Reklama

Największy Dar

2019-03-06 10:17

Z Juanem Manuelem Cotelo rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 10/2019, str. 16-17

Materiały dystrybutora

W przypadku odbioru „Największego daru” najważniejszy nie jest obejrzany film, tylko ten, który się dopiero rozpocznie po wyjściu z sali – mówi „Niedzieli” Juan Manuel Cotelo, reżyser, społecznik i ewangelizator, o filmie, który powstał dzięki współpracy hiszpańskiego Infinito+1 z polskim Stowarzyszeniem Rafael

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Co sprawiło, że do współpracy w realizacji filmu „Największy dar” zaprosił Pan krakowskie Stowarzyszenie Rafael?

JUAN MANUEL COTELO: – Dwa lata temu, przy okazji poprzedniej wizyty Polsce, zostałem zapytany przez przedstawicieli Rafaela o mój kolejny projekt. Odpowiedziałem, że przygotowuję film o przebaczeniu. Wtedy oni, po rozmowie między sobą, zapytali, czy moglibyśmy współpracować w realizacji tego dzieła. Przyjąłem ich propozycję i bardzo mnie cieszy, że to jest relacja, która się rozwija.

– „Największy dar” to film, w którym połączył Pan kilka gatunków – jest to westernowa komedia, a równocześnie kino faktu. Skąd taki pomysł?

– Film jest połączeniem fabuły i dokumentu. Są momenty bardzo mocne, czyli prawdziwe historie, ale łączy je fikcyjna fabuła, która toczy się w trakcie kręcenia westernu. Jego twórcom zależy na znalezieniu nieklasycznego finału, chcą uniknąć sytuacji, w której dobry zabija złego. Szukają prawdziwie szczęśliwego rozwiązania. Dla twórców westernu podpowiedź stanowią autentyczne historie. Ta pierwsza, od której wszystko się zaczęło, wydarzyła się w Bogocie, w Kolumbii. Miałem tam spotkanie zorganizowane w teatrze. Wtedy przyszedł do mnie człowiek i zaprosił mnie w imieniu swoich szefów. Jak się okazało, byli to ludzie, którzy mieli wiele złego na sumieniu, zabili tysiące osób. Ale w pewnym momencie życia sami oddali się w ręce sprawiedliwości i teraz chcieli naprawić wyrządzone zło. Poprosili władze więzienia o możliwość spotkań z ofiarami, z ich rodzinami, aby mogli je przeprosić i prosić o przebaczenie. Po jakimś czasie odwiedziłem tych ludzi, a potem uczestniczyłem w ich pojednaniach z ofiarami. To było niezwykłe przeżycie. Widziałem, jak po przeproszeniu i wybaczeniu razem jedli, pili, przytulali się... Stwierdziłem wtedy, że to jest piękne, że świat potrzebuje takich historii. I dlatego zdecydowałem się nakręcić film o sile przebaczenia.

– Pokazuje Pan także historie: boksera, kobiety decydującej się na rozwód czy mieszkańców Rwandy, którzy przeżyli ludobójstwo. Przyznaję, że zabrakło mi wątku polskiego. Czy szukał Pan polskich bohaterów, którzy wybaczyli?

– To jest niemożliwe, żeby odzwierciedlić wszystkie aspekty przebaczenia. Poznaliśmy tyle pięknych historii o przebaczeniu, że podejmowanie decyzji, które z nich pokazać widzom, było traumatyczne. Ale nauczyłem się od Krzysztofa Kieślowskiego, że wystarczy jedna kropla oceanu, aby go poznać w całości. Mam nadzieję, że zawarte w 105 minutach świadectwa miłości sprawią, iż każdy widz, gdy obejrzy ten film, odnajdzie własną historię przebaczenia.

– „Suń przez życie, lecz nie walcz z nim” – co, Pańskim zdaniem, przyniesie realizacja przesłania przekazanego przez jednego z bohaterów filmu?

– Musimy zaakceptować, że nie jesteśmy właścicielami naszego życia. Wiele naszych frustracji wynika z tego, że nie akceptujemy rzeczywistości. Jest coś pozytywnego w tym, że my nie panujemy nad wszystkim. Jedną z rzeczy, o których sądzę, że dają wiele pokoju w sercu, stanowi myślenie, że jest się osobą słabą. Zaakceptuj to, że nie rozumiesz wszystkiego. Równocześnie pamiętaj, że nie jesteś czystą materią, tylko osobą. Masz wolę. To malutka strefa całego wszechświata, która zależy od ciebie, która jest twoim pragnieniem. Chcesz czynić dobro, pragnij tego, ale niech to nie pozostanie tylko w myślach. Trzeba je skonkretyzować. Kiedy np. widzę osobę, która cierpi, mogę interweniować. Patrzę, obserwuję i podejmuję działanie. Jezus Chrystus mówi, aby każdy wziął swój krzyż i Go naśladował. Mówi mi, że jeśli chcę Go kochać, to mam dać potrzebującemu szklankę wody. To musi być konkretna akcja wynikająca z miłości.

– Pan przekonuje, że wybaczenie, miłosierdzie, miłość mają moc twórczą. Tymczasem jedna z polskich poetek napisała w swym wierszu, że to nienawiść jest uczuciem wypełniającym świat i stanowiącym największą siłę napędową człowieka...

– Ten wiersz nie jest prawdziwy. Nienawiść paraliżuje człowieka, zna tylko prostą linię – że trzeba zniszczyć, zabić... To, co przekazuję w filmie, nie jest intelektualnym odkryciem. Ja to widziałem. A miłość jest kreatywna, szuka innych dróg, wymyśla, tworzy. To miłość sprawia, że staramy się znaleźć sposób, aby osobę skazaną przez nienawiść, wypełnioną nienawiścią – uratować. Przecież to najmniej kreatywne: czyniłeś zło, więc zamykamy cię w więzieniu. I koniec. Tymczasem kreatywności wymaga odpowiedź na pytanie: co mogę zrobić, żeby ta osoba, która wyjdzie z więzienia, stała się lepszym człowiekiem? To szukanie sposobu na przywrócenie jej godności ludzkiej, a nie na jej poniżenie.

– Proszę przekonać czytelników „Niedzieli”, aby wybrali się do kina i obejrzeli „Największy dar”.

– Nie do końca lubię przekonywać (uśmiech)...

– To proszę zachęcić...

– Drogi Czytelniku, daj sobie okazję, żeby ten film Ci pomógł. Może on ci się nie spodoba, może zaśniesz... A może się właśnie spodoba i w jakiś sposób ci pomoże? I nie będziesz w tym jedyny; ani pierwszy, ani ostatni. Już wiele osób wyszło z tego filmu z siłami, których im wcześniej brakowało, żeby przebaczyć. W ostatnie święta spotkałem człowieka, który mi powiedział, że oglądał ten film trzy razy. Za pierwszym razem sam. Za drugim – z siostrą, z którą nie rozmawiał 5 lat. Za trzecim – z bratem, z którym również był skłócony. I powiedział mi, że dzięki temu filmowi oni znowu się kochają. Z kolei w Wiedniu spotkałem kobietę, która wyznała, że po obejrzeniu tego filmu poszła do spowiedzi po raz pierwszy od 44 lat! Małżonkowie, którzy się rozwiedli 7 lat wcześniej, po tym filmie wrócili do siebie. Kto wie, być może „Największy dar” także na ciebie będzie miał taki wpływ...

– Wierzy Pan, że widzowie uwierzą Panu i bohaterom, że przekonają ich przytoczone świadectwa?

– Lepiej jest wierzyć w moc Boga niż we własne siły. To bardzo roztropne wiedzieć, że jest Ktoś, Kto nam towarzyszy, niż że jesteśmy sami. Mam taką nadzieję, że w którymś momencie oglądania tego filmu odbiorca pomyśli, iż musi przeprosić konkretną osobę. A może pojawi się wewnętrzne przekonanie, że powinien komuś przebaczyć? Sugeruję, wręcz proszę, aby zaakceptować, przyjąć tę propozycję i po prostu to uczynić. Bez zastanowienia. W przypadku odbioru „Największego daru” najważniejszy nie jest obejrzany film, tylko ten, który się dopiero rozpocznie po wyjściu z sali. W nim już nie będziemy widzami, tylko bohaterami. Tak, możemy się stać bohaterami własnej historii miłości. Miłości niemożliwej. Miłości bezwarunkowej. Miłości cierpliwej. To jest właśnie szaleństwo miłości Boga. I doświadczenia takiego szaleństwa życzę widzom „Największego daru”.

Tagi:
film

"Powołany" - film ukazujący wartość kapłaństwa

2019-10-15 07:16

Materiał prasowy

"Powołany” to powstający film dokumentalny opowiadający o miłości i mocy Bożej ukazującej wartość kapłaństwa przez pryzmat świadectw osób świeckich.

Przedstawimy w nim unikatowe historie ludzi, którzy doświadczyli wyjątkowego spotkania z żywym Bogiem poprzez posługę kapłanów, które zmieniło ich dotychczasowe życie. Filmowy obraz będzie wprowadzał w tajemnicę złożenia przez Boga szczególnego daru, który niosą kapłani. Film będzie przeprowadzał widza przez najważniejsze posługi zlecone kapłanom przez samego Boga, takie jak: głoszenie Słowa Bożego, sakrament Chrztu świętego, sakrament pojednania i pokuty, sakrament Eucharystii, modlitwa o uzdrowienie, modlitwa o uwolnienie i egzorcyzm, ochrona życia poczętego, posługa miłosierdzia, opieki rodzin oraz przygotowania do śmierci.W filmie wystąpią uznani kapłani, osoby konsekrowane i stygmatycy, tacy jak: brat Elia, o. James Manjackal, o. John Bashobora, ks. Dominik Chmielewski, o. Antonello i Henrique, ks. Marek, Dziewiecki. ks. Tomasz Kancelarczyk, ks. Radosław Siwiński i wielu innych.W warstwie dokumentalnej zobaczymy niesamowite historie osób świeckich, którzy namacalnie doświadczyli spotkania z żywym Bogiem poprzez posługę kapłanów.

Dlaczego chcemy zrealizować ten projekt?

Widzimy ogromną potrzebę zrealizowania filmu, który na nowo pokaże wielu ludziom wartość sakramentu kapłaństwa. Myślimy tutaj zarówno o Polsce jak i całym świecie. Nasz film ma na celu przybliżyć ludzi do Boga a w następstwie zmianę stylu życia, na taki który będzie przepełniony miłością i szacunkiem do drugiego człowieka. W filmie pokazujemy ludzi, których życie było pozbawione Boga oraz do czego to doprowadziło. W każdej z tych historii widz może odnaleźć cząstkę siebie i zestawić z swoim życiem. Chcemy, żeby ten film dotarł do ludzi wierzących jak i niewierzących. Żeby był umocnieniem wiary dla ludzi świeckich jak i kapłanów. Iskrą zapalającą osobową relację z Bogiem u tych, którzy ją utracili lub dopiero jej poszukują. Uświadomieniem jak wygląda życie bez Boga a jak nabiera sensu kiedy zwracamy się do stwórcy. Ten film będzie źródłem wiary dla każdego człowieka.

Więcej informacji na katolikwspiera Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Podajemy datę i miejsce beatyfikacji kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 13:06

Damian Krawczykowski/Niedziela

Kard. Kazimierz Nycz na specjalnie zwołanym briefingu poinformował o dacie i miejscu beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
„Miłość jest niejako dowodem osobistym naszego pochodzenia z Boga-Miłości, jest znakiem rozpoznawczym naszego synostwa Bożego” – kard. Stefan Wyszyński

Briefing, na który zapraszał ks. Przemysław Śliwiński rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej rozpoczął się o godz. 13.00 w Sali Konferencyjnej Domu Arcybiskupów Warszawskich. Kard. Nycz ogłosił na nim, że beatyfikacja kard. Wyszyńskiego odbędzie się: 07.06.2020 r. w Warszawie na Placu Piłsudskiego.

Jego działanie i sposób bycia Kościołem, jego miłość do Kościoła i Matki Najświętszej, miłość do ojczyzny, jest aktualna i ponadczasowa. - mówił już przy okazji informacji o zakończeniu procesu beatyfikacyjnego kard. Nycz.


Logo beatyfikacyjne

Archidiecezja warszawska uruchomiła jednocześnie stronę internetową poświęconą uroczystości pod adresem Zobacz.

Jak dodał: Niektóre wymiary jego osobowości i świętości, może mniej znane ale wydobyte w Positio, są bardzo aktualne także dziś. Chciałbym podkreślić bardzo mocno jego miłość do wszystkich, aż do miłości nieprzyjaciół. To był prymas, biskup, ksiądz, człowiek, który na serio brał Ewangelię i współcześnie dziś bardzo wiele od niego możemy się nauczyć, zwłaszcza kiedy przychodzi nam pokusa etykietowania i dzielenia w duchu dobry - zły. Bo w tym jesteśmy dość dobrzy. Natomiast trzeba wczytać się w Prymasa i zobaczyć, co on mówił wtedy, kiedy naprawdę miał wokół siebie ludzi, którzy wcale nie byli mu życzliwi, byli jego prześladowcami, wrogami, więzili go, ale nigdy nienawistnego słowa do nich i o nich nie mówił.

Proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 maja 1989 r. a zakończył 6 lutego 2001 r. Watykańska część procesu beatyfikacyjnego rozpoczęła się 7 czerwca 2001 r. oficjalnym otwarciem akt beatyfikacyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł prof. Jacek Łuczak, twórca polskiej opieki paliatywnej

2019-10-22 21:41

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu 22 października zmarł prof. Jacek Łuczak, profesor nauk medycznych, założyciel i długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej. Miał 84 lata.

poznan.pl

Prof. Łuczak był twórcą hospicjum Palium w Poznaniu i pierwszej poradni walki z bólem w Polsce.

„Był człowiekiem niezwykłej ofiarności, zawsze blisko chorego. Prawdziwy lekarz, dla którego hospicjum było domem, a człowiek chory, cierpiący miał uprzywilejowane miejsce w jego sercu” – mówi o zmarłym abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wielokrotnie odwiedzał prowadzone przez prof. Łuczaka hospicjum.

„Profesor zawsze zwracał uwagę na relacje, które powinny nawiązać się pomiędzy chorym a lekarzami i pielęgniarkami oraz kapelanami hospicjum. Podkreślał nieustannie konieczność szacunku wobec człowieka, zwłaszcza umierającego” – zauważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Profesor Jacek Łuczak urodził się w 1934 r. w Poznaniu, ukończył studia na Wydziale Lekarskim poznańskiej Akademii Medycznej. Jest autorem ponad 400 prac naukowych, był specjalistą i konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny paliatywnej.

W 2019 r. prof. Jacek Łuczak został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem