Reklama

Polska

Św. Urszula Ledóchowska

Życie tej świętej zasługuje na głęboką refleksję. Spojrzyjmy zatem w jej dobrą twarz i zauważmy mądre spojrzenie matki, nauczycielki, wychowawczyni

Niedziela Ogólnopolska 41/2015, str. 46-47

[ TEMATY ]

urszulanki

Archiwum Sióstr Urszulanek SJK

W swoim ciekawym życiu dotykała wielu spraw. Najbardziej leżała jej na sercu kwestia wychowania młodych dziewcząt – w ogóle wychowanie młodego pokolenia było dla niej wielkim wyzwaniem. O swojej młodości pisze tak: „Aż do 16. roku życia byłam wesołym łobuziakiem, wdrapywałam się na wszystkie drzewa w ogrodzie, a na spacerach szalałam jak głupia. Myślę, że coś mi jeszcze z tego pozostało w upodobaniu do śmiałych, hazardowych czynów. W szkole klasztornej, do której uczęszczałam przez 6 lat, byłam lubiana z powodu mej wesołości. Jestem nadal wesoła, ale bardzo spoważniałam, odkąd bardziej interesuję się życiem wewnętrznym”.Również ciekawie wspomina czas życia w rodzinie, mówi o swoich rodzicach, o tym, że w domu panowała atmosfera modlitwy i bardzo pilnowano, by zachowywane były przykazania Boże i kościelne. Rodzice wdrażali w takie życie wszystkie swoje dzieci. Mówiła również o częstym przyjmowaniu Komunii św., co w tamtych czasach było rzadką praktyką. W domu Ledóchowskich zawsze była codzienna modlitwa, również przed posiłkiem.

Z Rosji do Szwecji, Danii, Norwegii...

Przyszła święta zaczynała swoje życie zakonne u sióstr urszulanek Unii Rzymskiej.

Na skutek sytuacji w Petersburgu Urszula podjęła się tam założenia domu urszulanek czarnych. Erekcję kanoniczną otrzymała 25 lutego 1908 r. Została sama, bez żadnego wsparcia, w stolicy carów, ale papież Pius X błogosławił jej obecność w tym mieście. Mówił: „Możecie choćby w różowe suknie się ubierać, bylebyście tam pracowały”. Matka Urszula mówiła ciągle o Opatrzności, której zrządzeniem doszło do powstania urszulanek szarych, czyli Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego (USJK). Po wybuchu I wojny światowej Urszula otrzymała nakaz opuszczenia Rosji, przeniosła się więc do Szwecji i założyła szkołę języków obcych – władała przecież kilkunastoma językami, dzięki czemu mogła podjąć akcję odczytową na rzecz Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Wygłaszała odczyty na ten temat w Szwecji, Danii i Norwegii.

Reklama

Matka Urszula bardzo ciekawie określała zadania nowego zgromadzenia. Pisała: „Szczególną misją zgromadzenia w Kościele jest głoszenie Chrystusa – miłości Jego Serca, poprzez wszelkie formy działania mające na celu szerzenie i pogłębienie wiary, zwłaszcza przez nauczanie i wychowywanie młodzieży oraz przez służbę najbardziej potrzebującym i pokrzywdzonym”. Dodawała: „Przez nasze zakłady przechodzi tyle, tyle dzieci! O, warto nad nimi pracować, siostry moje w Chrystusie! Warto gdzieś w ukryciu, na głuchej wsi, daleko od oka ludzkiego, od pochwał ludzkich trawić życie, aż się strawi w tej pracy pokornej... wobec świata, ale tak wielkiej przed Bogiem – w pracy nad wychowywaniem dzieci dla Boga”. I dalej mówiła: „Zadaniem matki i wychowawczyni jest dać dziecku Boga. Jeśli mu dasz Boga, dasz mu wszystko, jeśli nie dasz Boga, nie dasz nic”. Taka intencja towarzyszyła zakładaniu domów urszulańskich w Sieradzu, Łodzi, na Polesiu, a także w Rzymie.

Jesteś nieśmiertelna, Polsko!

Drugą miłością s. Ledóchowskiej była Ojczyzna. „Mój kraj jest tak przedziwnie piękny, że czy kto chce, czy nie, musi go kochać! Może mi powiecie, że są piękniejsze okolice, ładniejsze miasta, bogatsze prowincje w innych krajach: pod lazurowym niebem Italii, w alpejskich okolicach Szwajcarii i Tyrolu. Owszem, zgadzam się z tym. Ale dla nas jest tylko jedno piękno, co może nas zadowolić i uszczęśliwić: nasza Polska, nasza Ojczyzna” – tak pisała w Kopenhadze w listopadzie 1917 r., a w roku 1920 w Rzymie powstał jej wielki tekst: „Jesteś nieśmiertelny, kraju moich przodków! Jesteś nieśmiertelna, Ojczyzno ukochana, Polsko moja! Nieśmiertelna przez swą odwieczną sławę. Nieśmiertelna przez sztukę i literaturę, której nie sposób wymazać z pamięci narodów. Nieśmiertelna przez miłość, którą żywią ku Tobie Twoje dzieci, a której nie masz równej w świecie. Śmiem to wypowiedzieć z czołem wzniesionym i z dumą w sercu! Naród nasz to naród prawdziwych bohaterów, którzy z radością przelewają krew za każdą szlachetną i wielką sprawę. Polska broni Europę przed najazdem Tatarów, Kozaków i innych wrogów. Ona uwalnia Europę spod jarzma muzułmańskiego. Ona przez szereg wieków stać będzie na straży, by niczego nie zaniedbać w pełnieniu wzniosłego obowiązku, który samo niebo jej powierzyło, a który polega na osłanianiu cywilizacji europejskiej i religii Chrystusowej przed niebezpieczeństwami idącymi ze Wschodu. Polska po niezliczone razy ocalała Europę, ocalała jej cywilizację, ocalała chrześcijaństwo. W ciągu stuleci była schronieniem dla uciśnionych, mocą dla słabych, obronicielką Chrystusa i Jego Kościoła”.

Miłość do Ojczyzny to także miłość do tego wszystkiego, co buduje i wychowuje młode pokolenie, zwłaszcza dziewczęta. Ciekawa jest wypowiedź świętej na ten temat, którą znajdujemy w „Dzwonku św. Olafa” z 1927 r. Pisała: „Wychowywać dziewczęta to znaczy wychowywać matki rodzin. Wszak wiemy, że przyszłość narodu nie tyle w ręku naszych polityków, ile w ręku matek spoczywa. Na kolanach świętej matki wychowują się świątobliwi kapłani, dzielni urzędnicy państwowi, bohaterscy obrońcy Ojczyzny. Do tej pracy wychowawczej potrzeba ludzi, ludzi dobrej woli, o wielkich ideałach... O ile kochamy Ojczyznę naszą, o tyle ta sprawa obchodzić nas powinna. Wszak tu chodzi o jej przyszłość, o jej wielkość; powiedzmy więcej – o jej wolność”.

Reklama

Kochała dzieci i młodzież

Bardzo ważne jest zdanie Ojca Świętego Jana Pawła II wypowiedziane w Rzymie podczas kanonizacji Matki Urszuli. Brzmi ono: „Wszyscy możemy się uczyć od niej, jak z Chrystusem budować świat bardziej ludzki – świat, w którym coraz pełniej będą realizowane takie wartości, jak: sprawiedliwość, wolność, solidarność, pokój”. 150. rocznica urodzin św. Urszuli Ledóchowskiej, założycielki zgromadzenia sióstr urszulanek szarych, wzbudziła potrzebę podjęcia głębokiej refleksji nad życiem tej niezwykłej świętej. Jej twarz jest twarzą niewiasty rozmodlonej, a jednocześnie to twarz troskliwie patrzącej matki. Oczy – dobre, z serdecznością wpatrujące się w każdego człowieka.

Dzisiaj nade wszystko trzeba zauważyć, że św. Urszula bardzo kochała dzieci i młodzież. To dla nich podjęła wiele wysiłku, by przybliżać je do Chrystusa, zwłaszcza Chrystusa Eucharystycznego. Przez szkoły i zakłady wychowawcze pragnęła rozwijać talenty młodych ludzi. Katechizacja, kwestie nauczania wiary były dla Urszuli sprawami niezwykle istotnymi. Nic się nie zmieniło: nauczanie katechetyczne w polskich szkołach jest niezmiernie ważne. Katecheci potrzebują wsparcia modlitewnego i duchowego, bo katechizacja to dzieło ewangelizacyjne: to sprawa nie tylko nauczania wiary, ale i jej przyjęcia, przeżycia. Być może przeakcentowaliśmy sprawy organizacyjne katechezy w polskich szkołach – tak przecież potrzebnej. Ale katechizacja to także charyzmat. Gdy go brak, zamiast katechety mamy do czynienia ze zwykłym nauczycielem religii. Katecheza wymaga czegoś więcej – przeżycia modlitewnego, zbliżenia się i przylgnięcia do Boga Żywego w miłości. Katecheza nie jest zwykłą lekcją. Jest głębokim świadectwem, dlatego powinna być opasana modlitwą. Być może 150. rocznica urodzin wielkiej katechetki, którą była św. Urszula Ledóchowska, będzie przyczynkiem do tego, by nasi katecheci dostrzegli w niej swoją świętą patronkę. Po kanonizacji św. Urszula Ledóchowska pielgrzymowała w swoich relikwiach, aż dotarła do wielkopolskich Pniew, gdzie przez jej wstawiennictwo wierni upraszają dziś potrzebne dla siebie i Kościoła łaski. Pracujący tam katecheci razem ze swoimi uczniami modlą się o pomyślność, szczególnie na odcinku przekazywania wiary młodym.

Wyjątkowa lekcja

Myliłby się ten, kto by uważał lekcje religii za przedmiot nieważny – niektórzy bardzo chcieliby go zmarginalizować. Jako kapłan muszę przypomnieć, że człowiek przy końcu swoich dni może zapomnieć definicje z fizyki, matematyki, wzory chemiczne, tablicę Mendelejewa, wydarzenia historyczne, wielkie dzieła literackie, ale do ostatniej sekundy swojego życia – oczywiście jeśli tylko ma się jeszcze świadomość swego umierania – posługuje się wiedzą, którą nabył na lekcjach religii: czyni akty strzeliste, wzbudza żal za grzechy itd. Wszystko inne przestaje być istotne. Tak wygląda ostatnia prosta przed przejściem na drugą stronę czasu...

Przy okazji wspomnę o dramatach będących udziałem katechetów, z których szydzą środowiska ateistyczne i wolnomyślicielskie i trendom tym poddają się młodzi ludzie, którzy przez to stają się przykrzy dla swoich nauczycieli wiary. Dlatego nie tylko katecheza, ale też sami katecheci powinni mieć swoich świętych patronów wspierających ich w tej trudnej służbie. Urszula Ledóchowska jako święta katechetka doskonale nadaje się do tej funkcji, a jej sanktuarium w Pniewach może być miejscem, gdzie polscy katecheci znajdą siły do swojej odpowiedzialnej pracy na modlitwie i podczas rekolekcji dla swojego środowiska, ponieważ ich działalność jest w swej istocie ewangelizacją i przepowiadaniem chrześcijaństwa.

* * *

Recenzenci powyższego artykułu zwrócili mi uwagę, że św. Urszula Ledóchowska była znakomitą nauczycielką i wychowawczynią, dlatego byłaby doskonałą patronką nie tylko katechetów, ale i nauczycieli. Mają oni ważne zadanie do spełnienia wobec narodu i młodego pokolenia. Wydaje się, że to ciekawa propozycja. Siostry urszulanki szare zgadzają się z tę opinią.

Chciałbym zatem zaproponować ustanowienie św. Urszuli Ledóchowskiej patronką polskich nauczycieli.

Cytowane teksty – na podstawie albumiku wydanego w Bibliotece „Niedzieli” pt. „Jeszcze Polska nie zginęła, dopóki kochamy. Święta Urszula Ledóchowska”, Częstochowa 2009, t. 246, red. Bożena Bobowska.

2015-10-07 08:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Urszulanki modlą się o ustanie epidemii

[ TEMATY ]

urszulanki

ko/fotolia.com

W wielkiej wspólnocie modlących się o ustanie epidemii koronawirusa znajdują się siostry ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej w Częstochowie.

W tej intencji zakonnice codziennie trwają przed Bogiem. O godz. 15.00 odmawiają Koronkę do Miłosierdzia Bożego i modlą się o godz. 18.30. W duchowej łączności z całym Kościołem rozważają Różaniec o godz. 20.30 (zgodnie z zaleceniem abp. Stanisława Gądeckiego). Potem łączą się z Jasną Górą na Apelu Jasnogórskim, zakończonym pieśnią błagalną „Święty Boże, Święty Mocny”.

Ponadto codziennie wydają co najmniej 18 porcji chleba i pasztetem.

CZYTAJ DALEJ

Niestrudzony pasterz narodu

2020-05-28 04:40

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Prymas Tysiąclecia

39. rocznica śmierci

reprodukcja Łukasz Krzysztofka

Modlitwa przy trumnie kard. Stefana Wyszyńskiego. W prawym górnym rogu, przy sztandarze "Solidarności" bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

"Wszystkie nadzieje to Matka Najświętsza, i jeżeli jaki program, to Ona". Te słowa swojego testamentu maryjnego wypowiedział na łożu śmierci kard. Stefan Wyszyński. 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego odszedł do Domu Ojca.

W tym czasie w rezydencji Arcybiskupów Warszawskich trwała nieustanna modlitwa najbliższych współpracowników umierającego Prymasa. Lekarze cały czas czuwali. Nad ranem pogłębiły się zaburzenia pracy serca. Podawane leki nie przynosiły poprawy. Oddech stawał się coraz słabszy. Czuwający całą noc kardiolog stwierdził nadchodzącą agonię. Przy łożu zebrali się lekarze i domownicy. Ks. Bronisław Piasecki, kapelan Prymasa, prowadził modlitwy za konających. Kard. Wyszyński trzymał w dłoni zapaloną gromnicę, znak zmartwychwstania i życia. Leżał na prawym boku z przechyloną głową.

O godz. 4.40 nastąpiło zatrzymanie oddechu. Ustała praca serca. Lekarze stwierdzili zgon. Zebrani wokół odmawiali różaniec – tajemnice dźwigania krzyża, śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia. „Tej ostatniej chwili – jak zanotował ks. Piasecki – towarzyszy cisza i spokój. Jest to śmierć niezwykle spokojna, bez dostrzegalnych oznak konania”.

W kaplicy Domu Arcybiskupów ks. prał. Jerzy Dąbrowski celebrował o godz. 5.00 pierwszą Mszę św. żałobną za zmarłego Prymasa. Po niej ciało Kardynała zostało ubrane w purpurową sutannę, szaty liturgiczne, fioletowy ornat. Na piersi krzyż biskupi z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, na palcu pierścień, dłonie oplecione różańcem, z którym za życia nigdy się nie rozstawał. W momencie przenoszenia ciała do trumny ubierający dostrzegli na twarzy Prymasa pojawiający się uśmiech.

Zgodnie z wolą kard. Wyszyńskiego, jego trumna została zamknięta i przeniesiona do sali audiencjonalnej na parterze domu arcybiskupiego. Obok trumny postawiono obraz Matki Bożej Częstochowskiej, która towarzyszyła mu każdego dnia.

Wydano komunikat lekarski o śmierci Prymasa. Gdy wiadomość podały rozgłośnie radiowe, do Domu Arcybiskupów zaczęły przychodzić tysiące mieszkańców stolicy, aby oddać hołd swojemu biskupowi.

Telegram na ręce kard. Franciszka Macharskiego przesłał z polikliniki Gemelli w Rzymie Ojciec św. Jan Paweł II. „Na wiadomość o śmierci umiłowanego brata w biskupstwie, wielkiego syna Kościoła i naszego narodu, księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego, arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego i warszawskiego, Prymasa Polski, łączę się w bólu i modlitwie z całym Kościołem w Ojczyźnie i wszystkimi moimi rodakami. Przeżywając tajemnicę Wniebowstąpienia Pańskiego, proszę Najlepszego Ojca o wieczną nagrodę dla niestrudzonego pasterza i nieustraszonego świadka Ewangelii Chrystusowej. Ufam, że Pani Jasnogórska, Matka Kościoła, której tak bezgranicznie zawierzył, okaże Mu swojego Syna. Wsparty nadzieją chwalebnego zmartwychwstania, krzepię zbolałe serca wszystkich drogich braci i sióstr moim apostolskim błogosławieństwem” – napisał ranny po zamachu Jan Paweł II.

Wieczorem do Domu Arcybiskupów Warszawskich przybył kard. Franciszek Macharski, który przewodniczył obrzędom pogrzebowym przy trumnie zmarłego. Wśród gości był też m.in. brat Roger z ekumenicznej wspólnoty w Taize. Z ul. Miodowej kondukt pogrzebowy wyruszył do kościoła seminaryjnego przy Krakowskim Przedmieściu.

Rozpoczęła się wielka, narodowa żałoba. Już pierwszego dnia wpłynęło ponad 1600 listów kondolencyjnych z całego świata. Osób chcących pożegnać się z Prymasem były już nie tysiące, ale dziesiątki tysięcy. Do kościoła seminaryjnego ustawiały się długie kolejki. A pogrzeb, który odbył się 31 maja na ówczesnym pl. Zwycięstwa stał się wielką manifestacją religijno-patriotyczną. Zgromadził ok. pół miliona osób, które przybyły, aby oddać cześć swojemu Prymasowi i niekoronowanemu królowi Polski.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent: chcemy zajmować należne nam miejsca w UE, będziemy walczyli o swoje prawa

2020-05-28 14:47

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

wybory 2020

PAP

Chcemy zajmować należne nam miejsca w UE, dlatego domagamy się na każdym polu poszanowania naszych praw, walczymy i będziemy twardo walczyli o swoje prawa i pozycję - powiedział w czwartek w Piątku (woj. łódzkie) prezydent Andrzej Duda.

Prezydent, który wziął udział w uroczystej sesji Rady Miejskiej w Piątku, podkreślał, że obchodzimy 30-lecie odtworzenia w Polsce samorządu terytorialnego.

Andrzej Duda przywoływał słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że naród, który chce być uważany za wielki naród europejski musi się takim krajem czuć i musi to pokazywać. "A po drugie, że będziesz szanowany jako naród, ale również jako człowiek wtedy, kiedy będziesz szanował sam siebie, a to oznacza, że znasz swoją wartość, rozumiesz sferę swoich praw, rozumiesz swoje miejsce na ziemi, w Europie, rozumiesz swój potencjał" - mówił Duda.

Dodał, że "tak właśnie stara się działać i taką właśnie Polskę stara się tworzyć". "Dlatego jestem dziś tutaj, w centrum Rzeczpospolitej i w centrum Europy, żeby powiedzieć, że tak, jesteśmy centrum Europy i dlatego dzisiaj działamy i w przestrzeni krajowej, i przestrzeni międzynarodowej realizując ambitne cele, rozwijając współpracę międzynarodową na ambitnym poziomie współorganizując politykę państw Europy Środkowej chociażby poprzez budowanie współpracy w zakresie Trójmorza" - mówił prezydent.

"Chcemy też zajmować należne nam miejsca w Unii Europejskiej i dlatego tego należnego nam miejsca domagamy się i dlatego domagamy się na każdym możliwym polu poszanowania naszych praw (...). Walczymy i będziemy twardo walczyli o swoje prawa i swoją pozycję" - oświadczył.

Zwracał też uwagę na takie inwestycje jak gazoport w Świnoujściu czy gazociąg Baltic Pipe, którego budowa właśnie się rozpoczyna. Duda mówił, że Polska chce być hubem gazowym dla Europy środkowej.

"Chcemy, żeby od nas pobierano gaz do innych krajów, tam gdzie on jest potrzebny, chcemy być w związku z tym, także i gwarantem europejskiego bezpieczeństwa" - powiedział prezydent.(PAP)

autor: Karol Kostrzewa, Agnieszka Grzelak-Michałowska

kos/ agm/ mok/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję