Reklama

Historia

Emisariusze polskości

Kilka ośrodków w powojennej Anglii miało ogromny wpływ na kształtowanie się polskiego środowiska emigracyjnego. W sferze duchowej byli to polscy księża. W sferze intelektualnej – polskie instytucje naukowe i muzealne, skupiające społeczność emigrancką w Londynie. Wśród nich Instytut Władysława Sikorskiego oraz współpracujące z nim agendy

Niedziela Ogólnopolska 18/2014, str. 42-43

[ TEMATY ]

historia

wspomnienia

ARCHIWUM INSTYTUTU SIKORSKIEGO

Nie wiadomo do dziś, jak zginął przed ponad siedemdziesięciu laty premier polskiego rządu gen. Władysław Sikorski. Przez ponad półwiecze z dużym prawdopodobieństwem uważano, że na premiera polskiego rządu dokonano zamachu. Podejrzenie wzięło się stąd, że rok wcześniej doszło do udaremnienia zamachu przez płk. Bohdana Kleczyńskiego. Przeprowadzona przed kilku laty na zlecenie Instytutu Pamięci Narodowej sekcja zwłok wykluczyła prawdopodobieństwo zamachu. Nadal jednak ze śmiercią generała wiąże się wiele niejasności. Ekipa ratownicza, która przybyła zaraz po wypadku, nie odnalazła ciała córki generała i trzech osób towarzyszących premierowi w samolocie, mimo iż morze w miejscu zatonięcia samolotu było bardzo płytkie. Wiele wątpliwości budzi też utajnienie na kolejne pół wieku brytyjskich dokumentów dotyczących katastrofy na Gibraltarze.

Sukcesy i porażki generała

W młodości Władysława Sikorskiego nic nie zapowiadało, że wcześnie osierocony przez ojca chłopiec zostanie wojskowym. Skończył bowiem z początkiem XX wieku Wydział Inżynierii Dróg i Mostów na Politechnice Lwowskiej i rozpoczął pracę w przemyśle naftowym. Przypadek sprawił, że zgłosił się do ochotniczej służby wojskowej w wojsku austro-węgierskim. Wkrótce potem poszedł do szkoły oficerskiej. Jak wspominał jego przyjaciel wicepremier Stanisław Kot, wówczas to Sikorski „zasmakował żołnierskiego stanu”. Wprawdzie działał w okresie zaborów w organizacjach niepodległościowych, sam zresztą kilka z nich założył, ale nie zapowiadało to jeszcze kariery w wojsku.

W czasie I wojny światowej Władysław Sikorski walczył już jako legionista. Uczestniczył również w wojnie polsko-bolszewickiej, otrzymując wysokie odznaczenia wojskowe, a także uznanie pierwszego oficera Rzeczypospolitej – Józefa Piłsudskiego. Wyrazem tego uznania był awans Sikorskiego na generała brygady w 1920 r. Dla Władysława Sikorskiego czas II Rzeczypospolitej to czas sukcesów, ale i porażek. Był zarówno szefem sztabu generalnego, ministrem spraw wojskowych, jak i premierem. Pod koniec lat dwudziestych, skonfliktowany z marszałkiem Piłsudskim, został odsunięty przez środowisko „piłsudczyków” od pełnienia funkcji wojskowych i rządowych. I trwało to aż do czasu wojny. Zajął się wówczas m.in. publicystyką polityczną i wojskową, trafnie przewidując agresywną politykę Niemiec i jej rolę w wywołaniu kolejnej wojny światowej. W książce „Przyszła wojna – jej możliwości i charakter oraz związane z nimi zagadnienia obrony kraju”, wydanej w połowie lat trzydziestych, opisywał działania, jakie powinna podjąć Polska, by móc obronić się przed agresją Niemiec. Przewidywania te, z których nie skorzystały ówczesne rządy, okazały się prorocze.

Reklama

Po agresji Niemiec na Polskę Władysław Sikorski nie otrzymał żadnego przydziału do wojska. W końcu września 1939 r. znalazł się we Francji, gdzie przy wsparciu francuskiego rządu tworzył polską armię. Z końcem września tego roku został mianowany przez prezydenta Władysława Raczkiewicza premierem RP. W listopadzie natomiast naczelnym wodzem, a także generalnym inspektorem sił zbrojnych.

Wśród historyków do dzisiejszego dnia na temat Władysława Sikorskiego opinie są podzielone. Jedni uważają go za wybitnego stratega i polityka, inni – za małego człowieka, który tworząc karne obozy dla polskich oficerów i żołnierzy we Francji czy Szkocji u początku wojny, mścił się za swoje odsunięcie od polityki przez „sanację”. Największym jednak zarzutem pod adresem Sikorskiego jest oskarżanie, że to za jego przyczyną, po podpisaniu paktu „Sikorski – Majski”, Polska utraciła połowę swego obszaru.

Pamiątki po generale i po szeregowcu

Polemiki dotyczące polityki gen. Władysława Sikorskiego nie skończyły się wraz z jego śmiercią w 1943 r. Zapewne nie skończą się również wraz z przejściem na drugą stronę życia ostatniego polskiego żołnierza walczącego o wolność RP. Być może nawet każde nowe pokolenie będzie podejmowało dyskusje, na miarę możliwości swojego XX, XXI czy kolejnych wieków. W szczególności w środowiskach historyków i polityków. Inspiracją i pomocą może być założone w maju 1945 r. decyzją prezydenta Władysława Raczkiewicza muzeum Sikorskiego powołane jako Instytut Historyczny im. gen. Sikorskiego. Obecnie zaś placówka ta nosi nazwę – Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego. Jego dyrektorem i prezesem jest urodzony już w Anglii Krzysztof Barbarski. Funkcję szefa archiwum pełni, także tam urodzony, dr Andrzej Suchcitz – absolwent średniej szkoły Ojców Marianów w Fawley Court i Uniwersytetu Londyńskiego na Wydziale Slawistycznym, specjalizujący się w najnowszej historii Polski, także uczeń polskiej „sobotniej szkoły” oraz parafianin Lewisham Brockley, gdzie proboszczem był ks. Adam Wróbel, który święceń kapłańskich dostąpił w 1919 r., a żył tak długo, że obchodził 80-lecie swojego kapłaństwa.

Reklama

Mówiąc o dzisiejszej roli Instytutu w polskim środowisku, dr Andrzej Suchcitz podkreśla, że jako ośrodek kulturalno-historyczny jest swego rodzaju ambasadą Polski. – Instytut to przede wszystkim archiwum i muzeum świadczące o wkładzie polskiego wysiłku zbrojnego, politycznego i kulturalnego w okresie II wojny światowej, a także w trakcie działania polskiego państwa na uchodźstwie do 1990 r.

Mieszcząca się od 1946 r. przy 20 Princes Gate placówka polskości prowadzi niezwykle aktywną działalność zarówno wystawienniczą, jak i naukową. Tuż po wojnie decyzją prezydenta Raczkiewicza do muzeum trafiły wszelkie ówczesne archiwa cywilne i wojskowe. Instytut posiada kilka wyjątkowo starych zabytków, podarowanych przez prywatnych donatorów, jak m.in. 2 dokumenty Śląskich Piastów potwierdzające nadanie im tych ziem czy namiot turecki zdobyty pod Chocimiem. Z punktu widzenia historii najnowszej jednak najcenniejsze są zbiory okresu II wojny światowej i czasów powojennych. Jak mówi główny archiwista Instytutu, trzon pamiątek to dary po generale i premierze, jakie przekazała małżonka Władysława Sikorskiego, Helena. – Dziś mamy ogromny dział różnorodnych kolekcji. To półtora kilometra akt, które, można powiedzieć, całkowicie przeszedłem, do ostatniej kropki – opowiada Andrzej Suchcitz. – Obecnie w dziale spuścizn jest 730 zespołów archiwalnych – z ministerstw czy placówek dyplomatycznych, spuścizn po osobach lub organizacjach kombatanckich, które swego czasu się likwidowały i przekazywały swoje dokumenty do Instytutu. Oczywiście, one bardzo się różnią co do rozmiarów. Jedne mają w zespole kilka teczek, inne kilkaset. Posiadamy też sporo dokumentów związanych z okresem walk o niepodległość. Przede wszystkim jednak znajdują się tu archiwalia rządu na uchodźstwie wytwarzane aż do grudnia 1990 r. Mamy też bardzo duży dział zbiorów osobowych, m.in. spuścizny po prezydencie Edwardzie Raczyńskim, Ferdynandzie Goetlu czy Michale Karaszewiczu-Tokarzewskim. Są też zasoby archiwalne pozostawione przez wojskowych i dyplomatów, artystów, pisarzy czy prostych żołnierzy. Dokumenty związane z ich życiem czy pamiętniki ludzi dnia powszedniego, którzy zapisywali los Polaka na obczyźnie. W naszych archiwach znajduje się przekrój całego narodu na emigracji. Słowem, zawsze mamy jakiś ciekawy materiał, cierpliwie czekający na swojego badacza. Są materiały czytane każdego tygodnia, ale są i zespoły „dziewicze”, czekające na kogoś, kto je odkryje i zacznie się nimi interesować.

W 1964 r. Instytut został połączony z Polskim Ośrodkiem Naukowym. W niecałe dziesięć lat później nastąpiła jego fuzja z Komisją Historyczną Sztabu Głównego. Powstał samodzielny oddział w Ealing, wydający wielotomową publikację „Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie”. Do Instytutu w 1988 r. zostało przyłączone kolejne archiwum: „Studium Polski Podziemnej”, gromadzące materiały dotyczące historii Polskiego Państwa Podziemnego. „Studium”, które zachowało wewnętrzną autonomię, działa po dzisiejszy dzień, wydając różnorodne dokumenty, m.in. sześć tomów „Armia Krajowa w Dokumentach”, które wydano również w Polsce – za pierwszym razem przez… podziemne wydawnictwo. Dziś „Studium Polski Podziemnej” wydaje wraz z IPN dzieło rozszerzone o polskie dokumenty. Instytut we współpracy z Polską Akademią Umiejętności wydał też wszystkie protokoły posiedzeń Rady Ministrów za okres wojenny 1939-45, zebrane w ośmiu tomach. Dziewiąty tom, suplement, ukaże się niebawem.

Pokolenie po pokoleniu

Każdego roku Muzeum i Instytut odwiedza kilka tysięcy osób, zarówno zwiedzających, jak i naukowców, zawodowych historyków, ale też amatorów, którzy chcą się dowiedzieć jak najwięcej o swojej rodzinie. – Najczęściej korzystają z naszych archiwów ludzie, którzy pracują nad biografiami Władysława Sikorskiego – opowiada dr Suchcitz – ale też piszący o polityce i wydarzeniach II wojny światowej, przede wszystkim o stosunkach polsko-brytyjskich czy polsko-amerykańskich. Oczywiście, znajdują u nas swoje archiwa także naukowcy piszący o kampanii wrześniowej. Mamy ogromny dział relacji pisanych po klęsce 1939 r. – cieszą się one ogromnym zainteresowaniem, podobnie jak i działalność Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie – czy wreszcie z pracy rządu na uchodźstwie po 1945 r. Korzystają z naszych zasobów również obcokrajowcy. W ostatnich latach widać coraz większe ich zainteresowanie. Z brytyjskich uczonych najczęściej bywali tu np. Timothy Garton Ash, Norman Davis czy nieżyjący już Keith Sword, który napisał wiele książek na podstawie materiałów zgromadzonych w naszych archiwach. Jest coraz więcej ludzi niezwiązanych z polskością, ale interesujących się zagadnieniami II wojny. Coraz częściej też gościmy trzecie powojenne pokolenie, niekiedy nieznające już języka polskiego. Przychodzą, bo gdzieś tam przeczytali, że dziadzio był polskim lotnikiem czy marynarzem. Widać, że ten „zew polskości” się w nich odzywa. Rodzice się już zasymilowali, a w tym trzecim pokoleniu młodzi odczuwają potrzebę sięgnięcia do historii swoich przodków. Z nich również rekrutują się nasi wolontariusze. Pamiętam, jak odchodziło to pierwsze pokolenie żołnierzy, urodzone pod koniec XIX wieku. Byli przekonani, że po nich już nikt nie przyjdzie pracować w Instytucie. A jednak dołączyli do Instytutu ludzie z pokolenia młodych żołnierzy urodzonych już po pierwszej dekadzie XX wieku. Potem doszli też ci urodzeni tuż po albo kilka lat po wojnie. Wreszcie dołączyło do nas pokolenie, które ja nazywam „pokoleniem kadetów”. To ci, którzy kiedy wybuchała wojna, mieli po 9-10 lat i byli w Szkole Kadetów na Bliskim Wschodzie. No i zagląda do nas również młoda emigracja, ta z ostatnich lat…

2014-04-28 14:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zrezygnował z renty, by zobaczyć się z Papieżem. Wspomnienia spotkań z Ojcem Świętym

[ TEMATY ]

papież

Jan Paweł II

wspomnienia

świadectwo

MJscreen/parafia Juszczyna

Spotkania z Papieżem na zawsze pozostają w pamięci ich uczestników.

„Po powrocie ze spotkania z Ojcem Świętym mąż podjął pracę zawodową mimo różnych trudności związanych z rezygnacją z renty. Zakończył ją w wieku emerytalnym, mimo iż nie było zawsze łatwo i nie zawsze dopisywało zdrowie. Wiem, że była to łaska Boża i błogosławieństwo Ojca Świętego” – wspominają małżonkowie Leokadia i Adam Świniańscy z Juszczyny. W parafii w Juszczynie wierni wraz z kapłanami budują Papieżowi Polakowi żywy pomnik.

Wpadli na bardzo oryginalny pomysł i realizacja udała się w pełni. Parafia Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Juszczynie buduje Papieżowi Janowi Pawłowi II żywy pomnik ze wspomnień. A na czym to polega? Parafianie – wierni świeccy oraz księża i siostry pochodzące z tej wspólnoty dzielą się swoimi doświadczeniami spotkań z Ojcem Świętym.

O tym, skąd się wziął pomysł na taką akcję w Juszczynie, i w jaki sposób ona jest realizowana, piszemy w najnowszym numerze papierowej „Niedzieli” – w dodatku bielsko-żywieckim, nr 23 na 7 czerwca 2020 r.

Są takie chwile w życiu, do których wciąż się wraca, przeżywa je wciąż na nowo ze wzruszeniem sentymentem i radością w sercu. Do takich chwil należy pielgrzymka mojego męża do Rzymu i spotkanie się z Ojcem Świętym na audiencji. Pielgrzymkę od dnia 27 maja do 4 czerwca 1988 r. organizował dekanat milowiecki. Były zaplanowane do zwiedzania także inne miejsca. Po zapisaniu się na pielgrzymkę mąż zachorował. Lekarz, po długiej chorobie mojego męża, kierował go na rentę. Data wyznaczona na komisję lekarską zbiegła się z datą planowanego wyjazdu do Rzymu. Na własną rękę mąż zrezygnował, nie wstawił się na komisję, ale pojechał na pielgrzymkę. W piątym dniu byli umówieni na audiencję u Ojca Świętego w rezydencji letniej. Grupa uczestników audiencji liczyła 24 osoby. Spotkanie z Ojcem Świętym było wielkim przeżyciem i niezapomnianymi chwilami, które do dziś stają mężowi przed oczyma. Ojciec Święty z każdym uczestnikiem zamieniał parę słów, pożartował, pośmiał się i powiedział, że on również był w Milówce jako biskup. Na koniec udzielił obecnym i ich rodzinom w domach obfitego błogosławieństwa i podarował święty różaniec” – w ten sposób Pani Leokadia opowiada o spotkaniu swojego męża Adama ze św. Janem Pawłem II.

Dopowiada, że po powrocie mąż podjął pracę zawodową mimo różnych trudności związanych z samoistną rezygnacją z renty. Zakończył ją w wieku emerytalnym, mimo iż choroba mu doskwierała i utrudniała wykonywanie obowiązków zawodowych. – Wiem, że była to łaska Boża i błogosławieństwo Ojca Świętego – zapewnia Leokadia Świniańska.

Pani Leokadia również spotkała się z Janem Pawłem II. W 1968 r. otrzymała sakrament bierzmowania z rąk kard. Karola Wojtyły. W 2003 r. była na pielgrzymce w Rzymie i uczestniczyła w audiencji z Ojcem Świętym na placu św. Piotra. A w 2007 r. w ramach pielgrzymki odwiedziła również grób św. Jana Pawła II, dziękując tam za jego pontyfikat.

Więcej wspomnień i świadectw z Juszczyny znajdą Państwo w artykule: „Pomnik ze wspomnień” w w dodatku bielsko-żywieckim papierowej „Niedzieli” – „Niedziela na Podbeskidziu” nr 23 na 7 czerwca 2020 r. Zapraszamy do lektury.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Nycz: 309. WPP to pielgrzymka modlitwy o dobre przygotowanie się do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego

2020-08-03 14:58

[ TEMATY ]

pielgrzymka

B. M. Sztajner

309. Warszawska Pielgrzyma Piesza, zwana paulińską będzie w tym roku pielgrzymką modlitwy o dobre przygotowanie się do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego i jej rychłe nastąpienie; pielgrzymką nadziei i chrześcijańskiej, braterskiej miłości - napisał kard. Kazimierz Nycz w liście do pątników.

Warszawska Pielgrzymka Piesza jest jedną z najstarszych w Polsce. Pierwszy raz wyruszyła ze stolicy na Jasną Górę w 1717 r. 20 mężczyzn pod kierunkiem Antoniego Gromadzkiego poszło wówczas w pielgrzymce pokutnej, aby prosić o zatrzymanie epidemii dżumy. Rokrocznie 6 sierpnia wyrusza w ramach WPP ponad 5 tys. osób. W tym roku z powodu epidemii i związanych z nią ograniczeń sanitarnych na szlak pieszo ruszy tylko 50 osób. Reszta będzie pielgrzymować duchowo.

W specjalnym przesłaniu do pątników przekazanym PAP metropolita warszawski zaznaczył, że tegoroczna pielgrzymka "ma wyjątkowy charakter, choć bardzo skromny, wręcz symboliczny". "Pątniczym szlakiem podążą jedynie przedstawiciele różnych grup, aby zachować nieprzerwalność pielgrzymowania, ale duchowo – idzie cała Warszawa" – oświadczył kard. Nycz.

Zapowiedział, że będzie to "pielgrzymka modlitwy o dobre przygotowanie się do beatyfikację Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego i jej rychłe nastąpienie". "To pielgrzymka nadziei i chrześcijańskiej, braterskiej miłości – przeżywana pod hasłem +Ten zwycięża, kto miłuje+" - napisał kardynał.

Zwrócił uwagę, że słowa te nawiązują do zdania, które prymas Tysiąclecia, wypowiedział w archikatedrze św. Jana w 1966 roku i mimo upływu czasu są one wciąż aktualne. "Tylko człowiek, który miłuje jak Bóg – bezinteresownie i bezwarunkowo – jest zdolny do największych poświęceń i wie, jak pokonać życiowe trudności. Tylko taki człowiek zwycięża" - napisał kard. Nycz.

Metropolita warszawski podkreślił, że tegoroczna pielgrzymka będzie również czasem "wielkiego dziękczynienia za 100-lecie cudu nad Wisłą i setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II – niestrudzonego Pielgrzyma, którego duchowe bogactwo nieustannie nas zachwyca i inspiruje do dobrego życia".

Kard. Nycz podziękował także wszystkim pątnikom za trud pielgrzymowania podjęty w zupełnie nowej formie. "Dziękuję za waszą wiarę, a przede wszystkim za ochoczego ducha, który porywa do drogi" – napisał metropolita warszawski.

Życzył również pielgrzymom, by "łaska Pana otwiera ich serca na Słowo Boże i drugiego człowieka, ożywiała codzienną miłość i prowadziła do miłosierdzia".

Na zakończenie kard. Nycz polecił modlitwie pielgrzymów intencje całego Kościoła, w tym zwłaszcza archidiecezji warszawskiej, Ojczyzny i świata.

W tym roku na pątniczy szlak pieszo wyruszy tylko 50 osób. "Każda z grup pielgrzymkowych, zasadniczych i piętnastek, będzie reprezentowana przez swojego przewodnika niosącego intencje złożone do specjalnego plecaka. Pozostałe osoby to służby niezbędne do organizacji pielgrzymki i do zachowania jej duszpasterskiego charakteru" - zapowiedział kierownik pielgrzymki paulin o. Krzysztof Wendlik.

W dniach 6-14 sierpnia, pielgrzymi duchowi będą łączyć się gromadząc na codziennej mszy św. w kościele Świętego Ducha w Warszawie. Liturgie z konkretnym przesłaniem na dany dzień będą celebrowane o godz. 9 i 17 - zaznaczono. Myślą przewodnią rekolekcji, które poprowadzi paulin o. Zbigniew Ptak, będą słowa - "Jak rozkochać się w mszy św.".

"Będziemy prosić Boga o wybaczenie grzechów, które ciążą na sumieniu naszym, jak i naszego kraju, zwłaszcza grzechów pychy, niewiary, podziałów i nieposzanowania życia najsłabszego. Pójdźmy przepraszać Maryję za wszystkie zniewagi, jakich doznała w ostatnim czasie w naszej ojczyźnie, za profanację jej jasnogórskiego wizerunku, bo miłosierdzie boże objawia się tam, gdzie serce jest skruszone" – oświadczył o. Wendlik.

Zapisy na pielgrzymkę duchowa potrwają do 5 sierpnia.(PAP)

Autor: Magdalena Gronek

mgw/ godl/

CZYTAJ DALEJ

Święty proboszcz z Ars w Mzykach

2020-08-04 12:44

[ TEMATY ]

św. Jan Maria Vianney

archidiecezja częstochowska

Mzyki

Beata Pieczykura/Niedziela

Kapłan „nie żyje dla siebie; żyje dla was” – powtarzał swym parafianom św. Jan Maria Vianney. Święty proboszcz patronuje sanktuarium w Mzykach. Charyzmatem tego miejsca jest modlitwa za kapłanów.

Święty św. Jan był bezkompromisowy. Ukazywał wielkość Bożego Miłosierdzia, piękno życia zgodnego z wolą Bożą oraz niewypowiedziane szczęście, które nam Bóg przygotował w niebie. Jego serce biło rytmem adoracji, konfesjonału, głoszenia Słowa Bożego i umartwienia, miłością do Najświętszego Serca Pana Jezusa i kapłaństwa.

W tym rytmie żyje sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Mzykach. I tak w każdy 1. czwartek miesiąca odbywa się adoracja Najświętszego Sakramentu. W 3. czwartek miesiąca modlą się księża. O godz. 18 jest celebrowana Msza św., a potem o godz. 19.30 przed wystawionym Najświętszym Sakramentem modlitwę najczęściej prowadzi bp Andrzej Przybylski. W każdy czwartek jest sprawowana Msza św. w intencji kapłanów oraz o nowe powołania kapłańskie i zakonne, a po niej jest odmawiana koronka za kapłanów. Każdą Mszę św., także w dni poprzednie, kończy modlitwa za kapłanów.

Dlaczego wierni modlą się kapłanów? Chcą bowiem świętych kapłanów i stąd modlą się za nich.

W tym roku odpust w sanktuarium w Mzykach odbędzie się 9 sierpnia, Sumie o godz. 12 będzie przewodniczył ks. Michał Biedak z Polskiej Misji Katolickiej we Francji.

Zainteresowani mogą zgłaszać grupy pielgrzymkowe u kustosza: nr tel. 606-923-451, e-mail: wtorchalski@wp.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję