Reklama

Niedziela Sandomierska

Moc od Chrystusa

Po dwóch dniach Ewangelizacji w Staszowie o. Enrique Porcu oraz o. Antonello Cadeddu wraz z grupą modlitewną „Przymierze Miłosierdzia” przybyli do Stalowej Woli. Podczas spotkań ewangelizacyjnych oprawę muzyczną zapewnili Witek Wilk wraz z zespołem „zaNim”. Ewangelizacja odbywała się pod hasłem „W mocy Ducha Świętego”

Niedziela sandomierska 24/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

o. Antonello Cadeddu

Ks. Adam Stachowicz

W bazylice konkatedralnej w Stalowej Woli misjonarze z Brazylii spotkali się z młodzieżą z miejscowych szkół

W godzinach południowych, 31 maja, w bazylice konkatedralnej w Stalowej Woli misjonarze z Brazylii spotkali się z młodzieżą z miejscowych szkół. Misjonarze wskazywali młodzieży na potrzebę zawierzenia Jezusowi swojego życia. Często również dzielili się z młodymi swoim doświadczeniem pracy w najbiedniejszych dzielnicach San Paulo.

W pierwszym wystąpieniu o. Antonello Cadeddu, wskazując na biblijnego Dawida, którego Bóg nie wybrał ze względu na jego wygląd i pozycję, ale na głębię serca, mówił: – Jezus wybiera każdego z nas. Wybiera dziś ciebie. Patrzy ci w oczy. Patrzy w twoje serce. Masz dobre serce. Spójrz na Jezusa i pójdź za Nim. On che być razem z tobą. Jezus nie patrzy na siłę, umiejętności, ale na twoje serce – mówił ojciec misjonarz.

Natomiast o. Enrique Porcu rozpoczął pytaniem o najważniejsze słowo z Nowego Testamentu i podpowiedział zebranym, iż tym słowem jest „radość”. Wskazał na radującą się Maryję, a także Elżbietę oraz Jana Chrzciciela, którzy rozradowali się ze spotkania z Chrystusem. – Tobie życzę takiej radości. Radości z życia, radości z przeżywanej wiary, radości w codziennych spotkaniach. Bądź człowiekiem radości zatopionym w Jezusie. Czasami szczerą radość odbiera ci ucieczka w świat wirtualny. Autentyczną radość daje spotkanie z drugim człowiekiem, a najgłębsza siła radości płynie od Chrystusa – wskazywał o. Enrique.

Reklama

Po zakończeniu konferencji rozpoczęła się modlitwa uwielbienia połączona z indywidualnym błogosławieństwem i dłuższą modlitwą osobistą.

Ewangelizacja na Błoniach

Blok popołudniowych spotkań odbywał się na stalowowolskich Błoniach Nadsańskich. Zaproszenie na nie skierowane było do wszystkich chętnych. Spotkanie śpiewem w „Strefie Mocy” rozpoczął zespół „zaNim”, angażując uczestników. Następnie słowa konferencji skierowali zaproszeni misjonarze z Brazylii.

Centralnym momentem była Msza św., której przewodniczył ks. Marek Kuliński, a sprawowali ją ojcowie misjonarze i duszpasterze stalowowolscy. Po Eucharystii nastąpiła adoracja Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, podczas której o. Antonello zawierzał zebranych, ale i całą naszą Ojczyznę Bogu. Kilkugodzinne spotkanie na błoniach zakończyło wspólne uwielbienie Boga poprzez śpiew i taniec.

Spotkanie z kapłanami

Drugi dzień ewangelizacji w Stalowej Woli rozpoczęło spotkanie misjonarzy z kapłanami. Podczas katechezy ojcowie – Enrique i Antonello – mówili o darze wybrania przez Jezusa i zadaniu, jakie otrzymali apostołowie w słowach posłania. Misjonarze podkreślali, że współcześni kapłani mają także nieustannie odnawiać w sobie świadomość łaski wybrania przez Jezusa i być świadomymi rangi zadań, do jakich są posyłani.

Była to również okazja do spotkania kapłanów z całej diecezji i wymiany doświadczeń.

Czas świadectwa

Popołudniowe spotkania odbyły się na Błoniach Nadsańskich. – Rozpoczęła je godzina świadectw, podczas której członkowie wspólnoty „Przymierze Miłosierdzia” mówili zebranym o osobistym doświadczeniu Boga oraz łaski nawrócenia. Następnie o. Antonello Cadeddu poprowadził konferencję w oparciu o fragmenty Ewangelii według św. Jana mówiące o spotkaniu zmartwychwstałego Jezusa z Apostołami. Po katechezie modlono się podczas Mszy św. Kolejnym punktem ewangelizacyjnego wieczoru była adoracja Najświętszego Sakramentu oraz modlitwa wstawiennicza. Czas ewangelizacji w Stalowej Woli zakończył wieczór śpiewów i uwielbienia Boga – relacjonuje ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii.

Misjonarz z Brazylii w ostatniej katechezie, zwracając się do zebranych, podkreślał, że siła powstającego Kościoła płynęła z doświadczenia spotkania zmartwychwstałego Pana. – Apostołowie byli świadomi swoich słabości i niedoskonałości. Wiedzieli, jak bardzo brakowało im wiary, jednak, po spotkaniu z Jezusem, stawali się Jego niezłomnymi świadkami. Podobnie dziś i my jesteśmy słabi, brak nam wiary, nie potrafimy kochać. Jednak Jezus może uleczyć nasze słabości. On posyła Ducha Świętego, aby napełnił nas mocą. Nie możemy się obawiać świata pełnego zła, świata, który odrzuca Chrystusa, to wszystko nas nie pokona, jeśli zaufamy Chrystusowi. Jeżeli podamy mu dłoń i pozwolimy się prowadzić – podkreślał o. Antonello.

– Spotkanie było dla mnie bardzo dobrym doświadczeniem. Po nim czuję się nawrócona. Moje życie – dzięki Bogu – nabrało nowego sensu – podkreśla Iga Gawlas.

2019-06-12 09:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Arcybiskup Los Angeles modli się za legendę koszykówki Kobe Bryanta

2020-01-27 14:45

[ TEMATY ]

śmierć

koszykówka

wikipedia.org

Katolicki arcybiskup Los Angeles Jose H. Gomez złożył wyrazy głębokiego współczucia po śmierci amerykańskiej legendy koszykówki 41-letniego Kobe Bryanta. „Modlę się za niego i jego rodzinę” - napisał przewodniczący Konferencji Episkopatu USA na Twitterze. Bryant, gwiazda Los Angeles Lakers, zginął w niedzielę w katastrofie helikoptera w Kalifornii. Według policji wraz z nim życie straciło dziewięć osób, w tym córka Bryant'a trzynastoletnia Gianna. Jego żona Vanessa i pozostałe trzy córki nie były na pokładzie.

Abp Gomez napisał, że tragiczna śmierć gorliwego katolika bardzo go zasmuciła: „Niech spoczywa w pokoju i niech Najświętsza Maryja Panna pocieszy jego bliskich” - napisał hierarcha.

Kobe Bryant grał w drużynie Los Angeles Lakers od 1996 do 2016 roku zdobywając pięć mistrzostw w National Basketball Association (NBA) i dwa złote medale olimpijskie. "Bryant dorastał w rodzinie katolickiej i regularnie uczęszczał do kościoła w Orange County w KaliforniKalifornii" - donoszą amerykańskie media.

Kiedy w 2003 roku został oskarżony o zgwałcenie 19-latki, jego wiara pomogła mu przejść ten trudny okres. Proces cywilny zakończył się ugodą pozasądową. Bryant przeprosił kobietę w 2004 r. choć pozostał wierny swojemu zeznaniu, że nie doszło do gwałtu a spotkanie odbyło się za wzajemnym porozumieniem. W wywiadzie dla magazynu GQ powiedział, że ten trudny czas pomógł mu przetrwać katolicki ksiądz. „Jedyną rzeczą, która naprawdę pomogła mi w tym procesie było to, że jestem katolikiem, dorastałem jako katolik, moje dzieci są katolikami oraz to, że rozmawiałem z księdzem” - powiedział.

Bryant korzystając ze swojej wielkiej popularność zaangażował się w pomoc bezdomnym. Dzięki rodzinnej fundacji Kobe & Vanessa Bryant pomagał biednym ludziom i wspierał finansowanie zakwaterowania dla bezdomnych.

CZYTAJ DALEJ

Dlaczego Bóg przyjął ciało?

2020-01-28 13:27

[ TEMATY ]

duchowość

wiara

©Mazur/episkopat.pl

Pytania o wiarę, które rodzą się w naszych sercach często pozostawiamy samym sobie. A może nareszcie czas stawić im czoła i wspólnie na nie odpowiedzieć? Wychodzimy na przeciw naszym czytelnikom rozpoczynając cykl "Pytania o wiarę", w którym przedstawimy odpowiedzi biskupa Andrzeja Przybylskiego na niekiedy niełatwe pytania stawiane przez młodych ludzi.

Szczęść Boże! Przygotowując się do Bożego Narodzenia, często się zastanawiam, dlaczego Bóg przyjął ciało, to znaczy normalnie się urodził, normalnie się rozwijał, wzrastał, pewnie też przybierał na wadze i musiał jeść, jak każdy człowiek. Ciało sprawia przecież człowiekowi sporo trudności, zwłaszcza gdy jest niesprawne i chore. Czy Chrystus musiał zbawiać nas w sposób cielesny, skoro ma taką moc, aby wszystko stwarzać jednym gestem, pragnieniem woli czy swoim Boskim słowem?

Konrad

bp Andrzej Przybylski: Nie wiem czy musiał, ale z pewnością bardzo tego chciał i pewnie taki sposób zbawienia Bóg uznał za najbardziej skuteczny. Dla mnie w Twoim pytaniu najpiękniejszy jest wątek cielesności Boga. Wcielenie, czyli Boże Narodzenie, to cudowna tajemnica, w której Bóg przyjmuje ludzkie ciało, aby je konsekrować, czyli uświęcać. Konsekwencje grzechu dotknęły nie tylko ludzkiej duszy, sumienia czy nawet intelektu, ale zainfekowały również ludzkie ciało. To dlatego ono choruje, umiera, męczy się, ma w sobie wiele trudnych do opanowania pragnień.

Przecież w każdym okresie naszego życia mamy wiele kłopotów z ciałem. To z powodu cielesnej wygody często się nie modlimy, to ciało pcha nas w kierunku nieczystości i jest źródłem wielu grzechów. Mimo to Chrystus udowodnił nam przez swoje Wcielenie, że ciało nie musi być tylko źródłem grzechu, ale może być „mieszkaniem Boga”.

Z tej teologii cielesności wynika więc, że Kościół, w ślad za Chrystusem, jest jednym z największych obrońców ludzkiego ciała. Często błędnie oskarża się Kościół, że w imię wartości duchowych, jest przeciwko cielesności, tymczasem jest zupełnie odwrotnie.

Jezus tak bardzo dowartościował ludzkie ciało, że staje się ono dla każdego chrześcijanina wartością, o którą powinien dbać i którą powinien wydoskonalać.

Kiedy wstąpiłem do seminarium, naiwnie myślałem, że będę musiał żyć w celibacie, bo wszelka cielesność jest brzydka, a ja, świętobliwy ksiądz, nie mogę mieć w sobie tego co brzydkie.

Szybko wytłumaczono mi, że moja cielesność jest wielkim i pięknym darem, a celibat to znak ofiarowania Bogu tego, co w człowieku najpiękniejsze.

Myślę, że Chrystus miał wiele powodów, aby przyjąć ludzkie ciało. Najpierw chciał nam pokazać, że jest ono „świątynią Ducha Świętego”, że jest też miejscem naszego zbawienia. Cielesność Jezusa, to także wielka szkoła pracy nad ciałem.

Kiedy spoglądam na krzyż i widzę na nim rozpięte Ciało Chrystusa, to uświadamiam sobie, ile wysiłku, a niekiedy cierpienia, kosztuje praca nad cielesnością. Cała Jego droga cierpienia jest znakiem kierowania cielesnością. I tak przecież jest z naszym ciałem.

Nieźle się musimy namęczyć, żeby nauczyć się nim kierować i żeby to ciało nie kierowało całym naszym życiem.

Kiedy przyjmuje na Mszy św. Jezusa, to słyszę z ust kapłana: „Ciało Chrystusa”. Zastanawiało mnie zawsze, dlaczego, skoro przyjmujemy całego Chrystusa, kapłan w takim momencie podkreśla Jego cielesność. Dziś już rozumiem, że danie komuś swojego ciała jest pieczęcią prawdziwej miłości.

Chrystus daje nam swoje Ciało, aby przypieczętować swoją miłość. Z tego wynika też nauczanie o tym, że pieczęcią miłości jest ofiarowanie swojego ciała w małżeństwie sakramentalnym, że ja jako kapłan przez sakrament kapłan przez sakrament kapłaństwa chcę oddać Bogu swoje ciało, aby tym samym przypieczętować moją wielką miłość do Niego.

Wcielenie Jezusa Chrystusa to wielka szkoła przeżywania naszej ludzkiej cielesności. Kiedy będziesz w Boże Narodzenie zastanawiał się nadal, dlaczego Chrystus przyjął ludzkie ciało, to pomyśl sobie o swoim ciele i wszelkich kłopotach z nim związanych. Może właśnie dlatego Jezus przyjął ciało, aby nauczyć nas, jak sobie z nim radzić?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję