niepełnosprawne często nieartykułowanymi dźwiękami lub gestami i nieskoordynowanymi ruchami kończyn, czasem głośnymi okrzykami. Mogłoby to uczestnikom Eucharystii przeszkadzać. Na swojej Mszy św. dzieci czują się swobodnie.

Komunię św. dzieci przyjmują pod dwiema postaciami. Rozmiękczoną w winie Hostię dziecku łatwiej jest przełknąć. Zdarza się tak, że kapłan łamie konsekrowaną Hostię i dziecku przekazuje ją dopiero mama. – Nieraz jest problem z dzieckiem, bo ono pod żadną postacią nie chce przyjąć Komunii św. Wino konsekrowane jest czerwone, a dzieci lubią ten kolor. Kwaśne wino zamieniliśmy na słodkie, które specjalnie sprowadzamy z Włoch – wyjaśnia katechetka. – Najważniejsze dla nas jest dobro dziecka i staramy się dać mu taką samą szansę na spotkanie z Panem Jezusem w Eucharystii, jaką mają dzieci zdrowe – zapewnia Alicja Bednarek.

PS

Jak dowiedzieliśmy się od redaktora naszej edycji diecezjalnej w Szczecinie, sprawa została rozwiązana pozytywnie i chłopiec przyjął I Komunię św. wraz ze swoją siostrą.

Tagi:
niepełnosprawni Pierwsza Komunia św.

Reklama

Pierwsza Komunia Święta

2019-05-20 10:52

Marian Florek/Niedziela

Miesiąc maj jest miesiącem Pierwszych Komunii Świętych. W całej Polsce w kościołach i szkołach odbywają się próby aby godnie przygotować się do tego sakramentu.

Studio TV Niedziela

Pierwsza Komunia Święta wprowadza dziecko w pełnie chrześcijańskiego życia, a przygotowanie do tego sakramentu jest dla niego, dla całej rodziny szansą na pogłębienie przyjaźni z Bogiem oraz na odnowienie życia zgodnie z zasadami Ewangelii. Angażuje nauczycieli, wychowawców i katechetów, buduje wspólnotę ludzi zaangażowanych w życie wiarą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Ojciec Pio – czciciel Maryi

2018-05-09 10:18

Biuro Prasowe Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincja Krakowska
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 8-9

Synowskie oddanie św. Ojca Pio Matce Bożej jest znane. Święty Stygmatyk już w dzieciństwie codziennie odwiedzał „Matkę Bożej Wolności”, Patronkę Pietrelciny – miasta jego urodzenia. Tkliwą pamięć o Matce Bożej pielęgnował aż do czasu swojego odejścia do domu Ojca. 23 września 2018 r. przypada 50. rocznica jego śmierci

Biuro Prasowe OFMCap-Krka
Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki”, „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”

Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki” , „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”. Wspaniałym przykładem przeżywania bliskiej zażyłości z Matką Bożą jest ekstaza 30 listopada 1911 r., zanotowana przez o. Agostino, w której św. Ojciec Pio zwraca się do niebieskiej Matki: „Twoje oczy są wspanialsze od słońca..., jesteś piękna, kochana Matko, jestem dumny, że Cię kocham..., a więc pomóż mi...”. Nieco później w tym samym uniesieniu duchowym dodaje: „Och, jesteś piękna... śmiejesz się? Nie szkodzi... Jesteś piękna!...”.

Miłość do Maryi – drogowskaz, siła i lek

Być może trudno nam sobie wyobrazić śmiejącą się Matkę Bożą, lecz Jej uśmiech był wyrazem szczęścia i radości ze spotkania z kochającym synem. Jak wielka to była miłość i jakże pokorna, świadczą słowa świętego: „Chciałbym kochać Maryję tak, jak na to zasługuje. Pamiętajmy jednak i o tym, że wszyscy święci i Aniołowie razem wzięci nie potrafią godnie kochać i czcić Matki Bożej”.

Miłość Ojca Pio do Maryi naznaczyła jego duchowość – zarówno kapłańską, jak i zakonną, była wtopiona w całe życie świętego, była jego drogowskazem, siłą, radością, wsparciem, lekiem i uzdrowieniem w chorobie, a także Towarzyszką w umieraniu. Św. Ojciec Pio zachęcał wszystkich, aby podążali za Matką Kościoła, dlatego radził: „Niech Najświętsza Dziewica, która była pierwsza w zachowaniu Ewangelii w całej jej doskonałości i w całej jej surowości, zanim została napisana, otrzyma dla nas tę łaskę i pobudzi nas, abyśmy chodzili w Jej bezpośredniej bliskości. Musimy czynić wielki wysiłek, aby naśladować niezmiennie tę błogosławioną Matkę, aby iść blisko Niej, od czasu gdy nie ma innej drogi życia, z wyjątkiem drogi, którą szła nasza Matka. Nie odmawiajmy przyjęcia tej drogi my, którzy chcemy dojść do jej końca”.

Biuro Prasowe OFMCap-Krka

Miłosierdzie dla dusz czyśćcowych

Doświadczenia bliskości Maryi i zażyłości z Nią znajdujemy w świadectwach spisanych przez współbraci Ojca Pio z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Brat Carmelo da San Giovanni in Galdo wspominał: „Podczas wieczornego oficjum, gdy czytał modlitwę do Matki Bożej, wzruszał się do łez. Tego wieczoru jego głos, w czasie przerywanej wciąż modlitwy, był niezwykły. Był tak wyraźnie poruszony, że z trudem kontynuował modlitwę, a jego wzruszenie udzieliło się obecnym na uroczystości. Na nic się zdały jego starania, by rzekomymi atakami kaszlu ukryć swoją żarliwą miłość do Matki Bożej, która wiele razy, jak twierdził, «ratowała go od piekła, na które zasługiwał».

Wieczorem 15 lipca 1959 r. św. Ojciec Pio był chory i znajdował się w swojej celi klasztornej, podczas gdy w kościele zgromadzili się jego synowie i córki duchowe. Przemówił do nich przez megafon: «Pamiętajmy o tym, że jutro jest święto Matki Bożej Szkaplerznej, będącej szczególną opiekunką dusz czyśćcowych. Polecajmy tej drogiej Matce święte dusze w czyśćcu. Któż z nas nie ma tam swoich bliskich i kto wie, jak wielu z nich cierpi tam może – a nawet z pewnością – także przez nas... Prośmy Mamę, aby przyszła im z pomocą, łagodząc ich cierpienia i chłodząc dręczący ich płomień. Jeżeli my będziemy miłosierni w stosunku do nich, jeżeli – nie daj Bóg! – i my będziemy musieli pójść do czyśćca, Pan Bóg sprawi, iż pojawią się inni, którzy pomogą z kolei nam»”.

Matka, która nigdy nie opuszcza

Jest wiele opowieści, w których widzimy potęgę orędownictwa Matki Bożej oraz powierzania Jej macierzyńskiej opiece wszystkich proszących Ojca Pio o wstawiennictwo. Święty Stygmatyk zawsze pukał do Serca Maryi, aby otrzymać łaskę, o którą prosił. Zwykle też odpowiadał tym, którzy prosili go o modlitwę: „Będę prosić Matkę Bożą” i zachęcał: „Módlmy się żarliwie, zgodnie i ufnie, cierpliwie czekając, aby Pan Bóg i Najświętsza Panna, Jego Matka, odpowiedzieli na nasze modlitwy (...). Bądźmy wierni i wytrwali, a Najświętsza Panienka nie będzie mogła pozostać głucha na modlitwy swoich dzieci (...). Jeśli wytrwamy, to Matka nie pozostanie nieczuła na nasze lamenty”.

Doświadczenie orędownictwa Matki Bożej starał się przekazywać wszystkim, którzy stali się jego duchowymi synami i córkami. Do Józefiny Morgery napisał: „Pamiętaj, że oprócz tego nieodłącznego towarzysza jest również Ta, która kształtuje całą radość naszego serca. Jest Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza. Pan Bóg dobroci zechciał dać nam – w porządku duchowym – tak bardzo czułą Matkę, która ciągle czuwa nad naszym zbawieniem. Tak, moja dobra Córko, rozszerzaj coraz bardziej Twe serce na zaufanie tej najukochańszej Matce, która służy nam nie tylko jako więź zjednoczenia z Panem Bogiem, jako więź dobroci, ale także jeszcze jako Pośredniczka, która stała się jakby Środkiem obrony przed wrogami naszego zbawienia. Odwagi więc i ciągle do przodu, ponieważ jeśli wróg nie śpi, aby nas zgubić, to ta błogosławiona Matka nie opuszcza nas ani na moment”.

Święty od Różańców

We fragmencie dziennika z 1929 r. św. Ojciec Pio wymienia swoje codzienne pacierze. W zapisie o medytacjach i nowennach jest także taka notatka: „Codziennie nie mniej niż całych pięć Różańców”. Św. Ojciec Pio wyrażał swoją wielką, czułą miłość do Matki Bożej przez odmawianie Różańca. Z różańcem w dłoniach i z imieniem Maryi na ustach odszedł po wiekuistą nagrodę. Był określany jako „żyjący różaniec”, to znaczy, że każdy dzień jego życia oplatało niekończące się odmawianie „Zdrowaś Maryjo”. Na pytanie swego przełożonego, ile Różańców odmówił w ciągu dnia, odpowiedział: „Muszę powiedzieć prawdę mojemu superiorowi. Odmówiłem mniej więcej trzydzieści; raczej więcej”.

Ktoś zwrócił się do świętego z prośbą: „Ojcze, daj nam jakąś radę, podaj wskazania”. Św. Ojciec Pio odpowiedział: „Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej Różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.

Dwa dni przed śmiercią św. Ojciec Pio powtórzył jeszcze raz tę myśl: „Kochajcie Matkę Najświętszą; czyńcie wszystko, by Ją kochano. Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie go zawsze, róbcie to tak często, jak tylko to jest możliwe”.

Ojciec Pio podjął zaproszenie Pana Jezusa, by być człowiekiem nieustannej modlitwy, dlatego jego Różaniec nigdy nie ustawał. Święty od Różańców, święty naznaczony stygmatami, święty od cudów, święty naszych czasów, święty przez krew, święty, dla którego Msza św. była największym przeżyciem: oto Ojciec Pio.

To dlatego posiał Różaniec w sercach swoich dzieci duchowych, a tym, którzy go dziś szukają, ukazuje się z różańcem w ręku. Takiego zapamiętali go najbliżsi: siedzącego w chórze zakonnym naprzeciw mozaiki głównego ołtarza sanktuarium, niezmiennie z różańcem w ręku; lekko się kołysząc, przesuwał jego paciorki palcami. Jeśli zaś chodzi o czas potrzebny do odmówienia tylu Różańców dziennie, to odpowiedź jest prosta. Ojciec Pio nieraz się zwierzał, że może wykonywać trzy czynności naraz: modlić się, spowiadać i odbywać podróże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś do Neoprezbiterów: ja wam przyrzekam, że będę wam Ojcem

2019-05-25 19:11

xpk / Łódź (KAI)

- Ja wam przyrzekam, że będę wam Ojcem, że będę was traktował jako współpracowników, że będę was traktował, jak swoje ukochane dzieci! Przyrzekam wam to za siebie, i przyrzekam wam to za każdego biskupa, który tu będzie na tym miejscu przewodniczył Eucharystii. Obyście nigdy nie zwątpili w tę relację, bo ona jest bardzo ważna! – mówił arcybiskup Grzegorz Ryś do przyszłych kapłanów Kościoła łódzkiego.W sobotę 25 maja, w katedrze łódzkiej abp Grzegorz Ryś metropolita łódzki wyświęcił na kapłanów dziewięciu diakonów Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi. Wraz z metropolitą łódzkim Eucharystię sprawowało kilkudziesięciu kapłanów. Wśród nich byli ksiądz arcybiskup senior Władysław Ziółek, biskup Ireneusz Pękalski i biskup Marek Marczak oraz wychowawcy i profesorowie WSD.

Archidiecezja Łódzka

Po odczytaniu ewangelii, ksiądz rektor imiennie wezwał każdego z kandydatów, a ten odpowiedział na wezwanie – jestem! Po zakończeniu sześcioletniej formacji i po zasięgnięciu opinii wiernych oraz formatorów, 9 diakonów zostało dopuszczonych do przyjęcia święceń w stopniu Prezbiteratu.

-Wchodzicie dziś do wspólnoty, która się nazywa prezbiterium łódzkie – mówił w homilii metropolita łódzki. – Wspólnota – to nie jest układ kolesiów. Wspólnota – to nie jest solidarność zawodowa. Wspólnota – to jest rzeczywista komunia ludzi połączonych wspólną misją, wspólnym wezwaniem, wspólną miłością do Jezusa. To jest komunia ludzi, którzy potrafią być dla siebie braćmi, którzy ze sobą nie rywalizują, którzy się nie ścigają, którzy ze sobą nie współzawodniczą, tylko współpracują. Wspólnota – to jest komunia ludzi, którzy potrafią sobie nawzajem pomóc wtedy, kiedy jeden z nich jest w głębokim kryzysie. Wchodzicie do wspólnoty i macie ją współtworzyć. Niech was ręka Boska broni od myślenia – ja sam, ja sam i lepiej, żeby mi nikt nie przeszkadzał – podkreślił metropolita łódzki.

Zaapelował do nowych kapłanów, aby wyrzucili z siebie to wszystko, co mogłoby oddalać ich od wiernych, do których zostaną posłani. – Święcenia mają was do ludzi zbliżyć. Najgorsze byłoby to, gdyby święcenia was od ludzi oddaliły. Cokolwiek by stało po waszej stronie jako przeszkoda pomiędzy wami, a ludźmi – usuwajcie to! Róbcie wszystko, by ludzie mieli do was dostęp w takim poczuciu, że jesteście jednym z nich – słaby wśród słabych. Dobrze wiecie w jakiej sytuacji o tym mówimy. Dziś jest potężna przeszkoda w naszych relacjach z całym ludem Bożym. Nasza przeszkoda nazywa się zgorszenie. Ta przeszkoda nazywa się brak zaufania. Ta przeszkoda nazywa się grzech publiczny. Musimy wszystko uczynić, by usunąć tę przeszkodę, by ludzie mieli do nas wiarygodny dostęp. To my musimy usuwać tę przeszkodę, bo myśmy ją ustawili – zauważył hierarcha.

Zawracając się do księży neoprezbiterów kaznodzieja powiedział także: – Ja wam życzę Ducha Świętego, który nie objaśnia wszystkiego na początku. Czasami was pośle w taką drogę, że nie będziecie rozumieć co się dzieje, dlaczego nie możecie robić tego, do czego jesteście przekonani, dlaczego nie możecie mówić do tych ludzi, którzy wedle waszej oceny tego strasznie potrzebują. Życzę wam takiej wiary, że przyjedzie taki moment, gdy cała ta droga się rozjaśni, bo Duch na końcu pokaże dlaczego było tak, a nie inaczej. Dokonuje się to w takim momencie, który On sam wybiera. Czasami Boga rozpoznaje się po czasie – zauważył arcybiskup.

Po zakończeniu homilii, kandydaci do święceń położyli się krzyżem na posadzce katedry, a zebrani w świątyni odśpiewali Litanię do Wszystkich Świętych. Po niej nastąpił moment modlitwy konsekracyjnej oraz nałożenie rąk, przez biskupów i obecnych w świątyni kapłanów. Każdy z diakonów swoje dłonie, włożył w dłonie biskupa, składając tym samym przysięgę wierności i posłuszeństwa swojemu ordynariuszowi. Wręczone zostały im także dary ofiarne ludu – chleb i wino, które mocą z wysoka, przez posługę nowych kapłanów, stawać się będą Ciałem i Krwią Chrystusa. Na zakończenie obrzędu świeceń ksiądz arcybiskup przekazał nowym kapłanom znak pokoju – wyraz jedności i przyjęcia nowych księży, za swoich współpracowników, braci i przyjaciół.

Dzisiejsza Msza święta święceń kapłańskich, była pierwszą, którą dziewięciu nowych księży, celebrowało w swoim życiu. Liturgię zakończyły podziękowania skierowane do biskupów, przełożonych seminaryjnych oraz rodziny.

Przed błogosławieństwem metropolita łódzki wręczył księżom neoprezbiterom książeczki jurysdykcyjne (dokument uprawniający do sprawowania sakramentu pokuty i pojednania) testimonia (dokument potwierdzający otrzymanie święceń) oraz dekrety związane z ich przyszłą posługą.

Nowi kapłani Kościoła Łódzkiego zostali posłani do:

Kamil Gregorczyk – parafii p.w. św. Józefa Oblubieńca N.M.P. w Jeżowie.

Łukasz Kaczmarek – parafii p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Widawie.

Michał Kardynia – parafii p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzgowie.

Adrian Matuszewski – parafii p.w. N.M.P. Częstochowskiej w Brzezinach.

Kamil Siuta – parafii p.w. N.S.J. w Kurowicach.

Paweł Skowron – parafii p.w. św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy w Poddębicach.

Marcin Skrzydłowski – parafii p.w. św. Benedykta i św. Anny w Srocku.

Tomasz Szurek – parafii p.w. św. Marcina w Strykowie.

Adrian Zimnowłocki – parafii p.w. Wniebowzięcia N.M.P. w Marzeninie.

W najbliższych dniach księża neoprezbiterzy będą celebrować Msze święte prymicyjne w swoich rodzinnych parafiach, Wyższym Seminarium Duchownym oraz w sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem