Reklama

Apostoł Mazowsza świętym

2016-05-24 13:23

wd
Edycja warszawska 22/2016, str. 1

Materialy prasowe
Scena z filmu „Wieczernik Ojca Stanisława”, Agnieszki Dzieduszyckiej-Manikowskiej

Marianie czekali na to trzysta lat. 5 czerwca w Rzymie zostanie ogłoszony świętym bł. Stanisław Papczyński, założyciel Zgromadzenia Księży Marianów. To pierwszy Święty pochodzący z tego zgromadzenia

W ramach dziękczynienia, tuż po kanonizacji bł. o. Papczyńskiego, nazywanego Apostołem Mazowsza, w sobotę 11 czerwca w Górze Kalwarii-Mariankach, w sanktuarium Błogosławionego rozpoczną się uroczystości z Mszą św., której będzie przewodniczył kard. Kazimierz Nycz.

– Uroczystość nazwaliśmy Dziękczynieniem Mazowsza w porozumieniu z kard. Nyczem i abp. Henrykiem Hoserem. Zaprosiliśmy na nią biskupów innych diecezji na Mazowszu – mówi ks. Paweł Naumowicz MIC – przełożony polskiej prowincji Marianów. Dzień później, w kościele Świętego Krzyża, o. Papczyński będzie wspominany w czasie Mszy św., której będzie przewodniczył przełożony generalny Marianów ks. Andrzej Pakuła, a kazanie wygłosi ks. Naumowicz.

Wcześniej, w dniu kanonizacji, w czasie obchodów Święta Dziękczynienia w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie będą niesione relikwie o. Papczyńskiego, wprowadzone do niej kilka lat temu. – I już wtedy będzie wspominany – mówi ks. Naumowicz. Okolicznościowe Msze św. odprawione zostaną w mariańskich parafiach w całej Polsce.

Reklama

Samej zaś Mszy św. kanonizacyjnej bł. o. Papczyńskiego, 5 czerwca na Placu św. Piotra będzie przewodniczył papież Franciszek, a weźmie w niej udział prezydent Andrzej Duda. Uczestnicy kanonizacji mogą także wziąć udział w Mszy św. dziękczynnej za kanonizację, którą odprawi dzień później w bazylice Santa Maria na Zatybrzu kard. Stanisław Dziwisz.

Działania zmierzające do wyniesienia o. Stanisława Papczyńskiego na ołtarze ruszyły wkrótce po jego śmierci, w opinii świętości, we wrześniu 1701 r. Jednak wkrótce utknęły, a później ze względu na trudności jakie przechodziło Zgromadzenie Marianów, zostały zawieszone.

Beatyfikację o. Papczyńskiego można było rozpocząć dopiero w okresie powojennym – dekret o heroiczności cnót Założyciela został ogłoszony w 1992 r. We wrześniu 2007 r. w Licheniu odbyła się beatyfikacja. W marcu tego roku papież Franciszek wraz z kardynałami podjęli na konsystorzu zwyczajnym decyzję o kanonizacji bł. o. Papczyńskiego.

Dwa przypadki cudów, które przyczyniły się najpierw do beatyfikacji, a później do kanonizacji o. Papczyńskiego wydarzyły się w jednej parafii – Najświętszej Marii Panny Królowej Apostołów w Ełku – i były owocem Nowenny do Błogosławionego.

O. Papczyński jest patronem dzieci nienarodzonych i rodziców pragnących potomstwa. W 2011 r. Senat RP przyjął uchwałę, w której podkreślono, że bł. o. Papczyński jest godnym naśladowania wzorem Polaka oddanego sprawom Ojczyzny. „Aktualność Jego moralnego i obywatelskiego nauczania uzasadnia przybliżenie postaci Ojca Stanisława współczesnemu pokoleniu Polaków, a szczególnie młodzieży. Senat Apeluje do środowisk oświatowych o popularyzacje postaci i dokonać Błogosławionego” – napisano w uchwale.

Tagi:
święty błogosławiony

Bł. Rafał Chyliński – święty stąd

2019-05-08 08:13

Anna Skopińska
Edycja łódzka 19/2019, str. 6-7

Kiedyś opiekun ubogich, dziś orędownik w uleczeniu z choroby alkoholowej i nowotworowej. – Widać na te biedy teraz jest potrzebny – mówi o. Krzysztof Świderek, gwardian i proboszcz sanktuarium św. Antoniego i bł. Rafała Chylińskiego w Łodzi-Łagiewnikach

Maria Niedziela
Grób bł. Rafała Chylińskiego

Ojciec gwardian pokazuje księgi podziękowań i próśb kierowanych do bł. Rafała. Pisane na karteczkach, są od jakiegoś czasu kserowane i drukowane. Niektóre pisane drżącą ręką matki, żony, dzieci proszących o zdrowie rodzica, o wydobycie z nałogu... Na innych pewnie pozostały ślady łez, strach, ból ale też wielka nadzieja. Że on pomoże.

– Niektóre są powielane, przynoszone kolejny raz, z taką ogromną determinacją – wyjaśnia o. Krzysztof. I z wiarą... Czasem w cud.

Jego ślady

To jedyne miejsce w naszej archidiecezji, gdzie pochowany jest błogosławiony. Święty stąd. Ten, który posłany był właśnie do tych ludzi. Czy jego ślady nadal tu są? W kaplicy stoi drewniana, prosta trumna, w której spoczywają jego doczesne szczątki. To już wielka łaska dla tego miejsca. Wiedzą o tym ci, którzy przychodzą, by się tu pomodlić. Czy ci, którzy w każdy czwartek uczestniczą w nabożeństwie do o. Rafała Chylińskiego.

– Wiele osób przychodzi do niego w niedziele, zostaje po Mszach św. albo na dziękczynienie udaje się do jego kaplicy – tłumaczą franciszkanie. Ale idąc do łagiewnickiego sanktuarium, można spotkać go po drodze. Jest jadłodajnia jego imienia. Przypomina o posłudze, jaką pełnił „dziadowski biskup”. W XVIII wieku wszystko oddawał potrzebującym, ubogim, nieszczęśliwym i chorym. Prawie 300 lat później tu, ci ludzie, otrzymują pomoc – paczki, ciepłą zupę, dobre słowo.

Pomoc

Jest też płaskorzeźba na klasztornym murze – przedstawiająca Chrystusa na krzyżu. Zniszczona, czeka na renowację. To znak – stała tu kiedyś tzw. przybudówka, w której przyszły święty mieszkał razem ze swoją mamą. Dla tych, co wiedzą, jest więc i tu promyk świętości Rafała.

Przy klasztorze działa, niedawno założona, fundacja bł. Rafała Chylińskiego. Ma to być wsparcie ubogich, rodzin, zwłaszcza tych z dysfunkcjami, ale też w planach jest działalność na polu edukacyjnym. Słyszę też o rondzie im. bł. Rafała – niedaleko od klasztoru, o patronowaniu zgierskiemu MOPS-owi czy dziecięcemu szpitalowi w Łagiewnikach. Pełno go tutaj, a przecież nie każdy o nim wie.

– W środowisku łódzkiej pomocy jest dosyć znany – zauważa o. Krzysztof i mówi o relikwiach franciszkanina, jakie trafiły do kaplicy największego DPS-u w Łodzi. Przypomina też o relikwiach wydawanych parafiom – w ciągu 2,5 roku było ich ponad pięćdziesiąt – to relikwie I stopnia z kości. I potwierdza, że bł. Rafał na tyle, ile może, zaznacza się. – On ściąga tu ludzi i broni się na swoim lokalnym terenie – uważa gwardian. Nawet Franciszkański Zakon Świeckich w naszym regionie ma go za swojego patrona.

Wymagający i serdeczny

W biografiach można wiele o nim przeczytać. O jego działalności, o cudach, które działy się po śmierci. O tym, że był nie tylko oddany ubogim, ale że dał się poznać jako żarliwy spowiednik czy egzorcysta. Z namalowanych obrazów wyłania się postać zakonnika pewnie pełnego pokory i zaufania.

Ale jak się dowiedzieć, jaki był? Teraz, po tych set latach? Pytam więc ojca gwardiana, jakim człowiekiem był bł. Rafał. – Z jednej strony to prosty, skromny kapłan. Z drugiej dosyć surowy, wymagający, dlatego też niezrozumiały w swoim środowisku – mówi o swoich odczuciach o. Krzysztof. – Był odsuwany na bok, niewygodny dla wspólnoty, ale ktoś, kto znał go blisko, widział jego wielką serdeczność do drugiego człowieka. Bardzo identyfikuję się z jego osobą i posługą – dodaje.

I tłumaczy, jak kult o. Rafała żywy jest wśród kleryków franciszkańskiego seminarium. – Widzę ich często modlących się przy trumnie, jak tylko mają czas, to przychodzą tu do niego – mówi. I zaznacza, że jego postawa jest wzorem – bycia blisko ludzi, kierownictwa duchowego, pomocy drugiemu. A spuścizna, którą zostawił, choćby w postaci stałego konfesjonału – ciągle żyje. W sanktuarium można bowiem skorzystać z sakramentu pokuty każdego dnia.

Pomaga i uzdrawia

Idąc śladem o. Rafała, nie sposób nie pójść też do usytuowanych w lesie kapliczek. Także tej, którą Niemcy spalili – św. Walentego. To tu, według przekazywanych z pokolenia na pokolenie informacji, jest pochowana mama bł. Rafała, którą z taką miłością do końca się opiekował. Bł. Rafał jest też pewnie w uroku tego miejsca, jego ślady odciśnięte są na klasztornej posadzce, jego dłonie na skradzionym i odzyskanym kielichu, jego duch w świętości tego sanktuarium... Pomaga, uzdrawia, prowadzi.

– Może to jego rola? – zastanawiają się osoby modlące się przy jego grobie. I czekają na jego formalną świętość. Choć przecież dla nich to prawdziwy wielki święty. Dlatego niektórzy ze wzruszeniem dotykają jego trumny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Krzyż: policjanci świętowali 100. rocznicę powstania Policji Państwowej

2019-07-19 18:44

apis / Święty Krzyż (KAI)

Świętokrzyscy stróże prawa świętowali 100. rocznicę powstania Policji Państwowej, podczas wojewódzkich obchodów Święta Policji, które odbyły się 19 lipca na Świętym Krzyżu. We wspólnej modlitwie uczestniczył m.in. komendant główny policji, nadinspektor Jarosław Szymczyk.

Krzysztof Świertok

Uroczystej Mszy sprawowanej świętokrzyskiej bazylice przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Modlono się w intencji bezpiecznej służby dla świętokrzyskich policjantów oraz ich rodzin.

Biskup przypomniał w kazaniu doniosłą rolę klasztoru na Świętym Krzyżu w historii polskiej państwowości i rozwoju kultury, a także lata kiedy po wypędzeniu benedyktynów był on miejscem ludzkich dramatów i zagłady. Podkreślił, że świętokrzyska Golgota, stanowi jedno z Golgotą Jerozolimską oraz z innymi Golgotami jakich wiele było i jest w dziejach świata.

Hierarcha podkreślał, że obraz policji, jaki cywile noszę w sobie, został ukształtowany przez osobiste doświadczenia i sposób patrzenia charakteryzuje się dużą rozbieżnością i nie zawsze jest sprawiedliwy.

- Roberto Saviano mówi w swojej przejmującej książce „Gomorra”, że podczas wojny ze złem nawet miłość, więzi i relacje międzyludzkie mogą stać się elementem słabości. Ja życzę wam drodzy Policjanci, żeby było dokładnie odwrotnie. Niech wasze rodziny będą piękne i mocne. Niech poszerza się grono prawdziwych przyjaciół, a zaufanie społeczne, i tak już wysokie, nieustannie wzrasta – życzył biskup.

Kaznodzieja wskazywał, że każdy ma w stosunku do policji własne oczekiwania i zawsze będzie istniało napięcie pomiędzy dążeniami do szeroko rozumianej tolerancji, czy nieograniczonej wolności jednostki, a koniecznością zagwarantowania stabilności systemu i ochroną dobra wspólnego.

- O tych problemach mówi dzisiejsza Ewangelia. Pan Jezus nie zniósł prawa, ale wypełnił je miłością. Tak samo, jak nie ograniczał się do samego tylko potępienia zła, ale stawiał na pierwszym miejscu nawrócenie sprawcy - wskazał biskup.

We wspólnej modlitwie uczestniczyli: gen, insp. Jarosław Szymczyk, komendant główny policji, przedstawiciele parlamentarzystów, władz państwowych, wojewódzkich, samorządowych, środowisk prawniczych, służb mundurowych oraz licznie przybyli policjantki i policjanci wraz z rodzinami.

Podczas uroczystości na błoniach przy świętokrzyskim sanktuarium wręczono przyznane przez Prezydenta RP odznaczenia za długoletnią służbę zasłużonym policjantom i pracowników cywilnych. Ponadto uhonorowano stróżów prawa Złotą Odznaką „Zasłużony Policjant”.

Insp. Paweł Dzierżak, wojewódzki komendant świętokrzyskiej policji podkreślił że jubileusz powstania Policji Państwowej nadaje tegorocznemu Świętu Policji wyjątkowy charakter, gdyż w wolnej Polsce czczona jest pamięć tych, którym ją zawdzięczamy.

- Dzisiejsza uroczystość to okazja do przypomnienia udziału polskich policjantów w walce o niepodległość. Przywołuję pamięć Jana Piwnika „Ponurego”, patrona świętokrzyskiej policji. Ten i wielu jemu podobnych policjantów uczyniło więcej niż do nich należało, nie tylko dzielnie i wytrwale pełnili służbę stróżów bezpieczeństwa, ale uniesieni szczytnym zapałem patriotyzmu szli do walki o zrzucenie jarzma okupantów – mówił komendant wojewódzki.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Sprowadzenie benedyktynów zainicjował  Bolesław Chrobry w 1006 r. Opiekę nad Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego  sprawuje Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem