Reklama

W wolnej chwili

Futerał

To zastanawiające zjawisko. Przez większość danego nam czasu to, co w środku nas, nie nadąża za opakowaniem – za zbyt szybko zmieniającym się ciałem, aż w końcu, całkiem nieoczekiwanie...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

To zastanawiające zjawisko. Przez większość danego nam czasu to, co w środku nas, nie nadąża za opakowaniem – za zbyt szybko zmieniającym się ciałem, aż w końcu, całkiem nieoczekiwanie...

Reklama

Rodzimy się, rośniemy, dojrzewamy, z dzieci zmieniamy się w nastolatki, z nastolatków w dorosłych, z dorosłych w dojrzałych, po drodze śmigamy w górę – ku uciesze, a bywa, że i wszerz – ku rozpaczy. I nagle któregoś dnia przeistaczamy się w przejrzałych – tylko kiedy? Tylko jak? Jak, skoro w sercu, w duszy, ba, w mózgu wieczny maj? Patrzymy w lustro – a tam zmarszczki, siwizna, a może całkiem już nic na głowie, a w niej tyle, ile 40, 50, 60 lat temu. I niekoniecznie, że całkiem pusto, choć i tak bywa. No dobrze, może jesteśmy wciąż trochę dziecinnie głupi, jak kiedyś, dawno temu, bo nadal patrzymy na siebie i przed siebie z dozą młodzieńczego szaleństwa, z naiwnością, z wiarą w świat i ludzi, z apetytem na życie. Ale kto nie chciałby być tak „głupi”. Ciało, ten przydzielony nam futerał, nieubłaganie się zmienia, ale w środku jesteśmy wciąż tacy sami jak przed laty, młodzi. Najwyraźniej to, co w środku nas, przez bardzo długie lata nie nadąża za zmianami tego nabierającego patyny czasu futerału. Ten jest wiecznie o kilka długości przed nami. Jakby za nic miał nasze wciąż młodzieńczy zachwyt i tęsknotę za beztroskim życiem. Aż w końcu przychodzi ten czas: to szwankuje, tam coś kłuje, w krzyżu łupie, w kolanie strzyka, wzrok już nie ten, w pamięci coraz większe luki. – Rozpakuj walizkę, oddaj bilety na lot młodszym i ustaw się w ogonku do przychodni, zwolnij – skrzypi ochryple nadszarpnięty zębem czasu futerał. Z każdym dniem jego skrzypienie staje się głośniejsze. I nagle dochodzi do sytuacji paradoksalnej: niby wszystko po staremu – choć słowo „stare” zaczyna w naszym życiu nabierać teraz innego znaczenia. Niby proces ciągle ten sam – futerał coraz to bardziej wiekowy, coraz mocniej zużyty, a jego zawartość nieustannie młoda. Niby... Bo nagle role się odwracają. Teraz to futerał nie nadąża za swoją zawartością – durną wciąż trochę, naiwną wciąż trochę, trochę wciąż szaloną, bo ciągle przecież młodą. A on kilka długości za nią, z zadyszką, z czasem – na poważnym bezdechu. Powolutku, tup, tup, z trzeszczeniem w stawach, o laseczce, o balkoniku. Coraz mocniej poprzecierany ten futerał, oklejony taśmami, połatany, ale choć z coraz większym trudem, to grunt, że wciąż drepcze. Drepcze, bo zawartość, którą nosi we wnętrzu, nie zamierza się zatrzymać, nie chce się zmienić, nie odpuszcza. Jaka przychodnia? Jaka kanapa? Jaka zmiana planów? Jeszcze nie teraz! W myśl lekarskiej anegdoty: jeśli pacjent ma wolę życia, medycyna jest bezradna. Jeszcze nie składamy broni. Jeszcze niejedną podróż odbędziesz. Jeszcze nie czas na lamus, futerale. Jeszcze życie się do nas uśmiecha. Jeszcze szmat czasu przed nami. Najwyżej po drodze zaliczymy jakieś sanatorium, ale nie to pod kostuszą klepsydrą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szczęśliwy ten futerał, który mimo upływu czasu nosi w swym wnętrzu młodą zawartość. Ona jest motorem życia, jest jego siłą napędową. Ona go karmi i oliwi nieustanną ciekawością świata, zachwytem nad jego urodą, spotkaniami z ludźmi, w których nie widzi złych wilków, dobrą lekturą, muzyką, która koi ból, nerwy i łagodzi obyczaje, szczerą rozmową z Dawcą futerału, który zna najlepiej datę jego ważności. Ta stale pełna życia zawartość nie pozwala się rozsypać futerałowi. Strzyka? No strzyka. Wzrok nie ten? Słuch nie ten? Czasem tym lepiej; niedosłyszenie i niedowidzenie mogą być błogosławieństwem, ochroną przed złymi spojrzeniami i słowami, które ranią.

Jedyny nasz futerał. Bądźmy dla niego łaskawi. Niech spokojnie nabiera wieku – ale tego, który mierzy się szlachetnością, jak wiek starego dobrego wina – otrząsając się skrzętnie ze zrzędliwości, kwękliwości, zgorzkniałości, czarnowidztwa. To ich śmierć się czepia jak okazji do darmowej podwózki.

Taki to mój listopadowy mały traktat o radosnym przemijaniu – o tym, co nieuchronne, ale co możemy przeżyć, puszczając oko do upływającego czasu. Z najczulszą dedykacją dla futerału, który, choć może nieco już z tyłu, ale wciąż tak blisko, że jeszcze depcze mi po piętach.

2025-11-04 13:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mistrz

„Nie licz już. Ja sobie dodaję jeszcze lat… Nie licz”. Nie do końca jestem posłuszna. Uparcie odliczam kolejne lata od chwili, kiedy Cię poznałam, jedynie nie wypowiadam liczby na głos.

Ilekroć w drodze na koncerty przejeżdżaliśmy z chórem obok katedry częstochowskiej, ks. Kazimierz rzucał tradycyjnie żartobliwe: „A w tym kościele podawałem Margitę do Pierwszej Komunii św.”. Tak się ta znajomość rozpoczęła, pierwszokomunijnie, zanim bowiem mnie „podał”, ks. Kazimierz do tej Pierwszej Komunii mnie przygotował. Przekazał, co w niej najważniejsze, wszystkiego wyuczył i wymusztrował porządnie. A przy okazji wyłuskał mój muzyczny talent. W jego dziecięcej katedralnej scholi przez kilka lat piszczałam nieco jeszcze mysim głosikiem. „Musi być dobra” – usłyszała od niego moja mama, gdy przy okazji jakiejś uroczystości w katedrze wspomniała mu o moich planach studiowania na ówczesnym ATK. Dałam radę. Dostałam się i choć nie poszłam w jego ślady, bo zamiast muzykologii wybrałam psychologię, to lata studiów pamiętam głównie przez pryzmat chóru akademickiego, który prowadził i w którym byłam już całkiem konkretnym altem. Choćby same historie z tych pięciu chóralnych lat wystarczyłyby na książkę o nim, potężne tomisko. Uzbierało się tych historii, oj, uzbierało. Działo się, oj, działo. Zjechaliśmy razem kawał Europy, przekraczając każdego roku żelazną kurtynę, granicę systemów. My, młodzi, zachłystywaliśmy się tym wolnym, bogatym światem, a on cieszył się z nami, ale dbał, byśmy z tego zachłyśnięcia nie dostali zawrotu głowy, nie zgubili po drodze tego, co ważne, nie zgubili wartości. Krytycznym okiem patrzył na to, co Francja – nasza ukochana, najczęściej odwiedzana przez chór Francja – zrobiła ze swoim chrztem. „Grzmiał” nad nią jak nad fałszującym chórzystą.
CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

2026-09-23 17:14

[ TEMATY ]

Hiszpania

Adobe Stock

Poinformowała o tym diecezja Mondoñedo-Ferrol, określając zdarzenie mianem „bardzo poważnego czynu” i zaznaczając, że „stanowi on bezpośrednią zniewagę wobec Eucharystii – centrum wiary i życia Kościoła”.

Niezidentyfikowane osoby w minioną sobotę w południe weszły do ​​kościoła parafialnego pw. Najświętszego Serca Maryi w Guitiriz (Lugo), „wyrwały tabernakulum z jego miejsca, sforsowały zamek i zabrały puszkę z komunikantami. Konsekrowane hostie zostały rozrzucone na placu miejskim, natomiast srebrny kielich skradziono”. Poinformowała o tym diecezja Mondoñedo-Ferrol, określając zdarzenie mianem „bardzo poważnego czynu” i zaznaczając, że „stanowi on bezpośrednią zniewagę wobec Eucharystii – centrum wiary i życia Kościoła”.
CZYTAJ DALEJ

Trzy miesiące aresztu dla podejrzanego o zabójstwo na terenie klasztoru w Jarosławiu

2026-09-26 17:12

[ TEMATY ]

Areszt

PAP

Sąd Rejonowy w Jarosławiu aresztował na trzy miesiące 31-letniego Ihora M., podejrzanego o atak na terenie klasztoru sióstr Benedyktynek. Ze względu na stan zdrowia podejrzanego areszt ma być wykonywany w warunkach szpitalnych – poinformowała prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Sąd uwzględnił wniosek Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu i zastosował areszt do 23 grudnia 2026 r. Ihora M. nie doprowadzono na posiedzenie z uwagi na jego stan zdrowia. – W orzeczeniu sądu znajduje się wskazanie, iż ten środek w postaci tymczasowego aresztowania winien być stosowany w warunkach szpitalnych – powiedziała podczas briefingu Harasz-Wołoszyn.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję