Reklama

Niedziela Rzeszowska

650 lat miasta Jasła

Niedziela rzeszowska 24/2015, str. 6

[ TEMATY ]

jubileusz

pl.wikipedia.org

Kościół farny w Jaśle

Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej Jasła, rok 2015 jest Rokiem Obchodów Jubileuszu 650-lecia Nadania Praw Miejskich Jasłu.

Początki istnienia

Najstarsze ślady pobytu człowieka na terenie miasta Jasła datuje się na ok. kilka tysięcy lat wstecz. Potwierdzają to liczne znaleziska archeologiczne wywodzące się z górnego paleolitu. Co ciekawe, na pobliskich terenach sąsiadujących z miastem odkryto liczne okazy archeologiczne, wywodzące się z epoki brązu i żelaza. Znaleziska dowodzą także tezie o swobodnym przemieszczaniu się tamtejszej ludności.

Nazwa miasta Jasło, Jasiel (oznaczająca czysty, jasny) po raz pierwszy pojawiła się w 1185 r., kiedy Mikołaj Bogoria (wojewoda krakowski, doradca Władysława Łokietka, fundator budowy klasztoru Cystersów w Koprzywnicy), za zgodą króla Kazimierza Sprawiedliwego, przekazał będącą w jego władaniu jasielską osadę Cystersom Koprzyckim. W dokumentach pisanych Jasło uwidacznia się w roku 1252, kiedy to pleban jasielski Goczołka uzdrowił relikwiami św. Stanisława poważnie chorą córkę jednego z jasielskich osadników. Drugi wpis jawi rok 1262 – czas panowania Bolesława Wstydliwego.

Reklama

26 kwietnia 1365 r. w Sanoku osada na mocy króla Kazimierza Wielkiego otrzymała prawa miejskie. Dzięki temu zwolniona została z wszelkich ceł, co zapoczątkowało prawdziwy rozwój gospodarczy miasta. Jasło będąc częścią królewskiego bogactwa, intensywnie rozwijało swą działalność. Ludność zajmowała się rzemiosłem, handlem oraz rolą. Na początku XV w. jednym z wójtów jasielskich był Zyndram z Maszkowic (rycerz króla Władysława Jagiełły). Co więcej, do 1400 r. Jasło figurowało jako miasto drewniane, z tego względu ulegało częstym pożarom. Formę murowaną przybrało dopiero na początku XV wieku.

Zabytkowe świątynie

Jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach rozwijającego się miasta było powstanie jeszcze przed rokiem 1325 parafii jasielskiej, którą uposażył biskup krakowski i król Władysław Łokietek. Według prawa magdeburskiego, obiekt sakralny wzniesiono w narożu Rynku. Przez najazd Węgrów w 1474r. świątynia uległa spaleniu i zniszczeniu. Do jej wznowienia przystąpiono po otrzymaniu przywilejów od króla Jana Olbrachta. Na przestrzeni swej wielowiekowej historii jasielska fara wiele wycierpiała; wojny, pożary, napady często zmieniały bieg jej istnienia. Dzięki wielopokoleniowej wytrwałości i pobożności mieszkańców, jasielski kościół do dziś darzony jest niezwykłą czcią i szacunkiem. Drugim z kolei, najważniejszym obiektem sakralnym na terenie miasta był klasztor Ojców Karmelitów, przybyłych w 1404 r. Ówczesną świątynię wzniesiono w miejscu obecnego Placu Żwirki. We wnętrzu obiektu znajdował się m.in. cudowny wizerunek Matki Boskiej Węgierskiej, zwanej wówczas Jasielską (obecnie Tarnowiecka), do której przybywały rzesze wiernych z różnych zakątków świata oraz cudowny wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego. Pod koniec XVIII w. klasztor został zlikwidowany przez władze austriackie oraz pożar mający miejsce w 1785 r. Świątyni nigdy nie odbudowano, a pamiątkę jej istnienia na terenie ziemi jasielskiej stanowi m.in. ocalała, drewniana rzeźba z wizerunkiem Matki Bożej, niegdyś widniejąca na jednej ze ścian klasztoru, oraz klucze wraz z zamkiem od drzwi wejściowych.

Wystawa 650-letniej historii

Na przestrzeni wieków Jasło wielokrotnie uległo zniszczeniu, wysiedleniu oraz wznowieniu. W niektórych archiwach historycznych zachowały się szczątkowe fragmenty dokumentów, świadczących o rozwoju miasta. Z okazji 650-letniej historii miasta w Muzeum Regionalnym do końca sierpnia bieżącego roku można obejrzeć wystawę poświęconą tej tematyce. Na wystawie zaprezentowano m.in. unikalne mapy, rozwój przestrzenny miasta, kopie dokumentów, pocztówki, zabytkowe rzeźby, obrazy, sakralne eksponaty oraz wiele innych.

2015-06-11 09:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jubileusz lubińskiego duszpasterza

2020-05-20 11:39

Niedziela legnicka 21/2020, str. IV

[ TEMATY ]

jubileusz

urodziny

ks. prał. Wiesław Migdał

Monika Łukaszów

Takie święto jest zawsze okazją do złożenia sobie wzajemnych podziękowań

W gronie parafian i najbliższych współpracowników, swoje 75. urodziny świętował pierwszy proboszcz parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Lubinie, ks. prał. Wiesław Migdał.

W sobotę, 9 maja, w kościele parafialnym została odprawiona Msza św. w intencji jubilata. Życzenia złożyli przedstawiciele duchowieństwa oraz poszczególnych grup parafialnych. Specjalny list z życzeniami przesłał także bp Zbigniew Kiernikowski, którego treść na zakończenie Eucharystii odczytał obecny proboszcz parafii, ks. Piotr Zawadka.

CZYTAJ DALEJ

Rotmistrz Pilecki

Niedziela Ogólnopolska 9/2015, str. 16-17

[ TEMATY ]

Pilecki

ipn.gov.pl

Rotmistrz Witold Pilecki

Witold Pilecki – ochotnik do Auschwitz, utożsamiany jest także z oporem Polaków przed czerwonym zniewoleniem po II wojnie światowej.

Życiorys Witolda Pileckiego, dramatyczny, heroiczny, poruszył wielu Polaków. Marsze upamiętniające tę piękną postać odbywają się rokrocznie w całym kraju i poza jego granicami w maju – w rocznicę zamordowania rotmistrza w więzieniu mokotowskim z wyroku komunistycznego „sądu”. Polacy, przybliżając sobie osobę Pileckiego, mogą przyjrzeć się trudnym losom Polski w XX wieku.

Potomek patriotów

Przyszedł na świat 13 maja 1901 r. w Ołońcu w Karelii, należącej do Rosji. Rodzina, pochodząca z Nowogródczyzny, szlachecka – herbu Leliwa, była bardzo patriotyczna. Dziadek Witolda, Józef, został zesłany na Syberię za udział w powstaniu styczniowym, a rodzinie zabrano część majątku. Ojciec Witolda, Julian, zmuszony był podjąć pracę w administracji lasów w Ołońcu. Władze carskie celowo przydzielały Polakom posady w najodleglejszych zakątkach imperium. W 1910 r. zdecydowali z żoną Ludwiką, że przeniesie się ona z dziećmi do Wilna, by wzrastały na ojczystej ziemi. Witold – jak się okazało – wkroczył na drogę wytyczaną niegdyś przez swoich przodków powstańców. Nie sposób w krótkim artykule przedstawić wszystkich jego patriotycznych poczynań; odnotować trzeba jego udział w obronie Wilna przed Sowietami na przełomie 1918 i 1919 r. oraz w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r.

Kochał kawalerię i sztukę. Rozpoczął studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Jednak obowiązek kazał mu zająć się odzyskanym, lecz podupadającym rodzinnym majątkiem Sukurcze nieopodal Lidy na Wileńszczyźnie i pomóc choremu ojcu. W 1931 r. ożenił się z nauczycielką Marią Ostrowską. Z tego małżeństwa narodziły się dzieci – pierworodny Andrzej oraz Zofia. Witold dał się poznać jako energiczny, dobry zarządca, szanujący pracowników, społecznik; w wolnych chwilach malował, pisał wiersze. Po odbyciu służby w 26. Pułku Ułanów Wielkopolskich tworzył formacje konnego przysposobienia wojskowego.

Wojna i konspiracja

W kampanii 1939 r. walczył w składzie szwadronu kawalerii 19. Dywizji Piechoty Armii „Prusy”, a po jej rozbiciu przez Niemców – w kawalerii 41. Dywizji Piechoty Rezerwy na przedmościu rumuńskim. W listopadzie 1939 r., po przedostaniu się do Warszawy, założył wraz z kilkoma innymi oficerami Tajną Armię Polską (w 1941 r. podporządkowała się Związkowi Walki Zbrojnej). W 1940 r. powstał plan, zgodnie z którym Pilecki, zgłaszając się na ochotnika, trafił do KL Auschwitz jako więzień. Miał tam stworzyć konspirację oraz sporządzić raport o zbrodniach niemieckich. Posługując się nazwiskiem Tomasz Serafiński, dał się schwytać 19 września 1940 r. w czasie łapanki na Żoliborzu.

W piekle Auschwitz

W KL Auschwitz otrzymał numer 4859. Był tam 947 dni. Zawsze podkreślał, że przeżyć pomogła mu wiara. Założył na terenie obozu Tajną Organizację Wojskową oraz Związek Organizacji Wojskowej. Udało mu się zjednoczyć konspirację obozową. Organizował m.in. żywność i lekarstwa dla współwięźniów. Konspiratorzy w obozie przemyślnymi metodami ratowali skazanych na śmierć. Pilecki jednocześnie prowadził przygotowania do powstania przeciwko Niemcom w obozie, stworzył nawet tajny magazyn broni. Po utworzeniu obozu Birkenau również tam on i jego współpracownicy zaczęli wciągać nowych ludzi w krąg konspiracji. Różnymi drogami przekazywał także pierwsze meldunki o ludobójstwie w Auschwitz do Komendy Głównej ZWZ-AK w Warszawie, przesyłane do przywódców mocarstw zachodnich. W 1943 r. Pilecki został ostrzeżony, że Niemcy wpadli na jego trop. Zdecydował się zbiec z obozu w nocy z 26 na 27 kwietnia. Pokłosiem jego misji był obszerny, szczegółowy raport złożony zwierzchnikom. Jego lektura porusza do głębi – świat Auschwitz przedstawiony na jego kartach to przestrzeń jakby nierzeczywista, z nocnego koszmaru. Mordercza praca, głód, biegunka, wszy, tyfus. Odbywa się obłąkańczy taniec śmierci. Zabija się często dla zabawy. Ta codzienna czynność staje się dla niemieckich katów polem jakiejś rywalizacji. Sposobów jest bez liku – pistolet, drąg, igła z trucizną, komora gazowa, krematorium. Pilecki domagał się przeprowadzenia akcji uwolnienia więźniów. Przełożeni ocenili, że Niemcy są za silni.

Znów pod bronią!

W Warszawie przydzielono go do Kedywu i grupy tworzącej antykomunistyczną organizację „NIE”. Posługiwał się nazwiskiem Roman Jezierski. W 1944 r. walczył w Powstaniu Warszawskim. Po jego klęsce był więźniem m.in. oflagu w Murnau. Tam doczekał wyzwolenia i końca wojny. W 1945 r. wyjechał do Włoch, gdzie stacjonował 2. Korpus Polski. Na rozkaz m.in. gen. Andersa w grudniu 1945 r. powrócił do kraju, by przekazywać oddziałom partyzanckim instrukcje władz emigracyjnych o konieczności zaprzestania walki. Sam uważał jednak, że należy walczyć nadal, stawiać opór zniewoleniu narodu.

Ofiara mordu

8 maja 1947 r. został aresztowany przez bezpiekę. Trafił do więzienia przy ul. Rakowieckiej. Mimo brutalnych tortur nie załamał się w śledztwie. 3 marca 1948 r. w Warszawie rozpoczął się proces tzw. grupy Witolda. Oskarżono Pileckiego m.in. o szpiegostwo na rzecz gen. Andersa i przygotowywanie zamachu na dygnitarzy komunistycznych. Proces miał charakter pokazowy, by zastraszyć przeciwników czerwonej władzy.

Pilecki został skazany na karę śmierci. Zbrodniczy wyrok – strzał w potylicę wykonał 25 maja 1948 r. Piotr Śmietański, zwany Katem z Mokotowa. Przed śmiercią Pilecki prosił żonę, by codziennie czytała córce fragmenty książki Tomasza à Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”.

Ciała rotmistrza nie wydano rodzinie, zostało potajemnie zakopane „na Łączce”. Dopiero w 1990 r. nastąpiło sądowe „uniewinnienie” Pileckiego. W 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego w uznaniu zasług w służbie dla Polski. W 2008 r., w związku z 60. rocznicą śmierci rotmistrza, Senat RP podjął uchwałę, w której uczcił jego heroiczne czyny, stwierdzając m.in., że należy on do najodważniejszych ludzi na świecie i powinien stać się dla Europy i świata wzorem bohaterstwa oraz symbolem oporu przeciw systemom totalitarnym. Polska powinna się nim szczycić.

CZYTAJ DALEJ

Dworczyk o wizycie szefa rządu w kawiarni: w takiej sytuacji trzeba powiedzieć "przepraszam"

2020-05-25 19:55

[ TEMATY ]

Mateusz Morawiecki

Dworczyk

żródło: wikipedia.org

Szef KPRM Michał Dworczyk

Trzeba powiedzieć w takiej sytuacji: przepraszam; jeżeli wkrada się błąd, to trzeba przeprosić - podkreślił w poniedziałek szef KPRM Michał Dworczyk, pytany o wizytę premiera Mateusza Morawieckiego w kawiarni w Gliwicach. Zapewnił, że kancelaria premiera wyciągnie z tej sytuacji wnioski.

W piątek szef rządu odwiedził Śląsk. W tym dniu zamieścił wpis na Twitterze dotyczący sytuacji w gastronomii. "+Dzięki Tarczy możemy tutaj siedzieć i patrzeć spokojnie w przyszłość+ - usłyszałem od właścicieli restauracji. Gastronomia to ważna dziedzina gospodarki i infrastruktura społeczna, wzmacniająca więzi między ludźmi. Korzystajcie ze swoich ulubionych, lokalnych restauracji" - napisał premier.

Do wpisu dołączono zdjęcia, na którym szef rządu siedzi przy stoliku z trzema osobami, w bliskiej odległości, bez maseczek. Po tym wpisie, premierowi stawiano zarzuty, że nie przestrzega przepisów mówiących, że w czasie wizyty w kawiarni czy restauracji z obcymi osobami m.in. trzeba zachować odległość 1,5 metra.

"Trzeba powiedzieć w takiej sytuacji: przepraszam. Jeżeli wkrada się błąd, to za ten błąd trzeba przeprosić" - oświadczył Dworczyk pytany w Polsat News o wizytę premiera w kawiarni. Jak zaznaczył, nie jest prawdą, iż władza może więcej niż przeciętny obywatel.

"Wewnątrz Kancelarii, bo to my zapewniamy obsługę pana premiera, wyciągniemy z tego wnioski" - zapewnił minister. Dworczyk pytany, czy będą wyciągnięte konsekwencje wobec osoby odpowiedzialnej za tę sytuacje ocenił, że "są to wewnętrzne sprawy kancelarii premiera". "Jestem pewny, że taka sytuacja nie powtórzy się" - zapewnił.

Na stwierdzenie, że zaistniała w piątek sytuacja mogła być spowodowana "niezbyt precyzyjnymi przepisami" Dworczyk ocenił, że "zawsze można postulować o to, aby przepisy były jaśniejsze, bardziej precyzyjne". "My, wprowadzając różnego rodzaju obostrzenia związane z pandemią, staraliśmy się formułować przepisy, aby one były jasne i zrozumiałe, ale oczywiście zdarzały się sytuacje, gdzie takie wątpliwości się pojawiały" - podkreślił szef KPRM.

Rzecznik rządu Piotr Müller w poniedziałek w TVN24 powiedział, że na posiedzeniu rządowego zespołu kryzysowego, gdy była omawiana sytuacja związana z gastronomią, była decyzja by zalecenie dotyczące liczby osób, które mogą siedzieć przy stoliku miało "charakter miękki". A ostatecznie - jak mówił rzecznik rządu - zostało wydane przez Głównego Inspektora Sanitarnego w formie zalecenia obowiązującego.

"Pan premier został przez swoje zaplecze, i ja chciałem za to przeprosić, źle poinformowany, po prostu miało być to zalecenie miękkie (...). Premier z naszej winy nie miał świadomości tego, że to zalecenie ma jednak charakter obowiązujący w myśl przepisów o inspekcji sanitarnej. I za to w imieniu zaplecza premiera chciałem przeprosić" - powiedział Müller.(PAP)

autor: Monika Zdziera

mzd/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję