Reklama

Dzieło bł. Małgorzaty trwa

2013-06-11 11:05

Ks. Piotr Bączek
Edycja bielsko-żywiecka 24/2013, str. 6

Archiwum

KS. PIOTR BĄCZEK: - Beatyfikacja założycielki zgromadzenia z pewnością jest dla duchowych córek Matki Małgorzaty Łucji Szewczyk bardzo ważnym wydarzeniem...

S. MAGDALENA CWAJDA: - Bardzo cieszymy się z beatyfikacji. Starałyśmy się przygotować do niej zarówno od strony duchowej, jak i przez przybliżanie wiernym osoby Matki. Mamy nadzieję, że to wielkie święto, które ciągle przeżywamy, będzie dla nas impulsem do zgłębiania i odczytania na nowo charyzmatu i duchowości założycielki.

- Akt beatyfikacji to wydarzenie nie tylko zakonne, ale także kościelne. Niedziela 16 czerwca jest także dniem diecezjalnego dziękczynienia za beatyfikację. Co dla wiernych może oznaczać wyniesienie do chwały ołtarzy Matki Małgorzaty?

- Nasza Matka to przykład ogromnego zawierzenia Bogu, Bożej Opatrzności. Nie mając właściwie nic potrafiła dokonać tak wielkich dzieł. Wystarczy spojrzeć choćby na materialną spuściznę, która jest owocem jej działalności: macierzysty dom w Oświęcimiu, kościół i klasztor; po ludzku to wszystko nie miało szans powstać, nie było ku temu ani środków ani warunków. Matka wszystko oparła o zawierzenie Bogu, ono było na pierwszym miejscu, dopiero potem jej własna inicjatywa i działanie.

- Dziś chyba o tej kolejności często zapominamy...

- Tak, dlatego można pokusić się o stwierdzenie, że Pan Bóg wybrał odpowiedni czas na beatyfikacje naszej Matki. Do tego dodajmy temat wrażliwości na ubogich i potrzebujących, do której nakłania nas dziś tak wyraźnie Ojciec Święty Franciszek. Błogosławiona Małgorzata jest żywym przykładem troski o takich właśnie ludzi. Ogarniała swoją troską ubogich. Zakładała sierocińce dla dzieci, dla osób starych domy opieki, zresztą sama takimi ludźmi się opiekowała, pielęgnowała. Miała otwarte serce dla wszystkich ubogich, którzy pukali do klasztornej furty. Dziś my same, serafitki, musimy na nowo przyjrzeć się jej osobie i jej charyzmatowi, by zaczerpnąć z jej ducha. Ale jest to niewątpliwie przykład dla każdego wierzącego człowieka.

- Mamy nową błogosławioną, oczywistym jest więc pytanie o jej kult.

- Kult błogosławionej był od początku bardzo żywy i jest nieustannie szerzony. Kiedy przed beatyfikacją ukazał się numer czasopisma „Cuda i Łaski Boże” poświęcony naszej Matce wraz z krótkim materiałem filmowym, od razu zauważyłyśmy wzrost zainteresowania postacią Łucji Szewczyk. Drogą internetową napływały do nas prośby o wstawiennictwo Matki, o naszą modlitwę za jej przyczyną. Wszystkie prośby oczywiście powierzamy Bogu.
Wraz z dziękczynną Mszą za beatyfikację Matki Małgorzaty jej relikwie zostają udostępnione do publicznego kultu, zainstalowane w dużym relikwiarzu w bocznym ołtarzu naszego klasztornego kościoła. Ponadto niewielki relikwiarz znajduje się przy klęczniku, aby ludzie mogli jej doczesne szczątki uczcić przez ucałowanie, gdy będą przychodzić na modlitwę i wypraszać łaski za wstawiennictwem błogosławionej. Mamy nadzieję, że oświęcimski klasztor stanie się szczególnym miejscem kultu.
Powstało także muzeum, przez które chcemy w dużym skrócie przedstawić osobę bł. Matki Małgorzaty i apostolski dorobek serafitek. Znalazłyśmy trzy pomieszczenia, historycznie pamiętające czasy początków zgromadzenia. W jednym mieszkała Matka, pozostałe pełniły funkcję kancelarii zarządu zgromadzenia. Odtworzyłyśmy celę zakonną z meblami, których mogła używać błogosławiona; zwiedzający będą mogli zobaczyć także habit z tamtych czasów, który dość mocno różni się od dzisiejszego stroju serafitek. W kolejnym pomieszczeniu przybliżymy życiorys Matki. Trzecia część prezentuje dzieła, które powstały z inicjatywy założycielki, m.in. pamiątki z ochronek prowadzonych przez siostry, narzędzia szpitalne, eksponaty z pracowni haftu i szycia. Ostanie pomieszczenie chcemy przeznaczyć na upamiętnienie uroczystości beatyfikacyjnych.

- Jak dziś przedstawia się kondycja dzieł prowadzonych przez duchowe córki naszej nowej Błogosławionej?

- W historii zgromadzenie przeżywało różne momenty. Przypomnijmy, że choć powstało pod zaborem rosyjskim, to jednak jego prężny rozwój rozpoczął się, gdy Matka przybyła do Galicji. W okresie międzywojennym nastąpił bujny rozkwit działalności serafitek. To, co robimy aktualnie, jest kontynuacją jej dzieła. Poprzez czynną miłość służymy chorym, ubogim, dzieciom i młodzieży poprzez katechizację i różne spotkania z nimi. Dziś, tak jak wszystkie żeńskie zakony, także my, odczuwamy spadek powołań i musimy się z tym zmierzyć. Ale dzieła, które Matka zapoczątkowała trwają, rozwijają się. Aktualnie prowincja oświęcimska, jedna z trzech na terenie Polski, liczy 240 sióstr profesek, pracujących w 21 domach zakonnych. Na terenie diecezji bielsko-żywieckiej znajduje się 5 domów: w Oświęcimiu dom prowincjalny i w parafii św. Maksymiliana, rekolekcyjno-formacyjny dom w Hałcnowie, ponadto domy w Żywcu i w Bielsku-Białej Leszczynach. W Oświęcimiu prowadzimy Zakład Opiekuńczo-Leczniczy dla 50 chorych, stołówkę dla ubogich, świetlicę środowiskową dla dzieci z rodzin uboższych, w Hałcnowie działa duży ośrodek rekolekcyjno-formacyjny, z którego korzystają nie tylko siostry, ale także różne grupy i wspólnoty kościelne. Praktycznie we wszystkich tych miejscach posługujemy w zakrystiach parafialnych. Prowadzimy trzy przedszkola, z których jedno - hałcnowskie - nosi imię Matki Małgorzaty.

Tagi:
zakonnica beatyfikacja

Tysiące czapek do Afganistanu

2019-12-04 17:01

Anna Przewoźnik

Wydziergała już tysiące czapek, które powędrowały do Afgańskich dzieci. Siostra Cecylia Śmiech, Urszulanka Unii Rzymskiej. Siostra pochodzi z Tyńca. W w zakonie spędziła 63 lata z tego ponad 20 lat w placówce w Poznaniu.

Archiwum Fundacji „Redemptoris Missio”

Poza codziennymi obowiązkami klasztornymi, modlitwą i kontemplacją, znalazła Siostra czas na wypełnianie specyficznej misji – dzierganiu wełnianych czapek przeznaczonych dla potrzebujących dzieci w Afganistanie. Ma ich już na swoim koncie ponad 3 tysiące! Siostra Cecylia jest inicjatorką pierwszego, poznańskiego klubu Włóczkersów. Klubowicze wykonali łącznie ponad 70 tys. czapek. Jak to wszystko się zaczęło? Siostra wspomina, że impuls wyszedł 10 lat temu od przełożonej zakonu. Siostra przełożona przeczytała apel polskich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie, w którym wspominali o wielkiej biedzie dzieci i ich potrzebach. Przełożona przyszła do mnie z propozycją, że skoro potrafię robić na drutach, to może zrobimy coś dla tych dzieci.

Posłuchaj rozmowy z s. Cecylią

- Zrobiłam pierwszych 120 sztuk. Powędrowały do Afganistanu dzięki Fundacji Redemptoris Missio. To był pierwszy transport. Okazało się, że czapki się przydały, więc zdecydowałam robić je dalej. Poinformowano o tym wydarzeniu w mediach i nagle pojawiło się sporo pań, które uznały że mogą też w taki sposób pomagać. Swoją postawą, zainspirowała siostra Cecylia do działania wiele osób.

Archiwum Fundacji „Redemptoris Missio”

Zawiązał się wspomniany Klub Włóczkersów. Dziś trudno zliczyć ile kobiet dzierga czapki dla afgańskich dzieci. Podobne Kluby zaczęły powstawać w całej Polsce. W bibliotekach, domach kultury i prywatnych mieszkaniach. Jeden z nich powstał na oddziale kobiecym... w areszcie śledczym. „Robienie na drutach jest formą terapii, wycisza” - mówi siostra, ale przede wszystkim to wielka radość, że możemy w taki sposób pomóc. Największa radość jest wtedy, kiedy otrzymujemy zdjęcia dzieci w naszych czapkach. To jest nagroda i impuls do dalszego dziergania”. „Pierwszy raz wzięłam druty do ręki, jako dziecko. Miałam wtedy osiem lat. Cała moja wioska robiła na drutach. Z tego się żyło” - wspomina urszulanka.

Za swoją działalność i współpracę z Fundacją Redemptoris Missio, zdobyła siostra Cecylia Śmiech tytuł „Poznanianki Roku 2019”. W drugiej edycji plebiscytu zorganizowanego przez Miasto Poznań, otrzymała prawie pół tysiąca głosów. Wspomina, że zaskoczyło ją to wyróżnienie i podkreśla, że należy się ono całemu „łańcuchowi dobrych ludzi”. Dziękuję zwłaszcza darczyńcom, którzy przesyłają nam włóczkę z całej Polski, dzięki czemu możemy sztrykować coraz szybciej i coraz lepiej”.

Siostra dzierga też drobne „bibeloty”, które rozprowadzane są podczas koncertów charytatywnych, a pozyskane z nich środki, poprzez Fundację, przekazywane są dalej potrzebującym. Misją zakonu jest ewangelizacja przez wychowywanie i nauczanie, przede wszystkim dzieci i młodzieży. Obecnie, w Polsce, siostry prowadzą: przedszkola, szkoły, a także zajęcia na wyższych uczelniach. Zajmują się katechizacją, prowadzą internaty szkolne, akademiki dla studentek i świetlicę środowiskową. Podejmują również działalność misyjną w różnych krajach Ameryki Środkowej, Afryki i Europy Wschodniej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kiedy obowiązuje post?

Ks. Ryszard Kamiński
Edycja płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rada UE - Polityka klimatyczna

2019-12-13 19:00

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.


Jadwiga Wiśniewska

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem