Reklama

Rycerskie i Szpitalne Bractwo św. Łazarza z Jerozolimy

Rycerze miłosierdzia

2017-02-01 13:32

Zdzisław Wójcik
Edycja przemyska 6/2017, str. 4-5

Zdzisław Wójcik
Mszy św. w dniu patrona lazarytów przewodniczy bp Stanisław Jamrozek

Tworzą hospicjum, bronią życia od poczęcia do naturalnej śmierci, szkolą wolontariat. Lazaryci w naszej archidiecezji wychodzą naprzeciw największym wyzwaniom współczesności

Dekretem abp. Józefa Michalika 18 marca 2014 r. zostało powołane na terenie archidiecezji przemyskiej Rycerskie i Szpitalne Bractwo św. Łazarza z Jerozolimy – stowarzyszenie katolickie. Bractwo nawiązuje do tradycji Rycerzy i Szpitalników św. Łazarza z Jerozolimy (lazarytów), należących do najstarszych instytucji szpitalnych. Jego historia liczy ponad 900 lat, sięga roku 1098, kiedy powstał Zakon Rycerzy i Szpitalników św. Łazarza. Do 15 października 2016 r. wspólnota w Polsce funkcjonowała jako komandoria, podlegała pod Przeorat Czeski. 15 października w Rzymie Zakon w Polsce został podniesiony do rangi Przeoratu, co oznacza, że ma prawo do samostanowienia.

Duchowość, charytatywność i tradycja

Poproszony o streszczenie form działalności Jan Szmyd, kanclerz Przeoratu Polski Zakonu św. Łazarza mówi: – Działamy na trzech płaszczyznach: duchowość, charytatywność i tradycja. Celem stowarzyszenia jest uczestnictwo w misji Kościoła i promocja wiary chrześcijańskiej we wszystkich jej aspektach: duchowym, kulturalnym, społecznym i charytatywnym”.

Jednym z głównych celów Stowarzyszenia jest działalność charytatywna i opiekuńcza. Dostrzegając potrzebę takich działań, 17 kwietnia 2016 r. prezydent Robert Choma podpisał list intencyjny w sprawie powstania w Przemyślu Centrum Hospicyjno-Opiekuńczego im. Św. Łazarza „Betania”. Jeszcze tego samego dnia z inicjatywy Bractwa przeprowadzona została po raz pierwszy akcja „Przemyskie Pola Nadziei”. W ramach tego przedsięwzięcia uczniowie wolontariusze kwestowali na rzecz tworzonego w Przemyślu hospicjum. Zebrano 21,5 tys. zł. Na 30 kwietnia 2017 r. została zaplanowana druga akcja „Przemyskie Pola Nadziei”.

Reklama

Na rzecz powstającego Centrum Hospicyjno-Opiekuńczego przejęto w używanie jeden z pustych budynków po szpitalu przy ul. Słowackiego. – Na ukończeniu są prace projektowe oraz analiza finansowa. Złożono pierwsze wnioski na dofinansowanie ze środków unijnych. Cały czas poszukujemy sponsorów, darczyńców i wolontariuszy. Optymizm jest duży. Chcielibyśmy, żeby za trzy lata rozpoczęło tu działalność hospicjum z prawdziwego zdarzenia – mówi Wiesław Morawski.

Hospicjum, opieka długoterminowa i dzienna

Budynek, który Stowarzyszenie otrzymało w używanie, od wielu lat stoi pusty. Lazaryci zaproponowali jego sensowne zagospodarowanie. Znajdzie się tu miejsce na hospicjum, opiekę długoterminową czy opiekę dzienną. W planie jest również stworzenie oddziału rehabilitacji, który będzie świadczyć pomoc podopiecznym ośrodka, ale również pacjentom z zewnątrz. Przewidywany jest również niewielki pododdział hospicyjny dla dzieci albo hospicjum domowe dla najmłodszych.

Dawna sala gimnastyczna przyjętego budynku zostanie zagospodarowana na ośrodek tradycji Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy oraz prezentowanie historii rycerstwa, obronności oraz bogatej kultury ziemi przemyskiej.

Otoczenie obiektu przekazanego Stowarzyszeniu już zmienia swój wygląd. 29 października 2016 r. około 30 członków i wolontariuszy Bractwa pracowało przy porządkowaniu terenu, w którym ma powstać hospicjum. Pracy było sporo, bo i plac wokół budynku jest duży. „Wycinaliśmy gałęzie, sprzątaliśmy liście, zbieraliśmy śmieci. Wszystko odbywało się pod nadzorem konserwatora zabytków” – opowiada wiceprezes Morawski.

Po pierwsze dziecko

Oprócz wspomnianych starań, zmierzających do uruchomienia Centrum Hospicyjno-Opiekuńczego, lazaryci współpracują ze Zgromadzeniem Sióstr św. Michała Archanioła i prowadzoną przez nie Katolicką Świetlicą Profilaktyczno-Wychowawczą „Oratorium”, pracują z młodzieżą w zakresie szkolenia wolontariuszy, uczestniczą w ogólnopolskiej akcji „Szlachetna paczka”, itp.

Rycerskie i Szpitalne Stowarzyszenie Bractwo św. Łazarza z Jerozolimy realizując ideę troski o człowieka od naturalnego jego poczęcia, aż do naturalnej śmierci powołało już do istnienia Ośrodek Troski o Płodność „Betania”, prowadzony przez uprawnioną instruktorkę Modelu Creighton mgr Beatę Skalską, z którą można się kontaktować pod numerem telefonu: 665 145 514.

W ramach swojej działalności, 7 listopada 2016 r. Bractwo było współorganizatorem konferencji naukowej na temat: „Gdy rodzina pragnie dziecka. Czy naprotechnologia może być nadzieją?”.

Osoby zainteresowane udzieleniem wsparcia finansowego na utworzenie Centrum Hospicyjno-Opiekuńczego im. Św. Łazarza „Betania” w Przemyślu informacje znajdą na: www.lazaruskrosn.nazwa.pl w zakładce: Przemyskie hospicjum

Tagi:
bractwo szpitalne

Reklama

Kraków: archeologiczne odkrycia w kryptach kościoła franciszkanów

2019-12-06 14:47

md / Kraków (KAI)

Ok. 100 nieznanych dotąd pochówków odkryli archeolodzy badający krypty klasztoru ojców franciszkanów w Krakowie. Znaleźli także XVII i XVIII-wieczne dewocjonalia i męskie stroje. Badania rozpoczęły się w 2017 r. Poszukiwania na tak szeroką skalę nie były dotąd prowadzone w kryptach żadnego polskiego kościoła.

franciszkanska.pl

Za pomocą georadaru zlokalizowano 18 krypt, z których dokładnie przebadano 9. Dodatkowe 4 znajdują się pod krużgankami klasztoru. W tych miejscach odkryto niemal 100 pochówków, pochodzących z XVII i XVIII wieku.

Oprócz zakonników spoczywają w nich krakowianie: szlachta i bogaci mieszczanie. - Pod kaplicą bł. Salomei natrafiliśmy na trumny ze szczątkami rodziny szlacheckiej: rodziców i szóstki dzieci, a pod kaplicą Męki Pańskiej pochowani zostali członkowie Arcybractwa Dobrej Śmierci, co było dla nas ciekawym odkryciem - mówiła w rozmowie z KAI kierująca badaniami u franciszkanów prof. Anna Drążkowska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Część ciał była zmumifikowana. Większość z nich zachowała się jednak w bardzo złym stanie. Szczątki w trumnach były ułożone z rękami złożonymi na piersiach. Trumny były malowane, a najczęściej obijane tkaninami - wełną lub jedwabiem.

Przy zmarłych badacze znaleźli rośliny, które umieszczane były w poduszkach lub materacach: chaber, wrotycz, rumianek, żmijowiec, lawenda. Służyły do balsamowania zwłok, miały odstraszać owady i zapobiegać nieprzyjemnym zapachom. Jednym z niezwykłych odkryć było znalezienie szkieletu, w ustach którego połyskiwała złota blaszka. Okazało się, że była to proteza górnego podniebienia.

Zachowały się jedwabne stroje zmarłych. - Wśród męskich strojów narodowych są egzemplarze, których nie ma żadne polskie muzeum, np. ferezja – podkreślała prof. Drążkowska. Ferezja to męskie nakrycie wierzchnie pochodzenia wschodniego. Ma ono formę obszernego, długiego płaszcza z szerokimi ramionami, który narzucany był przez szlachciców na ramiona.

Jak dodała, badania na tak szeroką skalę nie były dotąd prowadzone w kryptach żadnego polskiego kościoła. W pracach uczestniczyło 4 badaczy. Oprócz prof. Drążkowskiej uczestniczyli w nich Marcin Nowak, Monika Łyczak i Michał Mleczko, wspierani przez architektów, historyków sztuki, chemików i inżynierów włókiennictwa.

Krypty zostały zinwentaryzowane przy użyciu techniki skanowania 3D. Skatalogowano wszystkie elementy wyposażenia grobowego i odzieży zmarłych, a szczątki poddane zostały badaniom antropologicznym. Do badań mikrobiologicznych specjaliści pobrali próbki, a architekci opisali wygląd pomieszczeń i ich zmiany w ciągu kolejnych stuleci.

Prace archeologiczne już zakończono. Obecnie trwa konserwacja znalezionych obiektów. Jednym z efektów projektu ma być wydanie książki.

Projekt „Krypty grobowe kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu w Krakowie w świetle badań interdyscyplinarnych” został sfinansowany przez Narodowe Centrum Nauki. Uzyskał niemal 1,2 mln zł wsparcia w ramach konkursu Opus 12.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem