Reklama

Dar z siebie

2019-02-27 11:01

Renata Czerwińska
Edycja toruńska 9/2019, str. IV

Renata Czerwińska
Spotkanie zgromadziło wielu słuchaczy żywo zainteresowanych tym, jak budować bądź też naprawić relacje

Czy da się zbudować szczęśliwe małżeństwo? Co to znaczy kochać współmałżonka? Skąd brać siły do budowania od nowa? – na te pytania mogli odpowiedzieć sobie słuchacze licznie zgromadzeni na konferencji „Szczęście w małżeństwie”

Wygłosił ją 19 lutego w toruńskim kościele pw. św. Józefa autor poczytnych książek i doradca rodzinny Jacek Pulikowski, którego zaprosiła wspólnota małżeńska Dom na Skale.

Małe kroki

Małżeństwo, jak zapewniał prelegent, jest drogą do szczęścia, jednak pod warunkiem, że spojrzy się na nie z duchowej perspektywy: jako wezwanie do bezinteresownego daru z siebie. Prawdziwe szczęście nie oznacza tylko przyjemności czy zadowolenia, jest czymś więcej. Przełamanie swojego egoizmu, by uczynić coś dobrego dla drugiej osoby, sprawia, że małymi krokami stajemy się lepsi, nasze czyny – zgodnie z personalistycznym nauczaniem św. Jana Pawła II, do którego nawiązywał zaproszony gość – przemieniają nasze wnętrze. Zadaniem chrześcijańskich małżonków jest budowanie komunii osób na wzór Trójcy Świętej.

Aby człowiek był szczęśliwy, potrzebuje być wewnętrznie wolny. Tylko panując nad sobą, posiadając siebie, można siebie dać. Oczywiste jest, że nie potrafimy kochać w pełni, możemy jednak do miłości dorastać.

Reklama

Źródło miłości

W zabawnych dykteryjkach mówca pokazywał, w jaki sposób mąż może sprawić, że żona będzie czuła się kochana. Z kolei zadaniem żony jest nauczenie mężczyzny wchodzenia w relacje i okazywania znaków miłości. Tak jak on potrzebuje szacunku i podziwu (a także budowania go w oczach dzieci), tak dla niej ważnym gestem jest wysłuchanie tego, co ma do powiedzenia. Mimo że natura ludzka jest zraniona grzechem pierworodnym, człowiek, który nawiązał głęboką relację z Bogiem, czerpie ze źródła miłości. To od miłującego Stwórcy uczy się, jak kochać i budować na nowo. Stąd chociażby rada, by małżonkowie nie kładli się spać bez wspólnej modlitwy „Ojcze nasz”. Pięknym wzorem relacji między mężczyzną a kobietą jest Święta Rodzina: w historiach opisanych w Ewangelii widać wzajemną miłość między Maryją a Józefem, głębokie zaufanie i szacunek. Prelegent zwrócił również uwagę m.in. na niezwykłą rolę więzi między ojcem a dziećmi, miłość do dalszych członków rodziny, a także moc rodzinnego błogosławieństwa.

Jak zaznaczył proboszcz o. Wojciech Zagrodzki CSsR nieprzypadkowo spotkanie poświęcone małżeństwu i rodzinie miało miejsce w parafii poświęconej św. Józefowi, Opiekunowi Świętej Rodziny. Wyraził również nadzieję – podobnie jak słuchacze – że nie będzie to ostatnia wizyta Jacka Pulikowskiego w naszym mieście.

Domowy Kościół Diecezji Toruńskiej zaprasza do udziału w sztafecie za rodziny. Może do niej przystąpić każdy, kto przez modlitwę, post, adorację Najświętszego Sakramentu, ofiarowanie Eucharystii czy inną dowolną ofiarę pragnie w wybranym dniu wstawiać się w intencji małżeństw i rodzin. Więcej informacji na stronie: http://torun.oaza.pl/sztafeta-modlitwy/. Zapisy: nr tel. 692-631-318, e-mail: strz.karol@gmail.com.

Tagi:
małżeństwo konferencja

Reklama

Konferencja: Polska między mesjanizmem, a pragmatyzmem

2019-10-19 21:00

Ks. Paweł Kłys

„Polska między mesjanizmem, a pragmatyzmem” to tytuł XIII ogólnopolskiej konferencji, która odbyła się w sobotę 19 października w auli Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi. Organizatorem konferencji było Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy – odział w Łodzi.

Ks. Paweł Kłys

– Dzisiejsza konferencja – mówi ks. dr Roman Piwowarczyk - to dwubiegunowe spojrzenie na relacje panujące w przestrzeni publicznej. Spojrzenie na sferę duchową - religijną i na bardziej ziemską – materialną. Zaproszeni prelegenci prezentują temat dzisiejszej konferencji na różny sposób, aby przybliżyć słuchaczom swoje spojrzenie i przekonać ich do swojej tezy. Mam nadzieję, że podczas konferencji dojdziemy do jakiejś postawy optymistycznej niosącej pokój czy jakąś nadzieję w tym świecie, który jest nieco wzburzony zarówno w aspekcie religijnym, kulturowym jak i społecznym.– dodaje organizator.

W tym roku w łódzkiej debacie wzięli udział m.in.: senator Czesław Ryszka, który w swoim wystąpieniu próbował odpowiedzieć na pytanie: „Kto z Bogiem, a kto z diabłem?”. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” Paweł Lisicki postawił zebranym pytanie: „Czy wielkość i misja Polski opiera się na wierze?”. Choć dziennikarstwo i mariologia pozornie nie mają zbyt wiele wspólnego, to jednak światowej sławy mariolog Wincenty Łaszewski w swoim wystąpieniu zatrzymał się nad tematem: „Polska maryjność jako pragmatyczne spojrzenie na polski mesjanizm.”. W przedostatnim wykładzie ks. dr Roman Piwowarczyk ukazał: „Kościół katolicki w Polsce i w innych państwach Europy”, a red. Sebastian Karczewski wskazał na: „Pragmatyczny znak sprzeciwu”.

Dopełnieniem dzisiejszej konferencji był raport zaprezentowany przez duńskiego archeologa Henri Nissena, który przedstawi wyniki eksploracji szczytu góry Ararat. Badania specjalistów potwierdzają obecność ogromnych konstrukcji z drewna, ukrytych tam w lodowcu i rumowisku skalnym, które uznaje się za szczątki… biblijnej Arki Noego.

Konferencje organizowane przez Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy – oddział w Łodzi, organizowane są od 2006 roku, a ich inicjatorem jest ksiądz biskup Adam Lepa, biskup senior Archidiecezji Łódzkiej, który w latach 1989-1994 był przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu i członkiem Europejskiego Komitetu Biskupów ds. Mediów (CEEM).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak prymas Wyszyński papieża wybierał

2019-10-16 12:28

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 26-27

14 października 1978 r. do Kaplicy Sykstyńskiej wchodzi 111 kardynałów z 49 krajów. Nikt z nich nie przeczuwa, że za 2 dni zmienią bieg historii

Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego
Bachledówka k. Zakopanego, lipiec 1973 r

Śmierć Jana Pawła I, po zaledwie 33-dniowym pontyfikacie, jest ogromnym szokiem także dla kardynałów. Zastanawiają się, co przez to doświadczenie chciał im powiedzieć Duch Święty. Nie mają czasu na dogłębne analizy, bo termin nowego, drugiego już konklawe w 1978 r. zbliża się wielkimi krokami.

Do Kolegium Kardynalskiego dociera informacja o manifeście wybitnych ojców soborowych, którzy domagają się charyzmatycznego pasterza. Kardynałowie mają świadomość, że nowy papież powinien być człowiekiem o silnej, wyrazistej osobowości, który byłby zdolny zahamować kryzys w Kościele. Kryzys, który – jak zauważył założyciel Wspólnoty św. Idziego prof. Andrea Riccardi – wynika nie z zewnętrznych sił bądź czynników, jak w czasach rewolucji francuskiej czy polityki państw ateistycznych, ale pochodzi z wnętrza Kościoła.

Nie do końca spełniają te wymagania i oczekiwania dwaj główni faworyci mediów, jak również większości elektorów: arcybiskup Genui kard. Giuseppe Siri, który z trudem przyjmuje zmiany posoborowe inicjowane przez Pawła VI, oraz arcybiskup Florencji kard. Giovanni Benelli, zdolny zachować ciągłość linii tego papieża.

Wojtyła powodem konfliktu z Sowietami?

Niektórzy z wpływowych kardynałów niewłoskich stawiają na kandydatów spoza Włoch. Arcybiskup Sao Paolo kard. Paulo Evaristo Arns oświadcza wprost, że najlepszym pretendentem byłby kard. Karol Wojtyła. O metropolicie krakowskim dużo się mówi przed konklawe w kręgach Kurii Rzymskiej. Cieszy się on tam opinią wspaniałego człowieka, zdolnego pasterza, ale nikt poważnie nie bierze pod uwagę jego kandydatury. Dlaczego? Bo – jak wspomina w niedawnym wywiadzie dla PAP znakomity watykanista Luigi Accattoli – ich zdaniem, „wybór papieża z kraju komunistycznego byłby wielkim zagrożeniem, gdyż mógłby doprowadzić do konfliktu z sowieckim systemem”.

Daleki od takiego myślenia jest arcybiskup Wiednia kard. Franz König, który jeszcze przed konklawe daje niedwuznacznie do zrozumienia, że sytuacja w Kościele dojrzała do tego, by papieżem mógł zostać nie-Włoch. Kardynał dobrze się orientuje w realiach socjalistycznych, bo jako pierwszy purpurat z Zachodu w charakterze nieformalnego przedstawiciela papieża odwiedza kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Zna abp. Wojtyłę z jego wizyt w Wiedniu i ze swoich rewizyt w Krakowie. Ceni jego intelekt, walory moralne i talenty duszpasterskie. W rozmowach z członkami Kolegium Kardynalskiego sonduje możliwość wyboru nie-Włocha i w tym kontekście wymienia nazwisko Wojtyły, lobbując, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, za jego kandydaturą.

Dlaczego Prymas odmówił

Kardynał König rozmawia także na ten temat z kard. Wyszyńskim. Wedle znanej anegdoty, słowa arcybiskupa Wiednia o godnym następcy św. Piotra z Polski Prymas odnosi do siebie, choć jedzie na konklawe z absolutnym przekonaniem, że papieżem powinien zostać Włoch. Znane są jego wypowiedzi sprzed konklawe na ten temat, zapisuje także to przekonanie w „Pro memoria”.

Kiedy dwaj główni faworyci włoscy blokują się nawzajem, bo żaden z nich nie może uzyskać wymaganej większości głosów, w przerwie między głosowaniami zgłasza się do Prymasa grupa elektorów z pytaniem, czy przyjąłby wybór. Kardynał Wyszyński zdecydowanie odmawia i po raz kolejny wyraża przekonanie, że papieżem powinien zostać Italczyk. Tłumaczy się ponadto zaawansowanym wiekiem, brakiem wszechstronnego przygotowania oraz koniecznością obrony Kościoła na Wschodzie, co określa jako swoje życiowe zadanie. „Do mnie należy nawet paść na granicy polsko-sowieckiej, gdyby Bóg tego ode mnie zażądał” – czytamy w „Pro memoria”. Mówi jednak kardynałom: „Gdyby wybór padł na kard. Wojtyłę, uważam, że miałby obowiązek wybór przyjąć, gdyż jego zadania w Polsce są inne”. Kiedy Prymas się orientuje, że szanse metropolity krakowskiego rosną, staje się gorącym rzecznikiem jego kandydatury.

To Jej dzieło!

Drugiego dnia konklawe, wobec niemożności uzyskania przewagi jednego z włoskich kandydatów, kard. König podczas posiłków wymienia nazwisko kard. Wojtyły, czym daje do zrozumienia, że będzie na niego głosował.

Nazajutrz, 16 października, po obiedzie, jak wynika z lakonicznych zapisków Prymasa, przejmuje on inicjatywę. Staje się, używając języka piłkarskiego, głównym rozgrywającym. W „Pro memoria” zapisuje: „Po obiedzie długa moja rozmowa z kard. Królem, a później z kard. Königiem. Nic więcej! Później z kardynałami niemieckimi. Nic więcej!”. Co to oznacza – wiadomo. Wymienieni należą do grona wpływowych purpuratów, których kard. Wojtyła ma po swojej stronie. Można się domyślić, że dyskutują o tym, jak zmobilizować do postawienia na metropolitę krakowskiego elektorów niezdecydowanych. Czas poobiedniego wypoczynku jest dla nich bardzo pracowity. „Czuło się ożywienie na korytarzach” – notuje kard. Wyszyński.

„Grupa Prymasa” okazuje się skuteczna, bo ósme głosowanie jest formalnością. Kardynał Wyszyński przesuwa się do metropolity krakowskiego, który siedzi za nim w drugim rzędzie, i prosi go o przyjęcie wyboru. „Gdyby Księdza Kardynała wybrano, proszę pomyśleć, czy nie przyjąć imienia Jana Pawła II. Dla włoskiej opinii publicznej byłoby to obrócenie na dobro tego kapitału duchowego, który zebrał Jan Paweł I” – czytamy w „Pro memoria”.

Podczas homagium obaj płaczą. Prymas wspomina po powrocie do Polski w jednym z kazań: „(...) usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: to Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal”.

Później Prymas wypowie prorocze słowa, które Papież zapisze w swoim testamencie, a po latach powtórzy w Gorzowie Wielkopolskim: „Masz teraz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie”.

Opatrznościowy udział

Choć Prymas i Papież są przekonani, że wynik konklawe to „sprawa” Madonny Jasnogórskiej, to jednak Jan Paweł II docenia rolę czynnika ludzkiego. Świadczy o tym jego niepublikowany dotąd odręczny list do kard. Wyszyńskiego z 3 listopada 1978 r., w którym dziękuje Księdzu Prymasowi za „tak opatrznościowy udział w ostatnim konklawe”. Czytamy w nim m.in.: „Nie muszę już więcej pisać, Wasza Eminencja sam wie, o co chodzi, o czym myślę. To są drogi Boże, które tym bardziej nam się uświadamiają, im bardziej objawia się ich zobowiązujące znaczenie. Ksiądz Prymas wie, że miał bezpośredni udział w objawieniu się tego właśnie zobowiązującego znaczenia na tle całego przebiegu konklawe, a w szczególności w dniu 16 października, w uroczystość św. Jadwigi”. Prymas i Papież rozumieli się „w pół słowa”. Ale i my po przeczytaniu tego fragmentu nie mamy wątpliwości, że Jan Paweł II dziękuje kard. Wyszyńskiemu za to, że w sposób zasadniczy przyczynił się do jego wyboru na papieża.

Po konklawe Prymas „na gorąco” wyraża przypuszczenie, że wybór papieża z Polski może „przyhamować akcję ateistyczną, płynącą z ZSRR, gdy Moskwa zorientuje się, że w centralnej Europie wyrosła niespodziewanie nowa siła”. I dodaje za starcem Symeonem: „Teraz puszczasz w pokoju swego sługę, Panie, ponieważ moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich narodów” (por. Łk 2, 29-31).

Zanim to się stanie, Prymas przeżyje chwile wielkiej chwały, kiedy podczas homagium 22 października 1978 r. Papież w bezprecedensowym geście podniesie go z klęczek i ucałuje jego ręce, i kilka miesięcy później, kiedy w czerwcu 1979 r. będzie gospodarzem pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł prof. Jacek Łuczak, twórca polskiej opieki paliatywnej

2019-10-22 21:41

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu 22 października zmarł prof. Jacek Łuczak, profesor nauk medycznych, założyciel i długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej. Miał 84 lata.

poznan.pl

Prof. Łuczak był twórcą hospicjum Palium w Poznaniu i pierwszej poradni walki z bólem w Polsce.

„Był człowiekiem niezwykłej ofiarności, zawsze blisko chorego. Prawdziwy lekarz, dla którego hospicjum było domem, a człowiek chory, cierpiący miał uprzywilejowane miejsce w jego sercu” – mówi o zmarłym abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wielokrotnie odwiedzał prowadzone przez prof. Łuczaka hospicjum.

„Profesor zawsze zwracał uwagę na relacje, które powinny nawiązać się pomiędzy chorym a lekarzami i pielęgniarkami oraz kapelanami hospicjum. Podkreślał nieustannie konieczność szacunku wobec człowieka, zwłaszcza umierającego” – zauważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Profesor Jacek Łuczak urodził się w 1934 r. w Poznaniu, ukończył studia na Wydziale Lekarskim poznańskiej Akademii Medycznej. Jest autorem ponad 400 prac naukowych, był specjalistą i konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny paliatywnej.

W 2019 r. prof. Jacek Łuczak został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem