Reklama

Święci i błogosławieni

Św. Roch - patron od chorób zakaźnych

[ TEMATY ]

święty

Julia A. Lewandowska

Obraz św. Rocha Wyznawcy

Obraz św. Rocha Wyznawcy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rębielice Królewskie to największa miejscowość gminy Popów w powiecie kłobuckim, położona nad rzeką Górnianką (dopływ Liswarty) w obrębie Wyżyny Krakowsko-Wieluńskiej. To tutaj od wieków czczony jest św. Roch, patron od chorób zakaźnych. Wiele ciekawostek historycznych na temat miejscowości podaje znany dziejopisarz Jan Długosz, proboszcz parafii w Kłobucku, do której należały Rębielice.

Obraz św. Rocha znajdujący się w nawie kościoła jest zagadkowy, ponieważ został namalowany na blasze i nie wiemy, co było sukienką, czyli ubraniem, które nosił Święty. Na obrazie autor namalował go w habicie. Jak mówi biografia, św. Roch urodził się we Francji w Montpellier w XV wieku i nie był zakonnikiem, tylko człowiekiem świeckim, który chciał odbyć pielgrzymkę do Rzymu. Podczas wędrówki spotkał się z problemem dżumy na terenach Francji i we Włoszech. Zaczął opiekować się chorymi. Szedł jako pustelnik, jako żebrak, człowiek pokutnik, na pewno nie był ubrany w habit, tylko w niezbyt bogatą odzież. Obraz namalowany na blasze wskazuje, że być może naklejono na nim sukienkę. Jeżeli byłaby to sukienka drewniana, to powinna być przykręcona albo przybita, a w obrazie nie ma dziur, co sugeruje, że odzież, laska, czapka i chleb w pysku psa były przyklejone. Obraz jest namalowany przez nieznanego autora. Sądzę, że wykonał go miejscowy malarz, może z Kłobucka, bo w XIX wieku istniał w Kłobucku ośrodek malarski. Drugim takim ośrodkiem był ośrodek prowadzony przez Ojców Paulinów na Jasnej Górze. Autor obrazu miał problem z właściwym rysunkiem anatomicznym, nie zachował proporcji, głowa jest zbyt duża, zbyt małe stopy, jak u dziecka. W tle namalował skały, jakieś miasteczko. Św. Roch skończył swoją podróż pustelniczą w Wenecji i tam został posądzony o szpiegostwo. Nie był zakonnikiem, wyglądał jak włóczęga, pomagał chorym, sam nawet zachorował i cudownie wyzdrowiał. Wrócił do posługi chorym. W Wenecji oskarżono go o szpiegostwo na rzecz Francji. Został uwięziony i zmarł w więzieniu. Ale kult św. Rocha szerzył się bardzo szybko, został patronem od chorób zakaźnych, które w tamtych czasach bardzo często nawiedzały Europę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2015-08-15 22:00

Oceń: +66 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uroczystości ku czci świętego Andrzeja Boboli w Janowie Poleskim (Białoruś)

16 maja br. odbyły się uroczystości w Janowie Poleskim upamiętniające 75- rocznicę kanonizacji świętego Andrzeja Boboli. Uroczystości rozpoczęły się na miejscu schwytania świętego Andrzeja Boboli, gdzie w chwili obecnej są usytuowane krzyże pojednania: prawosławny i katolicki.
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: "Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach?"

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Bóg patrzy głębiej niż czyny. Intencje kształtują nasze relacje i wybory.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo z Jasnej Góry: "Zostałam uzdrowiona. Te kule chcę zostawić Matce Bożej". Później do kul doszła jeszcze biała laska

2026-02-27 21:12

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Matka Boża Częstochowska

świadectwo

Karol Porwich/Niedziela

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Tamtego momentu, kiedy matka ułożyła ją na torach i przywiązała do szyn, nie pamięta. Za mała była. I dobrze, że nie pamięta. Matka już nie żyje, o zmarłych źle się nie mówi, a ją przecież dróżnik znalazł. Co za szczęście, że akurat po tych torach szedł! Takie rzeczy zdarzają się tylko na filmach, czyż nie? No więc miała już swój happy end. Wychowali ją dziadkowie.

WIĘCEJ ŚWIADECTW W KSIĄŻCE: ksiegarnia.niedziela.pl. DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję