Reklama

Życie dla życia

2016-07-13 09:00

Rozmawia ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 29/2016, str. 28-29

Bożena Sztajner/Niedziela

O zaangażowaniu w obronę życia dzieci poczętych, propozycjach na ŚDM w Krakowie i wielkiej ufności w miłosierdzie Boże – z dr. inż. Antonim Ziębą, wiceprzewodniczącym Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia – rozmawia ks. Ireneusz Skubiś

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – Co się stało, że spora część ludzi przestała kochać życie?

DR INŻ. ANTONI ZIĘBA: – Z sondaży wynika, że systematycznie rośnie szacunek do życia, rośnie poparcie dla prawa do życia każdego poczętego dziecka! Oczywiście, na pewno istnieje mniejszość, która może nie tyle nie kocha tych dzieci, ile po prostu ma niewystarczającą świadomość tego, że aborcja jest zabójstwem. A sprzyjają temu swoista moda na seksualizm, rozwiązłość seksualna, pornografia, upadek pewnych standardów moralnych, co powoduje – najczęściej u osób młodych, ale nie tylko – nieodpowiedzialne zachowania w sferze seksualnej i prowadzi do poczęcia nieplanowanego dziecka. I w takich sytuacjach bardzo duża część tych dzieci ginie.

– Jak kształtowało się Pana zaangażowanie w obronę życia ludzkiego?

– W 1975 r. byłem na wakacyjnej praktyce inżynierskiej w biurze prof. Krapfenbauera w Wiedniu. Naprzeciw biura był nieduży kościół pw. Chrystusa Króla, do którego chodziłem na Mszę św. Pewnego dnia ksiądz proboszcz w gablocie parafialnej umieścił duży amerykański plakat, przedstawiający worek na odpady pełen szczątków zabitych nienarodzonych dzieci – były to tzw. późne aborcje, dzieci 5-, 6-miesięczne. Ten plakat pamiętam do dzisiaj, bo wywołał we mnie prawdziwy wstrząs. Miałem wtedy 30 lat i nigdy wcześniej się z tym tematem nie zetknąłem. Wróciłem do Krakowa, na Politechnikę, i – do tej pory nie wiem, kto to uczynił – na moim biurku w Instytucie Mechaniki Budowli, w którym pracowałem, zastałem niewielką broszurę obrońcy życia ks. Tadeusza Dzięgiela, misjonarza z Bydgoszczy, wydaną pod pseudonimem, poza cenzurą, na bardzo skromnym papierze. Okazało się, że w 1979 r. w naszej ojczyźnie zabito od 800 tys. do 1 mln dzieci. Wziąłem kalkulator i policzyłem, że każdego dnia ginie w Polsce ok. 2,5 tys. dzieci. Przypomniał mi się obraz uśmierconych dzieci w worku na odpady i uzmysłowiłem sobie, że jest to 50 autokarów pełnych dzieci! Oczywiście, za PRL-u ten temat był zupełnie wyciszony.
W tym momencie poczułem, że muszę się tym zająć, i to przekonanie trwa do tej pory.
Pan Bóg dał mi w instytucie swoją pomoc – wielkiego obrońcę życia dr. inż. Adama Kisiela, dziś redaktora naczelnego tygodnika „Źródło”. Jesienią 1979 r. przestudiowałem wszystkie przemówienia św. Jana Pawła II wygłoszone podczas jego pierwszej pielgrzymki do Polski w czerwcu tego roku. Dwa fragmenty zdecydowały o całym moim dalszym życiu i o wielu zmianach, które rozpoczęły się w dziedzinie ochrony życia w kraju. Pierwszy: „Jeśli mamy żyć słowem Bożym, nie możemy ustawać w modlitwie” (Kalwaria Zebrzydowska). I drugi fragment: „(...) modlę się stale o to, ażeby rodzina polska dawała życie, żeby była wierna świętemu prawu życia” (Nowy Targ).
Zrodził się pomysł zorganizowania Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci, która, po uzgodnieniu z kard. Franciszkiem Macharskim, rozpoczęła się 12 października 1980 r. Ta modlitwa miała dwa ważne cele: uwrażliwić sumienie każdego Polaka na nienaruszalną wartość życia każdego dziecka od chwili poczęcia oraz prosić Wszechmocnego Boga o to, by unieważniono obowiązującą wówczas, jeszcze stalinowską, ustawę aborcyjną i zastąpiono ją prawem chroniącym życie każdego poczętego dziecka. Wszyscy wiemy, że to się zrealizowało – z wiadomymi wyjątkami – w styczniu 1993 r. Teraz wchodzimy niejako w ostatni etap realizacji tej prośby – chcemy zapewnić każdemu poczętemu dziecku prawo do życia.

– Czy sprawa obrony ludzkiego życia będzie w jakiś sposób obecna w czasie Światowych Dni Młodzieży?

– Z dr. Pawłem Wosickim, prezesem Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, i w porozumieniu z Księdzem Kardynałem zgromadziliśmy dla polskich uczestników ŚDM w diecezjach, dla duszpasterzy sporo materiałów pro-life. Z moimi młodymi współpracownikami przygotowujemy też dla młodzieży specjalną stronę internetową w języku angielskim na temat obrony życia. W wyposażeniu tzw. plecaka młodych znajdzie się pocztówka z reklamą tej strony, adresem i znakiem, który umożliwia wejście na stronę przez zeskanowanie go komórką. Myślę, że młodzież to doceni, znajdzie tam bowiem nie tylko wiele materiałów dużej wagi naukowej, ale także zdjęcia, filmy, wideoblogi. Co więcej, wszyscy katolicy – z Australii, Kanady czy Białorusi – będą mogli korzystać z tych materiałów, bo dajemy copyright. Oferujemy młodzieży świata naprawdę bogaty materiał pro-life z prawem wykorzystania go w gazetach, radiu, telewizji, na stronach internetowych itd.

– Polska zmierzyła się z uznaniem pełnej ochrony prawa do życia ludzkiego od poczęcia na początku naszej transformacji, w latach 1988-93. Jakie wnioski płyną dziś z tamtych zmagań?

– To, że w 1993 r. udało się anulować ustawę z czasów stalinowskich, z 27 kwietnia 1956 r., narzuconą nam w warunkach terroru komunistycznego, to wielka zasługa Kościoła, bo przecież za komuny żadnych ruchów pro-life nie było, oprócz maleńkich grupek skupionych wokół prof. Fijałkowskiego, dr Półtawskiej, dr Kramarek czy p. Szczerskiej. Księża uczyli o tym w ramach katechezy, biskupi – w listach pasterskich i to wszystko budowało cywilizację życia niejako pod skorupą oficjalnego zakłamania czy przemilczeń i cenzury.
I przyszły lata 1991-92, kiedy to trwały ożywione dyskusje nie tylko społeczne, ale i w parlamencie nad kształtem ustawy broniącej życie. Było wiadomo, że jedną z pierwszych inicjatyw świeckich będzie ustawa chroniąca życie. Uznając jednak realia arytmetyki parlamentarnej, musieliśmy się zgodzić na projekt ochrony życia poczętych dzieci, niestety – z trzema wyjątkami. Ponieważ w 1993 r. nie było szans, żeby pełna ochrona życia przeszła, musieliśmy przyjąć proponowany projekt. Ta ustawa – oczywiście, ułomna – przeszła w Senacie zaledwie jednym głosem! Gdybyśmy się na nią nie zgodzili, prawdopodobnie do dziś mielibyśmy jeszcze ustawę stalinowską. Uznajemy więc tę ustawę za sukces w sensie zasadniczego spadku liczby aborcji w Polsce – jeżeli odnotowywano wcześniej 100-130 tys. zarejestrowanych aborcji, to w tej chwili jest ich 1-2 tys. Tę niedoskonałą ustawę należy jednak bezwzględnie poprawić.

– Jak widzi Pan przyszłość Europy, która przestała uznawać prawo do życia za fundament rozwoju cywilizacji?

– Są dwie możliwości. Albo za szczególną łaską Bożą nastąpi opamiętanie się europejskich decydentów i wrócą na drogę budowania cywilizacji życia, albo będzie totalna katastrofa. Jak widać na przykładach z historii, wprowadzenie barbarzyńskiego prawa zabijania nienarodzonych skutkuje unicestwieniem całych narodów. Jeśli, nie daj Boże, Europa się nie obudzi, jeśli nie skorzysta ze szczególnej łaski Bożej, to czeka nas straszliwe ludobójstwo już nie w wymiarze prenatalnym, tylko natalnym, tzn. ludzi narodzonych różnych wyznań i orientacji. Nikt tego nie zatrzyma.
Widzimy oznaki budzących się ruchów pro-life na Zachodzie, może Pan Bóg się ulituje – w Roku Świętym Miłosierdzia wołamy o miłosierdzie dla Polski, Europy i świata. A wracając na teren Polski: przed nami 60. rocznica Jasnogórskich Ślubów Narodu – sierpień tego roku. Musimy zrobić sobie rachunek sumienia ze wszystkich zobowiązań, które wtedy przyjęliśmy. Wśród nich jest obowiązek obrony życia dzieci nienarodzonych.

Tagi:
życie ochrona życia obrońcy życia pro‑life

Odłączenie dziecka od aparatury podtrzymującej życie nie powinno mieć miejsca

2019-06-24 16:57

lk / Warszawa (KAI)

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym - brzmi stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie, do którego doszło w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

Poniżej tekst stanowiska:

Stanowisko Fundacji Rzecznik Praw Rodziców w sprawie odłączenia Szymona Drabika od aparatury podtrzymującej życie w Szpitalu Dziecięcym w Warszawie przy ul. Niekłańskiej

Fundacja Rzecznik Praw Rodziców sprzeciwia się działaniom lekarzy, którzy pozbawili rodziców Szymona Drabika prawa do decydowania o losie własnego dziecka w kwestii dotyczącej jego życia lub śmierci.

Sytuację znamy z bezpośredniej rozmowy z ojcem dziecka oraz oświadczeń przedstawicieli szpitala. Szymon trafił do warszawskiego szpitala przy ul. Niekłańskiej z zapaleniem mózgu, 22 stycznia br., w wieku sześciu miesięcy. Rodzice podkreślają, że było to dotąd zdrowe dziecko, które kilka dni wcześniej zostało zaszczepione przeciw pneumokokom. Krótko po przybyciu do szpitala lekarze przeprowadzili badanie w kierunku stwierdzenia śmierci mózgu. Wspólnie z rodzicami i pod ich naciskiem lekarze zdecydowali w końcu o pozostawieniu dziecka pod aparaturą podtrzymującą życie. Pozwoliło to na zachowanie prawidłowej pracy wszystkich innych organów. Rodzice zdołali zgromadzić środki na sprowadzenie eksperta ze Stanów Zjednoczonych, który miał ocenić czy jest szansa na uratowanie dziecka. Przedstawiciele szpitala zapewniali rodziców, również publicznie: „Powtarzamy, iż nie zachodzi obawa zaprzestania procesu leczenia (…) Personel Szpitala oświadcza, że nie sprzeniewierzy się najwyższym standardom etycznym.” (Oświadczenie z 10 czerwca)

Rodzice relacjonują, że na 18 czerwca zaproszono ich na komisję, która będzie decydować o losie ich dziecka. Złożyli wniosek o przeniesienie tego terminu na 19 czerwca, kiedy przybędzie ekspert z USA. Mimo to, stawili się na umówioną godzinę 18 czerwca i zostali poinformowani, że komisja już się odbyła. Otrzymali informację, że przed godziną ich dziecko zostało odłączone od aparatury i wszelkie funkcje życiowe zanikły. Głos zabrał Minister Zdrowia, który podkreślił, że lekarze postąpili prawidłowo.

Niezależnie od oceny kwestii medycznych i faktu, że prawo nie zostało w tym przypadku naruszone, stwierdzamy stanowczo, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Po konsultacji z trzema ekspertami medycznymi Fundacji rozumiemy zdanie lekarzy w ocenie medycznej stanu dziecka. Jednocześnie w tej trudnej sytuacji uszanowanie emocji rodziców i ich walki o życie dziecka powinno być najwyższym priorytetem.

Uważamy, że gdy chodzi o życie lub śmierć dziecka, pozbawianie rodziców możliwości decydowania jest działaniem niedopuszczalnym. Decyzje muszą zapadać w wyniku porozumienia między lekarzami a rodzicami, a nie konfliktu czy sporu. Postulujemy, aby w podobnych sytuacjach obligatoryjnie uczestniczył w rozmowach między rodzicami a lekarzami mediator a rodzice mieli zagwarantowaną stałą pomoc psychologiczną. Zwracamy się do Ministra Zdrowia o podjęcie odpowiednich działań, które zapobiegną podobnemu potraktowaniu rodziców w przyszłości. Brak zbadania sprawy Szymona, brak odpowiedniej reakcji i wprowadzenia zmian w tym zakresie byłby błędem, który skutkowałby pogłębianiem nieufności rodziców małych dzieci do świata medycznego, zwłaszcza w kontekście obowiązkowego szczepienia, które stanowi tło historii Szymona.

Zarząd Fundacji Rzecznik Praw Rodziców

Warszawa; 24 czerwca 2018 r.

---

Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców wyrosło z akcji społecznej prowadzonej od maja 2008 na rzecz powstrzymania niekorzystnych dla rodzin i dzieci rozwiązań w edukacji. Rodzice i eksperci zaangażowani w akcję działali w sejmie, spotykali się z posłami, uczestniczyli jako strona społeczna w obradach Okrągłego Stołu Edukacyjnego zwołanego przez Prezydenta RP. Protest przyczynił się do zawetowania przez prezydenta ustawy o reformie oświaty, ale nowelizacja została przyjęta przez sejm, wprowadzając m.in. obniżenie wieku szkolnego do lat 6.

Głównym celem Fundacji Rzecznik Praw Rodziców jest reprezentowanie spraw dotyczących rodziców wobec organów władzy i w przestrzeni publicznej, w tym wpływanie na instytucje i ustawodawstwo, aby działały z pożytkiem dla rodziców, oraz działanie na rzecz zwiększenia roli rodziców w życiu publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ksiądz uniewinniony, media milczą

2019-06-04 13:08

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 23/2019, str. 16-17

Pod koniec stycznia 2019 r. światowe media nagłośniły sprawę ustąpienia z urzędu szefa biura Kongregacji Nauki Wiary – ks. Hermanna Geisslera po wysunięciu wobec niego przez byłą zakonnicę zarzutów o molestowanie

Włodzimierz Rędzioch
Ks. Hermann Geissler został uniewinniony od zarzucanego mu czynu przez Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Media, które nagłaśniały fałszywe oskarżenia, teraz milczą

Oskarżenie to wysunęła Doris Wagner-Reisinger, twierdząc, że do próby jej seksualnego wykorzystania doszło w 2009 r. w Rzymie przy okazji spowiedzi. Dla mediów była to bardzo „atrakcyjna” wiadomość, bo chodziło o księdza, którego do Watykanu sprowadził sam kard. Joseph Ratzinger. Hermann Geissler urodził się w Austrii niedaleko Innsbrucka w 1965 r. Gdy odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa, wstąpił do wspólnoty życia konsekrowanego „Das Werk” (Familia Spiritualis Opus). Przełożeni wkrótce docenili tego bardzo uzdolnionego i wszechstronnie wykształconego młodego kapłana – pracę w Kongregacji Nauki Wiary, u boku jej prefekta kard. Ratzingera, rozpoczął, gdy miał zaledwie 27 lat, i pracował w tej dykasterii aż do momentu wybuchu skandalu.

Dla mnie sprawa ks. Geisslera miała też inny, bardziej osobisty wymiar – agencje podawały informacje o zarzutach pod jego adresem z wykonanym przeze mnie zdjęciem ściągniętym bez mojego pozwolenia z internetu. Był to portret ks. Geisslera na tle obrazu z wizerunkiem kard. Ratzingera. Zrobiłem mu to zdjęcie, gdy udzielił mi wywiadu o swoim dawnym szefie, czyli kard. Ratzingerze (https://www.niedziela.pl/artykul/130330/nd/Pokora-i-zawierzenie-Panu-Bogu). W ten sposób łączono, niejako namacalnie, postać księdza, który miał się dopuścić nadużyć, z osobą Papieża emeryta.

W tej sytuacji 28 stycznia br. ks. Geissler złożył prośbę o dymisję na ręce prefekta kongregacji – kard. Luisa Ladarii Ferrera, który ją przyjął. Wyjaśnił jednak, że ustąpił ze stanowiska, „aby zmniejszyć rozmiary szkód, które już dotknęły kongregację i jego wspólnotę”. Podkreślił przy tym zdecydowanie, że oskarżenia pod jego adresem „nie są prawdziwe”, dlatego czeka na rezultaty procesu kanonicznego w tej sprawie. Poinformował także, że w przyszłości podejmie „ewentualne działania prawne”.

Kim jest dawna zakonnica, która oskarżyła ks. Geisslera? Niemka Doris Wagner należała do wspólnoty zakonnej „Das Werk”, do której należy również kapłan. Według niej, miała być molestowana 10 lat temu, w 2009 r., w Rzymie, gdy spowiadała się u ks. Geisslera. W zgromadzeniu problemy z dawną siostrą zaczęły się o wiele wcześniej – w 2008 r. odkryto, że miała romans i współżyła seksualnie ze współbratem – ks. B. W końcu, w październiku 2011 r., porzuciła wspólnotę i odbyło się to w sposób bezkonfliktowy. Sytuacja zmieniła się w 2012 r., kiedy dawna zakonnica rozpoczęła kampanię medialną i prawną. Zaczęła ukazywać swoją historię w perspektywie „nadużyć, przemocy i manipulacji”. W 2012 i 2013 r. oskarżyła ks. B. o wykorzystywanie seksualne, ale zarówno w Niemczech, jak i w Austrii jej oskarżenia zostały uznane za bezpodstawne. Pomimo tego Wagner zaczęła brać udział w konferencjach, wydała książkę, w której opowiada swoją historię, i wystąpiła w filmie „Female Pleasure” (Kobieca przyjemność), w którym krytykuje Kościół i żąda radykalnych zmian w jego nauczaniu moralnym. Dziś Doris Wagner-Reisinger mieszka w Wiesbaden w Niemczech razem z byłym księdzem, z którym pobrali się cywilnie i mają jedno dziecko.

15 maja br., po przeprowadzeniu procesu kanonicznego, Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej uniewinnił ks. Hermanna Geisslera. Celem procesu było wyjaśnienie, czy kapłan dopuścił się przestępstwa nakłaniania do grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu przy okazji spowiedzi (por. Kodeks prawa kanonicznego, kan. 1387). Decyzją samego Papieża to nie Kongregacja Nauki Wiary, kompetentna w sprawach tego rodzaju, zajęła się sprawą ks. Geisslera, który przez 25 lat pracował w tejże dykasterii, ale Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Do kompetencji tego trybunału należy bowiem m.in. rozpatrywanie spraw zleconych mu przez Papieża (konstytucja apostolska „Pastor Bonus” o Kurii Rzymskiej, art. 123 § 3). Po dochodzeniu zgodnie z kan. 1717 pięciu sędziów Sygnatury Apostolskiej rozpatrzyło sprawę, a na posiedzeniu 15 maja 2019 r. zdecydowało, że ks. Geissler nie dopuścił się przestępstwa, o które był oskarżany. Wyrok został przekazany kapłanowi listem (prot. n. 54121/19 CG), podpisanym przez kard. Dominique’a Mambertiego – prefekta trybunału i bp. Giuseppego Sciaccę – sekretarza. Jednym słowem, ks. Geissler został uniewinniony, a od decyzji Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej nie ma odwołania.

Niestety, wiadomość ta została prawie całkowicie zignorowana przez media, bo informacja o fałszywych oskarżeniach wysuwanych pod adresem księdza i o jego uniewinnieniu przez najwyższą instancję sądową Stolicy Apostolskiej nie jest dla nich „dobrą wiadomością”.

Afera z Doris Wagner to kolejny przypadek, który świadczy o tym, że była zakonnica po odejściu ze zgromadzenia postawiła sobie za cel walkę z Kościołem i ucieka się do każdej możliwej manipulacji oraz umiejętnie wykorzystuje do tego media.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wręczono medale zasłużonym dla Archidiecezji Warszawskiej

2019-06-24 22:33

Łukasz Krzysztofka

40 osób świeckich i jedna siostra zakonna zostało nagrodzonych medalami "Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej", które w archikatedrze warszawskiej, w jej święto patronalne św. Jana Chrzciciela, wręczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Uhonorowanie medalami odbyło się przed uroczystą Mszą św. odpustową, którą z metropolitą warszawskim koncelebrowali proboszczowie parafii nagrodzonych osób.

- Najbardziej cenię sobie to, że wszyscy odznaczeni w sposób szczególny potrafią praktykować swoje powołanie na mocy powołania chrzcielnego, które jest u podstaw wszystkich powołań – powiedział w homilii podczas Mszy św. metropolita warszawski. Kard. Nycz przywołał słowa papieża Franciszka, który uczy, że u podstaw wszystkich szczegółowych powołań stoi miłość. - Jeśli nie ma miłości u podstaw, będzie się tylko krążyć wokół spraw własnych – nawiązywał do słów Ojca św. metropolita warszawski.

Pasterz Kościoła warszawskiego podkreślił również, że przyznane dzisiaj odznaczenia, do których kandydatów zgłaszali proboszczowie ich parafii, są dowodem na mocną współpracę duchownych ze świeckimi i ich odpowiedzialność za Kościół lokalny. – Za tę współpracę bardzo wam dziękuję i proszę Boga, żeby nigdy nie zabrakło takich katolików świeckich, przez których Słowo Chrystusa jest obecne wszędzie tam, gdzie są posłani ludzie – powiedział na zakończenie homilii kard. Nycz.

Wśród uhonorowanych medalem „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” znalazł się m.in. prof. Włodzimierz Kluciński – wieloletni rektor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, należący od lat do Komitetu Promocyjnego Budowy Świątyni Opatrzności Bożej oraz jego małżonka Jadwiga Klucińska, z zawodu ekonomistka, zaangażowana m.in. w budowę kościoła oraz wolontariat Caritas w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie.

Jedyna w gronie odznaczonych siostra zakonna – s. Leonia Maria Kalandyk ze Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej od 20 lat pracuje w parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Była katechetką w szkole podstawowej i gimnazjum. Założyła wspólnotę Kręgu Biblijnego RUAH, ponadto pracuje jako kancelistka, przygotowuje młodzież i dorosłych do przyjęcia sakramentów.

Z sylwetkami wszystkich nagrodzonych osób można zapoznać się na stronie archidiecezji warszawskiej:

http://archidiecezja.warszawa.pl/aktualnosci/zaangazowani-swieccy-z-medalami-za-zaslugi-dla-archidiecezji-warszawskiej/

Medale „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” przyznawane są dwa razy w roku: w uroczystość Objawienia Pańskiego – 6 stycznia i uroczystość patronalną stołecznej archikatedry św. Jana Chrzciciela – 24 czerwca. Otrzymują je przede wszystkim świeccy zaangażowani w prace na rzecz diecezji lub parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem