Kiedy mieszkałam w Warszawie, lubiłam chodzić na adoracje Najświętszego Sakramentu do różnych kościołów. Na naszej misji mamy adorację raz w tygodniu przez pół godziny. Myślałam sobie: szkoda, że tak krótko. A potem trafiłam na afrykańską Mszę w Zambii
„Rozpływa się we mnie moja dusza, gdy wspominam, jak z tłumem kroczyłem do Bożego domu. W świątecznym orszaku, wśród głosów radości i chwały” (Ps 42)
Msza w afrykańskim kościele trwa około trzech godzin. To normalne. W naszym kościele w miejscowości Lufubu, Msza rozpoczyna się o 9.30, ale wtedy zazwyczaj kościół jest jeszcze pusty. Wierni schodzą się powoli. Mężczyźni zajmują miejsca po prawej stronie kościoła, a kobiety po lewej. Ja siedzę zazwyczaj z przodu razem z dziećmi. Wierni zakładają do kościoła to, co mają najlepsze. Dla mężczyzny czasem jest to dres, dla dziecka kalosze, a nawet koszula nocna. Bo jest to akurat najbardziej zadbane ubranie, jakie mają. Zdarza się, że jest to jedyny dzień, kiedy dzieci wkładają buty. Czasem o wiele rozmiarów za duże. Jestem ubrana w długą kwiecistą spódnicę. Gdybym miała taką, krótszą przed kolano, zambijskie kobiety zwróciłyby mi uwagę lub dostałabym od nich chitengę. Chitenga to dwumetrowy kawałek materiału w piękne kwieciste wzory, czasem z afrykańskimi motywami, we wszystkich kolorach tęczy. Te do kościoła mają na sobie nawet wizerunek Jezusa albo Maryi. Jest to najpopularniejsze ubranie w Zambii. Kobiety zawiązują sobie chitengę w pasie. Im lepszej jakości materiał, tym bardziej modnie i wytwornie. A do tego czysta, wyprana bluzka. Czasem dziurawa. Msza św. rozpoczyna się wejściem tańczących dziewczynek. Wszystkie mają takie same zielone spódniczki w pomarańczowe kwiatki i wcześniej przygotowany układ taneczny. W procesji od wejścia aż do ołtarza ministranci dzwonią dzwonkami. Kołyszą się w rytm bębnów. Bębny wystukują zambijskie pieśni dla chóru. To właśnie chór dodaje animuszu afrykańskiej Mszy. Pieśni w języku bemba podrywają wszystkich zgromadzonych w kościele do tańca, który w ogóle nie przypomina naszych europejskich układów. Czarne, zambijskie ciała poruszają każdym swoim mięśniem. Potrafią wystukać rytm bębnów wszystkimi kończynami. Płyną w rytm muzyki. Czasem z małymi dziećmi przywiązanymi chitengą na plecach. Podczas takiej Mszy św. nie daję rady stać w miejscu. Stopy same odrywają się od ziemi. A duch wyrywa się radośnie. Afrykańskie Msze św. to wspaniałe liturgie na cześć Pana Jezusa. Nieważne czy mały, czy duży, czy starszy, czy młodszy, wszyscy włączają się do wspólnego uwielbienia. Każdą komórką swojego ciała!
Zbiórka elektrośmieci na pomoc misjom, zaplanowana we wszystkich parafiach diecezji to kolejna - po zbiórce makulatury - akcja diecezjalna wspierająca misje, do czego zachęca w specjalnym komunikacie bp Jan Piotrowski. Biskup przypomina w nim m.in. liczne projekty zrealizowane w krajach misyjnych dzięki wiernym diecezji kieleckiej.
„Dzięki pomocy duszpasterzy i diecezjan, udało nam się zrealizować wiele misyjnych projektów, m. in. wybudowaliśmy cztery studnie w Afryce, wyposażyliśmy kilka szkół, sierocińców, domów dla niepełnosprawnych, gdzie posługują nasi misjonarze i misjonarki. To wszystko dzięki zbiórce makulatury i elektrośmieci w naszych parafiach” – przypomina bp Piotrowski.
Wiele już napisano o ks. Gabriele Amorcie (zm. 16 września 2016), ale równie
wiele można by jeszcze dopisać z racji jego złożonej
i głębokiej osobowości, a także z powodu owocnej działal
ności, jaka z niej wypływała. Podczas lektury tej książki
na plan pierwszy wysuwają się dwa podstawowe aspekty
jego osoby: odwaga i wiara w Boga.
Księdza Amortha wyróżniały bowiem siła oraz wytrwa
łość w mówieniu prawdy o Bogu. Jego niezłomny duch,
zamknięty w zbroi wojownika walczącego przeciwko siłom
zła, kazał mu z jasnością myśli i logiką nieprzerwanie
demaskować obłudę i blichtr tego świata. Z całą stanow
czością piętnował ograniczenia, nadużycia i wypaczenia
wiary, jak wówczas, gdy uświadamiał brak odpowiedniej
formacji seminaryjnej kapłanów w dziedzinie znajomości
aniołów i demonów oraz walki z tymi ostatnimi. Był pod
tym względem dalekowzrocznym prekursorem.
Wiele już napisano o ks. Gabriele Amorcie (zm. 16 września 2016), ale równie
wiele można by jeszcze dopisać z racji jego złożonej
i głębokiej osobowości, a także z powodu owocnej działal
ności, jaka z niej wypływała. Podczas lektury tej książki
na plan pierwszy wysuwają się dwa podstawowe aspekty
jego osoby: odwaga i wiara w Boga.
Księdza Amortha wyróżniały bowiem siła oraz wytrwa
łość w mówieniu prawdy o Bogu. Jego niezłomny duch,
zamknięty w zbroi wojownika walczącego przeciwko siłom
zła, kazał mu z jasnością myśli i logiką nieprzerwanie
demaskować obłudę i blichtr tego świata. Z całą stanow
czością piętnował ograniczenia, nadużycia i wypaczenia
wiary, jak wówczas, gdy uświadamiał brak odpowiedniej
formacji seminaryjnej kapłanów w dziedzinie znajomości
aniołów i demonów oraz walki z tymi ostatnimi. Był pod
tym względem dalekowzrocznym prekursorem.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.