Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

W szkole św. Józefa

Niedziela zamojsko-lubaczowska 11/2014, str. 4-5

[ TEMATY ]

św. Józef

Archiwum s. Faustyny Marii

JOANNA SZUBSTARSKA: – W rozważaniach przed modlitwą „Anioł Pański” w 2010 r. Benedykt XVI mówił m.in. o św. Józefie jako tym, który „spogląda z ufnością i odwagą w przyszłość”. Jak ważna jest taka postawa dla ludzi nam współczesnych?

S. FAUSTYNA MARIA: – Gdy patrzymy z ufnością i odwagą w przyszłość, łatwiej się zaangażować w jej budowanie. Taka postawa dodaje nam skrzydeł do działania, pozwala z głębokim pokojem przyjmować różne nieprzewidziane okoliczności, rozeznawać je, czy też mężnie stawić czoło różnym przeciwnościom. Św. Józef swoim życiem odkrywa przed nami sekret takiej postawy. Był człowiekiem, który całkowicie zawierzył Bogu i dlatego mógł z ufnością i odwagą spoglądać w przyszłość. Jako młody małżonek z pewnością miał swoje plany życiowe i pragnienia. Jednak w obliczu nieoczekiwanych okoliczności, kiedy poślubiona mu Maryja stała się brzemienną za sprawą Ducha Świętego, potrafił z nich zrezygnować i w głębokim zaufaniu, bez żadnego słowa sprzeciwu, przyjąć to, co Pan Bóg przeznaczył dla niego w swoim planie. Św. Józef to człowiek czynu. Ewangelie nie zanotowały żadnego jego słowa, podkreślają natomiast, że w całkowitym posłuszeństwie wypełnił to, co polecił mu Anioł. Jego przykład pokazuje, że gdy zawierzymy nasze życie Bogu, to Bóg zapewnia nam środki niezbędne do wypełnienia Jego woli. Świadomość tego daje poczucie bezpieczeństwa, dodaje odwagi i w konsekwencji czyni nas szczęśliwymi. Św. Józef uczy szukania i przyjmowania woli Bożej. Pokazuje również, że decydując się na porzucenie własnych planów i pragnień, i angażując w służbę Bożego planu, człowiek otrzymuje o wiele więcej niż to, z czego zrezygnował. Wyrzekając się miłości właściwej małżonkom, św. Józef „odkrył i doświadczył męskiej miłości oblubieńczej, która była większa od tej, jakiej mógł oczekiwać wedle miary swego ludzkiego serca” (Jan Paweł II, Redemptoris Custos, 38).

– Św. Józef to obrońca i opiekun życia Jezusa. Jest także tym, który strzeże dziecka nienarodzonego. Jakim jeszcze dziełom patronuje?

– Św. Józefowi została powierzona misja bycia ojcem Syna Bożego. To do niego należało kształtowanie ludzkiej świadomości Jezusa. Współczesna psychologia pokazuje nam, jak ważna jest rola ojca w kształtowaniu psychiki dziecka i w jego duchowym wzroście. Do ojca należy wprowadzenie dziecka w życie społeczne. Ojciec swoją postawą powinien pomóc dziecku odkryć miłość Boga Ojca, od którego pochodzi wszelkie ojcostwo (por. Ef 3, 15). Skoro św. Józef został wybrany na ziemskiego ojca Syna Bożego, to musiał spełniać tę misję w sposób doskonały, nie zniekształcając Bożego Ojcostwa. Dlatego też jest wzorem i patronem wszystkich ojców, wychowawców i pedagogów, patronem tych, którzy w jakikolwiek sposób sprawują funkcję ojcostwa, również ojcostwa duchowego. Misja św. Józefa nie dotyczyła tylko Jezusa. Skoro papież Pius IX 8 grudnia 1870 r. uroczyście ogłosił go patronem Kościoła, znaczy to, że jego misja ojcowska rozciąga się na każdego z nas. Możemy zwrócić się do niego, prosząc go o uleczenie w nas związanych z ojcostwem zranień, które przeszkadzają nam w osiągnięciu prawdziwej wolności i pełnej dojrzałości, podobnie jak zwracamy się do Maryi w przypadku zranień związanych z macierzyństwem. Myślę, że w dzisiejszym świecie, tak naznaczonym kryzysem ojcostwa i rodziny, jest to najważniejsza misja św. Józefa. Oczywiście patronuje on i innym dziełom. Papież Leon XIII w Encyklice „Quamquam pluries” z 15 sierpnia 1889 r. pisze: „Istnieje też powód, dla którego wszyscy, bez względu na to, gdzie żyją i jakiego są stanu, polecają się i powierzają opiece św. Józefa. Ojcowie rodzin mają w nim doskonały wzór ojcowskiej czujności i troskliwości; małżonkowie mają wspaniały przykład miłości, zgody i małżeńskiej wierności, dziewice mają w nim wzór dziewiczej nienaruszalności i równocześnie jej opiekuna. Szlachetnie urodzeni (...), patrząc na obraz św. Józefa, uczą się od niego jak zachować godność nawet wtedy, gdy się nie wiedzie. Bogaci (...) uczą się, które dobra trzeba wszelkimi siłami najbardziej zdobywać”. Papież Leon XIII zachęca też, by uciekali się do św. Józefa ci wszyscy, którzy borykają się z problemami materialnymi i finansowymi. Możemy przytoczyć wiele świadectw mówiących o tym, jak św. Józef w sposób dyskretny, ale równocześnie skuteczny, pomaga w tej dziedzinie, ucząc nas przy tym głębokiego zaufania Bogu i wdzięczności. On, który sam „zadowolony był z tego, co miał na własność, choć było tego niewiele, a trudności związane z życiem skromnym znosił spokojnie i wielkodusznie za przykładem swego Syna, który będąc Panem Wszechświata przyjął postać sługi i dobrowolnie znosił (...) niedostatek” (Leon XIII, Quamquam pluries). Św. Józef jest również patronem robotników i rzemieślników oraz wszystkich, którzy szukają pracy. Mimo swej pozycji (pochodził z królewskiego roku Dawida) spędził życie na pracy, a własnymi rękami i rzemiosłem zdobywał to, co było potrzebne na utrzymanie bliskich. Św. Justynian pisał w II wieku, iż chwalono w Palestynie jakość pługów pochodzących z warsztatu Jeshua ben Youssef z Nazaretu. Św. Józef pokazuje, w jaki sposób praca połączona z cnotą może się uszlachetniać i stać się modlitwą. Jest mistrzem życia duchowego. Łączył w sobie życie głębokiej kontemplacji – obcował przecież na co dzień z tajemnicą „od wieków ukrytą w Bogu”, która „zamieszkała” pod dachem jego domu – z życiem czynnym, jakiego wymagała od niego powierzona mu misja. Jak pisze Jan Paweł II – „w Józefie urzeczywistnia się idealne przezwyciężenie pozornego napięcia między życiem czynnym i kontemplacyjnym, możliwe dla tego, kto posiadł doskonałą miłość” (Redemptoris Custos, 26). Czyż znajdziemy gdzieś lepszego przewodnika na naszej drodze do świętości? Św. Józef znany jest też jako patron dobrej śmierci. Zakończył swoje życie w domu, otoczony miłością Maryi i Jezusa. Możemy zwrócić się do niego z prośbą, by u kresu ziemskiego pielgrzymowania, nasze przejście do domu Ojca dokonało się w jego opiekuńczych ramionach.

– W modlitwie do św. Józefa wypowiadamy słowa: „Św. Józefie, Twoja władza nad sercem Jezusa sprawia, że najtrudniejsze sprawy Tobie powierzone stają się łatwymi do rozwiązania”. Jak powierzyć się opiece św. Józefa?

– W bardzo prosty sposób – jak małe dziecko, które z ufnością i szczerością powierza swoje życie kochającemu ojcu, ufając, że ten zrobi wszystko, by mu pomóc, by go ochronić przed niebezpieczeństwami oraz zatroszczy się o jego potrzeby duchowe i materialne. Jesteśmy zaproszeni, by powierzyć św. Józefowi nasze serca, dusze i całe nasze życie, podobnie jak to uczynił Jezus na początku swego ziemskiego życia, podobnie jak uczyniła to Przenajświętsza Matka. W jego szkole możemy uczyć się wzrastania w łasce i mądrości w oczach Boga, naszego Ojca i ludzi, naszych braci (por: Łk 2, 52), kontemplowania Jezusa i Maryi oraz powierzania im swego życia, świętego posłuszeństwa, pokory i łagodności uczniów Jezusa, przejrzystości serca, ducha dziecięctwa, czystości tych, którzy oddali wszystko, dyskretnej gorliwości rzemieślników pokoju i radości synów Bożych.

– Jak dziś można służyć innym, podobnie do Rodziny św. Józefa?

– Jest wiele sposobów. Każdy z nas zaproszony jest do tego, w sposób, który zależy od jego powołania, zdolności, możliwości, okoliczności.
Nasza wspólnota – Rodzina św. Józefa, zrodziła się 23 lata temu z przekonania, że „mała droga świętości w życiu codziennym” jest dostępna dla wszystkich, nawet najbardziej poranionych, gdyż to sam Bóg budzi pragnienie doskonałości w głębi ludzkiego serca. Pragniemy uczynić z naszej egzystencji uwielbienie miłe Bogu. Jesteśmy wspólnotą monastyczną, skupiającą mnichów i mniszki św. Józefa, żyjących wg reguły św. Benedykta, z otwartością na działalność apostolską. Istnieje też gałąź ludzi świeckich, żyjących naszą duchowością, którzy w miarę swoich możliwości i zgodnie ze swoimi talentami angażują się w życie i posługę wspólnoty. Nasza wspólnota obrała za wzór proste i ukryte życie Świętej Rodziny z Nazaretu. Starając się żyć w atmosferze miłości, pokoju i wzajemnego zrozumienia, pragniemy przekazać innym klimat Nazaretu, w którym trzy serca: Jezusa, Maryi i Józefa biją zgodnym rytmem Jedynej Miłości. Angażujemy się na różne sposoby w posłudze życiu. Staramy się w szczególny sposób pomóc zwłaszcza rodzinom. Dlatego też organizujemy weekendy formacyjne dla małżeństw, dla narzeczonych, dni pustyni (skupienia) dla matek czy też ojców, a także weekendy dla młodzieży. W każdym z naszych domów raz w miesiącu zapraszamy wszystkich chętnych: rodziny z dziećmi, osoby samotne na tzw. Niedziele w Nazarecie. Wzorem Maryi i św. Józefa, którzy dobrze znali Pisma Święte i je nieustannie medytowali, staramy się pomóc innym w pogłębieniu znajomości Słowa Bożego poprzez rekolekcje Lectio Divina czy też codzienne homilie oraz comiesięczne Słowo Życia, które można znaleźć na naszej stronie internetowej (www.fsj.fr). Szczególne miejsce w naszym apostolacie zajmują tygodniowe rekolekcje, w których proponujemy przyjrzenie się swoim relacjom w rodzinie we wczesnym dzieciństwie – relacjom z ojcem, matką, rodzeństwem dziadkami – które miały wpływ na kształtowanie naszej osobowości, sposobu funkcjonowania i reagowania, i które wpływają na nasze obecne życie i naszą relację z Panem Bogiem. Pragniemy też przybliżać innym postać św. Józefa i rozwijać jego kult. Boża Opatrzność zechciała, że dwa nasze domy znajdują się w miejscach diecezjalnych pielgrzymek ku czci św. Józefa, gdzie tradycją stały się już coroczne piesze pielgrzymki we wspomnienie św. Józefa Robotnika (1 maja), czy też pielgrzymki ojców rodzin. Pragniemy, by każdy, kto do nas przychodzi, mógł doświadczyć poprzez bliskość Jezusa, Maryi i św. Józefa, Miłości samego Boga.

2014-03-11 14:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wzór dla współczesnego Kościoła

2020-07-21 13:16

Niedziela szczecińsko-kamieńska 30/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

św. Józef

Archiwum prywatne ks. P. Barylaka

Ks. dr Paweł Barylak, józefolog

O św. Józefie i jego nieocenionej roli w dziele zbawienia z nowo mianowanym proboszczem w Swobnicy ks. dr. Pawłem Barylakiem SDB rozmawia ks. Robert Gołębiowski.

Ks. Robert Gołębiowski: Jakie są przymioty charyzmatu świętości św. Józefa, które warto uwypuklić w życiu współczesnego Kościoła i ludzi wierzących?

Ks. dr Paweł Barylak SDB: Wśród zalet duchowych św. Józefa, które należy podkreślić, czcić i naśladować, wymienię na pierwszym miejscu wrażliwość na słuchanie słowa Bożego w swoim sercu. Po drugie – to, że był człowiekiem sprawiedliwym, czyli posłusznym prawu Tory, zwyczajom i tradycji. Wskazuje na to ewangelista Mateusz. Dalej, to szukanie woli Bożej i posłuszeństwo w trudnych sytuacjach, chociażby wtedy, gdy dowiedział się, że Maryja jest brzemienną, a on sam wie, że nie jest ojcem dziecka. Ucieczka do Egiptu i późniejszy powrót do Nazaretu to ukazanie posłuszeństwa Bogu w trudnych momentach życia. Czwartą zaletą jest umiejętność natychmiastowego wykonywania tego, do czego Bóg go wzywa przez anioła. Dla św. Józefa wola Boża była jednoznaczna. Nie widzimy u niego żadnej opieszałości, z którą często mamy do czynienia obecnie. Kolejna cecha, to umiłowanie swej małżonki widoczne w poszukiwaniu woli Bożej. To Ona była najważniejsza, nie liczył się z tym, że sam może coś stracić na swym wizerunku – najcenniejsza była Maryja! Dla św. Józefa ważne jest także milczenie, które pojmował jako zasłuchanie w Boga i wypełnianie swoich zawodowych obowiązków z oddaniem. Jako ojciec rodziny miał niezwykłą umiejętność bycia w cieniu tych, którzy są przez Boga wybrani do większych spraw, czyli Jezusa i Maryi. On jest na drugim planie i pokazuje, jak trzeba się w życiu umniejszać wobec Boga, ale także wobec drugiego człowieka.

Jakim więc, w tym kontekście, wzorcem jest św. Józef dla współczesnych mężczyzn, a szczególnie ojców?

Święty Józef nie waha się być wiernym swej małżonce. Jego postawa wskazuje na zaufanie Bogu i to szczególnie od chwili, gdy anioł objawił mu, że ma pełnić wobec Jezusa rolę ojca. Współcześnie widzimy wiele sytuacji, w których ktoś, kto nie jest naturalnym ojcem, musi spełniać wobec innej osoby, wobec dziecka, ojcowskie obowiązki. Józef nie jest ojcem Jezusa, ale wypełnia wobec Niego tę rolę. Uczy Go, wprowadza w arkana zawodu, tłumaczy Prawo Mojżeszowe, uczy modlitwy, tłumaczy teksty, rozmawia, zadaje Mu pytania i odpowiada na Jego zapytania, pielgrzymuje z Nim. Święty Józef jest wzorem ojca, także adopcyjnego. Od niego możemy nauczyć się odpowiedzialności za dzieci, za osoby powierzone naszej opiece. On także pokazuje nam, w jaki sposób stawiać czoła trudnościom, takim jak chociażby tułaczka do Egiptu i zorganizowanie tam życia od nowa, tak by niczego Jezusowi i Maryi nie brakowało. Jest też patronem wszelkiej wierności obietnicom Bogu i człowiekowi, a także stałości swej postawy. Święty Józef był – podobnie jak św. Piotr – opoką rodziny i tego potrzeba ojcom XXI wieku.

Jakie znaczenie ma zawierzenie św. Józefowi Polski i Kościoła w naszej ojczyźnie?

Nie można swojego dobra powierzyć komuś, komu się nie ufa i kto źle wykorzysta ten dar. Często o tym mówił sam Jezus. Zawierzamy św. Józefowi Kościół i naszą ojczyznę, bo widzimy ich wartość, bogactwo i dziedzictwo. Polacy są skarbem samym w sobie, konkretnym talentem. Znamy swoją wartość i dlatego pragniemy powierzyć siebie i to wszystko komuś, kto jeszcze lepiej o to i o nas zadba. Powierzamy więc św. Józefowi w skomplikowanej sytuacji współczesnego świata dzieje naszej ojczyzny i wiemy, że bezpiecznie doprowadzi nas on do Królestwa Niebieskiego. Głęboko wierzymy, że św. Józef zrobi to w sposób doskonały. Ochroni nas przed niebezpieczeństwami i podzieli się z nami swoim doświadczeniem.

CZYTAJ DALEJ

Węgry: Wypadek polskiego autokaru na autostradzie; zginęła 1 osoba, 34 ranne, w tym - kilka poważnie

2020-08-09 10:45

[ TEMATY ]

wypadek

wypadek

Węgry

Adobe Stock

Jedna osoba zginęła, a 34 zostały ranne, w tym - trzy ciężko, w wypadku polskiego autokaru, który zjechał z autostrady - podał w niedzielę rzecznik Krajowego Pogotowia Ratunkowego Pal Gyoerfi. Do wypadku doszło na autostradzie M5 koło miasta Kiskunfelegyhaza.

Dyżurna rzecznik komendy policji dla komitatu Bacs-Kiskun Adel Vincze-Messzi poinformowała, że w autobusie w chwili wypadku było 46 osób: dwóch kierowców i 44 pasażerów. Na miejscu zginął 35-letni mężczyzna, który znajdował się w przedniej części pojazdu.

Węgierskie służby ratownicze skierowały do akcji dwa helikoptery i 14 karetek pogotowia.

Stan trzech osób, które ucierpiały w wypadku - w tym 5-letniego dziecka, jest określany jako ciężki - podał węgierski kanał telewizyjny Hir TV.

Węgierskie służby ratownicze skierowały do akcji dwa helikoptery i 14 karetek pogotowia. Przyczyny wypadku nie są na razie znane - podała w swym komunikacie węgierska policja.

Do wypadku doszło na M5, która jest jedną z głównych magistrali komunikacyjnych kraju i prowadzi w kierunku przejścia na granicy z Serbią.

Ponad 30 tys. Kiskunfalegyhaza to miasto w środkowych Węgrzech, w komitacie Bacs-Kiskun, w środkowej części Międzyrzecza Dunaju i Cisy. (PAP)

PAP/EPA/Ferenc Donka

W związku z wypadkiem autokaru z naszymi turystami, z polecenia prezydenta Dudy jestem w kontakcie z ambasadą w Budapeszcie – poinformował w niedzielę szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski.

"Dziś o godz. 2.30 w okolicy miejscowości Kiskunfélegyháza (wym. Kiszuknfeleghaza) na południu Węgier doszło do wypadku autobusu wiozącego polskich turystów z Bułgarii do kraju. Jeden z pasażerów nie żyje, 34 osoby zostały ranne – w tym 3 z nich są w stanie ciężkim. Trwa akcja ratownicza, a przyczyny wypadku nie są na razie znane" - poinformowało w komunikacie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort przekazał, że poszkodowani zostali objęci opieką polskich służb konsularnych. "Na miejscu zdarzenia znajduje się konsul honorowy, który w szpitalu pomaga lekarzom i policji w porozumiewaniu się z poszkodowanymi" - czytamy.

Konsul Honorowy w Segedynie Karol Biernacki poinformował w niedzielę w TVP Info, że wszystkie osoby, które ucierpiały w wypadku, zostały rozwiezione do pobliskich szpitali.

"Na ten moment wiemy tyle, że autokar wracał z Bułgarii do Polski. W godzinach rannych, kiedy wszyscy podróżujący spali, w pewnym momencie poczuli, że autobus zjeżdża z autostrady i się przewraca. Wiemy, że wszystkie osoby zostały błyskawicznie rozwiezione do pobliskich szpitali, niektóre do innych miast. Jedna osoba nie żyje - młody człowiek, który siedział z tyłu autokaru" - powiedział Biernacki. Jak dodał, najbardziej poszkodowani w wypadku zostali przewiezieni do kliniki uniwersyteckiej w Segedynie.

"Jestem z nimi tutaj. Bogu dzięki wszystko wskazuje na to, że prawie wszyscy są w stanie niezagrażającym im życiu. Jedna osoba będzie musiała się poddać operacji - ma strzaskane ramię. Jest dwójka dzieci (…) dziewczynka ma lekki wstrząs mózgu. Zostały wykonane wszelkie badania nowoczesną aparaturą, poddane były tomografii komputerowej, nie mają żadnych obrażeń wewnętrznych" - powiedział. Jak dodał, stan zdrowia osób dorosłych "jest zadawalający".

Rodziny poszkodowanych mogą uzyskać informacje pod numerem telefonu organizatora wyjazdu +48 602 300 750 oraz pod numerem 0036 305 333 036" - podało Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort przekazał, że organizator wypoczynku wysłał na Węgry transport zastępczy, dzięki któremu turyści, którzy nie odnieśli obrażeń, będą mogli wrócić do kraju.

CZYTAJ DALEJ

Jest Matką ufności i zawierzenia

2020-08-09 22:30

o. F. Salezy Nowak OFM / Biuro Prasowe Sanktuarium

W niedzielę 9 sierpnia w Kalwarii Zebrzydowskiej rozpoczął się tygodniowy odpust ku czci Wniebowzięcia NMP. Uroczystość rozpoczęła odprawiona w bazylice Eucharystia, której przewodniczył o. Gwidon Hensel OFM Wikariusz Prowincji OO. Bernardynów. Po Mszy św. wierni modlili się na dróżkach, uczestnicząc w Procesji Boleści Maryi.

Podczas celebracji ojciec Gwidon wygłosił homilię do zgromadzonych pielgrzymów. - Przychodzimy tutaj nie tylko po to, by wyrazić naszą cześć Maryi, nie tylko po to, by świętować, ale właśnie po to, by zanurzyć się w rezerwuarze łaski i miłosierdzia. Przychodzimy z całym ciężarem i bagażem naszej codzienności i grzechów, naszej niedoskonałości i słabości. Ten bagaż przynosimy tutaj, na Kalwarię, na tę szczególną górę, aby doznać i doświadczyć odnowienia łaski i mocy chrztu.

Kaznodzieja przywołał wydarzenie z życia Eliasza, o którym mowa w pierwszym czytaniu. - Prorok przychodzi w doświadczeniu swojej bezsilności, i staje wobec Boga, który nie objawia się w strasznych zjawiskach swojej mocy i potęgi, ale w swojej łagodności, w łagodnym szmerze. Bóg chce na tej górze objawić się w łagodnym szmerze Ducha Świętego, który przychodzi w naszej modlitwie, ale przede wszystkim w sakramentach.

Następnie odwołał się do fragmentu z Ewangelii: - Ewangelia pokazuje uczniów w godzinie słabości, którą w jakiś sposób prowokuje sam Mistrz, wysyłając ich wieczorem na jezioro (…) Jesteśmy tutaj po to, by jak Piotr usłyszeć na nowo słowa Jezusa: Przyjdź! Przyjdź po falach i odmętach.

Mówił, że pójście w stronę Mistrza wymaga odwagi ze strony uczniów. - Dziś wyruszymy z procesją współcierpienia. Chcemy pójść za Tą, która nigdy nie zwątpiła, chcemy pójść pod krzyż Chrystusa, przez dni i godziny samotności, przez doświadczenie zmartwychwstania, ale też doświadczenie rodzącego się Kościoła.

Ojciec Gwidon zwracał uwagę, że Maryja jest matką ufności i zawierzenia, dlatego chętnie idziemy za Nią, ponieważ nie zawahała się odpowiedzieć na wezwanie woli Bożej.

Kapłan przypomniał słowa zawierzenia Maryi, które towarzyszyły Polakom od ślubów Jana Kazimierza przez Śluby Jasnogórskie. Stwierdził, że wymagają one wierności ze strony składających przyrzeczenia. - Przypominamy sobie te słowa, bo one są drogą, którą musimy przejść, aby także dziś wobec burz i przeciwności przetrwać opierając się na ramieniu Tej, która pod krzyżem Chrystusa podtrzymywała cały Kościół w chwili zwątpienia i słabości.

Zakonnik zachęcał do bezgranicznego zaufania Maryi, która jest przewodniczką w oddaniu się Bogu. - Przychodzimy tutaj, by się modlić, by w tym modlitewnym trwaniu z Matką otworzyć się na Bożą siłę, na Jego tajemnicze, przemieniające działanie. Z prostotą i wytrwałością pielgrzyma niech nas prowadzi Ta, która tutaj króluje, uzdrawia i pociesza – zakończył kaznodzieja.

Po Mszy św. wierni modlili się w czasie Procesji Boleści NMP. Podczas drogi wysłuchali kazań opartych o nauczanie zawarte w Katechizmie Kościoła Katolickiego, a mówiące o Eucharystii jako źródle i szczycie życia chrześcijańskiego. Procesję zakończyły nieszpory przy Domku Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję