Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Oswoić śmierć

Z ks. Januszem Kilarem, dyrektorem Hospicjum św. Jana Ewangelisty w Szczecinie, rozmawia Monika Mazanek-Wilczyńska

2019-11-13 11:47

Niedziela szczecińsko-kamieńska 46/2019, str. 1-3

[ TEMATY ]

wywiad

hospicjum

śmierć

choroba

Monika Mazanek-Wilczyńska

Msza św. w hospicjum w Szczecinie

MONIKA MAZANEK-WILCZYŃSKA: – Jeśli urodziliśmy się, to pewne jest, że kiedyś umrzemy. Jednak współczesny człowiek nie chce myśleć o śmierci.

KS. JANUSZ KILAR: – Będąc w takim miejscu jak hospicjum, gdzie towarzyszy się wielu osobom w odchodzeniu z tego świata, to muszę powiedzieć, że rzeczywiście coraz więcej odchodzących nie chce rozmawiać o śmierci. Wielu nie godzi się na śmierć i zakończenie swego życia. Czasami zdarza się trudne odchodzenie, bo człowiek musi załatwić jeszcze wiele spraw tutaj, na ziemi – m.in. poplątane drogi z Panem Bogiem.

– Tymczasem codziennie w Polsce – według danych GUS – umiera ponad tysiąc osób, a na świecie ponad 150 tysięcy. Jednak dla bliskich tej osoby, która odchodzi, często jest to szok.

– Dzisiejszy świat afirmuje zdrowie, piękne ciało, długie życie. My, gdy patrzymy na reklamy, to nie widzimy tam ludzi starszych, schorowanych, którzy będą odchodzili, tylko pięknych i młodych. A jak reklamują jakąś tabletkę, to po to, by pomóc dłużej żyć, być piękniejszym, zdrowszym. Dzisiejszy świat jest tak zwariowany, że w rozmowach wielu ludzi nie pojawia się temat śmierci. Myślę, że warto tu wspomnieć rzeczywistość, która mnie tak bulwersowała jako młodego kapłana. Starsi księża przy I Komunii św. modlili się z dziećmi o dobrą śmierć. Dla mnie wtedy to było zupełnie niezrozumiałe. Dlaczego w takim radosnym momencie życia, przy pierwszym spotkaniu z Jezusem Eucharystycznym, byli kapłani, którzy łączyli to z taką modlitwą? A teraz, gdy pracuję w hospicjum, jestem im bardzo wdzięczny za taką modlitwę, która wyprosiła wielu chorym łaskę dobrej śmierci, tak ważną na ostatnim zakręcie ich życia. Brak rozmów na temat śmierci wśród wierzących powoduje, że często ludzie są nieprzygotowani na odchodzenie swoich najbliższych. Rodziny, które oddały swoich chorych do hospicjum, często rozmawiają z nami o leczeniu swoich najbliższych i pytają, co możemy zrobić, aby ich bliscy wrócili jak najszybciej do domu. W rozmowach tych widzimy, jak bardzo chorzy nie są przygotowani na śmierć, a ich rodziny w obliczu śmierci przeżywają szok, że to tak szybko nastąpiło. Podsumowując moją wypowiedź na to pytanie, chciałem jeszcze raz wrócić do potrzeby modlitwy o dobrą śmierć w życiu ludzi wierzących, która będzie przygotowywała katolików na moment swojej śmierci i swoich najbliższych.

– W hospicjum ludzie umierają śmiercią powolną, która trwa od kilku godzin do kilku minut. Jak taka śmierć wygląda?

– Rozmowy na temat śmierci człowieka zawsze będą teoretyczne, gdyż nikt z nas jej nie doświadczył. Jako kapłan, który towarzyszył wielu ludziom przy odchodzeniu, muszę stwierdzić, że u każdej osoby wyglądała ona inaczej. Pamiętam takiego pacjenta, który poplątał sobie życie rodzinne. Przy jego odchodzeniu nie było nikogo z rodziny. Podczas jednej z wizyt ten człowiek powiedział do mnie takie słowa: „Proszę Księdza, czy mógłby mnie Ksiądz potrzymać za rękę?”. Spełniając jego prośbę, w milczeniu trwaliśmy przez dłuższą chwilę. Nasze spotkanie chory zakończył słowami: „Proszę Księdza, dziękuję”. Nie chciał być sam w tym momencie. Chciał, by jakaś życzliwa osoba była przy nim. Po kilku dniach zmarł ze świadomością, że ktoś codziennie zaglądał i modlił się za niego. Takie przykłady uświadamiają nam, jak bardzo ważna jest obecność rodziny przy chorym. W rozmowach z rodzinami zachęcamy do częstego odwiedzania swoich najbliższych, co daje chorym poczucie bezpieczeństwa w obliczu śmierci i powolnym odchodzeniu.

– Często ludzie umierają w domu. Jak towarzyszyć takiej osobie w domu?

– Myślę, że nie ma cudownych recept do zastosowania przez ludzi, którzy towarzyszą w domu odchodzącym. Najistotniejszym elementem obecności przy chorym jest okazywanie miłości w miejscu, gdzie czuje się najbezpieczniej – czyli w domu. Jako ludzie wierzący powinniśmy także zatroszczyć się o obecność kapłana, w całym procesie przeżywania choroby i powolnego odchodzenia naszych bliskich. Umacnianie ich przez przyjmowanie Chrystusa Eucharystycznego będzie pomagało wzrastać w wierze całej rodzinie. Przez to i więzi rodzinne będą mocniejsze, a okazywana miłość silniejsza. Myślę, że miłosierny Bóg, który kocha każdego człowieka, postawi na jego drodze kapłana, który w Jego imieniu powie: „(...) i ja odpuszczam tobie grzechy”. Taką władzę daje Bóg kapłanowi na ten moment nawrócenia i na powrót doświadczenia miłości Boga do człowieka.

– Nawet kapłanowi, który porzucił kapłaństwo.

– Nawet kapłanowi, który odszedł z kapłaństwa, w obliczu śmierci przywracana jest władza kapłańska. Kościół przez ten fakt podkreśla, jak bardzo Bóg umiłował człowieka, którego chce zbawić. W kapłaństwie Chrystusowym mają udział również osoby świeckie, które mogą pomagać ludziom zagubionym w dochodzeniu do Chrystusa. Czasami jest tak, że to odejście od Kościoła i Pana Boga jest tak dalekie, bolesne i trudne, że chorzy nie chcą o tym rozmawiać z księdzem. Podczas mojej pracy w hospicjum spotkałem wolontariusza, który ma dar od Pana Boga rozmawiania z ludźmi i przygotowywania ich do spotkania z kapłanem w sakramencie pokuty i pojednania. Wiele razy doświadczałem jego daru – charyzmatu jako człowieka świeckiego, świadomie uczestniczącego w życiu Kościoła, niosącego Chrystusa ludziom potrzebującym. Po jego rozmowach wielu chorych decydowało się na spowiedź, na nawrócenie, na powiedzenie Panu Bogu, że żałuje.

– My chrześcijanie wierzymy, że śmierć to oddzielenie duszy od ciała. Co dzieje się potem?

– Wielu teologów ma różne teorie na temat śmierci i zmartwychwstania człowieka. W niebie będziemy mieli ciało takie, jak Chrystus po zmartwychwstaniu. Wymiar tej rzeczywistości – życie człowieka na ziemi to droga wznosząca się do wieczności poprzez doświadczenie śmierci. Czy ten moment doświadczenia przejścia jest przerażający, czy to jest trudne i boję się, że mogę spaść? Wtedy może rodzić się lęk przed przejściem do wieczności. Nie wiemy, jak to się dokonuje, na pewno jest jakaś trudność, skoro do ludzi odchodzących przychodzą najbliżsi i pomagają im w tym przejściu. Myślę, że są to takie doświadczenia, o których rozmawiamy w naszych rodzinach, bo z takimi wydarzeniami się spotykamy. Wielu z nas zauważa, że ten moment odchodzenia z tego świata jest niesamowity. Tu chciałbym się podzielić spostrzeżeniami z mojego życia kapłańskiego. Chorzy, którzy przed śmiercią pojednali się z Bogiem, pozbywają się wielu trosk, z ich twarzy znikają zmarszczki, a ich piękno duszy odbija się w oczach. Wtedy personel i rodzina zauważają, że ta osoba – kobieta czy mężczyzna – na twarzy gubi lata. Nie wszystkim w hospicjum dane jest odejść w ten sposób. Są osoby, które tak mocno pogmatwały sobie życie, że kapłan słyszy słowa: „Nie jestem w stanie powiedzieć, że żałuję”. W takich momentach rozpoczyna się walka kapłana o zbawienie tego człowieka. Ta szczera wypowiedź chorego jest wielkim wołaniem o ratunek i pomoc w zdobyciu nieba. W takich sytuacjach często korzystam z modlitwy ludzi zorganizowanych w Apostolstwie Dobrej Śmierci, modlitwy młodzieży uczestniczącej w wolontariacie w naszym hospicjum, a rodzinę bardzo często proszę o głośne odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia przy chorym. Bardzo często ta modlitwa przekazana przez siostrę Faustynę jest ostatnią deską ratunku dla osoby odchodzącej. Nigdy o osobie odchodzącej nie wyrokujemy, że się nie zbawi, nie zamykamy drzwi do wieczności, a zostawiamy to miłosiernemu Bogu i czasami ostatniemu westchnieniu chorego: „Jezu, ufam, Tobie!”.

– Czego doświadcza współmałżonek osoby, która odchodzi?

– Przypomina mi się takie doświadczenie, w którym uczestniczyłem jako kapelan. Do naszego hospicjum trafiła młoda kobieta, która nie mając przeszkód do zawarcia związku małżeńskiego, chciała wziąć ślub w kościele w białej sukni. Jej stan był tak poważny, że ślub odbył się na drugi dzień po przyjęciu do hospicjum. Najbliższa rodzina i wolontariusze obecni tego dnia w hospicjum uczestniczyli w cudownej uroczystości połączenia się dwojga ludzi węzłem małżeńskim. Sakrament małżeństwa to jest jedność nie tylko ciała, ale i duszy. Później patrzyłem na tych ludzi już pojednanych z Panem Bogiem i żyjących w bliskości z Chrystusem Eucharystycznym. To wyjątkowe doświadczenie, kiedy towarzyszyłem temu mężczyźnie w odchodzeniu jego żony. Coś w nim umierało – umierała w nim połowa miłości. Żeby coś więcej powiedzieć o umieraniu współmałżonka, trzeba zapytać tych, którzy pozostali. Patrząc z boku na umieranie współmałżonków w naszym hospicjum, nigdy tego nie doświadczyłem, byłem tylko obserwatorem, który współczuł. Myślę, że ciekawym tematem do rozmowy jest pytanie: Jak małżonkowie stają się jednością w sakramencie małżeństwa? I tak jak w omawianym przykładzie młodzi, którzy mocno są związani miłością, jeszcze taką niewypaloną, gdzie zostało dziecko do wychowania i takie niewypowiedziane pragnienie obecności żony we wspólnym pokonywaniu trudności, widzimy dwie drogi: zrozpaczonego małżonka i żony przygotowującej się do odejścia z tego świata. Najbardziej budującym przeżyciem dla rodziny i wszystkich z hospicjum było zakotwiczenie jej wiary i miłości małżeńskiej w Chrystusie. Była to niesamowita lekcja wiary i miłości do Pana Boga dla wszystkich patrzących z boku.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kiedy ranne wstają zorze…

2020-01-21 12:48

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 4/2020, str. VII

[ TEMATY ]

wywiad

liturgia

kościelny

Joanna Ruchniewicz-Wywigacz

Adam Ostrowski

Poranne wstawanie jest nieodłącznym elementem posługi kościelnego Adama Ostrowskiego z parafii św. Józefa Oblubieńca NMP w Żarach.

Joanna Ruchniewicz-Wywigacz: Ile lat służy Pan jako kościelny i czy ta praca w jakiś sposób wpłynęła na Pana?

Adam Ostrowski: Posługę kościelnego pełnię już 15 lat – 9 lat w kaplicy przy pl. Inwalidów i 6 lat w kościele parafialnym. Poranne wstawanie, by otworzyć kościół dla wiernych zbierających się ok. 6 rano w dzień powszedni na Mszę, pozwoliło mi uporządkować swoje życie duchowe. Przyjście do kościoła, wykonywanie po kolei czynności przed Eucharystią – przygotowanie kielicha, ampułek, ornatu, zapalenie świec oraz oświetlenia i czasem jeszcze wiele innych czynności, wpłynęły na mój wewnętrzny spokój. Świadomość przebywania w obecności Boga dyscyplinuje i człowiek stara się być lepszy na co dzień.

CZYTAJ DALEJ

Abp Jędraszewski opublikuje list do społeczności muzułmańskiej

2020-01-22 20:09

[ TEMATY ]

islam

muzułmanie

abp Marek Jędraszewski

Dzień Islamu

Artur Stelmasiak/Niedziela

"Krakowscy katolicy i muzułmanie w służbie powszechnego braterstwa" - to tytuł listu abp Marka Jędraszewskiego do społeczności muzułmańskiej w Krakowie. Jak zapowiada Karol Wilczyński z Rady Dialogu Archidiecezji Krakowskiej, list opublikowany zostanie w piątek. W najbliższych dniach Rada Dialogu na swojej stronie internetowej zamieści też opis plakatu zapowiadającego obchody XX Dnia Islamu w Kościele katolickim. Plakat przygotowany przez Radę wzbudził kontrowersje m.in. ze względu na brak krzyża na wieżach przedstawionej na nim bazyliki mariackiej.

- Islam jest jednym z głównych lęków polskich katolików, tuż za osobami transpłciowymi i homoseksualnymi. Wydaje mi się, że takie inicjatywy jak Dzień Islamu w Kościele mają na celu również oswajanie tych lęków i pokazanie prawdziwej twarzy muzułmanów. Bo to są przecież tacy sami ludzie jak my, jak nauczał papież Polak św. Jan Paweł II, wierzą w tego samego Boga co my – wyjaśnia w rozmowie z KAI Karol Wilczyński z Rady Dialogu Archidiecezji Krakowskiej.

Odnosząc się do komentarzy o braku życzliwości dla chrześcijan w krajach muzułmańskich, powiedział: „W okresie przedświątecznym byłem w Jordanii. Zapewniam, że w większości państw, w których przeważa islam, większość muzułmanów świętuje Boże Narodzenie – ustawiają choinkę, stroją ulice, odwiedzają sąsiadów chrześcijan z życzeniami… Warto też zauważyć, że są w środowiskach islamskich inicjatywy dialogiczne, np. Liga Muzułmańska w Polsce regularnie organizuje spotkania z chrześcijanami”.

- Niestety, żyjemy w epoce, gdzie wielu Polaków wierzy fake newsom. Przyczyniają się do tego też księża, którzy straszą islamem. Cieszę się z takiej inicjatywy jak Dzień Islamu w Kościele – dodaje Wilczyński.

Zapowiedział także list metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego do społeczności muzułmańskiej w Krakowie, pod tytułem „Krakowscy katolicy i muzułmanie w służbie powszechnego braterstwa”. List opublikowany zostanie w piątek.

Kontrowersje wzbudził przygotowany przez Radę Dialogu Archidiecezji Krakowskiej plakat obchodów XX Dnia Islamu w Kościele katolickim.

Na pierwszym planie widnieje rząd kolorowych meczetów, w tle zaś wieże bazyliki mariackiej i zarysy kościołów. W wydarzeniu na Facebooku zamieszczono tyko fragment grafiki, na którym widnieje zarys wież bazyliki mariackiej. U niektórych odbiorców grafika ta wzbudziła niepokój ze względu na brak krzyża na bazylice. (Warto przypomnieć, że w rzeczywistości wieże Kościoła Mariackiego zwieńczone są iglicami, krzyż natomiast umieszczony jest na szczycie prezbiterium).

- Przygotowując plakat krakowskich obchodów XX Dnia Islamu w Kościele katolickim, nie przypuszczałem, że wzbudzi tak wiele negatywnych emocji. Ubolewam nad faktem, że niewielu – czy w ogóle ktoś? – komentujących użytkowników Facebooka, weszło na stronę Rady Dialogu, by zobaczyć pełną wersję plakatu. Brak krzyża na zwieńczeniu prezbiterium Kościoła Mariackiego to moje niedopatrzenie – absolutnie nie jest to celowy zabieg. Jednak mowa nienawiści na taką skalę, z którą spotykam się po raz pierwszy w życiu, skłania mnie do głębszej refleksji nad znakiem naszego zbawienia i jego obrony przez wypowiadających się w Internecie - stwierdza w rozmowie z KAI twórca plakatu, współpracujący z Radą Dialogu Archidiecezji Krakowskiej. Jak wyjaśnia, plakat jako forma artystyczna wykorzystuje całą paletę środków. Zwraca uwagę, że różnorodność kolorystyczna meczetów wskazywać ma min. na różnorodność samego islamu.

Autor zapowiada też, że w najbliższych dniach na stronie Rady Dialogu ukaże się opis plakatu.

Krakowskie obchody Dnia Islamu odbędą się w budynku Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie przy ul. Franciszkańskiej 1 (s. 040 – parter) o godz. 17.00. W punktach programu zaplanowano: Zawiązanie wspólnoty, Muzyka orientu, Orędzie Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, Wykład dra hab. Marcina Rzepki, Modlitwa, Lektura Biblii, Lektura Koranu, Spotkanie w Instytucie Teologii Fundamentalnej, Ekumenii i Dialogu UPJPII.

CZYTAJ DALEJ

Akcja i pasja

2020-01-23 11:05

[ TEMATY ]

Akcja Katolicka

bp Antoni Długosz

Rycerze Kolumba

akcja

rycerze

Beata Pieczykura/Niedziela

„Akcja Katolicka jest tam, gdzie jest pasja! Projekt życia, jaki obieramy w AK, musi być konkretny, musi być przejrzysty. Muszę wierzyć, że mogę zrobić coś konkretnego, coś prawdziwego. Trzeba więcej Akcji Katolickiej. Trzeba wyostrzyć wzrok i widzieć znaki. Akcja Katolicka to pasja dla Chrystusa i dla ludzi”.

Te słowa papieża Franciszka jako zadanie przypomniał ks. Radosław Rychlik, asystent diecezjalny Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej podczas spotkania opłatkowego zorganizowanego przez Zarząd DIAK, które odbyło się 22 stycznia w gościnnej parafii pw. św. Wojciecha w Częstochowie. Z tej okazji Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Antoni Długosz. Podkreślił w niej, że misją AK jest przemiana każdej parafii.

– Macie wyjątkową rolę do spełnienia. Waszym zadaniem jest troska o dzieci i młodzież. Macie zatroszczyć się o to, aby nie było ludzi osamotnionych w parafii, o wieź młodych z parafią – powiedział ks. biskup i zaproponował, aby przy parafiach powstawały koła zainteresowań dla młodych, np. sportowe, muzyczne, języków obcych, komputerowe, charytatywne.

W spotkaniu uczestniczyło 140 osób z 29 POAK oraz Rycerze Kolumba z parafii św. Wojciecha.

Oddział z tej wspólnoty zaangażował się w organizację spotkania. Dlaczego warto działać, wyjaśnia p. Janina z parafii św. Wojciecha: – Jeżeli Boga się kocha, to praca dla drugiego człowieka jest bliskością Boga. Dlatego Akcja Katolicka służy ludziom, pokazuje, jak zaangażować się w życie Kościoła, kieruje się Bożą miłością, np. przygotowuje paczki dla biednych czy poczęstunek z racji Światowego Dnia Chorego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję