Reklama

Jak wybrać chrzestnego

2018-04-18 12:13

Anna Buchar
Edycja wrocławska 16/2018, str. VI-VII

Janusz Gajdamowicz

Na pewno z wyprzedzeniem. Oznacza to, że warto wcześniej swoją decyzję przemyśleć i przemodlić. Nie tylko dlatego, że wybrany kandydat może rodzicom dziecka zwyczajnie odmówić. Na chrzestnych ciąży, wbrew rozpowszechnionym opiniom o symbolicznym ich znaczeniu, duża odpowiedzialność. Biorą na barki obowiązek wspomagania rodziców w chrześcijańskim wychowaniu dziecka. Może się przecież zdarzyć, że ich pomoc stanie się niezbędną codziennością.

Od niespełna 1,5 roku jestem mamą chrzestną Jakuba, syna mojej kuzynki Marty. Jak sama przyznaje, od razu wiedziała, że chce abym pełniła tę odpowiedzialną funkcję. Marta jest jedynaczką, a Kamil (ojciec Jakuba) ma dwie siostry. Rodzina zastanawiała się, czemu na matkę chrzestną nie wybrała rodzeństwa ojca. I gdy tak o tym rozmawiałyśmy, naszło mnie pytanie – czym kierujemy się dzisiaj w wyborze rodziców chrzestnych dla swoich dzieci? Czy pamiętamy, jak ważna i odpowiedzialna jest ta rola?

Marta nie miała w stosunku do mnie wątpliwości, bo nie tylko jestem jej najbliższą rodziną (od najmłodszych lat traktujemy się jak rodzone siostry), ale jestem także osobą wierzącą i – choć nie lubię tego stwierdzenia – praktykującą. Niestety, dziś coraz trudniej o dobrych chrzestnych, którzy poważnie będą traktować swoje zobowiązania, którzy będą towarzyszyć dziecku na drodze jego wiary. Może warto więc dobrze zastanowić się, zanim zdecydujemy, kogo wybierzemy na chrzestnych dla naszych pociech? Może powinniśmy wreszcie skończyć z kierowaniem się względami towarzyskimi, świeckimi, czy materialnymi i pamiętać, że chrzestni to nie figuranci, a osoby mające razem z nami podjąć odpowiedzialność za życie religijne naszego dziecka.

Kościół podpowiada nam, by nie krzywdzić duchowo dzieci, prosząc na chrzestnych ludzi niewierzących, obojętnych religijnie czy niepraktykujących. Przyjęło się, że to osoby należące do rodziny dziecka, choć przestaje to być jednak normą. Regułą jest, że chrzestni powinni mieć ukończone co najmniej szesnaście lat. Obok kryterium wieku kandydat powinien spełnić jeszcze kilka innych warunków: musi być katolikiem, który był u I Komunii św. oraz był bierzmowany. I tu u wielu rodziców, zwłaszcza tych, którzy sprawy wiary traktują poważnie, może pojawić się dylemat. Bo choć większość Polaków jest bierzmowana i była u Komunii, to u sporej części z wiarą bywa różnie. Jak więc np. osoby niepraktykujące lub prowadzące życie niezgodne z chrześcijańską wiarą mają wspomóc w religijnym wychowaniu rodziców lub, czasem tak bywa, nawet ich zastąpić? Lepiej już nie tworzyć fikcji. Tym bardziej, że doświadczeni duszpasterze często proponują rodzicom, aby na chrzestnych wybierali – o ile to możliwe – osoby gorliwsze i dojrzalsze w wierze niż oni sami. Bo jeśli mają pomóc w przygotowaniu dziecka do pełnego życia chrześcijańskiego, to sami muszą wiedzieć jak. A co oznacza doprowadzenie dziecka do świadomej przyjaźni z Chrystusem? Oznacza przede wszystkim żywą relację z Bogiem, a także naukę modlitwy i przekazanie prawd wiary oraz zasad moralności, a także przygotowanie i wprowadzenie w dojrzałe chrześcijańskie życie i oczywiście duchowe wspieranie w trudnych momentach.

Reklama

Bycie rodzicem chrzestnym, to nie tylko przywilej i powód do dumy, ale również obowiązek. Jak się przygotować do tej ważnej roli?

Marta Wilczyńska

Imię chrześniaka: Mikołaj, miejsce chrztu: parafia pw. św. Wawrzyńca w Krynicznie

Muszę przyznać, że byłam bardzo przejęta tym, że poproszono mnie o bycie mamą chrzestną. Oczywiście chciałam, żeby sama uroczystość była piękna i wyjątkowa, pomagałam więc w organizacji wydarzenia. Ale przygotowania były także duchowe – do dzisiaj pamiętam okoliczności swojej spowiedzi przed tym wydarzeniem. Była to dla mnie również motywacja do przemyślenia samej roli rodziców chrzestnych, także w dalszym życiu Mikołaja. I teraz, po prawie pięciu latach, muszę stwierdzić, że przejęcie nie mija i to chyba dobrze. Czuję się odpowiedzialna za swojego chrześniaka. Mam ten komfort, że mieszkamy blisko siebie i mamy z Mikołajem częsty kontakt. Według mnie rola chrzestnych to spore wyzwanie nie tylko od święta.

Radosław Szychowiak

Imię chrześniaka: Zuzanna, miejsce chrztu: parafia pw. NMP Różańcowej w Kiełczowie

Gdy poproszono mnie o zostanie ojcem chrzestnym, najpierw sprawdziłem w Internecie, jakie obowiązki na siebie przyjmę i czy do tej ważnej roli się nadaję. Kiedy pomyślałem „OK, biorę na siebie tę odpowiedzialność”, zapytałem biologicznego ojca (mojego przyjaciela) czy zdaje sobie sprawę z tego, że aktualnie mieszkam w Norwegii i że mój kontakt będzie z małą ograniczony. Zapewniłem jednak, że mimo odległości będę się starał gorliwie uczestniczyć w jej życiu. Następnie zastanowiłem się, jakiego sam chciałbym mieć ojca chrzestnego. I tu przypomniałem sobie postawę mojego starszego o parę lat innego przyjaciela, który jako ojciec chrzestny po śmierci biologicznego ojca przyjął na siebie trud wychowania dziecka. Chciałem wyrobić w sobie pamięć o takiej postawie, by być w przyszłości dla Zuzi nie tylko rozpieszczającym wujkiem, ale żeby wiedziała, że może na mnie liczyć na dobre i na złe.

Marta Torchała

Imię chrześniaka: Oliver, miejsce chrztu: parafia pw. św. Michała Archanioła w Osetnie

Matką chrzestną zostałam mając 19 lat. I choć byłam już pełnoletnia, to nie bardzo zdawałam sobie sprawę z tego, co tak naprawdę oznacza być matką chrzestną. Dziś po jedenastu latach pełnienia tej roli już wiem, jakie zadania ona stawia. Bycie matką chrzestną to tak jak bycie drugą mamą. Ze swoim chrześniakiem trzeba się przede wszystkim zaprzyjaźnić pomimo różnicy wieku. Dziś wiem, że jestem dla niego autorytetem i że to ja muszę mu dawać dobry przykład chrześcijańskiego życia i dbać o jego prawidłowy rozwój duchowy. Utrzymuję z nim bardzo bliski kontakt, dużo rozmawiamy, uczestniczę w najważniejszych i tych mniej ważnych momentach jego życia, pomagam w nauce. Chcę, by miał świadomość tego, że zawsze może na mnie liczyć i szukać we mnie wsparcia.

Chrzest święty jest to sakrament, który człowiek przyjmuje jako pierwszy. To dzięki niemu wchodzi do Wspólnoty Kościoła. Symbolizuje oczyszczenie oraz otwarcie drogi do dalszego życia w chrześcijaństwie.

Symbole Chrztu Świętego:

Znak Krzyża

Znak krzyża, który kapłan, rodzice oraz rodzice chrzestni kreślą na czole dziecka, wyraża ich pragnienie przyłączenia dziecka do Chrystusa i udzielenia mu życia Bożego. Znak krzyża „wyciska” pieczęć Chrystusa na ochrzczonym, który od tej chwili do Niego należy. Oznacza łaskę odkupienia, jaką Chrystus nabył dla nas przez swój krzyż.

Woda Chrzcielna

Polanie głowy wodą uświadamia, że Bóg oczyszcza człowieka z grzechu pierworodnego i innych popełnionych grzechów. Udziela nowego życia.

Krzyżmo

Namaszczenie krzyżmem (olejem) jest symbolem mocy Ducha Świętego. Gest ten oznacza dar Ducha Świętego, który włącza ochrzczonego do wspólnoty ludu Bożego Kościoła oraz jednoczy z Chrystusem, który jest Kapłanem, Prorokiem i Królem.

Biała Szata

Nałożenie białej szaty symbolizuje chwałę zmartwychwstania i przemianę człowieka. Posiadanie białej (gotowej) szaty daje prawo do uczestnictwa w wiecznym szczęściu życia z Bogiem. Wyraża ono wiarę w to, że ochrzczony „przyoblekł się w Chrystusa” (Ga 3, 27), że rozpoczyna nowe życie – życie Boże.

Świeca

Wręczenie zapalonej od Paschału świecy chrzcielnej wyraża włączenie w tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, który oświeca człowieka i prowadzi go do szczęścia wiecznego. Ochrzczony ma promieniować światłem pochodzącym od Chrystusa i postępować jak „dzieci światłości” (Ef 5, 8), trwając w wierze i gotowości na spotkanie.

Tagi:
chrzest chrzestni

Reklama

Ona by tak chciała służyć ze mną - ministranci stworzyli muzyczny hit!

2019-12-09 09:40

Red.

“Ona by tak chciała służyć ze mną” to pierwsza amatorska superprodukcja Ministranckiej Wytwórni Muzycznej - która od wczoraj podbija Internet! Zrealizowana została na terenie parafii pw. św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach i parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Dąbrówce Małej.

youtube.com

Utwór w jeden dzień zdobył 120 tyś wyświetleń na serwisie Youtube. Jak piszą sami twórcy ministranckiego hitu: Nasza parodia została stworzona w celach humorystycznych przez prawdziwych ministrantów, a nie jakichś podrabiańców i nie ma na celu nikogo obrazić.

Ministranci stworzonym hitem ukazują, że nie wstydzą się wiary i służby liturgicznej. W humorystyczny sposób dają piękne świadectwo radosnego życia w Kościele.

Utwór "Ona by tak chciała służyć ze mną" spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy, poniżej zamieszczamy kilka ciekawych komentarzy:

- Chciałbym to oficjalnie ustanowić hymnem Ministrantów

- chłopaki mam nadzieje ze to dopiero poczatek i jeszcze cos nagracie!

- A jednak ktoś mnie jeszcze zaskoczył XD

- Nooo takie "Ona by tak chciała" to ja rozumiem. Po prostu rewelacja! Świetna robota kochani gratulacje!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kamiński do katechetów: Róbcie swoje i zawierzcie Bogu

2019-12-14 21:04

mag / Warszawa (KAI)

Róbcie swoje i zawierzcie Bogu – zachęcał katechetów bp Romuald Kamiński. W auli kurialnej odbył się adwentowy dzień skupienia dla nauczycieli religii z diecezji warszawsko-praskiej. W tym roku naukę rekolekcyjną wygłosił ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski z Opus Dei. Mówił w niej o tym jak skutecznie przepowiadać Ewangelię. Oparł się przy tym na adhortacji papieża Franciszka Christus Vivit oraz nauczaniu papież Benedykta XVI.

Artur Stelmasiak
Bp Romuald Kamiński

Duchowny podkreślił, że podstawowym zadaniem nauczyciela religii jest prowadzić dzieci i młodzież do Jezusa Chrystusa. – Wasze przepowiadanie musi być zawsze oparte na prawdzie. Przyznał, że wymaga to mądrości i roztropności, by stać się ofiarą konfliktu. Zwrócił uwagę, że najskuteczniejszą metodą w edukacji jest doprowadzanie młodego człowieka, by sam mógł odkryć wartości. - W praktyce będzie to oznaczało dla nas umiejętne słuchanie, towarzyszenie, wypracowanie przez wielu z nas umiejętność zadawania pytań, tak aby podprowadzać dzieci i młodzież pod różne odpowiedzi, by sama Prawda swoim pięknem i siłą dobra przyciągnęła ich – tłumaczył ks. Moszoro-Dąbrowski.

Przyznał, że droga ucznia Zbawiciela nigdy nie była prosta. – Trzeba będzie nieustannie iść pod prąd będąc mocnym w wierze. Duchowe męstwo nie oznacza jednak hardości czy braku miłości – podkreślił.

- Jan Chrzciciel mówił a tłumy do niego ciągnęły. W jego ostrym nauczaniu było coś co poruszało ludzi i ich przyciągało. Tak więc nauczając trzeba zawsze wychodzić naprzeciw – mówił rekolekcjonista, zachęcając katechetów by sami starali się postawić w sytuacji konkretnego ucznia.

-W dzieciach jest odbicie tego czego doświadczają w swoich domach. Ich bunt i agresja są wynikiem tego, że sobie nie radzą z tym co ich spotyka. Głosząc więc naukę Chrystusa róbcie to z miłością. Niech w waszej postawie będzie empatia i zrozumienie. Pamiętajcie, że lekarz leczy, a nauczyciel naucza prawdy prowadząc do Jezusa – podsumował duchowny.

Składając katechetom świąteczne życzenia ordynariusz warszawsko-praski, bp Romuald Kamiński podziękował nauczycielom za ich oddaną posługę. Zwrócił uwagę na wyjątkowość i ponadczasowość ich pracy.

W ostatecznym rozrachunku, kiedy człowiek staje na progu wieczności, wszystko co doczesne a więc dobra materialne i intelektualne okazują się nieprzydatne. Pozostaje mu tylko to co może pomóc przejść na drugą stronę. Trzeba jednak mieć w życiu kogoś kto będzie nas należycie prowadził do spotkania z Panem. Wy do tej grupy należycie i z tego się cieszcie – zachęcał bp Kamiński.

Życzył im również wewnętrznej równowagi płynącej z życia w bliskości z Bogiem. Bez względu co będzie się działo w waszym otoczeniu, nie zamartwiajcie się. Róbcie swoje, a waszych sercach niech zawsze panuje pokój – podsumował duchowny.

Na terenie diecezji warszawsko-praskiej pracuje około 800 katechetów. W tym 2/3 to osoby świeckie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem