Piotr Pawlak to jeden z najzdolniejszych polskich pianistów. W czasie ostatniego Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina dotarł do trzeciego etapu. Niedzieli opowiada o wierze, kulisach konkursu i specyfice zawodu pianisty.
Krzysztof Tadej: W czasie transmisji telewizyjnej z Konkursu Chopinowskiego widzowie zobaczyli, że przed wyjściem na scenę przeżegnał się Pan, czyli zrobił Pan znak krzyża...
Piotr Pawlak: To było coś naturalnego. Nie wstydzę się wiary. Dla mnie jest ona bardzo ważna. Wiedziałem, że w kuluarach są kamery, ale nie miało to znaczenia. Znak krzyża lub modlitwa do Boga z prośbą o wsparcie to coś oczywistego. Zawsze czynię tak przed koncertem. W pracy pianisty, w czasie koncertów, dzieje się coś nadzwyczajnego, coś ponad to, co ludzkie. Dlatego zwracam się o wsparcie do Boga, żeby pomógł mi w sięganiu do tego, co mistyczne. W czasie Konkursu Chopinowskiego prosiłem Boga, żeby pokierował mnie dobrą ścieżką. Każdy z pianistów wychodził na scenę Filharmonii Narodowej w Warszawie jedynie na pół godziny. Od tych zaledwie 30 minut mogło zależeć kolejne kilkadziesiąt lat jego życia, to, jak potoczą się jego artystyczne losy. Dlatego prosiłem Boga, żeby mnie prowadził i żebym znalazł się w takim miejscu, jakie dla mnie przeznaczył.
Jaką muzykę lubił, jakiej słuchał św. Jan Paweł II? Słuchał kolęd, muzyki sakralnej i liturgicznej, a także klasycznej. Jego ulubionym utworem była „Barka”, często wykonywana podczas pielgrzymek do Polski. Ulubionym utworem był też „Beatus vir”
„Beatus Vir” opus 38, czyli psalm na baryton solo, chór i wielką orkiestrę, został zamówiony u Henryka Mikołaja Góreckiego jeszcze przez kard. Karola Wojtyłę dla uczczenia 900. rocznicy męczeńskiej śmierci krakowskiego biskupa Stanisława, później ogłoszonego świętym. Ale kompozytor stworzył go już po wyniesieniu Karola Wojtyły na stolicę apostolską. W rezultacie prawykonanie dzieła odbyło się w czerwcu 1979 r., podczas pierwszej pielgrzymki Papieża do Polski. Orkiestrę i Chór Filharmonii Krakowskiej poprowadził sam kompozytor.
Najgroźniejsza w polityce zagranicznej nie jest tylko zdrada, ale i ślepota. Z taką ślepotą mamy do czynienia, gdy państwo przestaje myśleć kategoriami własnego interesu i zaczyna funkcjonować jako element cudzego projektu – większego, głośniejszego, bardziej elegancko opakowanego. A co z jego zawartością?
Wystąpienia sejmowe Donalda Tuska (przed kamerami na korytarzu) i Radosława Sikorskiego (z mównicy) nie były tylko ostrą retoryką wobec USA. Były sygnałem, że znów ustawiamy się w pierwszym szeregu nie swoich wojenek. Zamiast usiąść do stołu i wykorzystać zmianę układu sił w relacji USA-UE, wolimy demonstrować moralną wyższość, a nawet wrogość wobec najważniejszego sojusznika.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.