Reklama

Polak z bośniacką duszą

2015-04-09 11:30

Weronika Pawlus
Edycja legnicka 15/2015, str. 3

Archiwum rodzinne
Józef Staszkowian goscił bp. Franja Komaricę

Józef Staszkowian urodził się 5 listopada 1920 r. w Novej Topoli, powiat Bosanska Gradiška (ojciec Michał ur. 1898 r. w miejscowości Nowy Sołoniec – Bukowina, Rumunia), dawniej teren monarchii austro-węgierskiej. W 1927 r. rodzina Staszkowianów zamieszkała w Teslić, w miejscowości o większym uprzemysłowieniu. Tam była kopalnia węgla, fabryka chemiczna i tartak. Mieszkali tu Węgrzy, Włosi, Niemcy, Polacy, Serbowie, Chorwaci, Ukraińcy, Czesi i Albańczycy.

Józef uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Tesliću w latach 1928-1932. Istniała tam również szkoła średnia, ale Józef nie mógł do niej uczęszczać ze względu na trudne warunki materialne rodziny. Pracował też w tartaku. W latach 1934-1936 ukończył Zawodową Szkołę Przemysłu Drzewnego.

W 1942 r. został zmobilizowany do wojska chorwackiego, a od 1944 r. do armii jugosłowiańskiej (otrzymał Krzyż Partyzancki – odznaczenie wojenne stanowiące nagrodę za udział w walkach partyzanckich z hitlerowskim okupantem, nadany przez Zarząd Główny Kombatantów w Warszawie). W czasie gdy Polacy czynili przygotowania do wyjazdu do Polski, Józef nadal odbywał zasadniczą służbę wojskową. Został zwolniony na wniosek rodziny, która deklarowała powrót do ojczyzny.

Reklama

Rodzina Staszkowianów w maju 1946 r. osiedliła się w Krzyżowej, gm. Gromadka. 11 listopada 1947 r. Józef poślubił Helenę Wesołowską z Różyńca. Młodzi mieszkali w Krzyżowej do 1949 r., później w Grodzanowcu, gm. Gromadka. Józef zatrudnił się w tartaku w Gromadce na stanowisku planisty-sprawozdawcy. W 1950 r. zamieszkał z żoną w Gromadce. Od 1956 r. Józef rozpoczął tu pracę w Odlewni Żeliwa na takim samym stanowisku. W 1957 r. ukończył Korespondencyjne Liceum Ogólnokształcące w Legnicy. W roku 1959 r. zdał egzamin ze znajomości języka serbo-chorwackiego i z tłumaczenia z tego języka na język polski na Uniwersytecie Warszawskim (Wydział Slawistyki). W tym samym roku złożył przysięgę w Sądzie Powiatowym w Bolesławcu i otrzymał uprawnienia tłumacza przysięgłego języka serbo-chorwackiego na język polski.

Józef świadczył usługi dla ludności do 1994 r., głównie w zakresie tłumaczeń aktów chrztów, aktów ślubów, zaświadczeń wojskowych i zaświadczeń pracy. W 1963 r. ukończył dwuletnie Studium organizowane przez Ministerstwo Przemysłu Ciężkiego.

Józef Staszkowian pełnił funkcję ministranta, lektora i szafarza w parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Gromadce. Po śmierci żony w 2004 r. zamieszkał w Wojcieszynie, a następnie w Złotoryi, otoczony dobrą opieką rodziny. Józef Staszkowian posiada duży dorobek w zakresie przekładów z języka serbo-chorwackiego na język polski i tak:

– w 2003 r. przetłumaczył książkę pt. „Ko je Ivan Merz?”. Po przetłumaczeniu książka otrzymała tytuł „Błogosławiony Jan Merz”. Ivan Merz – filozof, błogosławiony Kościoła rzymskokatolickiego, beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II w dniu 22 czerwca 2003 r. w Banja Luce. Józef był obecny na tej beatyfikacji – zaproszony przez jezuitę o. Bożydara Nagy. Wcześniej, w ramach Synodu Wrocławskiego (1986-1990 r.) oddelegowany przez ks. Władysława Rączkę wygłosił referat o Janie Merzu;

– w 2005 r. książkę „Wierny do śmierci” przy wsparciu ks. Bogusława Drożdża. Jest to biografia ks. Dujlovića, który zginął śmiercią męczeńską w Gumierze;

– w 2008 r. część drugą „Trzynaście świec” w ramach książki „Dzieje Polaków w Bośni (1895-1946)” z tekstów autorstwa ks. Anto Orlovac;

– w 2008 r. książkę „Dzwony Wielkanocne. Sługa Boży Piotr Barbarić” autora o. Josipa Weissgerbera TJ;

– w 2009 r. książkę „Sługa Boży Josip Lang. Biskup pomocniczy w Zagrzebiu”. Wersja oryginalna „Biskup Lang 1957-1924” autora O. Josip Vrbanek SJ.

Obecnie 95-letni Józef Staszkowian nadal uczestniczy w życiu kościelnym Polski, Chorwacji i Bośni. Od 2002 r. prenumeruje czasopismo „Katolièki Tjednik” (Tygodnik Katolicki) wydawany w Sarajewie. Z dużym zainteresowaniem też śledzi działalność i dokonania Zrzeszenia Reemigrantów z Bośni, ich Potomków oraz Przyjaciół w Bolesławcu.

Mieszkańcy Gromadki i okolicznych miejscowości: przyjaciele, sąsiedzi i współpracownicy z zakładów pracy z uznaniem wspominają Józefa Staszkowiana, jego posługę kościelną, szacunek dla każdego człowieka, świadczone przez niego usługi w zakresie tłumaczeń, jego życzliwość i wielką kulturę osobistą oraz życzą, aby następne lata były przedłużeniem dni, które były dla niego szczęśliwe.

Warto wspomnieć, że Józef Staszkowian poznał bp. Franja Komaricę. Znajomość z Biskupem zaczęła się kilka lat temu drogą korespondencyjną. Podczas pobytu na terenie diecezji legnickiej bp Komorica odwiedził dom pana Józefa w Złotoryi. Była to wielka radość i wyróżnienie dla pana Józefa, a przede wszystkim możliwość osobistego poznania Księdza Biskupa. Wizyta przebiegała w bardzo miłej atmosferze. W rozmowie Ksiądz Biskup przedstawił trudną sytuację katolików zamieszkujących tereny Bośni, a szczególnie katolików – uciekinierów, którzy powrócili po wojnie w 1995 r. na swoje tereny. W wyniku działań wojennych 98 proc. kościołów katolickich zostało zniszczonych. Biskup wyraził swoją wdzięczność panu Staszkowianowi za duży wkład w pracę nad tłumaczeniem książek z języka serbo-chorwackiego na język polski.

Tagi:
sylwetka

Reklama

Na straży nowokorczyńskiej pamięci

2019-04-10 10:28

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 15/2019, str. IV

Ligia Płonka od lat niestrudzenie stoi na straży lokalnego dziedzictwa Nowego Korczyna – a jest to spuścizna szacowna, głęboko sięgająca w średniowiecze, powiązana z postaciami świętych i królów ważnych dla Polski. Pedagog, po trosze historyk i kulturoznawca, przewodnik turystyczny i animator, współpracuje z młodzieżą, pisze projekty aktywizujące uczniów i starszych mieszkańców, zakłada drużyny zuchowe, oprowadza wycieczki i fascynuje się św. Kingą. Takie osoby jak Ligia Płonka to skarb dla lokalnego dziedzictwa.

Archiwum prywatne
Z harcerstwa się nie wyrasta. Ligia Płonka w środku grupy

Pochodząca z ziemi częstochowskiej, licznymi więzami, np. z czasów studenckich, związana z Krakowem (Uniwersytet Pedagogiczny) tutaj w Nowym Korczynie założyła rodzinę i znalazła pole do ciekawej wielostronnej aktywności. Czy oryginalne imię: Ligia, to motyw z Sienkiewiczowskiego „Quo Vadis?” Tego nie wie, ale jako dziecko z powodu dziwnie brzmiącego imienia wylała niejedną łzę… Pracowała w przedszkolu, w SP w Nowym Korczynie, a od 1984 r. w szkole jako nauczyciel nauczania początkowego, wreszcie w Winiarach w Placówce Opiekuńczo-Wychowawczej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego (1997 – 2012) , którą także kierowała. Mieszka w urokliwych Winiarach Dolnych i pełną aktywnością wypełnia czas emerytury, którego gros pochłania jej Punkt Informacji Turystycznej przy Miejsko-Gminnym Ośrodku w Nowym Korczynie, którym kieruje Bogumiła Zawada. Pracy społecznej nauczyło ją życie, narzędzia z zakresu pomocy społecznej uzyskała na dodatkowych studiach w Kielcach. I jest także członkiem aktywnego Towarzystwa Przyjaciół Archiwum Diecezjalnego im bł. Wincentego Kadłubka, a tam pod kierunkiem ks. dr. Andrzeja Kwaśniewskiego pracy i kierunków do rozwoju jest w bród.

Pasja przewodnicka

Zabytkami ziemi korczyńskiej i w ogóle świętokrzyskiej pasjonowała się i zajmowała od dawna, ale historyczne zainteresowania spolaryzowało samokształcenie i odbyte kursy: kurs przewodnicki ze Stowarzyszenia Szlak Jagielloński, kurs Przewodników po Diecezji Kieleckiej, każdy z nich to trzy lata nauki i wielu egzaminów. Jako przewodnik występuje także z ramienia Towarzystwa Miłośników Ziemi Korczyńskiej, którym kieruje i które skupia 68 członków. Wśród wycieczek w 2018 r. organizowanych przez PIT Ligia Płonka wiele zrealizowała samodzielnie, przyjęła np. 3 duże grupy z Izraela, oprowadzała seniorów z Gdańska, nauczycieli z Czernichowa, Duszpasterstwo Rodzin z Żywca-Zdroju, młodzież z Kęt itd. Współorganizowała dla mieszkańców wycieczki do Krakowa i Warszawy, ale i sama zorganizowała do Solca – Zdroju, Chmielnika, Pacanowa, Wiślicy, czy Szczaworyża.

Pieczołowicie opracowuje i na bieżąco uzupełnia informacje, o tym, co ważne dla okolicy. Obszarem jej zainteresowania pozostają niezmiennie trzy nowokorczyńskie kościoły: św. Stanisława, Świętej Trójcy, św. Mikołaja, Dom Długosza, synagoga i historia społeczności żydowskiej, Cmentarz Ruski, zamek nowokorczyński, dworek w Winiarach, kopiec w Uciskowie, Cmentarz Legionowy w Czarkowach, bazylika Męki Pańskiej w Pacanowie, groby żołnierzy AK; i życiorysy – m.in. św. Kingi, bł. Salomei, św. Stanisława ze Szczepanowa, św. Walentego. Opracowała również biografie artystów i społeczników ziemi nowokorczyńskiej: Jana Wielgusa, Edwina Juszczyka, Mariana Czai, Władysławy Leżoń i in. Przygotowała regulaminy i konkursy na wydarzenia, np.: historyczny o Nowym Korczynie, recytatorski, literacki, plastyczny, jako współorganizator uczestniczyła w ogromnej (nie do wymienienia) liczbie wydarzeń (jak choćby Europejskie Dni Dziedzictwa, 760-lecie lokacji Nowego Miasta Korczyna, Dni Seniora, opłatki, święcone itd.). Pisze do gazet lokalnych, wykonuje zdjęcia, prowadzi Facebooka. A jeszcze pikniki historyczne, Msze św. plenerowe na okolicznych cmentarzach (to obszar pamięci o czynie legionowym).

A co pokazuje najchętniej tutaj, u siebie? Wspaniałe kościoły, pięknie zrewitalizowany rynek, Dom Długosza, zabezpieczone ruiny wspaniałej niegdyś synagogi, wreszcie pamiątki po św. Kindze.

Początki Kingonaliów

Nowe Miasto Korczyn założone zostało w 1258 r. przez Bolesława Wstydliwego. Z Nowym Korczynem związana była św. Kinga, która wraz ze swoim małżonkiem przebywała tu na zamku, założyła klasztor franciszkański i ufundowała kościół pod wezwaniem św. Stanisława. Miejscem jej kultu w Nowym Korczynie jest źródełko zwane „Kunegundą”, z którego woda miała mieć właściwości lecznicze, a ludzie pielgrzymowali tutaj z najdalszych regionów Polski i z Litwy. Grupa pasjonatów – osób świeckich i księży, chciała przywrócić pamięć o św. Kindze, a pierwszym ku temu krokiem były bodaj Kingonalia, zaś za ostatni akord można uznać ustanowienie przez bp. Jana Piotrowskiego sanktuarium św. Kingi, w co bardzo zaangażowali się b. proboszcz ks. Grzegorz Kowalik i ks. Andrzej Kwaśniewski. Pracę poprzednika kontynuuje obecny kustosz sanktuarium – ks. Paweł Majewski.

Dużym wsparciem jest ks. dziekan, Marek Małczęć. Jest to proboszcz parafii pw. św. Mikołaja w Starym Korczynie, jednej z najstarszych parafii w diecezji kieleckiej, do której należy Ligia Płonka. Współpracuje z proboszczem przy wielu uroczystościach.

Ligia Płonka była m. in. inicjatorką tych pierwszych lipcowych Kingonaliów w 1996 r. To obecnie wydarzenie cykliczne o charakterze wojewódzkim, z częścią religijną i artystyczną, z rekonstrukcją historyczną. Z czasem Kingonaliom zaczęła towarzyszyć pielgrzymka diecezjalna do św. Kingi, którą prowadzi biskup kielecki. – W tym roku będzie to piąta jubileuszowa pielgrzymka – zapowiada Ligia Płonka. – Zawsze przy organizacji zapraszamy do współpracy Radę Parafialną, Dom Kultury, Stowarzyszenie KG „Korczynian nad Nidą”, Straż, Policję, Służbę Zdrowia, przewodników z Kielc i z Buska – Zdroju. – wyjaśnia. – Św. Kinga jest patronką samorządowców, stąd samorządy są licznie reprezentowane, jest zawsze bardzo uroczysta Msza św. odpustowa, odbywają się procesje, w tym ta znana z różami, nasza młodzież opowiada historię źródełka, mieszkańcy dekorują domy, pięknie wyglądają ulice, w tym ul. św. Kingi – opowiada p. Ligia. Na rynku, po którym Święta niegdyś spacerowała – bogactwo wystaw, konkursy historyczne, wystawy, degustacja regionalnych potraw, inscenizacja historyczna w wykonaniu miejscowej młodzieży szkolnej. Słowem, wielkie święto ze św. Kingą w roli głównej. Ligia Płonka do tego dorocznego wydarzenia angażuje młodzież. – Robimy wcześniej ćwiczenia w oprowadzaniu, młodzież pomaga, tzn. przy kościele Trójcy Świętej, św. Stanisława, przy Domu Długosza, czy synagodze.

Harcerka od urodzenia

Za taką się uważa; harcerstwo ukierunkowało ją prospołecznie, zahartowało, nauczyło pracy z młodzieżą, wyruszania w teren. Potem sama pracując w szkole prowadziła a to drużynę zuchową, a to harcerską; w domu dziecka w Winiarach wraz drużyną nastawioną bardzo patriotycznie –, z wychowankami harcerzami porządkowała cmentarz w Czarkowach, czy groby w Starym Korczynie. Organizowała uroczyste obchody Święta Niepodległości. – Ostatnio w szkole wspólnie z nauczycielami, przy wsparciu dyrekcji: Barbary Karnawalskiej, Małgorzaty Stefanskiej i Komendy Hufca ZHP w Busku- -Zdroju, utworzyliśmy Gromadę Zuchową „Leśne Duszki”, liczy ona 19 dzieciaków. Burmistrz – Paweł Zagaja – zakupił stroje, już udało się zorganizować biwak, a w marcu wziąć udział w rajdzie na Grochowiska, gdzie była rekonstrukcja wielkiej bitwy z powstania styczniowego, w 156. rocznicę – opowiada Ligia Płonka.

Pomaga wyrównywać szansę

Pedagogiem się jest, z tego się nie wyrasta, odpowiedzialność za młode pokolenie – o tym nie wolno zapomnieć. Siedzimy w przytulnym Punkcie Informacji Turystycznej – oczko w głowie Ligii, wśród map, folderów, ulotek, publikacji, pamiątek. Rozmowę przerywa nam – bardzo grzecznie i uprzejmie – grupka młodych chłopców – pytają, czy jutro aktualny ten wyjazd po komputery? Wspólnie ustalają o której, z kim, pozwolenia. – Projekt „Z korczyńskiej chaty” programu Równać Szanse 2018 Polsko-Amerykańskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży, przeznaczony dla obszarów do 20 tys. mieszkańców, jest bardzo przydatny. Ja im w tym pomagam, jestem koordynatorem, włącza się Towarzystwo Miłośników Ziemi Korczyńskiej – wyjaśnia L. Płonka – To bardzo rozwija, uczy oceny potrzeb, pisania projektów. Już kupowaliśmy laptopy, drukarkę, do tego jest dużo ciekawych gadżetów do pozyskania – dodaje. Ale najważniejsze jest to, że rozwija w młodych zaangażowanie w sprawy regionu i wzmacnia poczucie dumy ze swojego miejsca urodzenia. To już czwarta edycja tego projektu. Wcześniej w ramach tegoż projektowego przedsięwzięcia razem z młodzieżą organizowaliśmy spotkania przy synagodze. – Mam jeszcze w planie wystawę ze starych przedmiotów, które już gromadzimy, typu maselniczki, beczki, kołowrotki, będą one opisane i porównane do współczesnych. Jako TMZK mamy umowę użyczenia dotyczącą budynku organistówki i prawdopodobnie w sierpniu uda się pokazać tę wystawę – mówi.

Współpracuje także ze Świętokrzyskim Bankiem Żywności w organizowaniu zbiórek żywności dla potrzebujących, jest wiceprzewodniczącą Gminnego Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Przemocy w Rodzinie, odbywała wciąż nowe szkolenia, nieobca jej praca w licznych stowarzyszeniach.

No i chciałaby wydać drukiem regionalne wiersze, zorganizować w lipcu plener malarski; cicha nadzieja na pozyskanie dotacji na historyczny remont Domu Długosza, w którym uczył się historyk, łączy się z już gotową koncepcją zagospodarowania tego wyjątkowego miejsca; wreszcie – dobrze byłoby ocalić kolejne figury przydrożne – św. Mikołaja i św. Jana Nepomucena.

Lubię być w działaniu, z ludźmi – mówi skromnie i po prostu. Prywatnie? Jest dumna z dzieci (córka księgowa, syn nauczyciel, obydwoje w Krakowie) oraz z pięcioklasisty – wnuka Alana i licznych przyjaciół. Pasjonują ją podróże, turystyka, literatura, filmy. I kto uważa, że na emeryturze bywa nudno, nieproduktywnie? Życie zaczyna się po sześćdziesiątce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ksiądz uniewinniony, media milczą

2019-06-04 13:08

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 23/2019, str. 16-17

Pod koniec stycznia 2019 r. światowe media nagłośniły sprawę ustąpienia z urzędu szefa biura Kongregacji Nauki Wiary – ks. Hermanna Geisslera po wysunięciu wobec niego przez byłą zakonnicę zarzutów o molestowanie

Włodzimierz Rędzioch
Ks. Hermann Geissler został uniewinniony od zarzucanego mu czynu przez Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Media, które nagłaśniały fałszywe oskarżenia, teraz milczą

Oskarżenie to wysunęła Doris Wagner-Reisinger, twierdząc, że do próby jej seksualnego wykorzystania doszło w 2009 r. w Rzymie przy okazji spowiedzi. Dla mediów była to bardzo „atrakcyjna” wiadomość, bo chodziło o księdza, którego do Watykanu sprowadził sam kard. Joseph Ratzinger. Hermann Geissler urodził się w Austrii niedaleko Innsbrucka w 1965 r. Gdy odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa, wstąpił do wspólnoty życia konsekrowanego „Das Werk” (Familia Spiritualis Opus). Przełożeni wkrótce docenili tego bardzo uzdolnionego i wszechstronnie wykształconego młodego kapłana – pracę w Kongregacji Nauki Wiary, u boku jej prefekta kard. Ratzingera, rozpoczął, gdy miał zaledwie 27 lat, i pracował w tej dykasterii aż do momentu wybuchu skandalu.

Dla mnie sprawa ks. Geisslera miała też inny, bardziej osobisty wymiar – agencje podawały informacje o zarzutach pod jego adresem z wykonanym przeze mnie zdjęciem ściągniętym bez mojego pozwolenia z internetu. Był to portret ks. Geisslera na tle obrazu z wizerunkiem kard. Ratzingera. Zrobiłem mu to zdjęcie, gdy udzielił mi wywiadu o swoim dawnym szefie, czyli kard. Ratzingerze (https://www.niedziela.pl/artykul/130330/nd/Pokora-i-zawierzenie-Panu-Bogu). W ten sposób łączono, niejako namacalnie, postać księdza, który miał się dopuścić nadużyć, z osobą Papieża emeryta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jurajska Padwa odnowiona

2019-06-16 20:14

Marian Florek

Była to podniosła uroczystość – powiedziała w rozmowie z „Niedzielą” pani Czesława Chechelska, członkini Koła Gospodyń Wiejskich – i ważna dla mieszkańców Koziegłówek oraz okolicznych wiosek, którzy dla swojej parafii robią wiele, nie tylko wspomagając ją materialnie, ale i czynnie angażując się w uświetnianie każdej parafialnej uroczystości. Troska o dobro kultury chrześcijańskiej jest obecna wśród parafian, którzy wprost mówili- Przecież to zabytek, trzeba o niego zadbać, bo jak nie my to kto? A burmistrz Koziegłów- Jacek Ślęczka skomentował całą uroczystość  jako wyjątkową tak dla mieszkańców gminy Koziegłowy jak i dla władz samorządowych, i jako niezwykle ważny zasób sił duchowych na kolejne sto lat działania parafii.

Marian Florek/TV Niedziela

Dzięki unijnym dotacjom a przede wszystkim wsparciu parafian, ludzi dobrej woli, samorządu, Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach, przy wielkim zaangażowaniu ks. Kazimierza Świerdzy, proboszcza parafii i kustosza sanktuarium, zostały szczęśliwie sfinalizowane prace związane z odnową sanktuarium Świętego Antoniego z Padwy i placu kościelnego w Koziegłówkach. W dniu 15 czerwca br. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski dokonał aktu  poświęcenia odnowionej świątyni i placu kościelnego.

Zobacz zdjęcia: Jurajska Padwa odnowiona

Finał rewitalizacji to owoc wielu poczynań, które trwały kilka lat,  to owoc pragnień ludzkich serc. Parafianie zapragnęli aby ten kościół został odnowiony. I tak też się stało – stwierdził  ks. Kazimierza Świerdza, proboszcza parafii, komentując z radością sobotnią uroczystość. W dalszej części rozmowy z „Niedzielą” zwierzył się, iż było mu wstyd, zawiadując tak znaczącą parafią a tak zaniedbaną. Zobowiązująca nazwa – Jurajska Padwa zmobilizowała go do działania. I teraz, kiedy rewitalizacja sanktuarium została zrealizowana,  jest wdzięczny Bogu, Matce Bożej Szkaplerznej, patronce miejsca i św. Antoniemu, którego kult jest bardzo żywy i rozpowszechniony. Jest również wdzięczny ofiarodawcom z parafii i spoza niej, pielgrzymom z Polski i z zagranicy. Wyraził również podziękowania wobec Wernera Folkerta, głównego koordynatora projektu rewitalizacji.

A sam koordynator powiedział, że czuje ogromną satysfakcję z dokonanego dzieła, bo zawsze uważał, że to miejsce powinno  było wyglądać godnie jak przystało na sanktuarium Świętego Antoniego Padewskiego. Dlatego po porozumieniu się z proboszczem podjął się zadania odnowy tego zaniedbanego miejsca. Jego rola  polegała na staraniach w uzyskaniu funduszy unijnych i na nadzorowaniu całości projektu pod względem organizacyjnym, finansowym oraz dokumentacyjnym.

   Ks. Świerdza na pytanie co dalej odpowiedział, że odnowa będzie dalej trwała. Bo przecież Kościół to przede wszystkim duchowa budowla, a nie tylko jej materialna część.  W Kościele ludzie mają wzrastać do świętości. A estetyczny wymiar świątyni, jej wygląd ma tylko pomagać ludziom w dążeniu do zbawienia.

Podobnie pogląd wyraził w rozmowie z „Niedzielą” również abp Wacław Depo, metropolita częstochowski - „ Ja się bardzo cieszę, ze możemy dzisiaj potwierdzić ustawiczny cud przemiany i odnowienia kościoła. Bo przy zewnętrznej stronie (tej odnowy) chodzi przede wszystkim o przemianę człowieka (…). (…)  o budowanie prawdziwego kościoła od wewnątrz.”

Prawda ta jeszcze wielokrotnie pojawiała się w wypowiedziach hierarchy. Wierni usłyszeli ją w akcie poświęcenia kościoła, gdzie  mocno wybrzmiała w formule prośby o Boże błogosławieństwo dla widzialnego miejsca kultu i wspólnoty ludzi. Również na początku Mszy św. przy powitaniu wiernych, gdzie apelował do wiernych aby ukochali Kościół razem z Chrystusem i razem ze sobą oraz  w trakcie homilii, mówiąc o pięknym wnętrzu świątyni, do którego wnętrza wchodzi się z Chrystusem w sercu. Bo nawet najbardziej piękna i znana świątynia nie może być traktowana przez wierzących jak muzeum. W dalszej części homilii abp Wacław Depo odniósł się do postaci patrona sanktuarium św. Antoniego Padewskiego, którego pamięć przetrwała wieki i trwa dzięki potężnej sile miłości, którą miał w sobie, a którą czerpał z Chrystusa. Żył krótko ale intensywnie, oddając swoje młode życie na służbę zbawienia ludzi. I dzisiaj również jego przykład wzywa nas do świętości. A oznacza to przede wszystkim odkrycie prawdy o nas samych wobec Boga, który dał swojego syna Jezusa dla naszego zbawienia. Obecnie zaprzecza się w różnoraki sposób tej prawdzie, m.in. negując ludzką płciowość- męskość i kobiecość.  I co więcej współczesny człowiek sam chce być jak Bóg. Nie chce być świętym, nie chce stać w prawdzie wobec Najwyższego, chce sam decydować o sobie. Na końcu homilii abp Depo przytoczył prorocze stwierdzenie Romana Brandstaettera, który powiedział po ostatniej wojnie – „Moje pokolenie chciało uratować siebie a nie Boga. Dlatego leży teraz na grzbiecie jak żółw i o własnych siłach nie może się podnieść”. Remedium na taką sytuację jest Bóg, który może nas uczynić świadkami wiary, również poprzez swoich świętych, abyśmy w trudnych czasach umieli żyć godnie – spointował swoją wypowiedź Arcypasterz.

Podczas  uroczystości metropolita częstochowski poświęcił również obraz św. Jana Pawła II Wielkiego, który od tego momentu ma być również w tym miejscu  duchowym przewodnikiem na drogach uświęcania się parafian i odwiedzających sanktuarium pielgrzymów.

Po nabożeństwie ks. Kazimierza Świerdza dziękował wszystkim obecnym za przybycie. Wyraził wdzięczność abp Wacławowi Depo za sprawowanie Eucharystii i za poświęcenie kościoła i przykościelnego placu. Dziękował współcelebransom – ks. Mariuszowi Trojanowskiemu, sekretarzowi metropolity częstochowskiego,  ks. prałatowi Stanisławowi Gębce. Dziękował odpowiedzialnym za rewitalizację oraz przedstawicielom władz różnego stopnia i prowieniencji, których wymienił z imienia i nazwiska. Podziękował gorąco wszystkim darczyńcom oraz organizacjom zaangażowanym w codzienne życie parafii. Szczególne podziękowania skierował do europosłanki Jadwigi  Wiśniewskiej, która wychowała się na tej ziemi, a dla której to miejsce – kontynuwał ksiądz proboszcz - jest przedmiotem szczególnej troski a kościół św. Antoniego Padewskiego świadkiem jej gorliwej modlitwy od samego dzieciństwa aż do dzisiaj.

Potem były naręcza kwiatów złożone na ręce abp. Wacława Depo z podziękowaniami od przedstawicieli wspólnoty parafialnej oraz na ręce ks. Kazimierza Świerdza.  

Najnowszy kościół parafialny pod wezwaniem św. Antoniego w Koziegłówkach został zbudowany w latach 1903-1908 według projektu Hugona Kudery i planów inż. Józefa Pomianowskiego, w stylu włoskiego renesansu. W swoim wnętrzu zachował elementy, które były wystrojem starszego,  nie istniejącego już kościoła.

M. in. po obu stronach ołtarza stoją stare figury świętych: św. Mikołaja i św. Wojciecha. Ołtarz jest dziełem późnobarokowym. Obraz św. Antoniego, malowany w Rzymie, został przywieziony z Włoch w 1635r i zasłynął łaskami, o czym można przeczytać w specjalnie zaprowadzonej księdze. Świadczą o tym również wiszące przy nim liczne wota srebrne.  Kościół w Koziegłówkach, dzięki nagromadzonym w nim zabytkom i obrazowi św. Antoniego jest miejscem pielgrzymek każdego 13 czerwca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem