Reklama

Historia

W Izbie Pamięci Ofiar Terroru Komunistycznego w Warszawie

Nie umiera, kto trwa w pamięci

2015-03-31 15:10

Niedziela łódzka 14/2015, str. 6-7

[ TEMATY ]

historia

muzeum

Archiwum SKW

Podziemia Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Tu znajdowały się cele więzienia Głównego Zarządu Informacji przy ul. Oczki w Warszawie. Katownia. Dwa piętra niżej – zalane betonem, by nie pozostał ślad. Plany znajdują się w Rosji. Do dziś nie odkryto karcerów, sal przesłuchań, pokojów egzekucji. Miejsc, które są splamione krwią polskich patriotów. Stąd wychodzi się innym. Bo nie sposób zapomnieć surowych, otynkowanych i pomalowanych ścian, pod którymi znajdują się inskrypcje więzionych tu osób, wyłożonej parkietem podłogi, po której wleczono torturowanych ludzi i przejmującej ciszy tego miejsca. Na ścianach w jednej z sal wiszą zdjęcia ofiar, polskich oficerów, przede wszystkim walczących na Zachodzie lotników i oficerów marynarki wojennej. Do dziś nie odnaleziono grobów wielu z nich. Obok fotografie ich katów – prokuratorów, sędziów, sowieckich oficerów. Bezwzględnych w swoich metodach. Nigdy nie odpowiedzieli za popełnione zbrodnie...

Izba Pamięci Ofiar Terroru Komunistycznego w Wojsku Polskim została otwarta w 2007 r. Znajduje się w podziemiach działających ciągle służb, więc dostęp jest trochę ograniczony. Od momentu otwarcia odwiedziło ją nieco ponad sto osób. Z Łodzi do tego szczególnego miejsca pamięci wybrała się grupka archeologów i pracowników Muzeum Bitwy pod Grunwaldem.

Sowieckie kazamaty w centrum Warszawy

Udostępnione miejsce to niewielkie pomieszczenia ulokowane w piwnicach. Na pierwszym poziomie. Ciasne – wielkości 2 na 3 metry – cele, w których przebywało po kilkanaście osób. Siedzibę GZI zorganizowano na wzór radzieckiego wojskowego kontrwywiadu, który w latach 1944-56 splamił się dziesiątkami zabójstw członków polskiego podziemia i całkiem przypadkowych ludzi. Przez więzienie kontrwywiadu w podziemiach jego siedziby przez 11 lat jego istnienia przewinęło się 17 tys. osób. Niektórzy siedzieli tam tylko kilka dni, inni przez wiele miesięcy. Brutalne przesłuchania, dręczenie w celach, brak snu i nieustające zagrożenie życia towarzyszyło przebywającym tam wrogom władzy ludowej – tym prawdziwym i wyimaginowanym. W podziemiach wykonywano też egzekucje. By wydobyć przyznanie się do winy stosowano tu tzw. konwejery czyli przesłuchania bez przerwy przez wiele dni i nocy przez różnych oficerów. To NKWD-owska metoda. W przypadku gdy śledczy nie mieli czasu na długotrwałą technikę konwejera lub gdy zależało im istotnie na wydobyciu z przesłuchiwanego informacji, stosowano bicie i tortury (zamiast lub łącznie z konwejerem). Bito gumowymi pałkami, polewano wodą, kneblowano usta, wsadzano głowę w stołek i katowano. Przetrzymywani tu przechodzili przez prawdziwe piekło. Mówiło się, że wiezienie na Oczki było większą katownią niż Rakowiecka. W te rejony nie zapuszczali się nawet warszawiacy. Przedwojenny budynek oddzielony od ulicy murem chroniło wojsko. Z cel wychodziły malutkie zakratowane okienka, przez które i tak nie było kontaktu ze światem.

Reklama

Ofiary i ich kaci

Z więzionymi nie mieli także kontaktu bliscy. W 1946 r. przestała na Oczki dochodzić jakakolwiek korespondencja. Wiele rodzin nie wiedziało nawet, że ich ojciec, syn, brat są tu więzieni. W GZI wykonano 132 wyroki śmierci. Rodziny ofiar uzyskały ich rehabilitację dopiero w 1991 r. Zabitych strzałem w tył głowy chowano w bezimiennych mogiłach na wojskowych Powązkach, w rejonie kwatery Łączki. To m.in. płk pilot Szczepan Ścibor, płk Aleksander Rode czy płk Feliks Michałowski.

W jednej z większych izb jest wystawa – na planszach znajduje się historia GZI i nazwiska oficerów, którzy przesłuchiwali i wykonywali egzekucje. Jest także tzw. raport Mazura – z 1957 r. To powstała na fali odwilży lista wojskowych sędziów, prokuratorów, oficerów śledczych i ich ofiar, lista skazanych na śmierć i wykonanych wyroków. Oraz, niewspółmierne do win, wnioski: kogo zdegradować czy kogo zwolnić z wojska... Tak naprawdę to nikogo nie objęto postępowaniem karnym, nie obniżono stopni wojskowych, a jeden z sędziów – Kryspin Mioduski, był jeszcze długie lata sędzią Izby Wojskowej i na jego podręcznikach wychowały się całe pokolenia polskich prawników. Podobnie jak prokurator Helena Wolińska, sędzia Stefan Michnik i wielu innych, którzy od niepodległego państwa polskiego otrzymywali wysokie emerytury.

Niezmierzone granice wytrzymałości

To co przejmujące – czyściutkie ściany, zatynkowane i pomalowane. Pod nimi znajdują się inskrypcje wiezionych tu osób. Gdyby je odkryć, poznalibyśmy dokładnie historię tego miejsca, dowiedzielibyśmy się, kto był tu katowany, może co wpisał, by mogła odnaleźć go rodzina... Niestety. Oprowadzający tłumaczy się tym, że jest to ciągle budynek czynnych służb. I na razie nie mają tu możliwości wejść archeolodzy na jakiekolwiek prace.

W jednej z sal wyłożona jest księga pamiątkowa. I wzruszające wpisy – „niezmierzone są granice ludzkiego cierpienia, wytrzymałości i... okrucieństwa” czy „nie umiera, kto trwa w pamięci żywych”. Jesteśmy tam w niewielkiej grupce, w której przeważają panowie, ale po dotknięciu tego miejsca, po wsłuchaniu się w milczącą opowieść ścian, które pamiętały tak wiele i były świadkami prawdziwego dramatu i tragedii bohaterów, widać, jak każdemu szklą się oczy.

To wyjątkowa wycieczka. Do szczególnego miejsca. Podziemia, do których niewielu zagląda. 1 marca, w Dzień Żołnierzy Wyklętych, było tu tylko dwadzieścia kilka osób... To spotkanie z historią najnowszą naszej Ojczyzny, tą, którą musimy znać i którą należy przekazywać naszym dzieciom. Bo to jesteśmy winni im – tym mordowanym i katowanym, za to tylko, że byli Polakami, patriotami.

Z tego warszawskiego wyjazdu nie zapomnę też opowieści Jarka Maleckiego, który w naszej grupie tam był. O dziadku – Franciszku Chodnickim, ps. Dusza, legioniście i AK-owcu, żołnierzu wyklętym, zamęczonym w Grajewie w 1953 r. I w imieniu tych, którzy pojechali do Izby Pamięci, dziękuję dr. Piotrowi A. Nowakowskiemu z Instytutu Archeologii UŁ za to, że namówił nas na tę lekcję historii.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polacy bohaterom Monte Cassino

2020-01-16 08:25

[ TEMATY ]

historia

Monte Cassino

Artur Stelmasiak

Na Monte Cassino

Wojskowy Instytut Wydawniczy serdecznie zaprasza na konferencję prasową dot. projektu historyczno-sportowego „Polacy bohaterom Monte Cassino”. To polsko-włoska, społeczna inicjatywa, której celem jest wybudowanie w mieście Cassino memoriału gen. Władysława Andersa z okazji przypadającej w tym roku 50. rocznicy śmierci dowódcy 2 Korpusu Polskiego.

Dodatkowo, na zboczach słynnego wzgórza wytyczona zostanie ścieżka edukacyjna, która przybliży odwiedzającym to miejsce turystom historię walk żołnierzy 2 Korpusu w trakcie II wojny światowej. Inicjatywa objęta jest patronatem honorowym ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka.

Odsłonięcie memoriału oraz inauguracja ścieżki edukacyjnej będą częścią oficjalnych obchodów 76. rocznicy zakończenia bitwy o Monte Cassino, zaplanowanych na 17-19 maja 2020 roku.

Uczestnikami konferencji będą:

- p. Anna Maria Anders, ambasador RP we Włoszech

- p. Enzo Salera, burmistrz miasta Cassino

- p. Bogusław Mamiński, prezes Klubu Biegacza „Sporting Międzyzdroje”, organizator „Biegu na Monte Cassino” i pomysłodawca budowy memoriału gen. Andersa

- p. Antoine Tortolano, prezes stowarzyszenia „Aprocis” z Cassino, organizator „Biegu na Monte Cassino”

- przedstawiciel Ministra Obrony Narodowej

- p. Anna Putkiewicz, redaktor naczelna kwartalnika „Polska Zbrojna. Historia”, pomysłodawca budowy ścieżki edukacyjnej na Monte Cassino

Konferencja odbędzie się w poniedziałek 20 stycznia o godz. 11 w Centrum Prasowy Foksal w Domu Dziennikarza (Warszawa, ul. Foksal 3/5).

Wszelkich dodatkowych informacji dot. konferencji i projektu „Polacy bohaterom Monte Cassino” udziela Maciej Chilczuk, Wojskowy Instytut Wydawniczy, maciej.chilczuk@zbrojni.pl, tel. 781 403 212.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Il Sismografo: podróż papieża do Grecji w 2020 roku?

2020-01-17 14:45

[ TEMATY ]

papież

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

Projekt wspólnej wizyty papieża Franciszka i prawosławnego patriarchy Bartłomieja do Grecji w 2020 roku jest już bardzo zaawansowany - donosi portal Il sismografo. Mieliby oni spotkać się w ruinach starożytnego Filippi - pierwszego miasta w Europie, w którym św. Paweł Apostoł głosił Ewangelię. Do Filipian skierował jeden ze swych listów, będących częścią Nowego Testamentu.

Byłby to drugi pobyt Franciszka w Grecji, po kilkugodzinnej wizycie na wyspie Lesbos w lipcu 2016 r., również w towarzystwie patriarchy Konstantynopola. Według relacji mediów greckich, opartych na źródłach kościelnych, zarówno katolickich, jak i prawosławnych, trwają rozmowy w tej sprawie, zaś papież miał potwierdzić gotowość i chęć d przyjazdu.

Motywem przewodnim podróży byłaby pielgrzymka śladami św. Pawła, o którego działalności apostolskiej Franciszek mówił w cyklu 20 katechez środowych, wygłaszanych od 29 maja 2019 r. do 15 stycznia br. Również pierwsza w historii papieska podróż do Grecji - św. Jana Pawła II w maju 2001 r. - miała charakter pielgrzymki śladami św. Pawła.

Il sismografo zaznacza, że sprawa podróży Franciszka była omawiana w czasie wizyty greckiego ministra spraw zagranicznych Nikosa Dendiasa w Watykanie (23 października 2019) i prefekta Kongregacji dla Kościołów Wschodnich kard. Leonardo Sandriego w Grecji (12-16 listopada 2019).

Według cytowanych przez portal źródeł, Franciszek oprócz Filippi i stołecznych Aten mógłby odwiedzić także inne miejsca, związane z działalnością św. Pawła, np. Saloniki i Werię (biblijna Berea). Ponadto „niektórzy analitycy śledzący międzynarodowe podróże papieża uważają za możliwą trasę z trzema etapami: Grecją, Cyprem i Czarnogórą” - pisze Il sismografo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję