Reklama

Dzieci św. Józefa

2015-04-28 15:53

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 18/2015, str. 6

Archiwum przedszkola

O jedno miejsce w przedszkolu, prowadzonym przez Zgromadzenie Sług Jezusa, ubiega się kilkoro dzieci. Rodzice postanowili więc wybudować nowy budynek

Przedszkole nr 210 na Mokotowie ma dwa podstawowe atuty. – Jest katolickie i jednocześnie publiczne. Dzięki temu opłaty są w nim takie same jak w placówkach państwowych i jednocześnie system wychowawczy oparty jest na wartościach, które są dla nas bardzo ważne – mówi „Niedzieli” Anna Śmigielska, której dzieci uczęszczają do przedszkola nr 210.

Niestety, obecny budynek pozwala na przyjęcie tylko 60 dzieci. – W tym roku mogliśmy przyjąć mniej niż połowę kandydatów – mówi Marta Polek, dyrektor przedszkola. – Dla mnie jest to zawsze niezwykle trudny i przykry czas, gdy muszę dokonywać wyboru komu odmówić. Mamy zaplecze pedagogiczne, chęć, zapał i doświadczenie, brakuje nam tylko powierzchni.

Dlatego powstała specjalna fundacja oraz inicjatywa „7milionow.pl”, która jest narzędziem pozyskiwania środków na budowę przedszkola. Rodzice chcą, aby przedszkole pozostało placówką publiczną, czyli dostępną dla wszystkich rodzin, także znajdujących się w trudniejszej sytuacji finansowej. – To bardzo ważne, bo ponad 50 proc. dzieci pochodzi z rodzin wielodzietnych, tzw. 3 plus – tłumaczy Marta Polek.

Reklama

Zgromadzenie przekazało na ten cel działkę przy ul. Teresińskiej, należy jednak zgromadzić środki na nowe przedszkole na 150 dzieci. Jest już nawet projekt i pozwolenie na budowę. – Można powiedzieć, że wszystko jest gotowe. Brakuje nam tylko pieniędzy, ale wierzymy, że one też się znajdą – mówi Śmigielska.

Przedszkole wychowuje nie tylko dzieci, ale także rodziców. To oni zaangażowali się w projekt „7milionow.pl”. Zbierają pieniądze i szukają sponsorów dla przedszkola, w którym będą uczyć się dzieci. – Dlaczego to robimy? Chcemy, aby jak najwięcej rodzin miało szansę wychować swoje dzieci zgodnie z chrześcijańskimi wartościami. Nie jest nam obojętne w jakim społeczeństwie będą żyły. Chcemy wybudować szkołę dla innych rodzin – mówi Małgorzata Tyszkiewicz, koordynator akcji.

Historia przedszkola przy ul. Teresińskiej na Mokotowie sięga czasów II wojny światowej. Jednak w 1950 r. władza komunistyczna odebrała siostrom placówkę.

– Nadal mamy kronikę przedszkola z tamtego okresu. Nauczyciele chwalą się w niej swoimi sukcesami, że w ciągu jednego roku udało im się zmienić system edukacyjny z katolickiego na materialistyczny – mówi Marta Polek

Przedszkole powróciło do Zgromadzenia dopiero w 1990 r. Od tamtej pory prowadzone jest przez bezhabitowe Zgromadzenie Sług Jezusa. Siostry są jednym z XIX-wiecznych zgromadzeń, które w czasach carskich prześladowań założył bł. Honorat Koźmiński.

– Ostatnio cała społeczność związana z przedszkolem, a także szkołą podstawową św. Franciszka, świętowała 25-lecie odzyskania przez siostry budynku. Podczas jubileuszu oficjalnie powierzyliśmy nasze dzieło oraz dzieci opiece św. Józefa – mówi Anna Śmigielska.

Tylko przez ostatnie 25 lat przedszkole ukończyło ok. 500 dzieci. Jednak w uroczystościach jubileuszowych wzięły udział również osoby, które ukończyły przedszkole w latach powojennych. Najstarsza z obecnych na Mszy św. absolwentek ukończyła przedszkole w 1942 r.

– Pomysł budowy nowego przedszkola podjęliśmy wspólnie z rodzinami. To właśnie rodzice swoją aktywnością zachęcili nas do podjęcia tej inicjatywy – mówi Marta Polek. – Teraz, gdy mamy takiego patrona, to na pewno uda nam się zrealizować ten projekt. Przecież św. Józef potrafi zatroszczyć się o swoje dzieci.

Tagi:
przedszkole

Reklama

Bajka na 200 par przedszkolnych rąk

2019-04-03 10:09

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 14/2019, str. IV

Konik Błysk, Kraina Misiogrodu, Żółw Muszelka, Piesek Toffik vel Reksio, dzieci w tajemniczej kuli to tylko niektórzy z bohaterów bajek stworzonych przez dzieci w ramach I Międzyszkolnego Projektu „Było sobie przedszkole”

Marek Rubajczyk
Najmłodsi podczas finału projektu

Do wspólnego bajkopisania zaprosiła przedszkola ze Skoszew, Natolina, Andrespola, Lipin oraz Przedszkole nr 228 z Nowosolnej, Publiczna Szkoła Podstawowa Ojców Bernardynów w Wiączyniu Dolnym. Bajka na 200 par rąk, bo tyle mniej więcej osób wzięło udział w projekcie, to nie lada przedsięwzięcie, które wymaga czasu i uruchomienia wyobraźni.

W grudniu ubiegłego roku dzieci miały za zadanie wybrać bohaterów swojej opowieści i stworzyć jej pierwszy rozdział. Potem bajka, zgodnie z ustalonym harmonogramem, wędrowała po pozostałych grupach, które dopisywały kolejne jej rozdziały. Wiodące motywy dziecięcej twórczości to inność, jak w przypadku Kucyka Błyska, który jako jedyny wśród czarnych i brązowych koników wyróżniał się fioletową grzywą, czy rodzina, jak w historii o Żółwiu Muszelce, jego żonie Perełce i ich dziecku – małym Bursztynku.

Od bajki do spotkania

Tworzenie bajki było też przede wszystkim okazją do współpracy przedszkolaków z placówek położonych na terenie gminy Nowosolna i z nią sąsiadujących. – To nasz autorski projekt inspirowany trochę pomysłem na „Wędrującą książkę” [projekt związany z Rokiem Czytelnictwa – przyp. red.] , z tymże tam brało udział 10 przedszkoli z różnych krańców Polski, które przesyłały ją sobie pocztą” – wyjaśnia Marlena Bączak ze szkoły bernardynów. – Tutaj chodziło o to, żeby dzieci przekazywały te książki między sobą, prawie po sąsiedzku. Mieszkają niedaleko siebie, a na co dzień spędzają czas w pobliskich placówkach przedszkolnych – dodaje.

Wielki finał projektu miał miejsce w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, gdy dzieci ze wszystkich przedszkoli spotkały się razem w szkole w Wiączyniu. Młodzi bajkopisarze pożegnali Panią Zimę i powitali Panią Wiosnę, obejrzeli wspólnie spektakl, w którym mogli aktywnie brać udział, uczestniczyli też w zabawach ruchowych i tworzeniu biżuterii hand made. Dzieci zabrały do swoich przedszkoli jedną z pięknie oprawionych, wspólnymi siłami napisanych, bajek.

Szkoła dla wszystkich

Szkoła, dzięki inicjatywie spotkań międzyprzedszkolnych, chce też dotrzeć do okolicznych mieszkańców z informacją o działalności. We wrześniu 2018 r. otwarte zostały klasy 1, 4, 7 i oddział przedszkolny w miejscu wygaszanego gimnazjum w Wiączyniu. Kameralną atmosferę bernardyńskiej szkoły tworzą małe klasy (maksymalnie do 22 osób). Pozwala to na bardziej zindywidualizowaną pracę i dopilnowanie postępów każdego ucznia.

– Nie zamykamy dzieci w przestrzeni rocznika czy klasy. Działania, które podejmujemy w tym momencie, mają charakter integrujący, np. w przygotowanych w tym roku przedstawieniach brali udział zarówno uczniowie przedszkola, jak i klasy 7.

Wspólne obchodzenie różnych świąt, uroczystości czy wydarzeń szkolnych powoduje, że dzieci czują się wzajemnie za siebie odpowiedzialne, ale też wiedzą, że mogą liczyć na wzajemną pomoc i zrozumienie – opowiada o strukturze szkoły wicedyrektor Marcin Jastrzębowski.

Podstawówkę w Wiączyniu wyróżnia też popołudniowa świetlica wzbogacona o różne zajęcia pozalekcyjne (częściowo płatne), takie jak nauka tańca czy koordynacja ruchowa z piłką, a także obowiązkowa już od 1 klasy gra w szachy. – Chodzi o takie kształtowanie postaw – uczniowskich, obywatelskich, społecznych – które ma doprowadzić do tego, aby to dziecko było świadome kolejnego wyboru edukacyjnego – wyjaśnia wicedyrektor, podkreślając też rolę nauczycieli, którzy powinni mieć rozeznanie, jak wygląda kształcenie na kolejnym etapie edukacyjnym, aby nie zatrzymywać się jedynie na podstawie programowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Orzechu, dziękujemy!

2019-06-16 21:13

Agata Pieszko

Weszłam dziś do małej, dusznej kaplicy na Bujwida. Dawno mnie tu nie było. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to piękne, polne kwiaty, które stały przed ołtarzem na drewnianych pniach. Następnie tłum ludzi, w tym studenci siedzący starym zwyczajem na czerwonym dywanie w czarne kropki. Nazwaliśmy go kiedyś „arbuzem”. Za chwilę rozbrzmiała pieśń do Ducha Świętego i rozpoczęła się jubileuszowa Msza Święta. Msza kapłana, który służy Bogu i ludziom od 55 lat!

Agnieszka Bugała
Ks. Stanisław Orzechowski, bp Andrzej Siemieniewski i najmłodszy z braci Orzecha wraz z małżonką

–Tak na oko, to wszystkich Was znam – mówił do wiernych ks. Stanisław Orzechowski – Ze wszystkich rzeczy, które spotkały mnie na świecie, najlepszą jest Msza Święta. Cieszę się, że mogę w tej Mszy Świętej Was przygarnąć i polecić Panu Bogu.

Dziś spotkaliśmy się na styku pokoleń. Orzech faktycznie nas wszystkich zna. Kojarzy studentów, którzy przychodzili do duszpasterstwa 55 lat temu, poznał ich dzieci, które swoją drogą niejednokrotnie też zadomowiły się w „Wawrzynach”.

Dzisiejszy dzień jest uroczystością Trójcy Świętej. O. Piotr Bęza zastanawiał się, jak połączyć Orzecha z tą niezwykłą tajemnicą.

–To, co jest ważne w Trójcy Świętej, to relacja. Jak patrzymy na życie Orzecha, to jego relacja z Panem Bogiem wychodzi na pierwszy plan, ale także relacje z drugim człowiekiem. Ja zwracam uwagę na to, że Orzech ma niezwykłą pamięć i jak na początku Mszy Św. powiedział, że wszystkich tutaj zna, to nie kłamał. On troszczy się o relacje – mówił o. Piotr Bęza CMF, Prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Klaretynów

– Mam powiedzieć kazanie na 55-lecie kapłaństwa Orzecha, a ja nawet nie żyję tyle lat. Większość z nas pewnie chciałaby dziś usłyszeć właśnie jego, bo przez wiele lat karmił nas swoimi kazaniami, więc wpadłem na genialny pomysł-będę go cytował – powiedział na rozpoczęcie homilii o. Piotr.

Ojciec Piotr przez 6 lat pomagał Orzechowi w prowadzeniu studentów. Przez ten czas zdążył zapisać wiele jego złotych myśli oraz wiążących się z nim zabawnych sytuacji, którymi podzielił się z nami z ambony. Każdy cytat Orzecha wywoływał albo poruszenie, albo salwy śmiechu.

Każdy z nas zebranych dziś w kaplicy na Bujwida mógłby się podzielić co najmniej jednym szczególnym wspomnieniem z Orzechem. My przywołaliśmy na pamięć np. dyżury kuchenne na Białym Dunajcu, które wzbudzały niepokój szczególnie u studentek.

– Jedna ze studentek na Obozie w Białym Dunajcu po dyżurze kuchennym podeszła do mnie i powiedziała: Proszę Ojca, ja się już nie boję żadnej rozmowy kwalifikacyjnej. Wystarczyły trzy dni dyżuru z Orzechem – wspominał o. Piotr.

Fakt. Orzech jest wymagający. Czasem szorstki. Nie szczędzi ostrych słów. Ja właśnie za to go cenię. W duszpasterstwie zrozumiałam, że życie takie jest. Czasem szorstkie, nie szczędzi gorzkich słów i nieustannie wymaga.

Orzech jest wymagający, ale przede wszystkim wobec siebie. Uczył nas nie tylko tego, że trzeba pracować nad sobą, ale sam przez całe swoje życie pracował fizycznie, pracował z nami. Uczył dziewczyny jak oskubać gęś, a chłopaków, jak po wykopkach usypać kopiec z ziemniaków. Pokazywał, że trzeba wziąć się do ciężkiej pracy, żeby to wymagające życie było piękne.

„Wawrzyny”. Miejsce, w którym muzyczni się mylą, ktoś przejęzycza się przy ogłoszeniach, a ksiądz krzyczy z ambony. I co z tego? Właśnie nic! Tutaj można być nieidealnym, tutaj można się pomylić, tutaj Orzech nauczył nas, że nie można być „dudusiem”, albo „pudelkiem mamusi”, tylko pracować nad sobą i żyć blisko Boga, przyjmując nawet krytyczne uwagi. W jednej chwili zrozumiałam, dlaczego było mi tu tak dobrze. Tutaj mogłam być sobą, bo Orzech swoją postawą pokazał mi niezwykły dystans.

Dzisiejsza Eucharystia była taka, jakiej Orzech by chciał. Nie był w centrum. W centrum stał jak zwykle Jezus Chrystus w Trójcy Najświętszej i ukochana Matka Boska, która jak sam stwierdził „doskonale do Nich pasuje”. Uwielbienie było pełne tańca, a schola zaśpiewała jedną z jego ukochanych pieśni „Wody Jordanu”.

Orzechowi na koniec jubileuszowej Mszy Świętej oficjalnie dziękowali obecni Prezydenci Duszpasterstwa, Wspólnota Rodzin „Wiosna”, chór „Szumiący Jesion”, członkowie „Solidarności”, „Ruch Rodzin Nazaretańskich”, animatorzy Seminarium Odnowy Wiary, natomiast poza oczami odbyło się jeszcze wiele czułych rozmów, padło dużo ciepłych słów, pocałunków i uścisków. Jubileusz „Orzecha” przeżywał z nim jego najmłodszy brat z małżonką oraz bp. Andrzej Siemieniewski.

Oprócz mnóstwa kwiatów, owoców i słodkości Orzech otrzymał kołpaki jako zadatek na nowy samochód. Zbiórka na nowe, niepsujące się auto dla Orzecha ma potrwać do końca czerwca. Zbiórka na samochód dla Orzecha.

Po Mszy Świętej był czas na spotkanie, wspólne zdjęcia, wspomnienia i rozmowy przy cieście. Nie przy cateringu w dobrej restauracji dla wybranych. Spotkaliśmy się wszyscy. Po swojsku. Jak zwykle, bo tak chciałby nasz ukochany Wielkopolanin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Orzechu, dziękujemy!

2019-06-16 21:13

Agata Pieszko

Weszłam dziś do małej, dusznej kaplicy na Bujwida. Dawno mnie tu nie było. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to piękne, polne kwiaty, które stały przed ołtarzem na drewnianych pniach. Następnie tłum ludzi, w tym studenci siedzący starym zwyczajem na czerwonym dywanie w czarne kropki. Nazwaliśmy go kiedyś „arbuzem”. Za chwilę rozbrzmiała pieśń do Ducha Świętego i rozpoczęła się jubileuszowa Msza Święta. Msza kapłana, który służy Bogu i ludziom od 55 lat!

Agnieszka Bugała
Ks. Stanisław Orzechowski, bp Andrzej Siemieniewski i najmłodszy z braci Orzecha wraz z małżonką

–Tak na oko, to wszystkich Was znam – mówił do wiernych ks. Stanisław Orzechowski – Ze wszystkich rzeczy, które spotkały mnie na świecie, najlepszą jest Msza Święta. Cieszę się, że mogę w tej Mszy Świętej Was przygarnąć i polecić Panu Bogu.

Dziś spotkaliśmy się na styku pokoleń. Orzech faktycznie nas wszystkich zna. Kojarzy studentów, którzy przychodzili do duszpasterstwa 55 lat temu, poznał ich dzieci, które swoją drogą niejednokrotnie też zadomowiły się w „Wawrzynach”.

Dzisiejszy dzień jest uroczystością Trójcy Świętej. O. Piotr Bęza zastanawiał się, jak połączyć Orzecha z tą niezwykłą tajemnicą.

–To, co jest ważne w Trójcy Świętej, to relacja. Jak patrzymy na życie Orzecha, to jego relacja z Panem Bogiem wychodzi na pierwszy plan, ale także relacje z drugim człowiekiem. Ja zwracam uwagę na to, że Orzech ma niezwykłą pamięć i jak na początku Mszy Św. powiedział, że wszystkich tutaj zna, to nie kłamał. On troszczy się o relacje – mówił o. Piotr Bęza CMF, Prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Klaretynów

– Mam powiedzieć kazanie na 55-lecie kapłaństwa Orzecha, a ja nawet nie żyję tyle lat. Większość z nas pewnie chciałaby dziś usłyszeć właśnie jego, bo przez wiele lat karmił nas swoimi kazaniami, więc wpadłem na genialny pomysł-będę go cytował – powiedział na rozpoczęcie homilii o. Piotr.

Ojciec Piotr przez 6 lat pomagał Orzechowi w prowadzeniu studentów. Przez ten czas zdążył zapisać wiele jego złotych myśli oraz wiążących się z nim zabawnych sytuacji, którymi podzielił się z nami z ambony. Każdy cytat Orzecha wywoływał albo poruszenie, albo salwy śmiechu.

Każdy z nas zebranych dziś w kaplicy na Bujwida mógłby się podzielić co najmniej jednym szczególnym wspomnieniem z Orzechem. My przywołaliśmy na pamięć np. dyżury kuchenne na Białym Dunajcu, które wzbudzały niepokój szczególnie u studentek.

– Jedna ze studentek na Obozie w Białym Dunajcu po dyżurze kuchennym podeszła do mnie i powiedziała: Proszę Ojca, ja się już nie boję żadnej rozmowy kwalifikacyjnej. Wystarczyły trzy dni dyżuru z Orzechem – wspominał o. Piotr.

Fakt. Orzech jest wymagający. Czasem szorstki. Nie szczędzi ostrych słów. Ja właśnie za to go cenię. W duszpasterstwie zrozumiałam, że życie takie jest. Czasem szorstkie, nie szczędzi gorzkich słów i nieustannie wymaga.

Orzech jest wymagający, ale przede wszystkim wobec siebie. Uczył nas nie tylko tego, że trzeba pracować nad sobą, ale sam przez całe swoje życie pracował fizycznie, pracował z nami. Uczył dziewczyny jak oskubać gęś, a chłopaków, jak po wykopkach usypać kopiec z ziemniaków. Pokazywał, że trzeba wziąć się do ciężkiej pracy, żeby to wymagające życie było piękne.

„Wawrzyny”. Miejsce, w którym muzyczni się mylą, ktoś przejęzycza się przy ogłoszeniach, a ksiądz krzyczy z ambony. I co z tego? Właśnie nic! Tutaj można być nieidealnym, tutaj można się pomylić, tutaj Orzech nauczył nas, że nie można być „dudusiem”, albo „pudelkiem mamusi”, tylko pracować nad sobą i żyć blisko Boga, przyjmując nawet krytyczne uwagi. W jednej chwili zrozumiałam, dlaczego było mi tu tak dobrze. Tutaj mogłam być sobą, bo Orzech swoją postawą pokazał mi niezwykły dystans.

Dzisiejsza Eucharystia była taka, jakiej Orzech by chciał. Nie był w centrum. W centrum stał jak zwykle Jezus Chrystus w Trójcy Najświętszej i ukochana Matka Boska, która jak sam stwierdził „doskonale do Nich pasuje”. Uwielbienie było pełne tańca, a schola zaśpiewała jedną z jego ukochanych pieśni „Wody Jordanu”.

Orzechowi na koniec jubileuszowej Mszy Świętej oficjalnie dziękowali obecni Prezydenci Duszpasterstwa, Wspólnota Rodzin „Wiosna”, chór „Szumiący Jesion”, członkowie „Solidarności”, „Ruch Rodzin Nazaretańskich”, animatorzy Seminarium Odnowy Wiary, natomiast poza oczami odbyło się jeszcze wiele czułych rozmów, padło dużo ciepłych słów, pocałunków i uścisków. Jubileusz „Orzecha” przeżywał z nim jego najmłodszy brat z małżonką oraz bp. Andrzej Siemieniewski.

Oprócz mnóstwa kwiatów, owoców i słodkości Orzech otrzymał kołpaki jako zadatek na nowy samochód. Zbiórka na nowe, niepsujące się auto dla Orzecha ma potrwać do końca czerwca. Zbiórka na samochód dla Orzecha.

Po Mszy Świętej był czas na spotkanie, wspólne zdjęcia, wspomnienia i rozmowy przy cieście. Nie przy cateringu w dobrej restauracji dla wybranych. Spotkaliśmy się wszyscy. Po swojsku. Jak zwykle, bo tak chciałby nasz ukochany Wielkopolanin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem