Reklama

Niedziela Kielecka

Sztandar Rycerzy Kolumba

Z faktu posiadania sztandaru wynikają konkretne zobowiązania – przypomniał je bp Jan Piotrowski podczas uroczystości w Chmielniku, gdy w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP został poświęcony sztandar najstarszej Rady Rycerzy Kolumba w diecezji kieleckiej. Jest to rada nr 15416 w Chmielniku im. św. Brata Alberta

Niedziela kielecka 17/2019, str. 1, 3

[ TEMATY ]

Rycerze Kolumba

sztandar

TD

Rada Rycerzy Kolumba w Chmielniku ma sztandar. Uroczystość poświęcenia

Rada Rycerzy Kolumba w Chmielniku ma sztandar. Uroczystość poświęcenia

Mszę św. z tej okazji, sprawowaną pod przewodnictwem bp. J. Piotrowskiego, koncelebrowali księża kapelani rad rycerskich oraz proboszcz w Chmielniku ks. Waldemar Krochmal i proboszcz miechowski ks. Franciszek Siarek, który przed laty był inicjatorem powołania tutejszej rady (wówczas jako proboszcz chmielnicki). Licznie stawili się bracia z liczącej 76 mężczyzn miejscowej rady w galowych reprezentacyjnych mundurach, obecni byli także delegaci krajowi i goście z innych diecezji. Uroczystość miała miejsce 30 marca.

Odwaga i mądrość

– Jednym z przymiotów rycerza jest odwaga i wierność danemu słowu, a tym samym zdolność do autentycznego świadectwa wiary – mówił w homilii bp Jan Piotrowski. Przywołał m. in. postać założyciela, sł. Bożego Michaela J. McGivney’a, przypomniał dzieło Rycerzy Kolumba na świecie, jego cele i zadania, do których należy „troska o dobre i szlachetne życie, którego drogami są braterstwo, jedność, pomoc świadczona przez dzieła miłosierdzia i duch patriotyzmu”. – Nie jest to szczególną nowością, już prorok Izajasz wołał do swoich współczesnych: Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! – podkreślał.

Reklama

Zauważając historyczny kontekst powstania bractwa w Stanach Zjednoczonych, biskup kielecki zaznaczył: – Dziś jesteśmy uczestnikami dziedzictwa nie tyle historycznego, ile wciąż żywego duchem Ewangelii, który ubogaca Kościół na całym świecie. Mówił także o wielkopostnych drogach powrotu do Boga i zobowiązaniach, płynących z faktu posiadania sztandaru. – Rycerze Kolumba, zanim nad wami załopocze ten piękny sztandar, pamiętajcie, niech trzymają go zawsze mocne i szlachetne dłonie, niech pod tym sztandarem wybrzmiewa pieśń płynąca z prawego serca i wiarygodnych ust, niech ten sztandar z wizerunkiem św. Brata Alberta przypomina, że jesteście świadkami Jezusa Chrystusa w Kościele i na świecie – apelował biskup kielecki. Przestrzegał także przed zagrożeniami, w tym złem obyczajowym, płynącymi z dzisiejszego świata.

Wypełniają swoje zobowiązania

Rycerze z chmielnickiej rady są zawsze obecni i gotowi do działania, przy wielu ważnych i mniej ważnych uroczystościach w parafii, w pięknych galowych mundurach, ot choćby podczas procesji rezurekcyjnej. Pierwsza inwestytura Rycerzy Kolumba w Chmielniku miała miejsce w czerwcu 2011 r., a 18 marca 2012 r. bp Kazimierz Ryczan erygował tamtejszą Radę Rycerzy Kolumba. Liczy ona obecnie 76 członków (w tym kilku z innych parafii), funkcję kapelana pełni ks. Piotr Wojtasiński.

Marian Styczeń, wielki rycerz tamtejszej Rady, podkreśla, przede wszystkim dyspozycyjność braci wobec parafii, liczne dzieła miłosierdzia, troskę o życie poczęte.

Reklama

Rycerze realizują w Chmielniku i okolicy liczne dzieła: kwestują na chorych, na potrzebujące dzieci, na szpital, a pod ich specjalną opieką jest DPS w Słupi k. Pacanowa. Na dużą skalę zbierają makulaturę i folię, które segregują, pakują i odstawiają do punktu skupu, pozyskując fundusze na cele statutowe. Podobnie zbierają złom – tą m.in. drogą sfinansowali sztandar. Organizują szereg wydarzeń integracyjnych dla całych rodzin z parafii, kwestują na ratowanie nagrobków, a ostatnio na monitoring na cmentarzu. Wspierali skomplikowaną operację dziecka, która musiała być przeprowadzona w Stanach Zjednoczonych, zbierali środki na protezę dla chorej osoby itd.

Rycerze opiekują się najstarszym kościółkiem w Chmielniku pw. Świętej Trójcy – związanym z pierwszą lokacją miasta, gdzie przeprowadzają drobne naprawy, ścinają trawę, pielęgnują drzewostan, gdzie zadbali o chodnik itd. Pomagają w liturgii we wszelkich uroczystościach w kościele parafialnym, m.in. podczas nabożeństw majowych czy w procesjach fatimskich, reprezentują Radę w uroczystościach diecezjalnych i krajowych. Wśród rodzin Rycerzy w 2013 r. odbywała się peregrynacja kopii obrazu MB z Guadelupe. Kopię wykonała jedna z parafianek. – Tych działań jest dużo, większych i mniejszych, bo opiekujemy się jeszcze kapliczką w Śladkowie Małym, prowadzimy różę różańcową, do której należy 21 rycerzy, angażujemy się w duchową adopcję dziecka poczętego, uczestniczymy w wydarzeniach w całym kraju, także w korpusie dyplomatycznym, np. w Piekarach Śląskich, w świątyni Opatrzności Bożej, podczas Światowych Dni Młodzieży – opowiada Marian Styczeń, stojący na czele chmielnickiej Rady. – Spotykamy się w pierwsze i drugie wtorki miesiąca; omawiamy sprawy bieżące, decydujemy, o zadaniach, o planach – dodaje.

W diecezji kieleckiej Rady Rycerzy istnieją we Włoszczowie w par. bł. Józefa Pawłowskiego, w Chęcinach, Łosieniu, Rembieszycach, Domaszowicach, w par. św. Jadwigi w Kielcach. Rada powstaje w Szczaworyżu, przygotowuje się też Miechów.

Dziedzictwo

Zakon Rycerzy Kolumba został zalegalizowany w Stanach Zjednoczonych 29 marca 1882 r. Poza wspieraniem się wzajemnym i swych rodzin, Rycerze reagują na bieżące potrzeby, np. klęski żywiołowe, prowadzą szeroką działalność charytatywną, wspierają powołania, angażują się w obronę życia ludzkiego, sponsorują różne dzieła Kościoła, prowadzą program ubezpieczeniowy dla członków i ich rodzin.

Nazwa organizacji upamiętnia postać Krzysztofa Kolumba. Członkami mogą zostać jedynie praktykujący katolicy – mężczyźni. Naczelnymi zasadami zakonu są: miłosierdzie, jedność, braterstwo i patriotyzm.

Rycerze Kolumba rozwinęli się od jednej rady liczącej kilku członków do ponad 12 tys. rad i ok. 2 mln członków w USA, Kanadzie, Meksyku, Portoryko, Republice Dominikańskiej, Panamie, Gwatemali, na Filipinach, Bahamach, Wyspach Dziewiczych, Guam i Saipan oraz w Polsce, gdzie rady skupiają ok. 6 tys. członków.

W zaledwie 13 zachowanych do dziś dokumentach napisanych przez założyciela – sługę Bożego ks. Michaela McGivney’a znajdują się liczne odniesienia do Rycerzy Kolumba i ich założycielskiej misji.

„Wprawiliśmy machinę w ruch i z wolą współdziałania w pracy, która tak bardzo służy naszej pomyślności, ośmielamy się powiedzieć, że niedługo, bardzo niedługo, Zakon Rycerzy Kolumba zajmie czołowe miejsce pośród najlepszych katolickich korporacji spółdzielczych w Unii. (...) »Jedność i miłosierdzie« to nasze motto. Jedność po to, aby zdobyć na tyle siły, by móc nieść sobie wzajemnie miłosierną pomoc w życzliwości, dopóki żyjemy, a także w świadczeniu finansowego wsparcia tym, których pozostawiamy, by opłakiwali nasze odejście” (25 sierpnia 1883 r.)

„Zakon Rycerzy Kolumba jest dziś tym samym, czym był w chwili założenia, tzn. jest Zakonem złożonym z katolików i stworzonym dla dobra katolickich rodzin (...). Nie tylko w chorobie, ale i wtedy, gdy śmierć zabierze rodzinie źródło utrzymania” (30 maja 1885 r.).

2019-04-24 09:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ofiarny doktor patronem szkoły

2020-09-23 09:47

Niedziela podlaska 39/2020, str. VI

[ TEMATY ]

ślubowanie

sztandar

uroczystości

Zbigniew Dzwonkowski

Ślubowanie uczniów na sztandar szkoły

Ślubowanie uczniów na sztandar szkoły

Długo wyczekiwana uroczystość wręczenia sztandaru i nadania Szkole Podstawowej nr 3 w Hajnówce imienia dr. Kazimierza Ptaszyńskiego odbyła się 4 września br.

Na placu szkolnym stawili się wszyscy uczniowie i nauczyciele placówki. Swoją obecnością zaszczycili także wyjątkowi goście, m.in.: przedstawiciele duchowieństwa, władz miasta, kuratorium, dyrektorzy lokalnych szkół i przedszkoli. Zebranych powitali prowadzący: Halina Stepaniuk i Leszek Kabasa. Wspólnie odśpiewano hymn państwowy.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Świdnica: Ogólnopolski Kongres Małżeństw - zapowiedź

2020-09-28 22:09

[ TEMATY ]

Świdnica

kongres małżeństw

archiwum prywatne

Kongres Małżeństw w Świdnicy

Kongres Małżeństw w Świdnicy

W dniach 2-4 października 2020 r. w Świdnicy odbędzie się kolejny Ogólnopolski Kongres Małżeństw. 

To już dziesiąty raz do Świdnicy przyjadą małżeństwa z całej Polski na trzydniową randkę, której celem jest pogłębianie wiedzy na temat funkcjonowania małżeństwa, a także wzmocnienie więzi między małżonkami przez słuchanie wykładów, udział w wydarzeniach kulturalnych oraz wspólne spędzenie czasu we dwoje lub w towarzystwie innych małżeństw.

W tegorocznej, jubileuszowej, edycji prelegentami będą: o. Cyprian Tomaszczuk OSB, Monika i Marcin Gajdowie ze Szczecina, ks. dr Wojciech Węgrzyniak oraz ks. dr Krzysztof Porosło z Krakowa, Monika i Marcin Gomółkowie, prof. Jacek Kurzępa z Uniwersytetu w Zielonej Górze, Rafał Porzeziński (TVP Warszawa), Aneta Liberacka (Stacja 7.pl) - również z Warszawy i o. Wojciech Jędrzejewski OP z Łodzi.

Materiały organizatorów

Baner promujący wydarzenie

Baner promujący wydarzenie

Tematem wiodącym Kongresu jest: "Świętowanie i codzienność". Randkę umilą nam dwa koncerty: Beaty Bednarz i zespołu "Chudoba".

Ze względu na ograniczenia sanitarne, organizatorzy zmuszeni są do zmniejszenia ilości uczestników kongresu. - Miejsc już, niestety, nie ma, ale wszyscy zainteresowani tematem będą mogli odsłuchać i zobaczyć wszystkie wykłady po kongresie. Zapraszamy na naszą stronę internetową: www.kongresmalzenstw.pl - mówi Anetta Radecka z Fundacji Małżeństwo Rodzina.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję