Reklama

Niedziela w Warszawie

Gdzie zbudować kościół

Budowa kościoła nie trwa dwa-trzy lata, lecz dwadzieścia. Dlatego do przyszłych potrzeb wiernych trzeba przygotowywać się już dziś – podkreśla ks. Sławomir Nowakowski, dyrektor ds. administracji i budowy nowych kościołów w archidiecezji warszawskiej

Niedziela warszawska 6/2019, str. I

[ TEMATY ]

Kościół

Artur Stelmasiak

Odolany to miasto w mieście bez kościoła

Kilka kościołów jest w budowie, kilka jest pilnie potrzebnych, kolejne kilka świątyń powstanie w nieco dalszej perspektywie. Takie są plany archidiecezji warszawskiej. Plany z konieczności realistyczne, bo miejsca na budowę świątyń wybiera się tam, gdzie są rzeczywiście potrzebne. – Nie budujemy kościołów tam, gdzie nam się wydaje, że tak powinno być, tylko tam, gdzie jest uzasadniona potrzeba – zaznacza ks. Sławomir Nowakowski. Inna sprawa, to planowanie. Myślenie perspektywiczne, na wiele lat, ułatwia znalezienie odpowiednich terenów pod budowę.

Budowa świątyń nie wynika z chęci ekspansji Kościoła. Warszawa się rozrasta, powstają nowe osiedla i to właśnie ich mieszkańcy zgłaszają potrzebę postawienia kościoła, wyznaczenia nowej parafii. Wielkomiejska parafia powinna mieć – góra – 15 tys. wiernych. W przeciwnym razie jest duża anonimowość, trudno mówić o pracy duszpasterskiej, opiece duchowej, budowaniu więzi, wspólnoty.

Sygnały od mieszkańców

Stolica rozwija się na obrzeżach, przybywają osiedla, w naturalny sposób jest konieczność stworzenia nowych parafii i budowa świątyń. Najbardziej potrzebne są w czterech-pięciu miejscach. Przede wszystkim na osiedlu Odolany na Woli, na Chrzanowie – na Bemowie, w Ursusie – na obszarze po dawnej fabryce traktorów, wśród nowych bloków, ponadto na granicy Warszawy i Piaseczna – w Mysiadle, oraz na granicy Mokotowa i Ursynowa, w rejonie ul. Kłobuckiej, na dawnych terenach przemysłowych, na tyłach toru wyścigów konnych. Lokalizacja w wypadku trzech pierwszych jest określona, budowy mogą się rozpoczynać. W Mysiadle – nie jest sprecyzowana, choć propozycja jest, ale rozmowy jeszcze trwają.

Reklama

Na Odolanach powstaje docelowo osiedle czterdziesto-, a na Chrzanowie – pięćdziesięciotysięczne. – Tam bloki już powstały, a wierni potrzebują kościoła, naciskają na proboszczów, na kurię, chcą swojej świątyni – mówi ks. Nowakowski. W rejonie ul. Kłobuckiej, na terenie parafii św. Maksymiliana Kolbego, też widzimy pilną potrzebę postawienia świątyni. Ta okolica bardzo mocno się rozwija, buduje. Mamy sygnały od mieszkańców, miejscowego duchowieństwa, proboszcza, własne obserwacje, że w tym miejscu powinna powstać nowa parafia. I to dosyć duża. W perspektywie kilku – góra pięciu lat – trzeba tam zacząć budowę nowego kościoła.

Nie przerazili się

Natomiast na ukończeniu jest budowa kościoła św. Łukasza na Bemowie oraz kościoła Posłania Uczniów Pańskich na Wilanowie. Zaawansowana jest budowa kaplicy w ośrodku duszpasterskim w Ruścu k. Nadarzyna. Natomiast w najmłodszej warszawskiej parafii – św. Jana Pawła II na Bemowie, wierni na razie mogą modlić się w tymczasowej, choć pokaźnej kaplicy. Trwają wstępne prace przed rozpoczęciem budowy świątyni przy ul. Obrońców Tobruku, przygotowywany jest ostateczny projekt architektoniczny – jest już po trzech przeróbkach.

Proboszcz ks. Stanisław Abramowski wie, co go czeka, chce być dobrze przygotowany do budowy, dlatego na inauguracyjne spotkanie powołanej niedawno Rady Finansowej zaprosił – jak to ujął w komunikacie – wszystkich, którzy znają się na pieniądzach, podatkach, projektach itp. – Wielu z członków Rady to profesjonaliści, związani z finansami i inwestycjami – mówi ks. Abramowski.

Gdy proboszcz przedstawił im perspektywę, ile budowa będzie kosztować itp., nie przerazili się.

– Zaczęli liczyć i wyszło im, że realne jest zbudowanie kościoła za 4-5 lat – mówi. Także to nastawia ks. Abramowskiego optymistycznie do budowy. Pozwolenia na budowę oczekuje na jesieni. Wtedy, mniej więcej za rok, rozpocznie się budowa.

Casus Gwiaździsta

Proboszczowie budujący kościoły, nie tylko w obu warszawskich diecezjach, nie ukrywają, że największą bolączka jest brak funduszy. Ale kto nie postawił kościoła nie wie, ile budowa kosztuje nie tylko pieniędzy, ale także wyrzeczeń, determinacji, cierpliwości i... hojności parafian. To ich wsparcie, nie tylko na „tacy” umożliwiło i umożliwia budowę świątyń. – Zadowolenie z postawienia kościoła jest ogromne, dzieło jest wielkie, ale gdybym wcześniej wiedział na co się porywam, dwa razy więcej bym się zastanowił – mówi były proboszcz jednej z warszawskich parafii.

Budowa kościoła kosztuje od 10 do 30 mln zł. Pieniądze są potrzebne na każdym etapie budowy, ale schody mogą zacząć się już przy zakupie ziemi pod budowę, najczęściej po doprowadzeniu budowy do tzw. stanu surowego zamkniętego. Czasem budowa ze względów finansowych musi zostać zawieszona. Tak było z budową kościoła świętych Rafała i Alberta przy ul. Gwiaździstej na osiedlu Ruda. Fundamenty i kościół dolny docelowego kościoła stoi, ale do końca budowy jest jeszcze daleko. – Zatrzymała się w pewnym momencie. Zaważyły kwestie finansowe, parafia nie jest w stanie sama udźwignąć tego kościoła i projektu. Były prowadzone prace, żeby projekt zmodyfikować, żeby był mniejszy i tańszy i przez to, żeby można było go w końcu wybudować – mówi ks. Sławomir Nowakowski. Trwają prace przygotowawcze, aby proces inwestycyjny przebiegł tak, by był realny do zakończenia, pozyskiwane są fundusze.

Boomu nie ma

W dłuższej, dziesięcioletniej perspektywie na zachodnich rubieżach Warszawy, na południe od Puszczy Kampinoskiej, powinno pojawić się co najmniej kilka nowych parafii i kościołów. – Prowadzone są rozmowy z władzami samorządowymi, żeby już dziś rezerwować tereny pod budowę. Ale te plany nie są jeszcze sprecyzowane – mówi ks. Nowakowski. Planowane są kościoły w Falentach pod Raszynem, w Lesznowoli, Ruścu za Nadarzynem, Parzniewie k. Pruszkowa, Żółwinie, Bieniewicach.

– Na pewno powinien pojawić się kościół w Paźniewie, między Pruszkowem i Brwinowem, gdzie będzie powstawać osiedle – zaznacza ks. Nowakowski. – Także między Kazuniem i Łomiankami, w miejscu planowego osiedla. Dobrze rozwija się Warszawa za Bemowem, w okolicach Szelig. Za 15-20 lat powinniśmy myśleć o parafii i świątyni w okolicach Szelig – mówi.

Kościoły się buduje i będzie budować, ale boomu nie ma.

– Największy boom, to lata 70. i 80. XX wieku, gdy zaczęły się pojawiać pozwolenia na budowę w miejscach, gdzie przez wiele lat była blokada, gdzie wstrzymywano rozwój parafii, czyli Kościoła – mówi ks. Nowakowski. – Teraz budujemy w tych miejscach, gdzie się rozwija miasto czy metropolia. Tam, gdzie buduje się domy i osiedla, tam powstaje naturalna potrzeba zaspokojenia potrzeb duchowych, stworzenia parafii i budowy świątyni.

2019-02-06 11:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Nitkiewicz: praktyka religijna, to również codzienne życie i relacje z innymi

2020-02-16 08:26

[ TEMATY ]

Kościół

wiara

Archiwum

Praktyka religijna, to również codzienne życie, relacje z innymi i zaangażowanie w życie parafii, lokalnej społeczności i narodu – mówił bp Krzysztof Nitkiewicz 15 lutego w Tarnobrzegu.

W liturgiczne wspomnienie bł. Michała Sopoćki ordynariusz sandomierski dokonał konsekracji ołtarza oraz poświęcenia świątyni pw. Miłosierdzia Bożego. Uroczystą Mszę św. koncelebrowali: ks. Jan Zając, proboszcz parafii, ks. Adam Marek, dziekan dekanatu tarnobrzeskiego oraz kapłani z Tarnobrzega. We wspólnej modlitwie uczestniczyło wielu parafian, którzy własną pracą przyczynili się do budowy świątyni oraz upiększania jej wnętrza.

Biskup w homilii nawiązując do Ewangelii, podkreślał, że cud rozmnożenia chleba, który staje się Ciałem Chrystusa dokonuje się podczas Mszy św. Takie jest główne i najważniejsze przeznaczenie świątyni – Domu Boga, który spotyka się w niej ze swoim ludem. W kościele bowiem jest miejsce dla każdego, należy jednak wystrzegać się choćby najmniejszych pozorów profanacji.

Ordynariusz wspomniał również o przypadającej 45. rocznicy śmierci bł. Michała Sopoćki, spowiednika św. Faustyny i wielkiego apostoła Bożego Miłosierdzia. Podkreślił, że zabiegał on o budowę kościołów w Warszawie, Wilnie i Białymstoku.

- Bł. Michał Sopoćko wkładał w to wiele sił oraz osobistych oszczędności, narażając się przy okazji różnym osobom. Co więcej, im poważniejsze napotykał trudności, tym bardziej był zmotywowany do działania, czerpiąc siłę właśnie z Eucharystii. Mówił, że „jeżeli wszystkie sakramenty są urzeczywistnieniem Bożego Miłosierdzia, to Przenajświętszy Sakrament jest jego najwyższym wyrazem” – mówił hierarcha.

Biskup zauważył, iż spowiednik św. Faustyny, podkreślał, że Chrystus dając nam samego siebie, naraża się na obojętność, zniewagi, a nawet na świętokradztwo.

– Pomimo tego chce nas obdarzyć samym sobą, wniknąć w najgłębsze zakątki serca, „aby nas wywyższyć, pocieszyć, wzbogacić, dać siebie na zadatek szczęścia przyszłego”. Czy mamy tego świadomość? Jakie jest nasze podejście do Mszy świętej? Jak często przyjmujemy Komunię św. i czy przyjmujemy ją godnie? Bez Chrystusa jesteśmy słabi, pozbawieni nadziei, skazani na bieg wypadków, które nas porywają i niosą w niepewnym kierunku. Z Jezusem wszystko nabiera innej perspektywy, wspaniałych barw i świeżości – wskazywał kaznodzieja.

Ordynariusz zwrócił również uwagę na to, że nie można poprzestać na wymiarze obrzędowym Eucharystii.

– Eucharystia powinna przemieniać nas w taki sposób, że będziemy potrafili poświęcić się innym, dzielić z nimi, to co posiadamy, składać siebie w ofierze jak Chrystus – podkreślał bp Krzysztof Nitkiewicz.

Po homilii i śpiewie litanii do Wszystkich Świętych przyniesiono relikwie św. Jana Pawła II, św. siostry Faustyny oraz bł. ks. Michała Sopoćko. Następnie po odmówieniu specjalnej modlitwy biskup namaścił olejem świętym ołtarz oraz ściany budowli, jako znak ofiarowania na wyłączną służbę Bogu parafialnej świątyni. Na zakończenie odśpiewano uroczyste Te Deum.

Historia parafii sięga lat 80 – tych, kiedy to starania o jej powstanie podjął śp. ks. Michał Józefczyk. Dziesięć lat później została wybudowana świątynia, w której posługę pełnili kapłani z sąsiedniej parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Jako samodzielna parafia została erygowana przez bp. Wacława Świerzawskiego 6 grudnia 1997 r.

Kościół pw. Miłosierdzia Bożego został zbudowany w latach 1995-1997 dzięki staraniom ks. Michała Józefczyka. Przez kolejne lata trwały prace wykończeniowe i upiększające w świątyni. W latach 2015/2016 świątynia była kościołem stacyjnym w Roku Miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Był krok od samobójstwa. Uratowało go świadectwo znajomej

2020-02-18 11:48

[ TEMATY ]

duchowość

wiara

świadectwo

Anatom

- Można całe życie chodzić do kościoła, uczyć się religii, wkuwać katechizmowe regułki opisujące Kościół i Pana Boga a jednocześnie nigdy tego wyuczonego i wyczytanego Boga nie spotkać – zwierza się raper Anatom. Kuba w przeszłości koncertował m.in. z Pezetem, a niedawno zasłynął w piątej edycji „Młodych Wilków”.

Damian Krawczykowski: „Miałem się wieszać jak nic się nie zmieni - to postanowione. Ostatni tydzień na Ziemi i biorę się na drugą stronę” - jak rapujesz w kawałku „Powód”. Jak to jest, gdy wszystko w życiu się wali, a to co miało dać szczęście zawodzi?

Anatom: Beznadziejnie – dosłownie. To moment, w którym zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoje życie nie ma sensu a Ty sam wyczerpałeś już wszelkie znane Ci sposoby aby ten sens życia odnaleźć.

Twoje dzieciństwo nie należało do łatwych, jak sam opowiadasz w przytaczanym utworze – czy Twoim zdaniem nasze bóle dzieciństwa mogą dawać o sobie znać w dorosłości?

Jestem przekonany, że tak jest. Nie rozpoznane problemy psychiczne u małego dziecka, często wiążące się z traumatycznymi doświadczeniami ze szkoły lub z domu, wraz z upływem lat nie znikają a nasilają się i dają o sobie znać w dorosłym życiu jako przeróżne dysfunkcje. Zauważ, że większość badanych seryjnych morderców to osoby z patologicznych rodzin w których dorastali, a ich delikatna psychika raz po raz była katowana, co zebrało swoje żniwo w przyszłości. Sądzę, że nie ma żadnej innej drogi na pozbycie się zranień z przeszłości jak terapia i relacja z Bogiem.

„Pamiętasz, tamtego dnia miałem nie żyć.. a tu się życie zaczęło od nowa” - co tak naprawdę otworzyło Twoje serce na Boga?

Świadectwo. Spotkanie na mojej drodze znanej mi już wcześniej osoby, której diametralna zmiana stylu życia była dowodem na autentyczność tego, o czym już dawno słyszałem. Można całe życie chodzić do kościoła, uczyć się religii, wkuwać katechizmowe regułki opisujące Kościół i Pana Boga a jednocześnie nigdy tego wyuczonego i wyczytanego Boga nie spotkać.

Dopiero takie spotkanie, może poprzez doświadczenie wybaczenia, gdy już nie miałeś nadziei, może doświadczenie miłości, gdy byłeś przekonany, że na nią nie zasługujesz… Obok takich spotkań nie da się przejść obojętnie w dzisiejszych czasach, w których bardziej skandaliczna od nienawiści jest miłość…

Czy zatem „zwyczajne” świadectwa nas młodych ludzi, są dziś ważne?

Każde prawdziwe świadectwo jest niezwykłe i unikatowe – jest w końcu odbiciem Żywego Boga, który działa. Każdy żyje w swojej małej społeczności, w takim mikroświecie i tam, pośród swoich, jego świadectwo jest być może jedyną szansą na spotkanie Boga twarzą w twarz.

A jak Twoim zdaniem być dobrym uczniem Jezusa w XXI wieku?

Nie uważam siebie za dobrego ucznia Jezusa, ja tylko nieudolnie próbuję się takim stać ale każdego dnia widzę jak wiele mi brakuje. Myślę, że dobry uczeń Jezusa to taki, który robi więcej niż mówi. Taki, który siłę otrzymaną w kościele rozdaje poza kościołem. Łatwo jest uczyć o Bogu tym, którzy Go znają. Trudniej pokazać Boga tym, którzy Go nigdy nie widzieli.

Jakiś czas temu miałeś swój własny ślub. Masz Żonę, rodzinę.. czy jeszcze kilka lat temu przeszłoby Ci przez myśl, że możesz tyle wygrać?

To było dla mnie jedno z tych nierealnych marzeń. Bóg obdarował mnie ogromną laską, staram się jej nie zmarnować.

Umówmy się, z Twoimi zdolnościami, rapując o tym co jest teraz modne, drugach, imprezkach, seksie - mógłbyś być gwiazdą w jednej z najlepszych wytwórni rapowych. Czy nie żal Ci trochę tego..?

Dziękuję (śmiech), to mega miłe. Chcę być szczery więc powiem jak jest. Trochę żal, jasne. Moim marzeniem po ludzku zawsze było stać się popularnym raperem, profesjonalnym muzykiem żyjącym z tego, czemu się poświecił. W moim przypadku to się nigdy nie wydarzyło mimo wieeeeelu lat na scenie. Nie wiem dlaczego, lata temu fejm i szacunek zdobywało się przez umiejętności, dzisiaj często skillsy ustępują kontrowersji i ciekawie wymyślonemu wizerunkowi w drodze po wyśniony hype. Nie ma co ukrywać, każdy muzyk pragnie uznania mniej lub bardziej. W przeciwnym wypadku, zamiast publikować swoje utwory, tkwiłyby po nagraniu w otchłani komputera. Nie żałuję absolutnie, że zmieniłem content i dzięki temu również fanbase, to efekt życiowych wyborów, które okazały się najlepszymi w moim życiu dotychczas. Ale po ludzku szkoda, mogłoby być trochę lepiej. Ale jeżeli miałbym wybierać to oczywiście wolałbym poświecić karierę dla Boga niż Boga dla kariery.

Wierzysz, że promując dobre wartości w rapie można osiągnąć sukces?

Największy mój sukces to wiara w te wartości. Ale jestem przekonany, że da się nawet w XXI wieku robić rzeczy wielkie i spektakularne z imieniem Jezus na ustach. Pytanie tylko czy właśnie do tego powołuje mnie Bóg?

Na koniec: co powiedziałbyś młodemu człowiekowi, który może boryka się z podobnymi problemami jak Ty w przeszłości: brnie w zło, uzależnienia, a zranienia dzieciństwa nie pozwalają normalnie żyć..?

Przytuliłbym i szczerze pogadał. Spróbował wskazać mu to, czego naprawdę szuka i liczyłbym na to, że w tym wszystkim, co sobie wymyśliłem w ramach planu przemiany jego życia, jest choćby jedna Boża myśl, którą odnalazłem, choćby jedno Boże słowo, które On pragnie mu powiedzieć moimi ustami. Resztę zostawiłbym Panu, On najlepiej zna miejsce i czas.

Amen! Dzięki serdeczne za wywiad!

__________________________________

Anatom rozpoczął właśnie przedsprzedaż swojej najnowszej płyty, mixtape'u pt. "ANATOMJA". Sprawdź i zamów: Zobacz

Więcej o Anatomie: Zobacz

__________________________________

Wywiad ukazał się w czasopiśmie "Wzrastanie". Zobacz więcej: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Warszawa-Praga: Troska o dobro dziecka to nasz priorytet

2020-02-18 19:45

[ TEMATY ]

nadużycia seksualne

Warszawa Praga

©Tatyana Gladskih – stock.adobe.com

Troska o dobro dziecka i młodego człowieka to nasz priorytet. Jego krzywda nie polega tylko na tym, że zostało wykorzystane, ale również na tym, że jego opiekunowie jej nie dostrzegali lub nie interweniowali, by jej zapobiec. Dlatego diecezji warszawsko-praskiej podejmujemy wszelkie możliwe działania nie tylko, by przyjść z pomocą skrzywdzonym, ale również przeciwdziałać wypadkom oraz obojętności otoczenia – powiedział KAI ks. dr Dariusz Szczepaniuk, delegat biskupa ds. przyjmowania zgłoszeń w przypadku nadużyć seksualnych. Zwrócił uwagę, że diecezja warszawsko-praska była jedną z trzech pierwszych w Polsce, które zajęły się sprawą powołując specjalny Zespół ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. 28 lutego Kościół w Polsce obchodzić będzie Dzień modlitwy i pokuty za grzech wykorzystywania seksualnego małoletnich.

Diecezji warszawsko-praska była jedną z trzech pierwszych w Polsce, które zajęły się sprawą powołując specjalny Zespół ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, który poprzez specjalistyczne szkolenia przygotowywały się do przyjmowania zgłaszanych przypadków. W jego skład obok delegata biskupa ds. przyjmowania zgłoszeń w przypadku nadużyć seksualnych, którym od października 2013 roku jest ks. Dariusz Szczepaniuk i delegata biskupa ds. opieki duchowej i pomocy osobom poszkodowanym w przypadku nadużyć seksualnych, którym od maja 2015 roku jest ks. Zygmunt Wirkowski, są także psycholog – terapeuta, oraz adwokat - świecki prawnik. - Chcieliśmy w skuteczny sposób wesprzeć osoby pokrzywdzone oferując im konkretną pomoc duchową i psychologiczną – powiedział kanclerz kurii diecezji warszawsko-praskiej, ks. Dariusz Szczepaniuk.

Kolejnym krokiem w diecezji warszawsko-praskiej w ochronie nieletnich były szkolenia zorganizowane dla różnych grup wiekowych i stanowych. Wzięli w nich udział kapłani z różnym doświadczeniem duszpasterskim, alumni Wyższego Seminarium Duchownego, osoby życia konsekrowanego oraz katecheci. Celem spotkań było uświadomienie, że problem występuje i faktycznie nas dotyczy, a więc nie jesteśmy z tego wyjęci. Specjalne szkolenia poprowadził między innymi o. Adam Żak SJ. Były także spotkania z psychologiem, adwokatem, kapłanem, który jest psychologiem, oraz z innymi osobami pracującymi z poszkodowanymi. Starali się: Wytłumaczyć zjawisko wykorzystywania seksualnego; Pokazać skutki jakie spowodowało w psychice ofiary i dlaczego ukrywają swój dramat; Po czym można poznać pewne symptomy świadczące, że osoba jest ofiarą wykorzystania. Zależało nam na tym, by móc jak najszybciej reagować, jeśli w otoczeniu znajdzie się ktoś, kto będzie wysyłał sygnały świadczące, że został skrzywdzony – powiedział ks. Szczepaniuk.

Kolejnym krokiem było wydanie i upublicznienie 27 września 2018 roku „Norm Ochrony Dzieci i Młodzieży oraz Zasad Praktyk Duszpasterskich w Diecezji Warszawsko-Praskiej”. Dokument ujmuje zasady postępowania w pracy z niepełnoletnimi oraz zawiera procedurę interwencji w przypadku uzyskania informacji o prawdopodobieństwie skrzywdzenia. –„Gdy krzywda zostaje ujawniona w trakcie sakramentu pokuty, należy podjąć próbę nakłonienia penitenta, aby ujawnił te fakty osobie trzeciej, posiadającej odpowiednie przygotowanie” - czytamy w tekście.

Obok przypomnienia o godności dziecka i młodego człowieka dokument jasno zaznacza, że nie do zaakceptowania jest werbalne naruszenie szacunku, w tym erotyzowanie języka w ich otoczeniu.

Przepisy przeznaczone są do stosowania we wszystkich parafiach, wspólnotach i dziełach diecezji warszawsko-praskiej - jako obowiązujące dla duchownych, świeckich wychowawców, nauczycieli, trenerów, animatorów, wolontariuszy, praktykantów i stażystów zatrudnionych na różnych stanowiskach i podejmujących różne zakresy odpowiedzialności.

Następnym krokiem było wydanie w 2019 roku Dyrektorium dotyczącego Zasad Funkcjonowania w Internecie Kościelnych Podmiotów publicznych oraz Osób Duchownych Diecezji Warszawsko-Praskiej. Czytamy w nim, że „media społecznościowe nie są sferą prywatnej aktywności duchownego(…) Powinny służyć do nauczania o Bogu i głoszenia Ewangelii”. Ponadto dokument jasno wskazuje, że profil duchownego w sposób jednoznaczny powinien zawierać informację o jego stanie kapłańskim poprzez umieszczenie zdjęcia z koloratką oraz, że komunikacja z osobami poniżej 15 roku życia powinna odbywać się w przestrzeni publicznej, bez prowadzenia komunikacji prywatnej.

- Trzeba mieć świadomość, że wiele przestępstw w materii wykorzystywania seksualnego dokonuje się obecnie właśnie w internecie, poprzez różnego rodzaju fora internetowe, czy czaty. Chodziło nam o uwrażliwienie na to co tam się dzieje szczególnie młodego duchowieństwa, by nie stawało się powodem przestępstwa, lub nie prowokowało w jakiś sposób do popełnienia przestępstwa. Szkolenia w tej materii przeszli już zarówno kapłani, jak i alumni – poinformował ks. Szczepaniuk.

Zapewnił, że szkolenia będą kontynuowane w kolejnych latach dla poszczególnych grup. – Z każdym rokiem jesteśmy bogatsi o nową wiedzę, nowe doświadczenia, oraz o rozwiązane już problemy. Im większa jest świadomość wśród osób duchownych, katechetów świeckich, czy w ogóle osób pracujących z dziećmi i młodzieżą, tym łatwiej nie narażać się na sytuacje budzące wątpliwości – powiedział kanclerz kurii diecezji warszawsko-praskiej.

Od 2012 roku w diecezji warszawsko-praskiej było dziesięć zgłoszeń, przy czym nie dotyczyły one spraw bieżących, ale zdarzeń przeszłych. – Były takie sytuacje, że poszkodowany przychodził umówiony, ale także i takie, kiedy osoba decydowała się na to z marszu. Zdarzyły się również i powiadomienia listowne w których osoba wspominał, ale bez podawania konkretów. Wówczas starałem się zachęcić do osobistego spotkania w kurii, by mogła bardziej szczegółowo naświetlić problem i powiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło – powiedział delegat.

Podkreślił, że najważniejsze jest wówczas wysłuchanie osoby i poważne potraktowanie sprawy. Przyznał, że nie jest to proste, biorąc pod uwagę emocje, oraz wcześniejsze doświadczenia poszkodowanego. W większości przypadków osoby, które się zgłaszają mają uraz do kapłanów i Kościoła jako instytucji, dlatego staram się tak z nimi rozmawiać, by nie czuły się ponownie odepchnięte i pozbawione pomocy – zapewnił ks. Szczepanik.

Przyznał, że czasu nie da się cofnąć, ale można pomóc człowiekowi na drodze uzdrowienia psychicznego i duchowego. - Już samo powiedzenie głośno, tego co się wydarzyło, jest jakimś otwarciem się na pomoc, jest wyjść ku przyszłości. Nie jest to proces łatwy i mam świadomość, że nie da się od razu rozwiązać problemu – powiedział duchowny.

Podkreślił, że w diecezji warszawsko-praskiej do dyspozycji jest kilku różnych psychologów, jeśli chodzi o osoby pokrzywdzone. - Są oni biegli w tym temacie i mogą skutecznie pomóc. Nie narzucamy jednak nic osobie, dając możliwość wyboru, ponieważ to gwarantuje skuteczność terapii - podkreślił ks. Szczepaniuk.

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem od 2017 roku każdy, kto ma informacje o przestępstwie molestowania dzieci i młodzieży jest zobowiązany zgłosić ten fakt na policję lub do prokuratury. - Nawet wówczas, kiedy nie było takiego przepisu, zawsze wskazywałem osobie pokrzywdzonej, że w każdej chwili, w każdym momencie ma Pani/ Pan możliwość pójścia i zgłoszenia tego przypadku do prokuratury – powiedział ks. Szczepaniuk.

Mówiąc o procesie kanoniczym zwrócił uwagę Kościół jako kuria ma dużo mniej środków i sposobów gromadzenia danych niż państwowe i jego organy ścigania. Wstępne dochodzenie kanoniczne może trwać ok. roku. Do nas należy wysłuchanie obu stron, świadków jeśli są, oraz zebranie opinii psychologa. Następnie przesyła się dokumenty do Kongregacji Doktryny Wiary, gdzie sprawa jest rozpatrywana. Dostajemy stamtąd wskazówki co dalej robić. Najczęściej Stolica Apostolska zobowiązuje biskupa do prowadzenia procesu karno-administracyjnego w diecezji. Na tym etapie opieramy się na dotychczasowym materiale dowodowym, oraz jeśli jest możliwość - staramy się zebrać nowe dowody i opinie biegłego psychologa. Następnie zapada wyrok, który aby był prawomocny, wymagane jest zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej – tłumaczy kanclerz kurii diecezji warszawsko-praskiej.

Zwracił uwagę, że jeśli trudno jest dotrzeć do dowodów, ponieważ np. sprawca czynu już nie żyje, wówczas decyzja należy do biskupa. Przeważnie w tego rodzaju sytuacjach dochodzi do umorzenia sprawy procesowej, co nie oznacza, że osobę pokrzywdzoną zostawia się samej sobie. Pozostaje wsparcie duchowe i psychologiczne – podkreślił duchowny.

Obecnie ok. czterech spraw toczy się jeszcze w diecezji w ramach wstępnego dochodzenia lub procesu. Było także pięć spraw w których mieliśmy odczynienia z postępowaniem cywilnym, czyli państwowym, które zostało już zakończone i kara została odbyta lub umorzona. Mimo to, trwają nadal procesy kościele. Trzeba mieć bowiem świadomość, że w momencie zgłoszenia sprawy do prokuratury, następuje zawieszenie procesu kościelnego do czasu rozstrzygnięcia. Po ogłoszeniu wyroku w sądzie państwowym, wznawiamy proces kościelny, nawet jeśli sprawa została umorzona w wyniku przedawnienia. Tak więc, każda sprawa toczy się na dwóch poziomach – zwrócił uwagę ks. Dariusz Szczepaniuk.

- Najcięższą karą kościelną, którą przewiduje prawo kanoniczne jest wydalenie ze stanu duchownego. Często zdarza się, że ks. jest suspendowany. Jest to kara czasowa, której celem jest doprowadzenie osoby do poprawy, zmiany swojego sposobu postępowania. Może ona trwać nawet kilka lat i wiązać się z zakazem wykonywania wszystkich, bądź niektórych czynności kapłańskich i posług. Po zakończeniu tego okresu, który może być z góry określony, bądź też nie - dochodzi do zdjęcia kary. Nie kieruje się jednak już takiego księdza do pracy z dziećmi i młodzieżą – zapewnił ks. Szczepaniuk.

Zgodnie z postanowieniem Konferencji Episkopatu Polski pierwszy piątek Wielkiego Postu będzie przeżywany w całym Kościele w naszej Ojczyźnie jako - Dzień modlitwy i pokuty za grzech wykorzystywania seksualnego małoletnich. W diecezji warszawsko-praskiej odbędzie się Droga Krzyżowa w bazylice katedralnej ze specjalnymi rozważaniami w której weźmie udział pasterz diecezji, bp Romuald Kamiński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję