Reklama

Betlejem w Kielanówce

2017-01-18 14:09

Irena Markowicz
Edycja rzeszowska 4/2017, str. 7

Irena Markowicz
Kielanowska szopka

W centrum kielanowskiej szopki, tuż pod ołtarzem, gdzie sprawowana jest Eucharystia, znajduje się stajenka, w której Jezus na sianie, w otoczeniu Maryi oraz Józefa, leży w aureoli blasku. Figurkę Dzieciątka przywiózł z Ziemi Świętej proboszcz ks. Marek Buchman. Nie brakuje też w szopce akcentów podkarpackich

Szesnaście lat temu Augustyn Inglot rozpoczął budowanie otoczenia małego Jezuska, tak jak sobie wyobrażał to połączenie boskości i człowieczej realności, którą przeżywamy od ponad dwóch tysięcy lat. Kiedy konstrukcja osiągnęła rozmiary imponujące, do pomocy pospieszyli specjaliści, fachowcy od elektroniki, elektryki, serwisanci, naprawiający to, co się zepsuło.

Szopka składa się z dwóch części: lewej i prawej. Poszczególne sceny coraz bardziej wypełniają kościół. Górzysty pejzaż pozwala ustawiać je na wielu poziomach. Ruchome figury i przedmioty przyciągają młodych, dzieci i rodziców. A skarbonki-aniołki niestrudzenie odpowiadają wrzucającym pieniążki „Bóg zapłać”, zachęcając do powtórzenia przyjemności obcowania z nieziemskimi istotami.

Irena Markowicz
Autor szopki Augustyn Inglot

Wiele w tej kielanowskiej szopce się dzieje. W sąsiedztwie najważniejszej kompozycji z nazaretańską rodziną zmieściło się sporo akcentów etnograficznych, palestyńskich i podkarpackich. Te rodzime, tutejsze, nawiązują do eksponatów ze skansenu w Sanoku, domów krytych słomą, pastuszków opiekujących się owcami, furmanów na drabiniastych wozach, mężczyzn wykonujących różne prace gospodarskie. Jest młyn wodny, wiatrak. Uczestnicy wesela góralskiego, tańczą przy płonącym ognisku. Gęsi czy raczej łabędzie pływają po szklanej płytce jako stawie.

Reklama

W części egzotycznej, w klimacie arabskim, obok innych, nie zabrakło sceny ucieczki Świętej Rodziny przez pustynię.

W tej pierwszej części po lewej stronie, na tle granatowego nieba, w obłoku, widnieją słowa, które usłyszeli pasterze „Gloria in exelsis Deo!”, wokół fruwają aniołowie. Pod ścianą, na pograniczu ziemi i nieba, na jakimś sztucznym akwenie manewrują majestatycznie starodawne statki pod żaglami, jakby uczestniczyły w paradzie przed regatami.

Część druga, po lewej, jest bardziej świecka, rzeszowska. W jej centrum jaśnieje oświetlony port lotniczy w Jasionce, z nowoczesną halą i pasem startowym dla samolotów. Elementów lotniczych można odnaleźć więcej. Samoloty latające pod chmurą pochodzą aż z Australii, paralotniarz podobny do sąsiada pana Augustyna ma tutejszy rodowód. Balon z napisem „Asseco”, podnoszący się i opadający, wypełniony jest, oczywiście, powietrzem, ale też dumą z osiągnięć sportowych zawodników.

Nad budynkiem lotniczym stoi rzeszowski ratusz, a powyżej niego, dosłownie o krok, oświetlona makieta watykańskiej Bazyliki św. Piotra i obok rzymskie Colosseum. W pobliżu są makiety kościołów, bazylik i skromna, usytuowana z boku, sylwetka kielanowskiego kościoła jako skarbonka na dalszą rozbudowę szopki. Panu Augustynowi pomysłów nie brakuje, co dalej, oby tylko było zdrowie i Pan Bóg pozwolił. Wtedy na następne Boże Narodzenie pojawi się więcej akcentów maryjnych związanych z Częstochową, Jasną Górą, bernardyńską Panią Rzeszowa, może Fatimą.

W tym prostym pomyśle na radość świąteczną, pochodzącym od św. Franciszka z Asyżu, mającym już ponad osiemset lat, w wersji kielanowskiej uczestniczą przyjezdni i miejscowi. Podziwiał ją bp Jan Wątroba. Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc w piśmie skierowanym do pana Augustytna, dołączonym do ozdobnie oprawionej „Encyklopedii Rzeszowa”, zawarł podziękowania i „życzenia wielu nowych pomysłów docenianych przez mieszkańców i wszystkich, którzy zawitają do świątyni w Kielanówce, jak również twórczego zadowolenia oraz osobistej pomyślności”.

Szopkę można podziwiać przez dwie godziny codziennie od godz. 16, a w niedzielę dłużej, od rana, do 2 lutego.

Tagi:
stajenka

„Wieluńska Stajenka 2019”

2019-01-11 11:35

Zofia Białas

W czwartek, 10 stycznia na scenie Kino - Teatru Syrena odbyło się wielkie wieluńskie kolędowanie. Była to już 8.edycja Wieluńskiej Stajenki - „Wieluńska Stajenka 2019”.

Zofia Białas/Niedziela

W sali widowiskowej Kino – Teatru spotkali się w tym dniu włodarze miasta i powiatu, ks. prałat Marian Stochniałek, dyrektorzy szkół Gminy Wieluń, Rada Rodziców SP nr 5 z Oddziałami Integracyjnymi im. Powstańców Śląskich, nauczyciele, strażacy z OSP Dąbrowa, panie z KGW z Kurowa oraz przedstawicieli wielu innych instytucji, aby wspólnie kolędować. Głównymi bohaterami wydarzenia były jednak dzieci, uczniowie Szkoły Podstawowej nr 5, która jest pomysłodawcą i organizatorem przedsięwzięcia. Współorganizatorem projektu jest Wieluński Dom Kultury. Autorami i inicjatorami projektu byli i są Aleksandra Mielczarek i Piotr Sitarski – nauczyciele placówki. Okolicznościową scenografię przygotowała Barbara Hadrian, nauczycielka plastyki.

Zobacz zdjęcia: Wieluńska Stajenka 2019

Koncert, w którym wystąpiło 15 grup w składach od 5 do 12 osób poprowadzili Aleksandra Mielczarek – nauczycielka SP nr 5 i Gabriel Wyględacz – prezes Radia Ziemi Wieluńskiej, patrona medialnego wydarzenia. Każda z grup wykonała jeden utwór, a były wśród nich kolędy tradycyjne i nowe, były też pastorałki. Nie zabrakło takich kolęd jak: „Cicha noc’, „Triumfy Króla Niebieskiego, Przybieżeli do Betlejem, Gwiazda nad Betlejem, ale były także kolędy współczesne mówiące o pojednaniu, o człowieku, były i pastorałki…

Wśród wykonawców oprócz uczniów na scenie zaprezentowali się przedstawiciele ratusza, radni, burmistrz Wielunia z zespołem, nauczyciele, dyrektorzy szkół, rodzice, Zespół Hejnalistów Koła Łowieckiego „Daniel”, kapela podwórkowa, „Ale kapela”, Chór Parafii św. Józefa w Wieluniu, „Skrzaty z Kolegiaty” z ks. Konradem Cyganem, Chór OSP z Dąbrowy, Zespół Śpiewaczy Wieluńskiego Domu Kultury z Kurowa i na zakończenie zespół Dawida Adamskiego Cova da Iria z Rudnik - Dolina Pokoju (gość festiwalu).

Ks. Marian Stochniałek pogratulował Szkole nr 5 pomysłu i wytrwałości w realizowaniu projektu „Wieluńska Stajenka”, projektu, który od 8 lat łączy wiele środowisk w uwielbianiu Dzieciątka kolędą i pastorałką.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portoryko: tragiczna śmierć polskiego misjonarza

2019-08-19 14:19

vaticannews / San Juan (KAI)

W Portoryko tragicznie zginął polski misjonarz ks. Stanisław Szczepanik ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wiele wskazuje na to, że poniósł śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Okoliczności bada jednak policja, ponieważ nieprzytomnego kapłana znaleziono leżącego na chodniku z rozbitą głową. Obok stał rower, którym misjonarz jechał na poranną Eucharystię. Nie było żadnych świadków zdarzenia. Do wypadku doszło 16 sierpnia w Ponce, gdzie ostatnio pracował. Dwa dni później zmarł w miejscowym szpitalu. Zgodnie z ostatnią wolą ks. Szczepanika, zawartą w testamencie napisanym zakonnym zwyczajem przed wyjazdem na misje, jego narządy przekazano do przeszczepu.

pixel2013/pixabay.com

„Był człowiekiem niezwykle przyjacielskim, otwartym na ludzi, którym służył, ale i braci, z którymi dane mu było pracować” – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Jarosław Lawrenz, którego zmarły kapłan wprowadzał w realia pracy misyjnej w Zairze. Następnie w 2000 r. razem zakładali placówkę misyjną na Haiti.

"Ks. Stanisław przede wszystkim był otwartym człowiekiem, poszukującym zawsze najlepszego rozwiązania dla dobra drugiego. Był bardzo pracowity i bardzo od siebie wymagał. Zawsze chciał się dobrze przygotować do pełnionej funkcji. Pamiętam, jak kończył pracę w terenie i poproszono go, żeby poprowadził kierownictwo duchowe w seminarium w Kinszasie. Zwrócił się wówczas do przełożonych, by wysłali go na studia. I w Paryżu u jezuitów skończył duchowość. Z kolei gdy szedł do buszu uczył się lokalnego języka, by móc z się porozumiewać z ludźmi, którzy zostali mu powierzeni. Pamiętam, że gdy w 2000 roku razem wyjechaliśmy na Haiti, zajął się klerykami będącymi na początku formacji. Pierwszą rzeczą, od której zaczął tych ludzi przygotowywać do kapłaństwa i otwierać na sens i bogactwo powołania było Słowo Boże i liturgia. Dla niego Eucharystia była bardzo ważna i myślę, że ktokolwiek go z tego czasu pamięta, to będzie wskazywał na znaczenie kaplicy w jego życiu. Dla niego miejsce spotkania z Panem było bardzo ważne. Zawsze odwoływał się do łaski Pan. Mówił, że jeżeli Bóg nas tutaj wysłał i jeżeli Bóg chciał byśmy tu byli, to On nam pomoże” - wspomina w rozmowie z papieską rozgłośnią ks. Lawrenz.

Ks. Szczepanik miał 63 lata. W 1981 r. wstąpił do Zgromadzenia Księży Misjonarzy, a w 1985 r. przyjął święcenia kapłańskie. Rok potem wyjechał na misje najpierw do dawnego Zairu (obecnie Demokratyczna Republika Konga), a następnie na Haiti, Dominikanę i do Portoryko. Współbracia wspominają go jako oddanego ludziom kapłana, niestrudzonego spowiednika i kierownika duchowego. Był też wielkim promotorem kultu Bożego Miłosierdzia. Wolą misjonarza było zostać skremowanym i spocząć w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trybunał w Strasburgu stanął po stronie ojca, któremu niesłusznie odebrano dzieci

2019-08-19 15:53

Ordo Iuris

Trybunał w Strasburgu stanął po stronie ojca, któremu niesłusznie odebrano dzieci (informacja prasowa)

BOŻENA SZTAJNER

Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że pozbawienie ojca możliwości kontaktów z córką z powodu fałszywego oskarżenia o przemoc domową stanowi pogwałcenie jego prawa do poszanowania życia rodzinnego. W toku sprawy hiszpańskie sądy pominęły wiele istotnych okoliczności. Władze Hiszpanii powinny teraz ponownie rozpatrzeć sprawę tej rodziny.

W 2012 roku W. Haddad, ojciec trójki dzieci, w tym półtorarocznej córki, został oskarżony przez swoją żonę o rzekome stosowanie przemocy w domu. W odpowiedzi na zarzuty sąd karny wydał zarządzenie tymczasowe, na mocy którego odebrał ojcu prawa rodzicielskie oraz zakazał mu kontaktów z żoną oraz dziećmi. Kilka miesięcy później, małoletni zostali wbrew ich woli odseparowani od ojca oraz skierowani do domu opieki społecznej. W 2013 roku sąd oczyścił mężczyznę ze wszystkich zarzutów. Mimo to synowie wrócili do ojca dopiero w 2016 roku, natomiast córka została przekazana przez sąd rodzinny do pieczy zastępczej. Apelacje obojga rodziców od ostatniego rozstrzygnięcia zostały oddalone.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu stwierdził, że działanie sądu rodzinnego było pochopne i stanowiło pogwałcenie prawa ojca do poszanowania jego życia rodzinnego (art. 8 Konwencji). Sąd rodzinny powinien był uwzględnić okoliczność, że zarzuty, które stanowiły podstawę odebrania ojcu prawa kontaktów z córką, okazały się bezzasadne. Trybunał podkreślił, że władze hiszpańskie decydując się na jej umieszczenie w opiece zastępczej ani razu nie rozważyły takich okoliczności jak bardzo młody wiek dziewczynki (półtora roku), istniejąca więź między córką a jej rodzicami, upływ czasu od momentu separacji rodziców, konsekwencje odizolowania dla kontaktów między całą trójką rodzeństwa. Ponadto, sąd oddalający skargę ojca na decyzję o umieszczeniu dziewczynki w rodzinie zastępczej nie zbadał czy występują problemy w relacjach ojca z córką ani też jakie zdolności emocjonalne i edukacyjne reprezentuje mężczyzna. Nie wziął również pod uwagę zdrowia dziecka, sytuacji materialnej, ani warunków w jakich żyje. Trybunał zauważył również, że hiszpańskie władze powinny rozważyć najpierw mniej radykalne środki niż umieszczanie córki w opiece zastępczej.

Trybunał przypomniał, że z art. 8 Konwencji wynika prawo rodzica do ponownego zjednoczenia z dzieckiem, które mu bezprawnie odebrano. Hiszpańskie władze odpowiedzialne za opiekę społeczną nie wywiązały się z obowiązku zagwarantowania mężczyźnie tego prawa. Zdaniem Trybunału urzędnicy są odpowiedzialni za zerwanie kontaktów ojca z córką, co najmniej od momentu kiedy zarzuty o stosowanie przemocy przez ojca okazały się bezzasadne. Ponadto, władze jedynie powielały swoje pierwotne decyzje bez opierania ich na aktualnych okolicznościach sprawy i dostępnych dowodach, ukazując tym samym determinację w umieszczeniu dziewczynki w pieczy zastępczej z możliwością jej późniejszej adopcji przez rodzinę zastępczą. Trybunał przyznał, że najlepszą formą słusznego zadośćuczynienia dla skarżącego ojca będzie ponowne rozpatrzenie tej sprawy przez hiszpańskie organy w oparciu o ustalenia niniejszego wyroku, zagwarantowanie prawa do życia rodzinnego skarżącego oraz zabezpieczenie dobra dziecka.

„Wyrok Trybunału w Strasburgu potwierdza, że rodzicowi, któremu bezprawnie odebrano dziecko, przysługuje prawo do przywrócenia władzy rodzicielskiej w sytuacji, gdy zarzuty mu stawiane okazały się bezpodstawne. Dodatkowo opisywany wyrok podnosi jeszcze jedną istotną kwestię w sprawach, w których odebranie dziecka zostało zarządzone jako tymczasowy środek. Odmowa przywrócenia kontaktów z dzieckiem oraz decyzja o jego umieszczeniu w opiece zastępczej nie może być poparta tłumaczeniem, że kontakty z dzieckiem nie są już utrzymywane od dłuższego czasu. Inaczej, każde odpowiednio długie odseparowanie dziecka od rodzica prowadziłoby do odebrania mu władzy rodzicielskiej” – skomentowała Rozalia Kielmans-Ratyńska Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris.

https://ordoiuris.pl/ochrona-zycia/trybunal-w-strasburgu-stanal-po-stronie-ojca-ktoremu-nieslusznie-odebrano-dzieci

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem