Reklama

Zacznij od nowa… jeszcze raz

2014-05-14 15:40

Tomasz Pluta
Edycja świdnicka 20/2014, str. 1, 4-5

Tomasz Pluta

Czy obietnica złożona przez samego Pana Jezusa, że da nam Ducha Pocieszyciela, jest aktualna w dwudziestym pierwszym wieku? Minęło dwa tysiące lat odkąd te słowa zostały wypowiedziane. Duchu Święty czy nadal z nami jesteś, gdzie jesteś?

– Żyjemy w epoce Ducha Świętego – zwracał się do członków Odnowy w Duchu Świętym diecezji świdnickiej bp Ignacy Dec. – Co to znaczy? Czy Duch Święty jest obecny tylko w życiu wybranych? – Jesteście pierwszymi przyjaciółmi Ducha Świętego – wskazywał bp Ignacy na członków wspólnot Odnowy. Duch Święty dla kogo? Dlaczego Odnowa w Duchu Świętym?

Jak powstawała Odnowa w Duchu Świętym?

Na początku XX wieku w Kościołach protestanckich dało się zauważyć charyzmatyczne ożywienie, które w latach 60. zaowocowało powstaniem w Kościele katolickim pierwszych grup Odnowy Charyzmatycznej. Dziś już miliony chrześcijan różnych wyznań doświadczyło „chrztu w Duchu Świętym”. Znane z czasów apostolskich ożywienie charyzmatyczne pojawiło się ponownie na początkach XX wieku w kilku miejscach na świecie (Armenia, Stany Zjednoczone, Walia, Indie) w tym samym czasie, niezależnie od siebie. Pierwsze udokumentowane świadectwo chrztu w Duchu Świętym pochodzi z metodystycznej Szkoły Biblijnej pastora Charlesa Parhama w Topeka (stan Kansas) z roku 1901. Jednak klasyczny ruch zielonoświątkowy zapoczątkował inny kaznodzieja metodystyczny, czarnoskóry pastor M. J. Seymour. Dowodził on, że istnieją dwa chrzty: z wody – (na odpuszczenie grzechów) oraz w Duchu, któremu towarzyszyć musi koniecznie dar języków (Kościół katolicki naucza w tej kwestii inaczej). Doświadczenie chrztu w Duchu Świętym było niejednokrotnie ośmieszane. Sprawiło to, że zaczęły powstawać Kościoły zielonoświątkowe, grupujące ludzi otwartych na nadzwyczajne działanie Ducha Świętego, odcinających się jednak od innych, niecharyzmatycznych Kościołów. Kościół katolicki, obserwując ożywienie charyzmatyczne w Kościołach protestanckich, nie mógł pozostać wobec niego obojętny. Podczas obrad Soboru Watykańskiego II w 1963 r. poważna dyskusja teologiczna dotyczyła charyzmatów. Owocem jej było zamieszczenie w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium” zapisu o tym, że Duch Święty prowadzi i uświęca Kościół nie tylko przez sakramenty i posługi, ale również udzielając wiernym szczególnych, szeroko rozpowszechnionych łask (charyzmatów) w celu odnowy i rozbudowy Kościoła. Szczególną rolę przy wprowadzeniu powyższego zapisu odegrał kardynał z Belgii, ks. Leon J. Suenens. Pierwszym spektakularnym doświadczeniem wylania Ducha Świętego były wydarzenia z 17-19 lutego 1967 r., w których uczestniczyli studenci i pracownicy naukowi Uniwersytetu Duquesne w Stanach Zjednoczonych. W czasie spotkań mających na celu rozważanie Pisma Świętego i wspólną modlitwę przy udziale przedstawicieli braci odłączonych pierwsi katolicy przeżyli chrzest w Duchu Świętym i modlitwę w językach. Od tego czasu Odnowa Charyzmatyczna ogarnęła bardzo szybko wszystkie kontynenty. Osoby, które otrzymały chrzest w Duchu Świętym, pozostały w większości w Kościele katolickim. Tym sposobem powstał ruch o charakterze ekumenicznym, gdyż doświadczenie wylania Ducha Świętego znane jest już milionom chrześcijan różnych wyznań. Od czasu swych początków ruch charyzmatyczny rozrósł się, okrzepł i stał się zjawiskiem zaakceptowanym przez Kościół katolicki.

Reklama

Dla kogo Odnowa?

Nie ma żadnych ograniczeń, to jest propozycja dla każdego człowieka. – Duch Święty jest dla wszystkich. Jeżeli człowiek poszukuje, odnajdzie Go – dzieli się w rozmowie ks. Krzysztof Herbut, diecezjalny duszpasterz Odnowy w Duchu Świętym. – Każdy z nas potrzebuje doświadczenia Boga żywego. Duch Święty umożliwia nam takie właśnie doświadczanie Pana Boga. Jak przekonuje św. Paweł, gdy Duch Święty wkracza w nasze życie, otrzymujemy wolność. Człowiek pragnie wolności, dąży do niej, tęskni, ale bez Ducha Świętego nie jest w stanie tego osiągnąć – podkreśla kapłan. – Oddajmy więc Duchowi Świętemu całe swoje serce, a otrzymamy prawdziwą wolność. Doświadczymy Boga żywego. To jest właśnie odnowienie. – Nie wyobrażam sobie już innego życia – dzieli się Piotr Lorek, świecki koordynator Odnowy w Duchu Świętym naszej diecezji. – Jeżeli w jakiś sposób odchodzę od tego doświadczania Boga, to ma to przełożenie na moje życie rodzinne, zawodowe i inne relacje. Po prostu nie radzę sobie. Tu funkcjonuje zasada wszystko albo nic. Albo idę przez życie z Panem Bogiem, albo nie. Ja wybieram to pierwsze. Potrzebuję Pana Boga, by żyć. Potrzebuję Boga żywego. Duch Święty daje nam to w darze – przekonuje.

W Polsce zauważamy, że coraz częściej poszczególne diecezje sięgają po doświadczenia Odnowy, zapraszając do siebie kapłanów charyzmatyków z kraju i ze świata. Organizowane są akcje ewangelizacyjne z dużym rozmachem, często zapełniając całe stadiony. – Znamienne jest to, że te inicjatywy podejmują często ludzie niezwiązani z Odnową w Duchu Świętym – dzieli się Piotr Lorek. – To dowodzi, że Duch Święty dociera do ludzi na różne sposoby. Te same pragnienia, a różni ludzie. Czy to kwestia mody? – zastanawia się pytany. – Nie, to raczej kwestia uświadamiania sobie, że nie ma innej drogi dla Kościoła. Potrzebujemy obecności Boga, żywego Boga. Ludzie poszukują więzi z Bogiem, doświadczenie Odnowy uczy, że Duch Święty to gwarantuje. Innymi słowy, jeśli nie chcemy Kościoła, w którym narzekamy, Kościoła pustych ławek, musimy otworzyć się wszyscy na Ducha Świętego.

– Zapraszam gorąco wszystkich diecezjan w imieniu bp. Ignacego Deca na spotkania ewangelizacyjne i dziękczynne, które odbędą się 28 i 29 czerwca w Dzierżoniowie i Świdnicy – zachęca ks. Herbut. – Spotkania te są organizowane z okazji obchodów 10-lecia diecezji. W Dzierżoniowie spotka się młodzież, a w Świdnicy wszyscy chętni. Spotkania poprowadzą dwaj Brazylijczycy: o. Enrique i o. Antonello. Szczegóły na stronie diecezji.

Czy jestem otwarty na Ducha Świętego?

Papież Franciszek zwrócił się z takimi słowami podczas jednej z katechez: „Postawmy sobie to pytanie, czy jestem otwarty na działanie Ducha Świętego, czy proszę Go, by dał mi światło, by uczynił mnie bardziej wrażliwym na sprawy Boże? Powinniśmy się o to modlić codziennie (powtarzam) codziennie: «Duchu Święty spraw, by moje serce było otwarte na Słowo Boże, na dobro, na piękno Boga, każdego dnia». A gdybym się teraz zapytał was wszystkich: ilu z was modli się codziennie do Ducha Świętego? Niewielu, co? Tak niewielu, a przecież powinniśmy wypełniać wolę Jezusa i codziennie modlić się do Ducha Świętego, aby otwierał nasze serce na Jezusa”.

Papież rozpoczął również niedawno cykl katechez o Duchu Świętym: „Wiecie, że Duch Święty stanowi to, co ożywia, siłę życiową Kościoła i każdego chrześcijanina z osobna, jest miłością Boga, który z naszego serca czyni swoje mieszkanie i wchodzi w komunię z nami. Jest On zawsze z nami. Jest w nas zawsze, w naszym sercu. Sam Duch jest «darem Bożym» w najwyższym stopniu (por. J 4,10) i sam z kolei udziela tym, którzy Go przyjmują różnych darów duchowych. Kościół wyróżnia ich siedem. Jest to liczba, która symbolicznie mówi pełnia, całość. Uczymy się o nich, przygotowując się do sakramentu bierzmowania, a przyzywamy ich w starożytnej modlitwie nazywanej «Sekwencją do Ducha Świętego». Są to dary: mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej”.

Spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy również my zaliczamy się do przyjaciół Ducha Świętego. Czy jesteśmy otwarci na Jego działanie w naszym życiu? Czy się modlimy, tak jak wskazuje na to papież Franciszek. Codziennie? 29 czerwca w Świdnicy będzie można doświadczyć wspólnoty modlitwy charyzmatycznej. Nie przegapmy tego. Zacznijmy od nowa… jeszcze raz.

Tagi:
Odnowa w Duchu Świętym

Reklama

Zielona Góra: 40. rocznica obecności Odnowy w Duchu Świętym

2019-06-08 19:21

Kamil Krasowski

W zielonogórskim kościele Matki Bożej Częstochowskiej trwa czuwanie grup modlitewnych Odnowy w Duchu Świętym. W tym roku obchodzą one 40. rocznicę obecności tego ruchu w Zielonej Górze.

Karolina Krasowska
Charakterystyczna dla grup Odnowy w Duchu Świętym jest spontaniczna modlitwa uwielbienia

Spotkanie rozpoczęła wigilijna Msza św. uroczystości Zesłania Ducha Świętego. - Dzisiaj Odnowa w Duchu Świętym w Zielonej Górze obchodzi 40 lat swojej obecności w mieście. W 1989 r. odbyły się tutaj pierwsze seminaria Odnowy w Duchu Świętym, czyli taki program modlitewno-katechetyczny, który wprowadza w to doświadczenie, przygotowuje do modlitwy o wylanie Ducha Świętego. Te seminaria prowadziła Maria Jurczyńska z Żar, która jako osoba świecka była pionierem Odnowy w mieście. Po tych seminariach powstała pierwsza grupa modlitewna "Misericordia", której tradycje kontynuuje wspólnota o tej samej nazwie działająca przy parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej - mówi ks. dr Andrzej Sapieha, odpowiedzialny za Odnowę w Duchu Świętym w diecezji.

Zobacz zdjęcia: 40. rocznica obecności Odnowy w Duchu Świętym w Zielonej Górze.

Koordynatorem odpowiedzialnym grup Odnowy w Duchu Świętym w naszej diecezji jest Elżbieta Andrzejewska. - Dzisiaj przeżywamy czuwanie modlitewne przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Gromadzimy się na wspólnej modlitwie. Chcemy świętować, bo mamy taką świadomość, że dzisiaj najważniejszym gościem jest Duch Święty - mówi Elżbieta Andrzejewska. - Jesteśmy zaprzyjaźnieni z Duchem Świętym. Modlimy się charyzmatycznie, spontanicznie. Wspólnota to jest grupa ludzi, gdzie się spotykamy, modlimy, ale też nawiązujemy relacje poza nią.

Po Mszy św. odbędzie się agapa, czyli braterskie spotkanie wszystkich grup modlitewnych działających w Zielonej Górze, oraz spotkanie modlitewne, a więc to co jest charakterystyczne dla grup Odnowy w Duchu Świętym, którego zasadniczą częścią jest spontaniczna modlitwa uwielbienia, z dużą ilością śpiewów, a także katecheza ks. Tomasza Gierasimczyka o Duchu Świętym. Spotkanie zakończy modlitwa o nowe napełnienie Duchem Świętym.

W naszej diecezji grupy modlitewne tego ruchu istnieją w rejonie zielonogórskim, głogowskim i gorzowskim (gdzie jest ich najwięcej). W tej chwili w Zielonej Górze istnieje 9 grup Odnowy w Duchu Świętym

CZYTAJ DALEJ

Reklama

A może edukacja domowa?

2019-08-06 09:21

Aleksandra Nitkiewicz, Aleksandra Sztuka
Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 44-45

– W edukacji domowej najbardziej podoba mi się to, że mam czas – mówi nasza szesnastoletnia rozmówczyni. Logicznie pyta, że skoro w szkole spędza się wiele godzin, a potem do sprawdzianów trzeba uczyć się w domu, to dlaczego nie zrezygnować ze szkoły i nie uczyć się tylko w domu

©leszekglasner – stock.adobe.com

Powodów podjęcia decyzji o edukacji domowej jest tyle, ilu uczniów. Młodzież edukująca się w taki sposób często uważa, że samodzielna nauka jest o wiele efektywniejsza, bo człowiek nie uczy się, żeby coś „wykuć” na pamięć, ale skupia się na całościowej wiedzy, a nie na szczegółach.

Zamknięci w ramkach

Z jednej strony natłok zajęć, stres niszczący wrażliwość, problemy dojrzewającej osobowości, a z drugiej – chęć lepszego wykorzystania czasu na rozwój... Jaka jest alternatywa? Czy jako rodzice możemy coś zrobić? Wśród młodzieży lawinowo wzrasta liczba samobójstw i depresji. Przybywa dzieci z lękiem społecznym, który czasami przybiera postać fobii szkolnej. Psychoterapeuci zauważają, że zawsze jest to spowodowane doświadczeniem zbyt dużego poziomu krytyki oraz uwypuklania trudności i słabych stron. Masz problemy z matematyki? Pracuj więcej... Kto pyta: A z czego jesteś dobry? W szkole, a potem w domu dzieci nadrabiają zaległości i jednocześnie słyszą informacje zwrotne o tym, że są kiepskie. Wymagania są takie same dla wszystkich, a przecież nikt do dobrego życia nie potrzebuje równomiernego rozwoju we wszystkich dziedzinach. Warto zaznaczyć, że dzieci z deficytami mają często szczególne umiejętności, co trudno im rozwijać, bo ich energia jest skierowana na wyrównanie do poziomu zero. Takie postępowanie jest odwrotne do tego, co się robi, gdy się prowadzi np. terapię dzieci czy młodzieży, gdzie najważniejsze jest uwypuklenie mocnych stron.

Sztuka chwalenia

Problem z pochwałami bierze się z tego, że spory kłopot sprawia nam nauczenie się ich. Tymczasem w psychologii są wypracowane metody pracy z ludźmi, także z dziećmi. Nie korzysta się z nich jednak. Kto pamięta o tym, że w zeszycie do korespondencji z rodzicami krytyczne uwagi na temat nauki i zachowania dziecka powinny być zanurzone w 70 proc. tych pozytywnych? Do tego dochodzi problem przemocy wśród rówieśników, a ze strony nauczycieli – komentowania w sposób, który dla niektórych może być raniący, co często wynika nie ze złej woli, a z braku czasu czy ze zmęczenia. Konsekwencją jest myślenie dziecka: Jestem gorsze. Można to usłyszeć od osób podejmujących terapię, które zmagają się z chorobliwie nasilonym wstydem czy niskim poczuciem własnej wartości. Jeśli dotyczy to dorosłych, zbierają oni owoce sprzed kilkudziesięciu lat; jeśli młodzieży – może się zdarzyć, że w którymś momencie młodzi odmówią chodzenia do szkoły. Paraliżuje ich lęk przed krytyką.

Rząd dusz

Rodzice zauważają, że w szkole często występuje swoista walka o prymat. Można tu wyróżnić trzy rodzaje przywództwa. Przywództwo ekonomiczne – jestem najlepszy, bo mam najlepsze ciuchy czy zabawki; przywództwo siły – jestem silniejszy; przywództwo wiedzy – faworyzowani są „lepsi”. Konsekwencją takiego układu jest nieustanne porównywanie, które prowadzi nie do współpracy, ale do współzawodnictwa, co jest ogromną stratą dla naszego społeczeństwa. Niepokojące jest także to, że dzieci rozwijają w sobie bardzo dużo wstydu i w konsekwencji przestają mówić, co myślą. W takiej sytuacji edukacja domowa, choćby roczna, pozwala na nabranie odwagi społecznej, przekonania, że dzieci mogą o coś zapytać, otwarcie powiedzieć, co myślą. W szkole często najtrudniej mają dzieci z rodzin z silnymi więziami. One nie mają potrzeby krytykowania i wyśmiewania rodziców, dystansowania się od nich, nie potrzebują, a wręcz nie chcą palić i pić, opierają się destrukcyjnym modelom, przez co czują się samotne, niechciane, inne. I jednocześnie tego nie rozumieją. Czas szkolny wspominają później nie jako czas rozwoju, ale trudnej samotności i wyalienowania. Dziecko, nawet kilkunastoletnie, nie rozumiejąc, co się dzieje, jest skłonne o sobie myśleć, że coś z nim jest nie tak. Dwunastoletnia Monika, która po dwóch latach edukacji domowej wróciła do szkoły, mówi: – Dzieci, które w szkole rządzą, same w sobie są słabe, rządzą, żeby reszta tej słabości nie zauważyła, i przeginają.

Bochenek zasobów

Ciekawą sytuacją jest moment, gdy młodzi ludzie kończą studia. Często doświadczają wtedy popłochu, bo skoro przez dwadzieścia lat ktoś im mówił, co mają robić, to teraz nie potrafią pokazać swojej wiedzy i być kreatywni. Nie czują, że jako ludzie jesteśmy jak puzzle, w których każdy jest inny, z innymi zasobami. Rywalizują, bo nie znają swoich mocnych stron i nie umieją współpracować. Wszyscy znamy przysłowie, które mówi, że dziecko rodzi się z bochenkiem chleba. Dla nas ten bochenek chleba to zasoby. I tak jak roślina musi być podlewana, żeby się rozwijać, tak człowiek ma być kochany, czyli bezwarunkowo akceptowany, no i oczywiście wychowywany – ma mieć zaspokajane potrzeby i stawiane granice. Coraz więcej osób, które nie odnalazły swojej tożsamości, bo jako dzieci były wożone z zajęć na zajęcia, trafia do gabinetów psychoterapeutycznych. Kończą szkołę i nie wiedzą, co robić. Tymczasem odnalezienie pasji i odkrycie pragnień powinno mieć miejsce w wieku ok. 16 lat. Jako rodzice popełniamy więc podstawowy błąd – zapominamy, że szkoła jest środkiem do celu, a nie celem. Cieszymy się, jeśli dziecko osiąga dobre wyniki, najlepiej we wszystkim. A tak naprawdę szkoła to etap, wyniki z matury nie są najważniejsze. Ważne jest to, co człowiek zrobi później. Jeśli znajdzie to, co go fascynuje, to będzie ten bochenek chleba. I sprawdzi się hasło: Rób to, co kochasz, a nie będziesz ani jednego dnia w pracy.

Edukacja domowa

Czasem dziecko, żeby odnalazło siebie, potrzebuje zwolnić. Ludzie się boją edukacji domowej, bo są zanurzeni w mitach, że musi być szkoła. Niekiedy nie mają wiedzy, że jest alternatywa właśnie w postaci nauczania domowego. Rodzice mają obawy, że dzieci nie będą umiały się zmobilizować do nauki. Tymczasem udowodniono, że mózg po prostu potrzebuje się rozwijać i jeśli ma zaspokojone potrzeby emocjonalne, sam sobie szuka rozwoju. Tendencja do eksplorowania rzeczywistości to zwyczajnie odruch, potrzeba – tak jak potrzeba jedzenia czy przytulania. Czasami edukacja domowa pozwala właśnie na stworzenie lepszych warunków emocjonalnych. Kryterium w podejmowaniu decyzji o tym, jaki rodzaj edukacji wybrać, mogłoby być takie: Jeśli dziecko lepiej się czuje w szkole i mówi, że uwielbia rówieśników, nauczycieli, wychodzenie do szkoły, tę całą akcję, która się tam toczy, a przy okazji wpada mu do głowy dużo treści – to nie ma powodu do zmiany jego nauczania. Z kolei dla dziecka, które źle się czuje w szkole i jest emocjonalnie „skurczone”, nie lubi tam chodzić – szansą jest nauka w domu, gdzie może odżyć. A do szkoły zawsze może wrócić.

Edukację domową można podjąć, pozostając pod opieką obecnej szkoły bądź nawiązując kontakt ze szkołą specjalizującą się w edukacji domowej w naszym województwie. Można też szukać informacji w internecie, gdzie zdobędziemy wszelką potrzebną wiedzę na ten temat i konkretne instrukcje.

* * *

Aleksandra Nitkiewicz
Coach i polonista, doradca życia rodzinnego. Żona i mama z doświadczeniem edukacji dzieci w szkołach i domu

Aleksandra Sztuka
Lekarz psychiatra, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, żona i matka z doświadczeniem edukacji dzieci w szkołach i w domu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów: Montaż hełmu na katedrze

2019-08-21 22:16

Agata Zawadzka

Wiele osób od chwili pożaru w lipcu 2017 roku obserwuje prace remontowe w gorzowskiej Katedrze. Do tej pory większość napraw dotyczyła wnętrza budynku.

Agata Zawadzka
Rozpoczęto montowanie hełmu na wieży katedralnej

Kilka tygodni temu na wieżę katedralna zaczęto wciągać drewniane bele, aby 19 sierpnia przejść do montażu konstrukcji hełmu. Na razie jest to drewniany, ośmioelementowy szkielet, który w najbliższym czasie zostanie obity deskami i pokryty papą. Niewykluczone, że do końca roku uda się także zamontować miedziane pokrycie. Już niedługo na wieże powróci także latarnia i kopuła. Przy okazji tworzenia konstrukcji zdemontowano i oddano do renowacji zegar, który doznał szkody w czasie pożaru. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, to w grudniu, najprawdopodobniej w Wigilię Bożego Narodzenia, wierni będą mogli uczestniczyć w pierwszej od pożaru Mszy św.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem