Dz 5, 27-33 <- KLIKNIJ
Apostołowie stają przed Radą po tym, jak znowu nauczali w świątyni. Arcykapłan przypomina wcześniejszy zakaz i zarzuca im, że napełnili Jerozolimę swoją nauką. Dodaje też, że chcą ściągnąć na nich „krew tego człowieka”. Uderza sam sposób mówienia. Imię Jezusa nie pada. Arcykapłan mówi o Nim z dystansem: „ten człowiek”. W języku biblijnym krew oznacza odpowiedzialność za śmierć. Władze chcą od tej odpowiedzialności uciec. Tymczasem właśnie krew Jezusa stanie się w apostolskim głoszeniu źródłem przebaczenia.
Odpowiedź Piotra i apostołów zaczyna się od zasady, która porządkuje całą scenę: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”. Potem Piotr odwołuje się do „Boga naszych ojców”. To ważne. Apostołowie nie przedstawiają nowej religii obcej Izraelowi. Mówią o Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba, który wskrzesza Jezusa. Krzyż zostaje nazwany „drzewem”. To słowo przywołuje biblijne tło hańby i przekleństwa. Łukasz pokazuje więc wielkie odwrócenie. To, co ludzie uczynili znakiem odrzucenia, Bóg przemienił w miejsce wywyższenia. Jezus został wywyższony na prawicę Boga jako Władca i Zbawiciel.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Piotr mówi też o darach, które płyną z tego wywyższenia. Jezus daje Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Odpuszczenie nie oznacza tylko skasowania winy. Greckie słowo niesie także sens uwolnienia. Chodzi więc o wyjście z niewoli grzechu. Na końcu Piotr mówi o świadkach. Są nimi apostołowie, ale także Duch Święty, którego Bóg daje tym, którzy są Mu posłuszni. Te słowa uderzają Radę bardzo mocno. Nie wywołują skruchy, lecz gniew. Słowo Boże trafia w sumienie, ale człowiek może odpowiedzieć nie nawróceniem, tylko oporem.
J 3, 31-36 <- KLIKNIJ
Końcowe wersety tego rozdziału zamykają świadectwo Jana Chrzciciela i mają już ton dojrzałego komentarza ewangelisty. Najważniejsze jest tu rozróżnienie między Tym, który przychodzi z wysoka, a człowiekiem, który mówi z ziemi. „Z wysoka” oznacza pochodzenie od Boga. Jezus nie mówi o rzeczach Bożych jako ktoś, kto tylko coś zasłyszał. On mówi o tym, co widział i słyszał u Ojca. Dlatego Jego słowo ma inną wagę niż każde ludzkie nauczanie.
Jan wraca do tematu świadectwa. Kto przyjmuje świadectwo Syna, ten jakby przykłada pieczęć pod tym, że Bóg jest prawdomówny. Obraz pieczęci jest bardzo konkretny. W świecie starożytnym pieczęć potwierdzała autentyczność i wskazywała właściciela. Wiara oznacza więc uznanie Bożej wiarygodności i wejście pod Jego panowanie. Potem pada zdanie o Duchu. Bóg nie daje Go Synowi „według miary”. W Starym Testamencie Duch bywał udzielany dla określonego zadania. W Jezusie dar jest pełny. Dlatego Jego słowo sięga samego źródła życia. Ojciec miłuje Syna i oddał wszystko w Jego ręce.
Finał ma ton bardzo poważny. „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne”. U Jana to życie nie zaczyna się dopiero po śmierci. Zaczyna się już teraz jako udział w życiu Boga. Druga połowa zdania jest równie ważna. Grecki czasownik nie oznacza tu tylko braku wiary. Oznacza także nieposłuszeństwo i opór. Człowiek nie tylko nie przyjmuje prawdy. Nie chce się jej poddać. Dlatego „nie ujrzy życia”, a gniew Boży „trwa” nad nim. Nie chodzi o kaprys Boga. Chodzi o powagę wyboru. Kto pozostaje poza Synem, pozostaje poza życiem.
