Setki wykonawców, tysiące słuchaczy i niezliczone emocje – tak w najkrótszych słowach można opisać wydarzenie, które od lat udowadnia, że świąteczna pieśń potrafi łączyć ludzi ponad granicami, wiekiem i kulturą.
Od radości do wzruszeń
Od 15 do 18 stycznia do Będzina przyjechało ponad 1200 osób: członków zespołów i chórów, solistów i solistek. W 130 jednostkach wykonawczych zaprezentowali oni ponad 300 kolęd i pastorałek. Były wśród nich utwory dobrze znane z rodzinnych domów, ale również zupełnie nowe, autorskie aranżacje, zaskakujące świeżością i muzyczną odwagą. Mimo różnic w strojach, muzycznych brzmieniach i interpretacji wszystkich jednoczył jeden cel: jak najpiękniej opowiedzieć muzyką historię Bożego Narodzenia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Atmosfera w Hali Będzin Arena nie pozostawiała wątpliwości, że nie jest to zwykły konkurs. Publiczność doświadczała pełnego spektrum emocji: od entuzjastycznych oklasków po chwile prawdziwego wzruszenia. Najpiękniejsze świąteczne melodie w najcudowniejszych wykonaniach, poruszająca muzyka porywająca do tańca lub wywołująca łzy – wszystko to sprawiało, że każdy kolejny dzień festiwalu przynosił nowe przeżycia. A przecież artyści, którzy dotarli do finału, stanowili jedynie około dziesięciu procent wszystkich uczestników tegorocznej edycji. Wcześniej musieli przejść eliminacje organizowane w ponad 30 ośrodkach w kraju i za granicą, co najlepiej pokazuje ogromną skalę tego przedsięwzięcia.
Oceny jury
Znaczenie Festiwalu wykracza daleko poza sam wymiar artystyczny. Zwrócił na to uwagę prof. UŚ dr hab. Bartosz Listwan, przewodniczący jury, który podkreślił wyjątkowy klimat będzińskiego spotkania. – O ile wieść o Festiwalu niesie się w Polsce i na świecie i nie trudno o nim przeczytać, to oglądanie go na żywo jest ogromnym przeżyciem. To ogromne przedsięwzięcie, przed którym chylę czoła. Pochodzę z najstarszego miasta w Polsce – ze Złotoryi. Gdy w XIV wieku przez Europę przelewała się epidemia dżumy, dotknęła ona i mojego miasta. Przeżyło w nim zaledwie 7 mieszkańców. W Wigilię przyszli oni na rynek i zaczęli śpiewać kolędy. Ta tradycja, choć w dziejach historii różnie bywało, trwa do dziś. To wpisuje się w ideę tego Festiwalu – spotykajcie się, muzykujcie, (…) kontynuujcie to dzieło – powiedział profesor.
Reklama
Jury pod jego przewodnictwem miało, jak co roku, trudne zadanie. Ostatecznie w 10 kategoriach przyznano 47 wyróżnień oraz 28 nagród o łącznej wartości niemal 75 tys. zł. Najważniejsze trofeum – Grand Prix Festiwalu i nagroda w wysokości 10 tysięcy złotych, ufundowana przez prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego – trafiły do zespołu „Scholares Minores pro Musica Antiqua” z Ogniska Pracy Pozaszkolnej im. Danuty i Witolda Danielewiczów w Poniatowej. Artyści zachwycili jurorów prezentacją muzyki dawnej wykonywanej w strojach z epoki baroku, łącząc historyczną wierność z niezwykłą ekspresją sceniczną.
Powody do dumy mieli również reprezentanci diecezji sosnowieckiej. III miejsce zajęła „Mocna Trójka” z Pracowni Twórczej „Pozytywka” w Olkuszu. Wśród wyróżnionych znaleźli się także: w kategorii soliści dorośli – Marta Grzelak z Dąbrowy Górniczej, a w kategorii zespoły regionalne i folklorystyczne – zespół „Jura” z Miejskiego Ośrodka Kultury w Łazach.
Modlitwa o pokój
Jak co roku Festiwal miał również wymiar międzynarodowy. Do Będzina przyjechali wykonawcy z Litwy, Włoch i Ukrainy. Szczególnie poruszające były występy młodych artystów zza wschodniej granicy, którzy w swojej muzyce nieśli nie tylko piękno tradycji, lecz także nadzieję na pokój. – Słysząc, co śpiewacie, życzę, by na Ukrainie stało się Boże Narodzenie, żeby dokonała się przemiana i nowy czas. Jak Boże Narodzenie przyniosło odliczanie nowego czasu dla świata, tak niech Wasze śpiewanie będzie zapowiedzią nowego czasu dla Was – powiedział bp Artur Ważny, ordynariusz diecezji sosnowieckiej, wręczając ufundowaną przez siebie nagrodę Dziecięcemu Chórowi „Unison” z Muzycznej Szkoły nr 1 w Równem na Ukrainie.
Nadzieja na kolejną edycję
Niedzielny Koncert Galowy w reżyserii Dariusza Wiktorowicza był efektownym podsumowaniem całego przedsięwzięcia, zmieniającym scenę w Będzin Arenie w wielką muzyczną opowieść o radości, tradycji i wierze.
Duch Festiwalu pozostaje żywy, co oddał w swoim podsumowaniu jego dyrektor, ks. Paweł Tracz. – Festiwal, a tym bardziej kolędy i to, co wyrażają, to wszystko jest i trwa w naszych sercach. Dlatego niejednokrotnie w ciągu całego roku po cichu nucimy kolędy i się z nimi nie rozstajemy, dlatego też mamy nadzieję, że za rok znów spotkamy się w Będzinie na 33. edycji największego w Europie kolędowego święta – powiedział.
I właśnie w tej nadziei – na kolejne spotkanie, kolejne głosy i kolejne muzyczne wzruszenia – trwają organizatorzy, muzycy i widzowie.
