Reklama

Pierwszy wizerunek

2019-02-20 11:35

Ks. Zenon Czumaj
Edycja podlaska 8/2019, str. VII

Ks. Zenon Czumaj
Obraz Miłosierdzia Bożego z sanktuarium w Bielsku Podlaskim

W niedzielę 22 lutego 1931 r. w klasztorze w Płocku św. Faustyna Kowalska po raz pierwszy ujrzała postać Chrystusa. Z Jego Serca rozchodziły się promienie. Dokładnie trzy lata później w Wilnie trwały już od kilku tygodni prace malarskie, aby tę wizję „zmaterializować” w formie obrazu

Krakowski spowiednik s. Faustyny – o. Józef Andrasz – utwierdził ją w staraniach o nowy wizerunek Jezusa, ale do jego namalowania przyczynił się jej drugi kierownik duchowy – ks. Michał Sopoćko z Wilna. Ten zwrócił się do miejscowego malarza Eugeniusza Kazimirowskiego. Prace trwały kilka miesięcy, gdyż malarza nie zadawalały wskazówki zakonnicy. Z kolei ona, zobaczywszy ukończone dzieło, rozpłakała się z żalu.

Malowidło nie było wysokiej klasy, ale nie pędzel stanowił o jego wartości. Spod uchylonej na piersiach szaty Jezusa wychodziły charakterystyczne promienie. Według przekazu Faustyny sam Zbawiciel nazwał je promieniami Miłosierdzia. Te po prawej stronie (koloru czerwonego) symbolizowały krew, zaś po lewej (białopopielate) wodę, które wypłynęły z Jego przebitego boku i Serca. O Męce Pańskiej przypominały też rany na dłoniach i częściowo przymknięte oczy („spojrzenie z krzyża”). Ale był to Chrystus żyjący: lewą dłonią wskazywał na miłujące Serce – źródło Miłosierdzia, a prawą unosił w geście błogosławieństwa. Zmartwychwstały Pan przychodził z pocieszeniem. Stosownie do zaleceń wizjonerki lewą nogę miał wysuniętą do przodu. W katolickiej ikonografii symbolizowało to głupotę lub zejście na złą drogę, lecz w kontekście całego orędzia ów szczegół nabierał innego sensu: Bóg przychodzi ze swym Miłosierdziem do pogrążonego w grzechu człowieka, a dla patrzących „po ludzku” Ofiara Krzyżowa to przecież „głupstwo”.

Reklama

Ks. Sopoćko nazywał ten wizerunek obrazem Najmiłosierniejszego Zbawiciela i odrzucał niemal wszystkie inne przedstawienia, nawiązujące do objawień św. Faustyny. Przez to zarzucano mu, że ogranicza przekazywaną prawdę. Trudno się dziwić przywiązaniu pobożnego kapłana do „swego” dzieła, ale widząc palec Boży w dziejach tego wizerunku, trzeba zgodzić się z propagatorami obrazów, różniących się od „wileńskiego”. Wskutek powojennej sytuacji politycznej malowidło Kazimirowskiego przez kilkadziesiąt lat było niedostępne i na całym świecie rozpowszechniły się inne typy obrazów (głównie „krakowski”). Ponadto Kościół orzekł, że istotnym szczegółem są „promienie Miłosierdzia”. Nie umniejsza to zasług bł. ks. Michała Sopoćki i słusznie zalicza się go do największych apostołów Miłosierdzia Bożego. Dobrze też, że i na terenie diecezji drohiczyńskiej – w Domanowie (2003 r.) oraz w bielskich świątyniach Opatrzności Bożej (2013 r.) i Miłosierdzia Bożego (2014 r.) – są wizerunki, malowane na wzór pierwszego „Naczynia Miłosierdzia”.

***
Wileńska kopia w bielskim sanktuarium

Orędzie Miłosierdzia do Bielska Podlaskiego dotarło w okresie II wojny światowej. Tu przyjęła się szczególna forma nabożeństwa: przez całą noc, poprzedzającą I piątki miesiąca, wybrane dwie rodziny czuwały przed obrazkiem Miłosiernego Pana. Gdy później z różnych powodów kult, oparty na objawieniach s. Faustyny, był przez Stolicę Apostolską ograniczany, w Bielsku zamarł on całkowicie. Nie cieszył się tu zbytnią popularnością także wtedy, gdy od 1978 r. zaczął znów wszędzie ożywać. Ale Pan Bóg ma swoje sposoby: w 1989 r. do organizowania w Bielsku nowej parafii został skierowany ks. Marian Wyszkowski. Władze diecezjalne pozostawiły mu decyzję co do wezwania, dając do wyboru dwie możliwości – Opatrzności lub Miłosierdzia Bożego. Wybrał to drugie. W 2001 r. ukończono okazałą świątynię. Kilkanaście lat później zyskała ona nowy ołtarz główny, poświęcony w 2014 r. jako wotum za 25 lat istnienia parafii. Anonimowy darczyńca postanowił ufundować do niego nowy obraz z napisem „Jezu, ufam Tobie”. Następca ks. kan. Wyszkowskiego – ks. kan. Dariusz Kujawa – po konsultacjach zdecydował się na wersję wileńską. Wykonanie zlecił Annie Kukowskiej z Białegostoku, autorce obrazu beatyfikacyjnego ks. Michała Sopoćki. Jest to największy wizerunek Miłosierdzia Bożego w diecezji drohiczyńskiej (blisko 3,5 m wysokości). Zgodnie z myślą spowiednika św. Faustyny, Chrystus spogląda w dół i dlatego każdy, kto nawiedza to sanktuarium, doświadczy miłosiernego spojrzenia Zbawiciela dopiero wtedy, gdy znajdzie się blisko ołtarza.

Tagi:
obraz obraz

Reklama

Matka Boża piękna jak zawsze - zakończono konserwację Cudownego Obrazu

2019-04-17 11:45

BBJG

Dobiegła końca doroczna konserwacja Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Tradycyjnie odbyła się ona w Wielkim Tygodniu. Konserwację przeprowadził, jak co roku, wybitny konserwator prof. Wojciech Kurpik, wieloletni pracownik ASP w Warszawie, wraz z dr hab. Krzysztofem Chmielewskim z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie.

Obraz został wyjęty z ołtarza wieczorem w Niedzielę Palmową, 14 kwietnia. Badanie odbywało się w pracowni za klauzurą zakonną. W dorocznej konserwacji uczestniczył stały opiekun Cudownego Obrazu o. Melchior Królik, kustosz Jasnogórskiego Obrazu.

„Najwyraźniej to szczęście Boże było z nami, bo obraz znajduje się w doskonałej kondycji po tym roku osamotnienia, w tym sensie, że nie było przy nim konserwatorów – zapewnia prof. Wojciech Kurpik- Prognozy nasze są bardzo dobre w tej chwili, zważywszy właśnie na stan techniczny samego malowidła. Po prostu przestają pokazywać się pewne niepokojące zjawiska. Spęcherzeń nie ma już dawno, natomiast lekkie, drobne złuszczenia samej farby w postaci takich drobnych daszków czasami się pojawiały, a w tej chwili już nie obserwujemy tego. To jest wynikiem klimatyzacji, która została zainstalowana i mam nadzieję, że możemy mówić z nadzieją o przyszłości, jeśli chodzi o obraz”.

Jak podkreśla prof. Kurpik sprawdziły się środki do konserwacji obrazu: „Ale najważniejsze co tu odgrywa rolę, to jest ustabilizowanie wilgotności powietrza, które go otacza w tym hermetycznym obszarze, bo to nie tylko sam sejf, który jest zabytkiem i jeszcze służy po 100. latach, ale i tej szyby, która jest szczelnie oprawiona i razem z sejfem tworzy jedną całość w sensie klimatycznym”.

„Rutyną jest, że rozpoczynamy wszelkie czynności od odkurzenia obrazu, przy czym to odkurzanie jest pędzelkiem. Zbiera się kurz, a później pod mikroskopem trzeba go zbadać, aby wiedzieć, co osiada na obrazie. Kiedyś, przypominam sobie, jeszcze w latach 80-tych to były drobinki żużlu, bo huta tu działała, drobinki znajdowały się w tym kurzu – wspomina profesor - W tej chwili po prostu nie ma kurzu, bo to powietrze, którym oddycha obraz jest kontrolowane i filtrowane, i wzbogacone w azot, więc jest mniej tlenu, który koroduje i raczej szkodzi. I pod tym względem też obraz jest bezpieczny”.

System klimatyzacji przy obrazie działa od 6 lat. A jak bada się obraz? „Należy popukać – wyjaśnia prof. Wojciech Kurpik - Chodzi o to, aby w tej warstwie zaprawy znaleźć miejsce odspojone, wtedy jest pewna pustka, próżnia, i dotknięcie w tym miejscu, lekkie puknięcie palcem oczywiście, daje zupełnie inny głos niż wtedy, kiedy wszystko jest mocno zwarte. Niestety te odspojenia to jest taka natura zaprawy tego obrazu. Tego nie da się jednym zabiegiem konserwatorskim załatwić. Po wielowiekowych przygodach swoich, a przede wszystkim po ostatniej wojnie, kredy obraz był w wilgotnym schowku, wilgoć sprawiła, że zaprawa, która jest klejem glutynowym, rozłożyła się po prostu i warstwy malarskie temperowe, sztywne leżą na kredzie, która jest pozbawiona spoiwa i to miejscami jest proszek, a miejscami to są płatki przypominające ciasto francuskie. Jak taki płatek z innym płatkiem się uda skleić to na przyszły rok w tym samym miejscu tylko piętro niżej się rozwarstwia i zaczyna się na nowo. Dlatego obraz musi być stale doglądany, bo tej jego natury już nic nie zmieni, nawet idealny klimat. Natomiast klimat daje to, że samo drewno tego obrazu uspokaja się, już nie ma tego skurczu desek, które jest przyczyną powstawiania pęcherzy, daszków farby, które przerażają nas konserwatorów. Nie ma chyba lepszej sytuacji dla przechowywania obrazu, jaką ma w tej chwili obraz jasnogórski”.

Podczas tegorocznej konserwacji wykonano jedynie lokalne zawerniksowanie, w miejscu zmatowienia farby.

„Matka Boża jest piękna jak zawsze, jak we śnie, kiedy się pojawia, zwłaszcza kiedy zbliża się czas Wielkanocy i przyjazd na Jasną Górę” - mówi ze wzruszeniem prof. Kurpik.

W 1979 r. ówczesny generał Zakonu Paulinów o. Józef Płatek powołał specjalną komisję roboczą ds. stałej opieki konserwatorskiej nad Cudownym Obrazem Matki Bożej, o powołaniu której powiadomiono także Prymasa Polski Kard. Stefana Wyszyńskiego. W skład tej komisji wszedł m.in. prof. Wojciech Kurpik. Od roku 1999 w pracach konserwatorskich profesorowi towarzyszy także dr hab. Krzysztof Chmielewski.

*

Podczas prac konserwatorskich zwykle dokonywana jest także zmiana sukienki zdobiących Ikonę Jasnogórską. Tym razem na Jasnogórskim Obrazie zawisła sukienka milenijna, zwana też sukienką Tysiąclecia, wykonana w związku z uroczystościami Millenium Tysiąclecia Chrztu Polski, oraz korony ofiarowane przez papieża św. Jana Pawła II. W ten sposób ojcowie paulini chcą uczcić św. papieża Polaka w 40. rocznicę jego pierwszej pielgrzymki do Polski. Sukienka milenijna z kolei przypomina postać kard. Stefana Wyszyńskiego. O Jego rychłą beatyfikację nieustannie trwa modlitwa na Jasnej Górze.

Sukienka milenijna wykonana w związku z uroczystościami Millenium Tysiąclecia Chrztu Polski (966-1966) przez Siostry Westiarki z Warszawy, ukończona została w lutym 1965 r. Inicjatorem jej powstania był ówczesny przeor Jasnej Góry o. Teofil Krauze. Podłoże srebrnej blachy wykonanej przez złotnika Czyżewskiego zostało obciągnięte niebieskim haftem z motywem lilii, z naszytymi brylantami na sukni Maryi, a na sukni Dzieciątka – haft purpurowy z motywami orientalnymi rozetek, również ze świecącymi brylancikami. Projekt zatwierdził i patronował mu Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński. Poświęcona została przez Prymasa Tysiąclecia ze współudziałem abpa Karola Wojtyły, 3 maja 1966 r.

Głowy Matki Bożej i Pana Jezusa ozdobiły korony papieskie – dar Jana Pawła II. Papież pobłogosławił korony na dzień przed swoją śmiercią, 1 kwietnia 2005 roku. W złotych koronach ofiarowanych przez Ojca Świętego znalazło się wyobrażenie orłów piastowskich i lilii andegaweńskich. Korony mają wygrawerowany napis „Totus Tuus”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Maria Magdalena doskonałym przewodnikiem w spotkaniu ze Zmartwychwstałym

2019-04-23 17:34

rk / Kęty (KAI)

„Maria Magdalena jest doskonałym przewodnikiem ku spotkaniu ze Zmartwychwstałym” – podkreślił bp Piotr Greger podczas Eucharystii, którą sprawował 23 kwietnia w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek w Kętach. W miejscu, gdzie w 1891 r. bł. Celina Borzęcka otworzyła pierwszy na ziemiach polskich dom zakonny zmartwychwstanek, duchowny wskazał, że Maria Magdalena, jako świadek paschalnego zwycięstwa Chrystusa, stała się jedną z ważniejszych postaci w dziejach chrześcijaństwa.

pl.wikipedia.org

Biskup zauważył, że zmartwychwstanie jest wydarzeniem, które wyznacza zasadniczą treść wiary, a także ukazuje właściwy kierunek życia, nadając mu sens. Przestrzegł zarazem, że chrześcijaństwo okrojone ze zmartwychwstania zostaje sprowadzone jedynie do „pewnej filozofii życiowej”.

„Może nawet spójnej i pięknej, ale będącej tylko jednym z wyborów dotyczących różnych propozycji poukładania sobie życia” – dodał. Jego zdaniem, historia Marii Magdaleny dowodzi, że zmartwychwstanie może się stać prawdziwym fundamentem tożsamości człowieka.

Koncentrując się na wydarzeniu opisanym przez Jana Ewangelistę, duchowny podkreślił, że Maria Magdalena pozostawała w tej scenie przed grobem. „Nie wchodziła jednak do środka, ale płakała, pochyliwszy się w jego stronę” – kontynuował hierarcha, cytując wymianę zdań Magdaleny z aniołami, a następnie z „ogrodnikiem”. „Trzy razy okazuje się, że Maria Magdalena nie rozumie, dlaczego grób jest pusty, a może trzykrotnie odczuwa słabość wiary w zderzeniu z tym, czego wcześniej była świadkiem? Jej zachowanie przedziwnie łączy się z Piotrowym doświadczeniem sprzed kilku dni wcześniej, kiedy pierwszy z grona Dwunastu trzy razy publicznie zadeklarował, że nie zna Jezusa” – zaznaczył kaznodzieja.

„Maria Magdalena jest doskonałym przewodnikiem ku spotkaniu ze Zmartwychwstałym. Sprawą absolutnie wyjątkową jest fakt, że przez ponad dwa tysiące lat przetrwało świadectwo niewiasty, które w świetle ówczesnego prawa i zwyczaju nie było wiele warte” – zauważył biskup. Podkreślił, że jej świadectwu są wierni wszyscy ewangeliści, którzy ukazują ją jako pierwszego świadka Zmartwychwstałego.

„To dzięki temu wydarzeniu zapisała się ona w historii zbawienia tak mocno, chociaż fakt zaświadczenia o zmartwychwstaniu Chrystusa nie powoduje rozbudowania żadnego innego opisu z jej udziałem. Nie ma też w Ewangeliach ani jednej próby zastąpienia jej inną kobietą, chociaż takie pomysły się pojawiały. Maria Magdalena jako świadek paschalnego zwycięstwa Chrystusa, staje się jedną z ważniejszych postaci w dziejach chrześcijaństwa. Ona jest klasycznym przykładem tego, za czym czasami tęsknimy – bycia właściwą osobą we właściwym czasie i w odpowiednim miejscu. Oczywiście to nie jej pomysł, efekt działania Bożej Opatrzności” – dodał.

Założycielkami Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek są matka i córka – Celina i Jadwiga Borzęckie. W Kętach znajduje się wybudowany przez nie klasztor. Tutaj od początku odbywa się formacja zakonna w nowicjacie oraz istnieje dzieło apostolskie, zwane kiedyś ochronką, a obecnie funkcjonujące jako Przedszkole im. bł. Matki Celiny Borzęckiej. W kościele pw. śś. Małgorzaty i Katarzyny w Kętach, we wspólnym sarkofagu, znajdują się relikwie błogosławionej siostry Celiny oraz doczesne szczątki jej córki – sługi Bożej Matki Jadwigi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sri Lanka: pogrzeby ofiar, prezydent obiecuje odbudowę kościołów

2019-04-24 13:56

vaticannews / Kolombo (KAI)

Na Sri Lance odbywają się pogrzeby kolejnych ofiar krwawych zamachów, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną. Tymczasem aż do 359 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar serii ataków na kościoły i hotele. 45 z nich to dzieci. Prezydent Maithripala Sirisena odwiedził pogrążone w żałobie rodziny katolików i zapowiedział odbudowę zniszczonych kościołów.

Graziako

„Nasi zamordowani bracia już są męczennikami” – mówił arcybiskup Kolombo w czasie pogrzebu pierwszych ofiar, które zginęły w czasie wielkanocnej Eucharystii w kościele św. Sebastiana. Kard. Malcom Ranjith podkreślił, że nikt nie ma prawa decydować o czyimś życiu. „Nad trumnami tych niewinnych ludzi apeluję o zaprzestanie przelewu krwi i położenie kresu przemocy. Tym, którzy stoją za zamachami chcemy zdecydowanie powiedzieć, że nie godzimy się na nieludzkie akty terroru” - mówił kard. Ranjith podkreślając, że Bóg ukarze sprawców zamachów za ich czyny.

Liturgia pogrzebowa w Negombo odbyła się przy wzmożonych środkach bezpieczeństwa. Z obawy przed kolejnymi zamachami wzięły w niej udział tylko rodziny zamordowanych. Zrujnowany kościół św. Sebastiana odwiedził prezydent Sri Lanki. Zapewnił, że w jego odbudowie pomoże wojsko. Spotkał się także z katolickimi rodzinami, które w zamachu straciły najbliższych. Była wśród nich m.in. Indunil Jayanthi, która przyszła na wielkanocną liturgię w ostatniej chwili i znalazła miejsce już tylko z tyłu kościoła. W centrum siedział jej mąż i pięcioro dzieci. Wszyscy zginęli. W sumie w zamachu na tę świątynię śmierć poniosło 102 katolików, w tym 27 dzieci. 62 wiernych zostało rannych i wciąż przebywa w szpitalach.

W czasie pogrzebu przypomniano, że miasteczko Negombo, w którym znajduje się kościół św. Sebastiana nie było przypadkowym celem zamachowców. Aż 65 proc. jego mieszkańców stanowią katolicy, podczas gdy w całym kraju jest ich ok. 6 proc. Negombo nazywane jest „małym Rzymem” ze względu na dużą, jak na Sri Lankę, liczbę kościołów i kaplic, a także figur świętych stojących wzdłuż ulic.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem