Czwartek, 14 maja. Święto św. Macieja, apostoła.
• Dz 1, 15-17.20-26 • Ps 113 • J 15, 9-17
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».
Reklama
Są wśród nas tacy, którzy lubią tzw. akcje, eventy. Pojedyncze wydarzenia, w których zwieramy szyki, mnożymy nasze siły, zbieramy środki, pomagamy. Ileż tego u nas. Jednorazowa akcja raz w roku Wielkiej Orkiestry…, wielkie zaangażowanie po powodzi w 2024 roku, poruszenie wśród narodu po wybuchu wojny w Ukrainie… Można by tu wiele wymieniać. Sporo dobra, życzliwości, gestów, ale… codzienność nas pokonuje. Po opadnięciu pierwszego zapału i przyjściu zmęczenia następuje radykalny spadek zaangażowania. Wtedy dopiero okazuje się, jak to wszystko jest jednorazowe, impulsywne. Jezus dzisiaj zaprasza do czegoś zupełnie innego. Jemu zależy na trwaniu. Ono jest trudniejsze, bo nie jest atrakcyjne, kolorowe, pociągające. Nie widać natychmiastowego efektu. Trwanie w Jego miłości i dzielenie się nią z innymi każdego dnia przynosi ogromny dobry skutek, ale widać to dopiero po jakimś – często dłuższym – czasie. Stąd oddanie życia jest największym wyrazem miłości, bo kosztuje. Jednak gdyby mama nie oddawała swego życia, snu, czasu, by przewinąć swoje dziecko, nakarmić, a w późniejszych latach wysłuchać, pomóc w nauce, to co by było z jej pociechą? Gdyby ksiądz nie siadał do konfesjonału regularnie i nie czekał na spowiadających się, co by było z grzesznikami? Gdyby nauczyciel nie przygotowywał się wcale do prowadzenia lekcji, a lekarz nie odnawiał wiedzy medycznej, co by było z uczniami i pacjentami? Gdyby wreszcie Jezus nie umierał i nie zmartwychwstał, czego świadkami jesteśmy na każdej Eucharystii, co by było z nami? Jezu, mam choć odrobinę siły do dawania z siebie, rezygnowania z wypełniania wyłącznie własnej woli dla własnej korzyści, bo Ty to zrobiłeś pierwszy i tego mnie uczysz. Daj mi siłę!
J.S.
ROZWAŻANIA NA ROK 2026 JUŻ DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!: "Żyć Ewangelią 2026".

