Reklama

Gospodarka

Efekt synergii

O kołach zamachowych rozwoju polskiej gospodarki i hamulcach stosowanych przez opozycję z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Po blisko 2 latach pełnienia funkcji eurodeputowanego w czasie tak burzliwym dla Europy i Polski pewnie z łezką w oku wspomina Pan swoją pierwszą i zarazem pierwszą polską kadencję w Parlamencie Europejskim...

DR ZBIGNIEW KUŹMIUK: – Pamiętam tamten entuzjazm kolegów parlamentarzystów z innych krajów i przekonanie, że razem z nowo przyjętymi zdecydowanie popchniemy Europę do przodu. Gdy wróciłem do PE po 5 latach, zastałem już poważne zwątpienie w sens projektu europejskiego. Jedynie europejska lewica wciąż powtarza, że lekarstwem na wszystkie problemy Europy jest „więcej Europy w Europie”.

– A lekarstwo nie działa...

– Otóż to! Fundamenty Unii drżą w posadach. Mamy ciągnący się od lat problem grecki, narastające zwątpienie i tendencje odśrodkowe, czego dowodem jest tzw. Brexit, czyli możliwe opuszczenie Unii przez Wielką Brytanię, która zresztą już wcześniej wynegocjowała sobie pewien pakiet odstępstw od prawa unijnego – uzyskała więcej kompetencji dla siebie. A więc jednak nie więcej, lecz mniej Europy!

– Mniej Europy to także mniej solidarności, np. w sprawie rozwiązania gigantycznego problemu z napływem nieeuropejskich uchodźców.

– W tej sprawie sytuacja jest dramatycznie trudna. Pod znakiem zapytania staje funkcjonowanie strefy Schengen, czyli swobodne przemieszczanie się ludzi w ramach UE. Na naszych oczach kruszą się fundamenty wspólnej Europy.

– Ze strony unijnych gremiów politycznych nie słychać jednak przesadnego zaniepokojenia tą sytuacją. Czy gdy obserwuje się dziś europejską debatę, nie można odnieść wrażenia, że większym zagrożeniem dla Europy jest niepoprawny, nieprzychylny Unii polski rząd?

– Mamy rzeczywiście próbę zajmowania się sprawami mniej istotnymi, tylko po to, by sprawić wrażenie, że jednak w Brukseli pilnuje się europejskich rygorów. Dlatego próbuje się chwytać Polskę za gardło, pilnuje niepokornych Węgier. A przecież dziś już widać, że to błędy Angeli Merkel, skutkujące nieokiełznanym napływem milionów imigrantów, mogą doprowadzić do dezintegracji Unii Europejskiej. Należy się spodziewać, że wszystkie kraje UE będą stawiać płoty na swoich granicach, zresztą część z nich już te płoty postawiła. Widać, że w poszczególnych krajach coraz większym poparciem cieszą się frakcje eurosceptyczne. A być może do głosu zaczną dochodzić także siły antyeuropejskie.

– Już dochodzą, i to bardziej chyba w krajach zachodnich niż w Polsce!

– Z pewnością to właśnie na Zachodzie wyraźniej widać to zwątpienie w trwałość wspólnej Europy. Do tej pory społeczeństwa europejskie solidaryzowały się ze społeczeństwami, wobec których dokonywano agresji. W niedawnym referendum Holendrzy zdecydowanie wypowiedzieli się przeciw podpisanej już umowie stowarzyszeniowej z Ukrainą, która jest wciąż obiektem rosyjskiej agresji (tak naprawdę było to wotum nieufności wobec holenderskiego rządu). Coś takiego jeszcze kilka lat temu nie miałoby prawa się zdarzyć.

– Europejczyków ogarnia strach, zwycięża egoizm zamiast solidarności?

– Najwyraźniej tak. Obawiam się, że to dopiero początek odwrotu od europejskiej solidarności, który wcale nie zaczyna się w Polsce – jak twierdzi nasza opozycja – lecz w krajach najbogatszych.

– Polska opozycja straszy możliwością ograniczenia praw członkowskich naszego kraju w Unii Europejskiej w związku z – jak przekonuje rodzimą i europejską opinię – łamaniem zasad demokracji przez polski rząd. Przesadza?

– Tego rodzaju restrykcje mogłyby być zastosowane dopiero w oparciu o konkretne podstawy prawne. Tymczasem gdy grupa polskich posłów z ECR (europosłowie Jadwiga Wiśniewska, Stanisław Ożóg, Janusz Wojciechowski i moja skromna osoba) już 3 miesiące temu zadała Komisji Europejskiej pytanie o wskazanie tychże podstaw prawnych, to do tej pory nie uzyskaliśmy odpowiedzi, mimo obowiązku jej udzielenia w ciągu 6 tygodni! A zatem są trudności we wskazaniu, które to artykuły traktatowe zostały przez Polskę naruszone.

– Uważa Pan, że mimo starań polskiej opozycji sprawa Polski zostanie jednak na forum europejskim w jakiś sposób wygaszona?

– Mam nadzieję, że tak naprawdę – wobec wątpliwych oskarżeń o łamanie demokracji – dla instytucji europejskich ważna jest przede wszystkim stabilność gospodarcza Polski; zaplanowano przesłanie do końca kwietnia do Brukseli nowelizacji tzw. planu konwergencji, pokazującej trwałość fundamentów naszej gospodarki, wyraźne przyspieszenie wzrostu gospodarczego, wzrost inwestycji, spadek bezrobocia, trzymanie długu publicznego w ryzach.

– Tymczasem proopozycyjne media nad Wisłą przekonują, że Polsce grozi międzynarodowy izolacjonizm, który uniemożliwi realizację „Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” wicepremiera Mateusza Morawieckiego...

– Gdy chodzi o to wymarzone przez polityków podupadającej PO międzynarodowe izolowanie Polski, to jak dotąd mieliśmy tylko jeden przypadek obniżenia ratingu Polski – przez agencję S&P. Doszło wtedy tylko do chwilowego wahnięcia kursu walutowego i innych parametrów makroekonomicznych, po czym wszystko szybko wróciło do normy.

– Teraz agencja Moody’s grozi nam obniżeniem ratingu z powodu – jak podają polskie media – lekceważenia Trybunału Konstytucyjnego przez polski rząd.

– Teraz kładziemy na stole twarde dane – wkrótce osiągniemy 4-procentowy wzrost gospodarczy, deficyt sektora finansów publicznych swoje apogeum osiągnie w przyszłym roku (ale będzie to ciągle poniżej 3 proc. PKB, podczas gdy większość krajów UE ma ten wskaźnik powyżej 3 proc. PKB). Tak więc jasno widać, że wszystkie wskaźniki o charakterze rozwojowym wyglądają optymistycznie, a finanse publiczne są pod kontrolą. Jeśli więc ktoś nam z jakichś pozaekonomicznych powodów obniży rating, to zapewne nie odbije się to mocno na stanie naszej gospodarki. Polska gospodarka sobie z tym poradzi.

– I naprawdę nie grozi nam poważniejsze zahamowanie napływu inwestycji zagranicznych?

– Tego rodzaju obawy pojawiały się też w czasie poprzednich rządów PiS, w latach 2005-07, a mimo to inwestycje zagraniczne sięgnęły aż 18 mld dolarów rocznie! Oczywiście, teraz takiego „zalewu” raczej nie będzie, ale wiemy już, że dla inwestorów zagranicznych oprócz stabilnych fundamentów gospodarki liczy się poprawa przejrzystości gospodarowania, czyli zdjęcie tzw. garbu korupcyjnego. Za naszych rządów ten garb wyraźnie maleje.

– W kraju zarzuca się wam wręcz przesadne upodobanie do wszelkich kontroli, co też może odstraszać inwestorów.

– Przestępcom to się nie podoba, a kapitał zagraniczny właśnie to ceni. I na pewno nie zrezygnuje z inwestowania w Polsce. Mało tego, mam nadzieję, że wielkie koncerny zagraniczne wkrótce przyzwyczają się też do tego, że w Polsce także trzeba płacić podatki...

– Oprócz międzynarodowego izolowania Polski, grzmi opozycja, gospodarce zagraża przede wszystkim wewnętrzny nieład – dualizm i nihilizm – prawny.

– Tyle że ten jakoby uniemożliwiający wszystko, także blokujący gospodarkę, dualizm prawny jest rzeczą wymyśloną i rozdmuchiwaną na użytek polityczny bezradnej opozycji, która za wszelką cenę chce nastawić opinię publiczną przeciw rządowi PiS. Nie ma żadnego dualizmu prawnego, a podejmowane przez niektóre samorządy uchwały w tej sprawie są niezgodne z prawem i są natychmiast uchylane przez wojewodów.

– Opozycyjni ekonomiści wieszczą, że z powodu coraz większego zamieszania oraz nadmiernej restrykcyjności rządów PiS wkrótce zaczną podupadać inwestycje krajowe, bo Polacy będą coraz ostrożniejsi w długoterminowym planowaniu. Albo Ziobro, albo Morawiecki! – ostrzega opozycja.

– I Morawiecki, i Ziobro! Tylko odpowiednia przejrzystość mechanizmów gospodarczych i zapewniające ją egzekwowanie jasnych przepisów prawa daje uczciwym inwestorom pewność i poczucie bezpieczeństwa.

– Krytycy planu Morawieckiego martwią się, że na jego realizację zabraknie pieniędzy, że np. o innowacyjności polskiej gospodarki możemy tylko pomarzyć.

– Tyle że do tej pory nie mieliśmy nawet tej najprostszej innowacyjności, ponieważ z błogosławieństwem poprzedniego rządu realizowano strategię niskich wynagrodzeń; przedsiębiorcy mieli pod dostatkiem taniej siły roboczej, nie musieli myśleć o innowacjach. Właśnie z tym chcemy skończyć, proponując dziś ścieżkę dochodzenia do płacy minimalnej przekraczającej 50 proc. średniej (już w 2017 r. sięgnie ona 2 tys. zł brutto, a więc znacznie zbliży się do tej granicy). Stąd też projekt ustawy o minimalnej płacy 12 zł/godz. za pracę na umowę-zlecenie, który wejdzie w życie 1 września tego roku. Uważamy, że tylko presja płacowa przymusi przedsiębiorców do innowacyjności, do wprowadzania nowych rozwiązań organizacyjnych, technologicznych itd. Ponadto, podnoszenie płac zwiększa siłę nabywczą, co będzie też kolejnym kołem zamachowym gospodarki. Państwo musi wreszcie zacząć korzystać z instrumentu wymuszania płacy minimalnej na pracodawcach (w tym także na sobie).

– Kołem zamachowym gospodarki ma być też program „Rodzina 500+”. Kiedy można liczyć na pierwsze efekty?

– Już je widać. Pracodawcy zaczynają się bardziej liczyć z pracownicami, które otrzymawszy pieniądze na dzieci, mogą odchodzić z pracy. Niektóre koncerny handlowe już im zaproponowały wyraźne podwyżki płac, bo jednak niełatwo dziś znaleźć na polskim rynku wykwalifikowanych pracowników. Uważamy – wbrew temu, co się działo przez ostatnie lata – że państwo nie musi być bezradne i nieobecne, że może skutecznie interweniować, by poprawić sytuację w różnych dziedzinach gospodarki.

– Jakie konkretnie działania już podjęto, by poprawić kiepską ściągalność podatków?

– Proponowana przez nas nowelizacja ustaw podatkowych już w tym roku powinna doprowadzić do poważnego ograniczenia wyłudzeń podatku VAT, a także zaniżania obciążeń podatkiem CIT. Do polskiego systemu podatkowego zostanie wprowadzona tzw. klauzula obejścia prawa, obecna od dawna w przepisach podatkowych wielu europejskich krajów, a u nas kilka lat ociągano się z jej wprowadzeniem. Nowelizacja ustawy o VAT zawiera przepis o tzw. Jednolitym Pliku Kontrolnym (JPK), co w zasadniczy sposób ograniczy wyłudzanie tego podatku w tzw. karuzelach podatkowych. A więc już na koniec tego roku do budżetu może wpłynąć o parę miliardów zł więcej, niż zaplanowano, co może być nawet sygnałem do obniżania stawki VAT.

– Jednak o tzw. planie Morawieckiego wciąż mówi się, że jest zbyt teoretyczny, mgławicowy...

– „Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” Mateusza Morawieckiego już jest realizowany, zaczęło się uruchamianie kolejnych kół zamachowych gospodarki, a jest ich wiele. Kluczowe wydaje się to, że na bazie niewydolnych Polskich Inwestycji Rozwojowych powstaje Polski Fundusz Rozwoju, któremu podporządkowuje się wszystkie instytucje i urzędy związane z rozwojem – chodzi tu o takie instytucje, jak: Agencja Rozwoju Przemysłu, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, Bank Gospodarstwa Krajowego, wreszcie nawet Urząd Zamówień Publicznych – co skuteczniej będzie służyło wspieraniu przedsiębiorczości. Nastąpi nieobecny do tej pory w polskiej gospodarce efekt synergii.

– Rząd zakłada optymistycznie pomyślny rozwój Polski. Są chyba także jakieś obawy i zagrożenia?

– Nie ulega wątpliwości, że gdyby rozsypała się strefa Schengen, gdyby Wielka Brytania wyszła z UE, gdyby doszło do wypchnięcia Grecji ze strefy euro, gdyby trwała wojna na Ukrainie, to oczywiście może dojść do pogorszenia warunków gospodarowania także w Polsce. W naszej gospodarce wewnętrznych zagrożeń raczej nie widzę. Ma bardzo mocne fundamenty.

– Opozycja twierdzi, że to poprzedni rząd je wypracował.

– Podwyższył dług publiczny o 500 mld zł do astronomicznej kwoty biliona zł, co nieźle wiąże nam ręce. Niech poprzednicy nie przypisują sobie zasług w gospodarce, bo ich naprawdę nie mają!

– Za to mają prawo do krytyki i organizowania czarnego PR przeciw rządowi PiS – także gospodarczego – i to nie tylko w Polsce... Wydaje się, że rząd z trudem radzi sobie z tak silną krytyką.

– Mimo wszystko nie zastosujemy „metody Grasia” i nie zwrócimy się do Amerykanów o zmianę kierownictwa TVN, jak to zrobili nasi poprzednicy wobec zbyt krytycznego dla nich dziennika „Fakt” i jego naczelnego, interweniując u niemieckich właścicieli tej gazety. Ponoć w tej sprawie nawet uruchomiono specjalne europejskie kanały, w tym samą kanclerz Angelę Merkel. My tak nie robimy i robić nie będziemy. Merytoryczna opozycja i patrzące nam na ręce media są nam potrzebne, bo na bieżąco pozwalają korygować błędy w rządzeniu.

* * *

Zbigniew Kuźmiuk
Ekonomista, były wojewoda radomski, minister-prezes Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, marszałek województwa mazowieckiego, poseł na Sejm IV i VII kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego (2004-09 i 2014-19)

2016-05-11 08:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Innowacyjne inwestycje

2020-01-14 10:24

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 28-29

[ TEMATY ]

gospodarka

Piotr Ratajski

Przygotowujemy się do transformacji energetycznej – mówi prezes Obajtek

Najpierw PKN Orlen ogłosił chęć przejęcia Lotosu, a teraz także Energi. To kolejny krok budowy polskiego multienergetycznego koncernu i zapowiedź wielu innowacji.

Orlen już teraz jest czwartym co do wielkości producentem energii elektrycznej w Polsce. Po przejęciu grupy Energa będzie miał więcej możliwości rozwoju oraz dostęp do sieci odbiorców. – Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami konsekwentnie realizujemy priorytetowy cel, jakim jest budowa silnego koncernu zdolnego do konkurowania na międzynarodowym rynku i odpornego na zmienne czynniki ekonomiczne Dywersyfikacja źródeł przychodów, wpisuje się zarówno w naszą strategię, jak i światowe trendy – mówił Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen, podczas konferencji prasowej prezentującej plany energetyczne PKN Orlen.

CZYTAJ DALEJ

Trump na Marszu dla Życia: każde dziecko jest bezcennym i świętym darem Boga

2020-01-24 19:38

[ TEMATY ]

młodzi

USA

Donald Trump

marsz dla życia

Wikipedia

Każde dziecko jest bezcennym i świętym darem Boga - mówił prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przemawiając podczas 47. Marszu dla Życia w Waszyngtonie.

Był on pierwszą urzędującą głową państwa, która wzięła udział w tym dorocznym wydarzeniu, organizowanym przez obrońców życia.

Oprócz stolicy odbywają się one także w innych miastach USA w okolicach dnia 22 stycznia, kiedy przypada niechlubna rocznica decyzji Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych z 1973 r. o legalizacji aborcji w całym kraju. Głosami siedmiu sędziów przeciwko dwóm zezwolił on na przerywanie ciąży na terenie całego kraju.

Prezydent USA zwrócił uwagę na obecność na marszu dziesiątek tysięcy młodych ludzi. - Młodzi ludzie są w sercu Marszu dla Życia. To wasze pokolenie czyni z Ameryki naród prorodzinny i wspierający życie - mówił Trump. Dodał, że wśród zgromadzonych jest też wielu polityków.

- Kiedy widzimy obraz dziecka w łonie matki, dostrzegamy majestat Bożego stworzenia - stwierdził prezydent. Zadeklarował, że nie wesprze żadnego ustawodawstwa, które osłabiałoby ochronę życia nienarodzonych. - Nienarodzone dzieci nigdy nie miały silniejszego obrońcy w Białym Domu - dodał.

- Ja walczę dla was, a wy walczycie dla tych, którzy nie mają głosu. I zwyciężymy! (...) Razem jesteśmy głosem pozbawionych głosu - zaznaczył prezydent.

Dodał, że „każde życie przynosi na ten świat miłość, każde dziecko przynosi rodzinie radość, każda osoba jest warta ochrony”. - A przede wszystkim wiemy, że każda ludzka dusza jest boska, a każde ludzkie życie, narodzone i nienarodzone zostało uczynione na święty obraz wszechmogącego Boga - stwierdził Trump.

Ostro skrytykował skrajnie proaborcyjne stanowisko Demokratów, dopuszczających ją aż do chwili urodzenia.

CZYTAJ DALEJ

Życie konsekrowane w Polsce – kto świętuje 2 lutego?

2020-01-28 14:39

[ TEMATY ]

osoby konsekrowane

Ks. Waldemar Wesołowski

2 lutego, w Święto Ofiarowania Pańskiego obchodzony jest też w Kościele katolickim Światowy Dzień Życia Konsekrowanego, ustanowiony przez papieża Jana Pawła II w 1997 r. Celem tego dnia jest szczególna refleksja nad darem życia poświęconego Bogu, dziękczynienie i modlitwa za konsekrowanych. Kto świętuje 2 lutego? Warto pamiętać, że nie każdy ksiądz jest osobą konsekrowaną, istnieje natomiast całkiem liczna grupa świeckich konsekrowanych.

Osoby konsekrowane to osoby, które w sposób szczególny poświęcają życie Bogu. Łączy je konsekracja, która wiąże się ze złożeniem Bogu ślubów czystości oraz najczęściej również ubóstwa i posłuszeństwa, choć zależy to od formy życia konsekrowanego. Specyfiką danej formy czy wspólnoty mogą być również inne przyrzeczenia czy zobowiązania.

W Polsce żyje ok. 32 tys. osób konsekrowanych. Oprócz istniejących tradycyjnie od stuleci zakonów kontemplacyjnych i zakonów czynnych funkcjonują nowe formy, sięgające korzeniami początków XX w.: instytuty świeckie. Ciekawostką jest odradzanie się indywidualnych form życia konsekrowanego znanych ze starożytności, które na przestrzeni stuleci zanikły, jak dziewice konsekrowane, wdowy czy pustelnicy. Warto też podkreślić, że wiele form i wspólnot właśnie się tworzy. – To zjawisko charakterystyczne dla czasu przemian i kryzysu, który bez wątpienia teraz obserwujemy – podkreśla matka Jolanta Olech, urszulanka SJK, sekretarka generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce.

Największą grupę osób konsekrowanych w Polsce stanowią kobiety – siostry zakonne żyjące w zgromadzeniach czynnych, czyli nastawionych na współdziałanie z Kościołem w pracy apostolskiej.

Według danych z 1 stycznia 2018 r. jest ich ponad 17 tys.. Mieszkają w 2188 domach i należą do 105 zgromadzeń. Około 2 tys. polskich sióstr pracuje za granicą, najczęściej na terenach misyjnych. Zgromadzenia czynne można porządkować według ich charyzmatów, czyli konkretnych form apostolstwa. Są zgromadzenia zajmujące się nauczaniem, wychowaniem, opieką nad dziećmi i młodzieżą, skoncentrowane na trosce o zdrowie, na działalności charytatywnej na rzecz ubogich itp. Podziały te jednak są dość płynne, podobnie jak podział zgromadzeń zakonnych na habitowe i bezhabitowe.

Kolejną, znacznie już mniejszą, grupą zakonnic są mniszki żyjące w zakonach kontemplacyjnych. Jest ich w Polsce ok. 1290. Większość mieszka w 83 klasztorach, których przełożone zrzeszone są w Konferencji Przełożonych Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych w Polsce. Wszystkie te klasztory reprezentują 13 rodzin zakonnych, z których zdecydowanie najliczniejszą są karmelitanki bose. Około 50 sióstr mieszka w klasztorach, które nie należą do konferencji. Na co dzień mniszki zajmują się modlitwą i pracą. Choć nie są powołane do działalności duszpasterskiej, wiele osób szuka z nimi kontaktu, rozmowy, duchowego wsparcia.

Siostry pracują, by zapewnić sobie utrzymanie lecz praca ta z reguły nie wystarcza, dlatego już od wielu lat 2 lutego organizowana jest w Kościele w Polsce zbiórka przeznaczona na wsparcie klasztorów kontemplacyjnych.

Osoby konsekrowane to również zakonnicy. Według danych z końca 2017 r. jest ich w Polsce ponad 11 tys., z czego ponad 3 tys. pracuje za granicą.

Choć wśród instytutów męskich również wyodrębnić można te oddane dziełom apostolskim i te nastawione tylko na kontemplację – jak np. kameduli – wszystkie one zrzeszone są w jednej Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, reprezentującej 59 zgromadzeń, z których każde ma swoje konstytucje. Określają one sposób życia zakonników i rodzaj podejmowanej pracy.

Obecną specyfiką zakonów męskich w Polsce jest to, że najczęściej łączą powołanie do życia konsekrowanego z powołaniem do kapłaństwa. Warto zatem pamiętać, że księża dzielą się na diecezjalnych i zakonnych (ci ostatni świętują 2 lutego).

Przemiana świata od wewnątrz – to powołanie osób konsekrowanych zrzeszonych w instytutach świeckich. Poza kilkoma wyjątkami, nie żyją oni razem, nie prowadzą wspólnych dzieł. Utrzymują się sami – zdolność do samodzielnego utrzymania jest zresztą wymogiem przyjęcia do instytutu – oraz zasadniczo sami muszą zapewnić sobie opiekę i utrzymanie na starość. Niektórzy żyją w sekrecie, czyli tak, by nikt, często nawet z najbliższego otoczenia, nie wiedział o tym, że dana osoba jest osobą konsekrowaną. Instytutów świeckich jest w Polsce 36. Zrzeszają w sumie 1200 osób. W większości są to instytuty żeńskie. Działa tylko jeden instytut męski, a jeden, Instytut Świętej Rodziny, posiada dwa autonomiczne kręgi – żeński i męski. Świeccy konsekrowani, podobnie jak w zakonach składają śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Nie rezygnują jednak z majątku na rzecz wspólnoty, ale starają się zarządzać dobrami materialnymi nie jak właściciele, ale jak szafarze. Większe wydatki konsultują z przełożonymi, wspierają potrzebujących.

Dziewice konsekrowane, pustelnicy i wdowy – formy te, istniejące w starożytności, od czasów Soboru Watykańskiego II zaczynają się odradzać i cieszą się rosnącą popularnością. W Polsce żyją obecnie 322 dziewice konsekrowane, ok. 300 wdów konsekrowanych oraz 4 pustelnice i 1 pustelnik. Są to osoby działające bez struktur, bezpośrednio podlegające biskupowi diecezjalnemu, który odpowiedzialny jest za ich formację i funkcjonowanie.

M. Jolanta Olech zwraca uwagę, że życie konsekrowane w świecie - i również w Polsce dynamicznie się zmienia. Cały czas tworzą się nowe formy i nowe wspólnoty, czego przykładem są choćby wspólnoty i ruchy odnowy religijnej powstałe po Soborze Watykańskim II i otwarte na różne grupy ludzi – osoby duchowne, świeckie czy całe rodziny.

W ramach tych wspólnot powstają niekiedy po pewnym czasie również wspólnoty osób konsekrowanych, jak np. we Wspólnocie Emmanuel czy Chemin Neuf.

– Tu tworzy się coś nowego, jakaś nowa jakość. Być może niektóre stare formy życia konsekrowanego muszą zniknąć (tak było na przestrzeni wieków), inne odnowić się zgodnie z Duchem czasów i Bożymi znakami. Być może powstaną też nowe formy odpowiadające bardziej potrzebom współczesnego Kościoła i współczesnych ludzi – zaznacza matka Olech.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję