Reklama

O krok od emerytury

2017-09-13 11:20

Katarzyna Cinzio
Niedziela Ogólnopolska 38/2017, str. 36-37

andreusK/fotolia.com

Od października 2017 r. przybędzie w Polsce emerytów. I to sporo, bo ocenia się, że do 1 września br. z kalkulatora emerytur na stronach ZUS-u i z pomocy doradców emerytalnych skorzystało ponad 400 tys. osób. Nawet jeśli tylko część z nich zdecyduje się zakończyć pracę, to i tak mamy rekord

Będzie więc tłok, będą nerwy, będą też błędy – czego obawiają się nawet pracownicy ZUS-u, którzy nasze dane będą wprowadzać do systemu komputerowego ręcznie. I tu pierwsza rada – należy dokładnie przeczytać wszystkie dokumenty, które trafią do naszych rąk z ZUS-u. To jedna z wielu wskazówek, które zebraliśmy, by podpowiedzieć, jak spokojnie przebrnąć przez całą procedurę przechodzenia na emeryturę.

Zazwyczaj w procedurze tej pomaga nam zakład pracy, w którym jesteśmy akurat zatrudnieni. Ważny jest termin. Nasz wniosek powinien trafić do ZUS-u nie później niż na 30 dni przed zamierzonym terminem przejścia na emeryturę.

Najpierw wniosek

Wszelkie wnioski można dostać w każdej placówce ZUS-u w kraju albo ściągnąć ze strony internetowej: www.zus.pl . Pobieramy wniosek EMP lub drukujemy go ze swojego komputera. Możemy też napisać wniosek własnoręcznie, ale pamiętajmy o wszystkich ważnych informacjach, które muszą się w nim znaleźć. Lepiej więc wybrać gotowy formularz.

Reklama

Wypełniamy wniosek czytelnie, najlepiej drukowanymi literami, starannie, by nie popełnić błędu, np. w numerze PESEL lub dowodu osobistego. Dane te muszą się zgadzać z naszymi dokumentami. Jeśli wypełniamy wniosek sami, a nie robi tego za nas zakład pracy, trzeba najpierw uważnie przeczytać informacje znajdujące się w końcowej części wniosku.

Osoby, które pracowały nie tylko w Polsce, ale także za granicą – w państwach nienależących do Unii Europejskiej/Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub Szwajcarii (Polskę łączą z nimi umowy międzynarodowe w dziedzinie ubezpieczeń społecznych), muszą pobrać kwestionariusz EMZ. Jeśli ktoś pracował w Polsce oraz w państwach Unii Europejskiej/Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub Szwajcarii, potrzebny jest formularz unijny „Informacje dotyczące przebiegu ubezpieczenia osoby ubezpieczonej” (E 207 PL).

Uwaga! Wniosek należy podpisać ręcznie! Inaczej nie będzie ważny.

Kapitał początkowy – i co dalej?

Od 1 stycznia 1999 r. każdy pracujący ma w ZUS-ie indywidualne konto, na którym gromadzone są jego składki. Za okres pracy do końca 1998 r. należało ustalić kapitał początkowy – czyli zebrać wszystkie dokumenty potwierdzające nasz staż pracy wraz z wysokością zarobków do 31 grudnia 1998 r. Chodzi o okresy zarówno składkowe, jak i nieskładkowe. Jeśli ktoś tego nie zrobił, powinien najpóźniej razem z wnioskiem o emeryturę ustalić sobie ten kapitał. Zakłady pracy, w których pracowaliśmy, są zobowiązane wystawić nam stosowne dokumenty.

We wniosku ERP-6 wpisujemy chronologicznie – zaczynając od kapitału początkowego – daty początku i końca zatrudnienia w poszczególnych miejscach pracy oraz rodzaj posiadanego zaświadczenia potwierdzającego ten fakt – może to być świadectwo pracy lub potwierdzenie z akt osobowych, m.in. dokumenty mianowania na jakieś stanowisko, może być legitymacja ubezpieczeniowa zawierająca stosowne wpisy o czasie zatrudnienia, zarobkach, zajmowanym stanowisku, zaświadczenie o studiach dziennych itd.

Jeśli firma, w której pracowaliśmy, już nie istnieje, bo np. splajtowała albo ją rozwiązano – można uzyskać takie zaświadczenie, pomagając sobie spisem znajdującym się w bazie zlikwidowanych zakładów. Znajdziemy tę bazę na stronach internetowych ZUS-u (www.zus.pl/swiadczenia/emerytury/baza-zlikwidowanych-lub-przeksztalconych-zakladow-pracy).

Choć wysokość zarobków można potwierdzać różnymi dokumentami, najlepiej jednak mieć je w formie zaświadczenia wystawionego przez pracodawcę, i to na zusowskim formularzu ZUS Rp-7.

I tutaj ważna uwaga: Należy sprawdzić, czy zaświadczenie ma wszystkie niezbędne pieczątki postawione równo w odpowiednich, przeznaczonych do tego miejscach na formularzu.

Jeśli pracowaliśmy w szczególnych warunkach lub staramy się o ustalenie rekompensaty za taką pracę, musimy dołączyć dokument potwierdzający takie zatrudnienie lub posiadać odpowiednie wpisy w świadectwie pracy.

Uwaga! Pamiętajmy, że trzeba zgromadzić wszelkie dokumenty potwierdzające fakt naszego zatrudnienia. Nie tylko zaświadczenia o pracy, ale także umowy agencyjne, zlecenia, zaświadczenia o pracy nakładczej, w rolniczych spółdzielniach produkcyjnych. Osoby przebywające na urlopach wychowawczych składają odpowiednie oświadczenie wraz z kopiami aktów urodzenia dzieci.

Wszystkie te dokumenty – oryginały – dołączamy do zusowskiego wniosku. Uznawane są także dokumenty poświadczone notarialnie, wypisy i kserokopie.

Przy zbieraniu dokumentacji potwierdzającej przebyty staż możemy poprosić o pomoc naszego obecnego pracodawcę.

Emerytura minimalna i ochrona

Według nowych przepisów, emerytura minimalna po osiągnięciu wymaganego wieku wynosi 1000 zł brutto. Kobiety mają ją zagwarantowaną po 20 latach pracy, mężczyźni – po 25.

Pracodawca nie może zwolnić osoby, której do emerytury brakuje 4 lat – czyli 56-letniej kobiety i 61-letniego mężczyzny. Wyjątkiem jest tzw. zwolnienie dyscyplinarne.

Składanie wniosku

Tak przygotowany wniosek składamy we właściwej jednostce ZUS-u w miejscu naszego stałego zameldowania. Może to zrobić za nas i za naszą zgodą pracodawca, ale trzeba go do tego upoważnić.

Jeśli mieszkamy poza granicami kraju, w państwie, które nie ma z Polską podpisanych odpowiednich umów, wniosek składamy w ZUS-ie w miejscu ostatniego stałego zameldowania w kraju. Jeśli mieszkamy w którymś z krajów UE albo innym, z którym Polska ma podpisane stosowne umowy, wniosek wraz z niezbędną dokumentacją wysyłamy do jednostki organizacyjnej ZUS-u wyznaczonej przez prezesa ZUS-u (wykaz jednostek na www.zus.pl).

Ważna informacja: ZUS sam nie przyzna nam emerytury.

Choć w lipcu br. rozesłano powiadomienia do 500 tys. osób uprawnionych do świadczeń emerytalnych, nie oznacza to, że sprawa jest załatwiona. Konieczne jest zebranie wymienionych wyżej dokumentów, wypełnienie wniosku i złożenie całości w ZUS-ie.

Wniosek składamy osobiście lub przez pełnomocnika, wysyłamy pocztą albo przekazujemy przez polski urząd konsularny. Jeśli zdecydujemy się na formę dokumentu elektronicznego, musimy założyć sobie na www.ZUS.pl profil PUE. Większości z nas wygodniej będzie przejść się do ZUS-u osobiście, tym bardziej że i tak musimy dostarczyć do urzędu oryginały zebranych dokumentów.

Kto może pomóc

W placówkach ZUS-u pracuje od 1 lipca br. blisko 600 doradców emerytalnych, którzy pomagają przejść przez całą procedurę. Na pełnych obrotach pracują także konsultanci z Centrum Obsługi Telefonicznej. Warto skorzystać z tych usług, ale ostrzegamy, że są to osoby oblegane przez interesantów. Warto więc, o ile okoliczności na to pozwolą, poprosić o pomoc kogoś z księgowości w naszym obecnym zakładzie pracy.

Chcę dalej pracować

Aby ZUS wypłacił emeryturę, trzeba rozwiązać umowę o pracę – nie dotyczy to tylko emerytur z urzędu. Wyłącznie na skutek rozwiązania umowy o pracę ZUS zacznie nam wypłacać emeryturę. Pamiętajmy, żeby zanieść do ZUS-u świadectwo pracy.

Jeśli chcemy na emeryturze nadal pracować, wystarczy dzień później znów się zatrudnić – albo w starym zakładzie pracy, albo w nowym miejscu. Z pewnością wszystkich zainteresowanych ucieszy informacja, że emeryta, który osiągnął powszechny wiek emerytalny, nie obowiązują ograniczenia zarobków.

Warto też wiedzieć, że efektem opóźnienia przejścia na emeryturę jest wyższe świadczenie. Każdy przepracowany rok to o 8 proc. wyższa emerytura.

W razie wątpliwości – korzystaj z infolinii ZUS-u: tel. 22 560 16 00.

Więcej informacji w kolejnym numerze „Niedzieli”.

Tagi:
emerytura

Jak wyglądać będzie likwidacja OFE?

2019-11-08 08:21

Rada Ministrów przyjęła projekt o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych (OFE) na indywidualne konta emerytalne (IKE).

Tomasz Zajda – stock.adobe.com

Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) zostaną przekształcone tak, aby system emerytalny w najbliższych latach oparty był na filarach:

· Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) – nowe, dobrowolne, prywatne i kapitałowe;

· Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS);

· Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK);

· Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE).

Taki system stworzy podstawy do oszczędzania na późne lata życia (efektem będzie wzrost oszczędności długoterminowych), a także przyczyni się do budowania bezpiecznego oraz stabilnego systemu emerytalnego, a w konsekwencji do wzrostu świadczeń emerytalnych. Biorąc pod uwagę względy demograficzne, przyszła emerytura powinna pochodzić z różnych źródeł.

Najważniejsze rozwiązania

· Opcją domyślną dla członków OFE będą Indywidualne Konta Emerytalne – w tym przypadku od środków zgromadzonych w OFE zostanie pobrana 15 proc. opłata przekształceniowa. Środki zgromadzone na IKE będą w całości prywatne i dziedziczone. Będzie je można wypłacić jednorazowo lub w ratach, bez podatku po osiągnięciu wieku emerytalnego, zgodnie z pierwotnymi celami reformy z 1999 r.

· Alternatywą dla tej opcji będzie przekazanie środków do ZUS, wtedy nie zostanie od nich pobrana opłata przekształceniowa, ale pieniądze nie będą dziedziczone.

· Opłata jest „elementem sprawiedliwości”, bo emerytury wypłacane przez ZUS są opodatkowane, a pieniądze wypłacane z IKE po osiągnięciu wieku emerytalnego – nie. Bez opłaty przekształceniowej środki z IKE byłyby uprzywilejowane.

· Członek OFE będzie mógł złożyć deklarację o przeniesieniu środków do ZUS. Niezłożenie deklaracji oznacza wybór opcji domyślnej z IKE.

· Powszechne Towarzystwa Emerytalne (PTE) – zarządzające OFE – przekształcą się w Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych (TFI). OFE staną się Specjalistycznymi Funduszami Inwestycyjnymi Otwartymi (SFIO), które będą zarządzane przez TFI. SFIO będą zarządzać przyszłymi IKE.

· Oszczędności w Otwartych Funduszach Emerytalnych ma ok. 15,8 mln Polaków, którzy odłożyli na nich ok. 162 mld zł.

Przyjęto, że zarządzaniem środkami Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD) będzie się zajmowało TFI Polskiego Funduszu Rozwoju SA (obecnie jest to ZUS). Zmiana jest uzasadniona, bo do FRD trafią środki z OFE przeniesione do ZUS. W efekcie zmieni się struktura Funduszu Rezerwy Demograficznej, która umożliwi zarządzanie środkami FRD w celach inwestycyjnych, z korzyścią dla polskiej gospodarki. Głównym celem utworzenia FRD było zwiększenie bezpieczeństwa wypłacalności świadczeń z ubezpieczenia emerytalnego. FRD pełni rolę funduszu rezerwowego dla funduszu emerytalnego wyodrębnionego w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

(Nie)Planowana przemiana

2019-11-13 08:09

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 32

Film „Nieplanowane” jest atakowany, bo prawda przemienia Polaków. Jego premiera uruchomiła lawinę społeczną, której nie da się powstrzymać

Materiały prasowe

„Nieplanowane” bije rekordy popularności. Mimo skromnej liczby seansów i świątecznego weekendu film obejrzało 50 tys. widzów. Pod względem liczby wypełnionych miejsc na kinowych salach to bez wątpienia nr 1. W wielu kinach przez cały tydzień trzeba było ze sporym wyprzedzeniem rezerwować bilety, bo zwykła wycieczka do kina z nadzieją, że przed seansem w kasie będą bilety, kończyła się niespodzianką.

Film opowiada historię z USA, ale także mocno dotyka Polski, bo przecież u nas też są zabijane dzieci, i to często w późnej aborcji – po 20., a nawet 24. tygodniu życia prenatalnego. – Mam nadzieję, że ten film masowo zmieni serca Polaków. Jeżeli wyraźnie się zmienią nastroje społeczne, to także rządzący politycy będą wiedzieli, że ten temat jest dla nas ważny – mówi Cezary Krysztopa, autor rysunków pro-life i szef portalu Tysol.pl .

Aborcyjny atak

Na Twitterze wywiązała się cała dyskusja. Ludzie wychodzący z kina dzielą się swoim pierwszym wrażeniem. „Właśnie obejrzałem #Nieplanowane. Ten obraz mną wstrząsnął. Kurtka, którą miałem na kolanach, została zmiażdżona przez zaciśnięte dłonie i z trudem powstrzymywałem głośne łkanie. Wszyscy na sali bardzo przeżyli ten film” – napisał Mateusz Maranowski, dziennikarz Polskiego Radia oraz telewizji wPolsce.pl .

Rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotr Kieniewicz MIC napisał z kolei, że po projekcji widział łzy niemal we wszystkich oczach. „Nie da się tego filmu odzobaczyć, a zobaczyć trzeba koniecznie” – podkreślił zakonnik. Film zapada w duszę i tego właśnie najbardziej boją się feministki, lewica i różne środowiska proaborcyjne. Krytykują formę, ale także próbują podważać treść filmu.

Jeszcze przed premierą w dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazała się „recenzja” napisana przez dwie feministki z Aborcyjnego Dream Teamu. Nie wiadomo, czy kobiety w ogóle widziały film „Nieplanowane”, bo wszystkie przytoczone sceny i cała argumentacja pochodzą z proaborcyjnego amerykańskiego portalu HuffPost. Tekst zamieszczony w „Wysokich Obcasach” był w zasadzie nieudolnym tłumaczeniem argumentów z USA. „Obejrzałyśmy ten film, żebyście Wy nie musiały tego robić. Nie warto, naprawdę” – napisały na końcu polskie feministki.

„Nieplanowane” to film opowiadający historię Abby Johnson – kobiety, która była szefową kliniki aborcyjnej, ale po splocie kilku wydarzeń stała się zwolenniczką obrony życia. Podobną historię ma za sobą prof. Bogdan Chazan, który jako ginekolog wykonywał aborcje, ale nawrócił się na pro-life. I właśnie dlatego został zaproszony na specjalny pokaz filmu w Łodzi. Nie spodobało się to feministkom z proaborcyjnej grupy Dziewuchy Dziewuchom, które zrobiły awanturę i doszło w kinie do agresywnej szarpaniny.

Aborcja dla 15-latek

Ataki skrajnej lewicy na film można było przewidzieć, bo dokładnie to samo działo się w USA. Najbardziej się boją, że film obejrzą młodzież i młode kobiety. Dlatego protestują, że w Polsce „Nieplanowane” można obejrzeć już od 15. roku życia. „Dochodzą do nas sygnały z całej Polski, że organizowane są grupowe wyjścia na pokaz filmu” – przestrzega jeden z lewicowych portali.

A przecież lewicowa seksedukacja zachęca 15-latków do stosunków płciowych. Te dzieci są więc za małe, by iść na poważny film, a mogą, a nawet powinny uprawiać seks? – Przypomnę, że lewicowy projekt „Ratujmy Kobiety” pozwalał 15-latkom na dokonanie aborcji bez zgody rodziców. 15-latki są wystarczająco dojrzałe, aby dokonać aborcji, ale za małe, aby obejrzeć o niej film? – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Dyskusja pojawiała się także wśród przeciwników aborcji. Na kanwie filmu Marta Brzezińska-Waleszczyk na portalu Aleteia zaatakowała polskich obrońców życia za to, że pokazują ofiary aborcji na plakatach. Rzeczywiście podobny wątek pojawia się w „Nieplanowanych”, ale ten spór między miękkim pro-life i twardym pro-life jest zupełnie jałowy i niepotrzebny. To tak, jakby ktoś w Kościele chciał wykazać wyższość modlitwy uwielbienia nad nabożeństwem Drogi Krzyżowej. Przecież od kilkunastu lat to właśnie środowiska pokazujące nagą prawdę o aborcji zbierają miliony podpisów w obronie życia, a teraz są krytykowane, często przez tych, co nic nie robią.

Oczywiście, w Polsce brakuje aktywności modlitewnego i masowego miękkiego pro-life, czyli pięknej afirmacji życia i macierzyństwa. Ale nie zmienia to faktu, że krytyka mocnego przekazu w pro-life jest podobna do krytyki filmu „Nieplanowane” przez środowiska lewicowe. W obydwu przypadkach odpowiedzią mogą być słowa Jezusa z Ewangelii według św. Jana: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (18, 23).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem