Reklama

Wiadomości

Bogu i Polsce na chwałę – Narodowi ku pokrzepieniu

W tym roku przypada 70. rocznica śmierci Feliksa Nowowiejskiego, autora „Roty” – kompozytora, organisty, dyrygenta i pedagoga

Niedziela Ogólnopolska 44/2016, str. 24-25

[ TEMATY ]

historia

postaci

Archiwum rodziny Nowowiejskich / www. cyryl.poznan.pl

Feliks Nowowiejski w latach 20. XX wieku

Feliks Nowowiejski w latach 20. XX wieku

Rok 2016 jest rokiem Feliksa Nowowiejskiego, który należy do grona najwybitniejszych polskich twórców, obok Fryderyka Chopina, Stanisława Moniuszki, Ignacego Jana Paderewskiego, Mieczysława Karłowicza i Karola Szymanowskiego.

Urodził się 7 lutego 1877 r. w Wartemborku (obecnie Barczewo) na Warmii. Do końca życia czuł się emocjonalnie związany z Warmią. W swoich późniejszych utworach nawiązywał do folkloru ziemi warmińskiej, pisząc chóralne „Warmijskie pieśni ludowe” czy „25 polskich pieśni ludowych z Warmii”. Brał czynny udział w plebiscycie na Warmii i Mazurach.

Edukacja

Reklama

Odebrał gruntowne wykształcenie. Początkowo uczył się w przyklasztornej szkole muzycznej w Świętej Lipce. Później rozpoczął pracę w Olsztynie jako organista w kościele św. Jakuba. Po dwóch latach podjął decyzję o dalszym kształceniu w Berlinie, gdzie studiował najpierw w Konserwatorium Sterna, potem zaś w słynnej Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem Maxa Brucha. W Berlinie dwukrotnie nagrodzono Nowowiejskiego prestiżową nagrodą im. Giacomo Meyerbeera. Pierwszą z tych nagród, zgodnie z regulaminem, przeznaczył na kilkumiesięczną podróż artystyczną po Europie, zaś drugą – na dalsze studia w Berlinie. Naukę uzupełniał podczas kilkumiesięcznego kursu muzyki kościelnej w Ratyzbonie.

Mimo że językiem wykładowym w szkole w Świętej Lipce był niemiecki i że kompozytor później studiował i przez wiele lat przebywał w Berlinie, nie przeszkodziło to w umocnieniu się jego poczucia narodowej tożsamości. Nie tylko pochodzeniem, lecz także twórczością i codzienną pracą określał swoją przynależność do kultury polskiej. Święta Lipka i Ratyzbona ukształtowały jego credo kompozytorskie jako twórcy muzyki organowej, religijnej i liturgicznej.

W latach 1909-14 Nowowiejski był dyrektorem krakowskiego Towarzystwa Muzycznego. W 1910 r. wziął udział w uroczystościach 500. rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Pomimo sprzeciwu zaborców Polacy zorganizowali wielkie obchody tej rocznicy. Słynny pomnik Grunwaldzki (projektu Antoniego Wiwulskiego i Franciszka Blacka), przedstawiający króla Władysława Jagiełłę na koniu, ufundował Ignacy Jan Paderewski. Na tę okoliczność Nowowiejski skomponował „Rotę” do słów Marii Konopnickiej, która stała się jego niekwestionowaną wizytówką i jedną z najważniejszych polskich pieśni patriotycznych. Wykonał ją pod dyrekcją kompozytora kilkusetosobowy chór, złożony ze śpiewaków ze wszystkich trzech zaborów.

Reklama

Dwudziestolecie międzywojenne Nowowiejski spędził w Poznaniu. W stolicy Wielkopolski pracował jako pedagog w konserwatorium muzycznym (dzisiejsza Akademia Muzyczna im. I. J. Paderewskiego), później prowadził prywatną praktykę pedagogiczną. Do tradycji przeszły jego regularne koncerty organowe, szczególnie w Wielki Czwartek – transmitowane przez Polskie Radio. Był silnie związany z ruchem śpiewaczym – dyrygował wielotysięcznymi chórami podczas Zjazdu Katolickiego w Poznaniu czy na zakończenie Kongresu Eucharystycznego w Radomiu. Prowadził w Poznaniu Miejską Orkiestrę Symfoniczną.

Utrzymywał stały kontakt z ludnością i środowiskiem muzycznym Śląska, Wybrzeża, Warmii, poświęcał im swoje utwory. Pod urokiem polskiego morza napisał dwa cykle „Pieśni morskich” na chór mieszany a cappella. Będąc z kolei pod wrażeniem Puszczy Białowieskiej, skomponował cykl chóralny „Teka białowieska”.

Lata II wojny światowej wysiedlony przez Niemców z Poznania kompozytor spędził w Krakowie. Po zakończeniu działań wojennych powrócił do stolicy Wielkopolski. Zmarł po ciężkiej chorobie 18 stycznia 1946 r. Pochowano go na poznańskiej Skałce na wzgórzu św. Wojciecha, w krypcie zasłużonych.

Wiara

Feliks Nowowiejski przez całe życie podkreślał swoje głębokie przywiązanie do religii katolickiej. Wiarę wyniósł z domu rodzinnego, ugruntowywał ją w przyklasztornej szkole w Świętej Lipce, jako organista w parafii św. Jakuba w Olsztynie, a później w szkole muzyki kościelnej w Ratyzbonie. Trzeba też podkreślić katolickość Warmii, nie na darmo nazywanej Świętą Warmią. Objawienia maryjne w Gietrzwałdzie, oddalonym od Barczewa zaledwie o ok. 30 km, miały miejsce w roku narodzin kompozytora – 1877.

W utworach na organy Nowowiejski przywoływał liczne cytaty z polskich pieśni kościelnych, kolęd, chorału gregoriańskiego. Napisał 9 potężnych, a zarazem bardzo trudnych technicznie symfonii na organy solo. Nawiązał w ten sposób do tradycji późnoromantycznej, XIX-wiecznej francuskiej muzyki organowej – Charles’a-Marii Widora i Louisa Vierne’a. Warto wspomnieć, że jeden z twórców tego okresu – Marcel Dupré miał w repertuarze utwory organowe Nowowiejskiego. W ostatniej, IX Symfonii organowej, w której finale włącza się orkiestra dęta, Nowowiejski zacytował hymn rycerstwa polskiego – „Bogurodzicę”. Wątek tej pieśni często przewijał się przez twórczość kompozytora. Odnajdujemy ją np. w innym jego utworze zatytułowanym „Bogurodzica” na orkiestrę dętą. Jest w tym coś niezwykle symbolicznego, że IX Symfonia organowa kończy się właśnie pieśnią „Bogurodzica”.

Gdy Nowowiejski napisał IX Symfonię, uznał, że magicznej liczby dziewięciu (jak przed nim Beethoven, Dworzak czy Bruckner) nie należy przekraczać. Kolejnym dziełom tego gatunku nadawał więc tytuły „koncertów organowych”. Czwarty z nich jest muzyczną ilustracją św. Jana Bosco. Trzecia część tego koncertu, zatytułowana „Rezurekcja w kościele Ks. Salezjanów w Krakowie”, oparta jest na motywach wielkanocnej antyfony „Gloria Tibi Trinitas” i pieśni „Zwycięzca śmierci”.

Poza wspomnianymi monumentalnymi dziełami Nowowiejski skomponował na organy wiele drobniejszych form, wśród których wyróżniają się tzw. fantazje gwiazdkowe: „Pasterka na Wawelu”, „Pasterka w prastarym kościele Mariackim w Krakowie”, „Boże Narodzenie w Polsce”, oparte na motywach polskich kolęd, czy takie utwory organowe, jak „Mater Dolorosa” oraz „In Paradisum”. Wyraźne ślady inspiracji sacrum wskazują też tytuły dzieł, jak np. organowa II Symfonia „Przed krucyfiksem w kościele Mariackim”. Są to nie tylko dzieła na organy – to par excellence traktaty teologiczne o niezwykłej mistycznej głębi.

Dziedzictwo

W Polsce wielu organistów ma w repertuarze dzieła organowe Nowowiejskiego. Szczególne zasługi na tym polu położyli Jerzy Erdman i Jerzy Kukla. Ireneusz Wyrwa, oprócz nagrań, opublikował pracę pt. „Problematyka wykonawcza utworów organowych Feliksa Nowowiejskiego w świetle poglądów estetycznych kompozytora na przykładzie wybranych symfonii opus 45” (Lublin 2011). Komplet symfonii i koncertów organowych zarejestrował niemiecki organista Rudolf Innig.

Do najważniejszych dzieł Nowowiejskiego należą oratoria o tematyce religijnej – „Quo vadis” (napisane na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza), „Powrót syna marnotrawnego” i „Znalezienie Krzyża Świętego”. Za życia kompozytora „Quo vadis” wykonano blisko 200 razy w kraju i za granicą, zabrzmiało też pod dyrekcją samego Nowowiejskiego w słynnej Carnegie Hall w Nowym Jorku. Z tego oratorium szczególnie popularny stał się efektowny „Marsz Pretorianów”. Kompozytor napisał kilka cykli mszalnych, w tym „Missa pro pace”, „Missa Stella Maris”, „Missa Mariae Claramontanae”, „Msza polska «Bogu Rodzica»” czy „Polska Msza Pasterska” oparta na motywach kolęd. Wreszcie – wspaniały „Psalm 136 «Ojczyzna»” do słów Jana Kochanowskiego, przeznaczony na chór i organy lub orkiestrę.

Nowowiejski skomponował również liczne utwory na różne rodzaje chórów – żeński (lub chłopięcy), męski i mieszany, o tematyce zarówno religijnej, jak świeckiej, zwłaszcza o wymowie patriotycznej. Wśród nich takie perełki, jak motet „Ave Maria” na chór mieszany a cappella czy popularne wśród chórów „Parce Domine”, będące fragmentem oratorium „Znalezienie Krzyża Świętego”. W uznaniu za twórczość religijną Nowowiejski został odznaczony przez papieża Piusa XI honorowym tytułem szambelana papieskiego.

Tworzył również dzieła sceniczne. Należą do nich opera „Legenda Bałtyku”, z której wybrane arie mieli w repertuarze najwybitniejsi polscy śpiewacy (szczególną popularność zyskała aria Domana z „Czy Ty mnie kochasz”), oraz balet „Król wichrów”. Warto przypomnieć jego poematy symfoniczne, uwertury koncertowe, cztery symfonie na orkiestrę oraz koncerty wiolonczelowy i fortepianowy. Symfonika Nowowiejskiego nie odbiega od ówczesnych standardów europejskich. Można ją zestawiać z dokonaniami Antona Brucknera, Richarda Straussa, Maxa Regera, Aleksandra Głazunowa czy Nikołaja Rimskiego-Korsakowa.

Mniej znana pozostaje twórczość fortepianowa Feliksa Nowowiejskiego, w tym cztery ballady, mazurki, preludia i inne drobne utwory, pisane głównie w młodości, a ujawniające ślady inspiracji muzyką Chopina. Wszystkie utwory fortepianowe nagrała Magdalena Adamek, która również opublikowała książkę im poświęconą.

Imię Feliksa Nowowiejskiego noszą Akademia Muzyczna w Bydgoszczy i Filharmonia w Olsztynie, a także wiele polskich szkół muzycznych. W Poznaniu działa Towarzystwo jego imienia, usytuowane w Willi wśród Róż, w której mieszkał, a która za życia kompozytora pełniła funkcję znanego w Poznaniu salonu artystycznego. Taką funkcję pełni także dziś. Muzeum Nowowiejskiego mieści się też w jego rodzinnym Barczewie.

Jego muzyka ma wymiar lokalny, wybitnie polski, a zarazem uniwersalny – europejski. To kompozytor neoromantyczny, którego muzyki mogą słuchać wszyscy. Pisał bowiem z myślą nie tylko o zawodowych wykonawcach, lecz przede wszystkim o zwykłych ludziach. Pragnął, aby jego muzyka rozbrzmiewała szeroko, by była śpiewana przez liczne chóry amatorskie. Sam włączał się w rozwój amatorskiego ruchu śpiewaczego, widząc w nim ostoję polskości i patriotyzmu.

Dziedzictwo Feliksa Nowowiejskiego dla muzyki i kultury polskiej jest niewątpliwe. Jednakże jego muzyka wciąż jest, pomimo licznych sukcesów za życia kompozytora, mało znana. Większość utworów zachowała się w rękopisach (wiele z nich przechowuje w depozycie Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu). Twórczość ta powinna doczekać się kompletnej publikacji na miarę Wydania Narodowego Dzieł Fryderyka Chopina. Nad tymi działaniami patronat powinno objąć Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Rok Nowowiejskiego, ogłoszony przez Sejm RP, jest bowiem dobrą okazją do podjęcia takich działań.

2016-10-26 08:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

81. rocznica napaści ZSRR na Polskę

2020-09-17 06:48

[ TEMATY ]

historia

Rosja

Wikimedia Commons/dp. Źr.: TASS

Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939

Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939

81 lat temu, 17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej Polski.

  • Pakt Ribbentrop-Mołotow nazywa się często IV rozbiorem Polski
  • Od godz. 3 do godz. 6 rano jej wojska przekroczyły na całej długości wschodnią granicę z Polską
  • Siły Armii Czerwonej skierowane w trzech rzutach przeciwko Rzeczypospolitej wynosiły ok. 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów.

Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa oraz ludowego komisarza spraw zagranicznych ZSRS Wiaczesława Mołotowa, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera).

Integralną częścią zawartego wówczas sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji, był tajny protokół dodatkowy. Jego drugi punkt, dotyczący bezpośrednio Polski, brzmiał następująco: "W wypadku terytorialnych i politycznych przekształceń na terenach należących do Państwa Polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRS przebiegać będzie w przybliżeniu po linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Kwestia, czy w obopólnym interesie będzie pożądane utrzymanie niezależnego Państwa Polskiego i jakie będą granice tego państwa, będzie mogła być ostatecznie wyjaśniona tylko w toku dalszych wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozstrzygną tę kwestię na drodze przyjaznego porozumienia".

Informacja o wspomnianym tajnym protokole nie dotarła do Polski, mimo że przywódcy alianccy dysponowali wiedzą na jego temat.

Oceniając sojusz dwóch totalitarnych mocarstw prof. Andrzej Garlicki pisał: "Pakt Ribbentrop-Mołotow nazywa się często IV rozbiorem Polski. Ta nazwa dobrze oddaje jego istotę. Dwa sąsiadujące z Polską państwa zawarły porozumienie dotyczące podziału jej terytorium pomiędzy siebie. Po kilku tygodniach porozumienie to zostało zrealizowane. Pakt Ribbentrop-Mołotow przyniósł Hitlerowi pozornie mniejsze korzyści niż Stalinowi: terytorium polskie na zachód od linii Wisły oraz uznanie Litwy za niemiecką strefę wpływów. Ale Hitler otrzymywał równocześnie - i to było bezcenne - gwarancje neutralności Moskwy w jego konflikcie z Zachodem. Groźba wojny na dwa fronty, przynajmniej w najbliższym czasie, przestawała istnieć dla Niemiec. Obaj partnerzy podpisujący pakt na Kremlu traktowali go jako rozwiązanie doraźne. Obaj mieli cele o wiele bardziej ambitne niż rozbiór Polski czy podporządkowanie republik nadbałtyckich. Były to cele sprzeczne, dlatego wojna pomiędzy III Rzeszą i Związkiem Radzieckim była nieunikniona". (A. Garlicki "Historia 1815-1939. Polska i świat").

Po zaatakowaniu Polski przez wojska niemieckie 1 września 1939 r. strona sowiecka utrzymywała przez następne dni pozory neutralności. Minister Józef Beck wspominał: "Zachowanie ambasadora sowieckiego nie pozostawiało nic do życzenia, zdradzał on nawet chęć rozmów co do możliwości dowozu pewnych towarów przez ZSRS. Poleciłem ambasadorowi Grzybowskiemu sondaż u Mołotowa, jakie dostawy przez Sowiety mogłyby być brane pod uwagę, oraz oczekiwałem od niego akcji dla zapewnienia nam tranzytu od państw sprzymierzonych". (J.Beck "Ostatni raport")

Niemcy od trzeciego dnia wojny ponaglali Moskwę, ażeby zajęła obszary uznane w pakcie Ribbentrop-Mołotow za jej strefę interesów. Stalin zwlekał z podjęciem decyzji, czekając na to, jak zachowają się wobec niemieckiej agresji na Polskę Wielka Brytania i Francja. Przyglądał się również jak silny opór Niemcom stawia polskie wojsko. Jednocześnie jednak w ZSRS trwały ukryte przygotowania do wojny. 24 sierpnia 1939 r. rozpoczęto stopniową koncentrację wojsk.

3 września komisarz obrony Klimient Woroszyłow wydał rozkaz o podwyższeniu gotowości bojowej w okręgach wojskowych, które miały wziąć bezpośredni udział w ataku na Polskę, oraz rozkaz o rozpoczęciu tajnej mobilizacji. Do działań przeciwko państwu polskiemu przeznaczono dwa fronty: Białoruski - komandarma Michaiła Kowalowa i Ukraiński komandarma Siemiona Timoszenki. W sumie liczyły one co najmniej 620 000 żołnierzy, ponad 4700 czołgów i 3300 samolotów. Po stronie polskiej granicy z ZSRS, liczącej ponad 1400 km, strzegły jedynie przerzedzone oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza.

17 września 1939 r. o godz. 3 w nocy (według obowiązującego w Polsce czasu środkowoeuropejskiego była godzina pierwsza) do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie wezwany został ambasador RP Wacław Grzybowski, któremu Władimir Potiomkin - zastępca Mołotowa - odczytał treść uzgodnionej wcześniej z Berlinem noty. Władze sowieckie oświadczały w niej m.in.: "Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni działań wojennych Polska utraciła wszystkie swoje ośrodki przemysłowe i centra kulturalne. Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie przejawia oznak życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Tym samym utraciły ważność umowy zawarte pomiędzy ZSRS a Polską".

Uzasadniając wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczypospolitej Polskiej stwierdzano: "Rząd sowiecki nie może pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pobratymcza ludność ukraińska i białoruska, pozostawiona własnemu losowi, stała się bezbronna. Wobec powyższych okoliczności Rząd Sowiecki polecił Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Rząd sowiecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu wywikłanie narodu polskiego z nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozumni przywódcy i umożliwienie mu zażycia pokojowej egzystencji".

Ambasador Grzybowski zdecydowanie odmówił przyjęcia sowieckiej noty. W tym samym czasie Armia Czerwona rozpoczęła napaść na Polskę. Od godz. 3 do godz. 6 rano jej wojska przekroczyły na całej długości wschodnią granicę z Polską.

Przedstawiając plan sowieckiego ataku prof. Wojciech Materski pisał: "Rozkaz jak najszybszego uchwycenia ważnych obiektów militarnych w głębi polskiej obrony poprzez skoncentrowane uderzenia rozcinające wykonywać miały wydzielone spośród wszystkich armii tzw. grupy ruchome (uderzeniowe). Trzy grupy ruchome Frontu Białoruskiego (dzierżyńska, mińska i połocka) otrzymały zadanie opanowania Wilna (poprzez Święciany i Michaliszki), Grodna i Białegostoku (poprzez Wołkowysk). Cztery grupy ruchome Frontu Ukraińskiego (15 korpus, szepietowska, wołoczyska i kamieniecko-podolska), po uchwyceniu w ciągu pierwszych trzech dni agresji rubieży Kowel-Włodzimierz Wołyński-Sokal, miały wyjść na linię rzeki San. Za nimi postępować miały podporządkowane operacyjnie na czas kampanii dowództwu Armii Czerwonej pograniczne oddziały NKWD, likwidując według wcześniej przygotowanych list osoby uznane za elementy antysowieckie, mogące utrudnić trwałe umocnienie się na zdobytych terenach. Rozbite polskie linie obrony miały być atakowane frontalnie przez podstawowe siły obu frontów". (W.Materski "Tarcza Europy. Stosunki polsko-sowieckie 1918-1939")

Łącznie siły Armii Czerwonej skierowane w trzech rzutach przeciwko Rzeczypospolitej wynosiły ok. 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów. Cytowany powyżej prof. Materski zwracał dodatkowo uwagę na fakt, iż: "Uderzenie dwu frontów sowieckich zostało poprzedzone czterodniowymi intensywnymi działaniami grup sabotażowo-dywersyjnych, które były organizowane na polskich Kresach Wschodnich przez wywiad sowiecki, komunistów i miejscowych nacjonalistów. Działania te okazały się rozleglejsze i skuteczniejsze niż akcja V kolumny poprzedzająca agresję niemiecką".

Reakcję na wiadomość o sowieckiej napaści na Polskę tak wspominał szef sztabu Naczelnego Wodza gen. Wacław Stachiewicz: "Nie znajduję słów, które by oddały nastrój przygnębienia, jaki zapanował. Ani Naczelny Wódz, ani nikt z nas, oficerów Sztabu, nie miał najmniejszych wątpliwości co do charakteru, w jakim Sowiety wkroczyły do Polski. Było dla nas jasne, że dostaliśmy podstępny cios w plecy, który przesądzał ostatecznie o losach kampanii i niweczył ostatnią nadzieję prowadzenia zorganizowanej walki na terenie Polski".

Wieczorem 17 września Naczelny Wódz wydał następujący rozkaz (dyrektywę): "Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami - bez zmian. Miasta, do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii".

Władze polskie wzywając do unikania walki z Armią Czerwoną nie uznały jej wkroczenia za powód do wypowiedzenia wojny i nie zerwały stosunków dyplomatycznych z Moskwą. Zaistniała sytuacja zadecydowała o tym, iż w nocy z 17 na 18 września prezydent Ignacy Mościcki wraz z rządem polskim i korpusem dyplomatycznym przekroczył granicę rumuńską, planując przedostanie się do Francji. Razem z nimi terytorium polskie opuścił Naczelny Wódz marszałek Edward Śmigły-Rydz.

Zdaniem prof. Pawła Wieczorkiewicza, rozkaz marszałka Śmigłego-Rydza wydany 17 września "wprowadził w efekcie zamęt i utrudnił, czy wręcz uniemożliwił organizację obrony Kresów Wschodnich, tam gdzie istniały po temu jakiekolwiek szanse". (P.Wieczorkiewicz "Historia polityczna Polski 1935-1945")

Rozkaz ten nie dotarł jednak do wielu oddziałów, a przez część dowódców uznany został za prowokację. Do starć z Armią Czerwoną dochodziło w wielu miejscach. Na Polesiu i Wołyniu improwizowana grupa KOP dowodzona przez gen. Wilhelma Orlika-Rueckemanna stoczyła z Sowietami kilkanaście potyczek i dwie bitwy: pod Szackiem 28-29 września i Wytycznem w pow. włodawskim 1 października. Na Polesiu z Armią Czerwoną walczyły także: dowodzony przez ppłk Nikodema Sulika-Sarneckiego pułk KOP "Sarny", brygada KOP "Polesie" oraz jednostki KOP "Kleck" i "Baranowicze". Z kolei w Kodziowcach, niedaleko Grodna, w nocy z 21 na 22 września doszło do bitwy, w której 101 pułk ułanów przez kilka godzin zatrzymywał przeważające siły sowieckie, niszcząc m.in. 22 czołgi. Na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie z Sowietami walczyły oddziały KOP "Iwieniec", "Głębokie" i "Krasne".

Wkraczającym oddziałom Armii Czerwonej opór stawiały również miasta, wśród których najbardziej zacięty i tragiczny bój stoczyło Grodno. Walki z Wehrmachtem i Armią Czerwoną toczyła dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga Samodzielna Grupa Operacyjna "Polesie", w skład której weszli m.in. marynarze Pińskiej Flotylli Wojennej.

W sumie w starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 tys. polskich żołnierzy, a ok. 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 250 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 tys. oficerów, którzy na mocy decyzji podjętej 5 marca 1940 r. przez Biuro Polityczne WKP(b) zostali rozstrzelani.

Straty sowieckie wynosiły ok. 3 tys. zabitych i 6-7 tys. rannych. Wkraczająca na ziemie Rzeczypospolitej Armia Czerwona zachowywała się równie bestialsko jak wojska niemieckie. Przykładów zbrodni popełnianych na polskich wojskowych, policjantach i cywilach jest wiele, m.in. w Grodnie po zajęciu miasta Sowieci wymordowali ponad 300 jego obrońców, na Polesiu 150 oficerów, a w okolicach Augustowa 30 policjantów.

28 września 1939 r. podczas kolejnej wizyty Ribbentropa w Moskwie zawarty został "Traktat Sowiecko-Niemiecki o Granicy i Przyjaźni", któremu towarzyszyły tajne protokoły dodatkowe. We wstępie do traktatu stwierdzano: "Rząd Rzeszy Niemieckiej i rząd ZSRS uznają, po upadku dotychczasowego państwa polskiego, za wyłącznie swoje zadanie przywrócenie na tym terenie pokoju i porządku oraz zapewnienie żyjącym tam narodom spokojnej egzystencji, zgodnej z ich narodowymi odrębnościami".

Zgodnie z propozycją Stalina przeprowadzona została korekta podziału terytorialnego ziem polskich. Granica pomiędzy ZSRS a III Rzeszą przebiegać miała odtąd wzdłuż linii rzek San-Bug-Narew-Pisa.

Jak pisał prof. Andrzej Paczkowski: "Stalin proponując nowelizację tajnej klauzuli układu z 23 sierpnia i +oddając+ Niemcom ziemie polskie aż do linii Bugu (zamiast Wisły) - w zamian za przesunięcie do +radzieckiej strefy wpływów+ Litwy - miał niewątpliwie na celu pozbycie się terytoriów o przygniatającej przewadze ludności polskiej, a tym samym poważnego problemu politycznego". (A.Paczkowski "Pół wieku dziejów Polski 1939-1989")

Przedstawiciele dwóch totalitarnych mocarstw ustalili również, iż "nie będą na swoich terenach tolerować żadnej polskiej agitacji, która przenikałaby na terytorium drugiej strony. Wszelkie próby takiej agitacji na ich terenach będą likwidowane, a obie strony będą się informowały wzajemnie o podejmowanych w tych celach środkach".

W wyniku dokonanego rozbioru Polski Związek Sowiecki zagarnął obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą ok. 13 mln. Okrojona Wileńszczyzna została przez władze sowieckie w październiku 1939 r. uroczyście przekazana Litwie. Nie na długo jednak, bowiem już w czerwcu 1940 r. Litwa razem z Łotwą i Estonią weszła w skład ZSRS. Liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana.

Prof. A. Paczkowski odnosząc się do tej kwestii w książce "Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania" pisał: "Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach - od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę przymusową - ponad 1 milion osób (...). Nie mniej niż 30 tysięcy osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób". (PAP)

https://dzieje.pl/

mjs/ ls/ skp /

(arch.)

CZYTAJ DALEJ

Niedziela św. Franciszka w parafii św. Zygmunta w Częstochowie

2020-09-30 14:26

[ TEMATY ]

ekologia

św. Franciszek

Laudato si'

Caritas Archidiecezji Częstochowskiej

Caritas Laudato si'

Ogłoszony przez papieża Franciszka „Czas dla Stworzenia” trwa od 1 września do 4 października i jest wyjątkowym zaproszeniem dla każdego z nas. To moment, w którym możemy zatroszczyć się o Matkę Ziemię. Ten czas zwieńcza Niedziela św. Franciszka, którą w tym roku Caritas Laudato si' świętuje pod hasłem „Dowody miłości do wody". W 11 miejscach w całej Polsce odbędą się eco-eventy, na których będziemy promować życie zgodne z zasadami zielonej encykliki.

Woda jest symbolem życia. Odgrywa wyjątkową rolę w obrzędzie chrztu, symbolizuje oczyszczenie, zmycie grzechu pierworodnego. Jest przedmiotem cudu w Kanie Galilejskiej, pojawia się podczas uzdrowień i po dzień dzisiejszy ma wyjątkowe znaczenie we wszystkich obrzędach święceń. Woda obrazuje moc naszego Ojca, a słowo Boże przyrównywane jest w Biblii do deszczu, który ożywia ziemię. 

Dziś co chwilę słyszymy o kolejnych wysychających miejscach świata, a jednocześnie woda w naszym kranie nie przestaje lecieć. Jak więc zrozumieć realnie temat wody? Co zrobić, aby ją oszczędzać? Czy przeciętny człowiek może coś zdziałać we własnym domu? 4 października Niedziela św. Franciszka odbędzie się pod hasłem „Dowody miłości do wody”. Skupimy się na tym, co dobrego każdy z nas, co nasze parafie, szkoły, wspólnoty i domy mogą zrobić w temacie wody.

Wiele atrakcji, wiele dobra

W 10 miastach całej Polski odbędą się Niedziele św. Franciszka. Zapraszamy, by włączyć się w to świętowanie i odwiedzić jedną z nich lub stworzyć własne wydarzenie! Spotkanie to zawsze Msza św., ale również wykłady specjalistów – ekologów do spraw wody, ekologiczna żywność lokalna, warsztaty i spotkania. Pośród atrakcji w wybranych miejscach można będzie odnaleźć pokazy i eksperymenty związane z wodą, spotkania z kooperatywami spożywczymi, producentami miodów, wyrobów ekologicznych, spotkania ze specjalistami fotowoltaiki czy wodociągów, warsztaty mydlarskie pozwalające tworzyć kosmetyki bez chemii, która zanieczyszcza wodę, marsz do źródła (cudowne źródełko w Zwierzyniu) trasą nordic walking, wystawy fotograficzne, rozdawanie butelek filtrujących i butelek wielorazowego użytku. W wielu miejscach zaproponujemy animacje ekologiczne dla dzieci, a zatem zapraszamy również całe rodziny, by wspólnie włączyły się w świętowanie. Wybrane miasta zaproszą, by do kościołów przyprowadzić swoje zwierzęta, które zostaną poświęcone. Prelekcje będą dotyczyły przede wszystkim tematu wiodącego „Dowody miłości do wody”, ale również chrześcijańskich korzeni ekologii, encykliki „Laudato si’” i zmian klimatycznych.

4 października:

Diecezja bydgoska – Żołędowo – parafia Podwyższenia Krzyża Świętego, ul. Bydgoska 27, godz. 11.30

Diecezja białostocka – Fasty – parafia św. Franciszka z Asyżu, godz. 11.00

ARCHIDIECEZJA CZĘSTOCHOWSKA – CZĘSTOCHOWA – PARAFIA ŚW. ZYGMUNTA, UL. KRAKOWSKA 1, GODZ. 12.00

Diecezja kielecka – Chęciny – kościół Franciszkanów, ul. Franciszkańska 10, godz. 9.30

Diecezja koszalińsko-kołobrzeska – Tymień – park św. Franciszka, parafia Matki Bożej Królowej Polski w Śmiechowie, godz. 10.30

Archidiecezja poznańska – Poznań – parafia św. Antoniego Padewskiego, ul. św. Antoniego 50, godz. 12.30

Diecezja sosnowiecka – Dąbrowa Górnicza – parafia św. Antoniego z Padwy

Diecezja przemyska – Przemyśl – parafia Świętych Benedykta, Cyryla i Metodego, ul. Kazimierza Opalińskiego 7

Diecezja olsztyńska – Olsztyn – parafia św. Franciszka z Asyżu, ul. Dybowskiego 2, godz. 11.00

3 października:

Archidiecezja katowicka – Katowice-Panewniki – parafia św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia NMP, ul. Panewnicka 76, godz. 12.00

Szczegółowe programy poszczególnych miast znajdują się na: www.laudatosi.caritas.pl .

Formularz Mszy św. – podziel się nim w swojej parafii!

Zapraszamy, by podczas Niedzieli św. Franciszka skorzystać z przygotowanego przez Caritas Laudato si' formularza Mszy św., który napisany w duchu troski o stworzenie pozwoli nam skupić się na tej modlitwie. Materiały można pobrać na www.laudatosi.caritas.pl .

Projekt Caritas Laudato si’

Troska o środowisko i nasz wspólny dom jest dziś konieczna. To temat, który musi zostać podjęty również w Kościele. Projekt Caritas Laudato si' jest odpowiedzią na wezwanie papieża Franciszka oraz potrzebę budzenia w nas ekologicznej wrażliwości. Widzimy, że nasz świat zalewa plastik, konsumujemy coraz częściej bez umiaru, a zmiany klimatyczne można zauważyć w naszej codzienności. Mamy znaczący wpływ na środowisko, a ono na nas – świeże powietrze, zdrowe plony, czysta woda. To wszystko jest nam do życia potrzebne. Chcemy dotrzeć do ludzi i sprawić, by w ich codzienności ekologia stała się ważna; budować wspólnoty, które będą oddolnie zmieniały rzeczywistość. Działamy w 12 diecezjach. Animatorem krajowym jest br. Cordian Szwarc OFM. Robimy ogólnopolską kampanię na rzecz ekologii integralnej.


CZYTAJ DALEJ

Weź udział w Dniu św. Franciszka

2020-09-30 22:22

Archiwum Fundacji Brat Słońce

Już po raz dziewiąty Fundacja Brat Słońce zaprasza do wspólnego przeżywania Dnia św. Franciszka.

Dziewiąty krakowski Dzień św. Franciszka odbędzie się 4 października na placu Franciszkańskim pod hasłem "Ekologia - od Franciszka do Franciszka". Centralnym punktem wydarzenia będzie Msza św. w bazylice św. Franciszka z Asyżu o godz. 11.

– Dzień św. Franciszka to najlepsza okazja, aby w przystępny sposób i w duchu franciszkańskim rozważyć niezwykle aktualny i potrzebny w tych czasach temat ekologii oraz… po prostu dobrze się bawić – mówi Karolina Górska, koordynator projektu.

W programie znalazły się m.in. warsztaty ekologiczne prowadzone przez Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu o 12, 13 i 15 czy wykład o najważniejszych przesłankach Encykliki papieża Franciszka Laudato si' o 14.30. Dla młodszych uczestników przewidziano atrakcje – warsztaty z tematyki ochrony zwierząt oraz konkurs prac rysunkowych. Zwycięzcy otrzymają książki o ekologii.

– Z ciekawostek: na 14.15 zaplanowane jest błogosławieństwo zwierząt – zabierzcie koniecznie swoje pupile – informuje Karolina. – Jak co roku zaprosiliśmy też do udziału różne działa franciszkańskie – spotkacie u nas przedstawicieli Misji Franciszkańskich czy Wydawnictwa Bratni Zew oraz wielu innych. Zostaną też wystawione dwie wystawy – dodaje.

Szczegóły dot. wydarzenia znajdują się na stronie Fundacji Brat Słońce na Facebooku oraz stronie internetowej: www.bratslonce.pl.

Projekt zrealizowano przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję