Reklama

Zaproszenie uczniów szkół gimnazjalnych na spotkanie z Biskupem Ordynariuszem w Niedzielę Palmową 8 kwietnia A.D. 2001

+ Alojzy Orszulik
Edycja łowicka 13/2001

Drodzy Uczniowie

Dziewczęta i Chłopcy!

Zbliżają się Święta Wielkanocne. Ostatni tydzień przed Uroczystością Zmartwychwstania Pańskiego rozpocznie się niedzielą, którą nazywamy Niedzielą Palmową. W tym dniu wspominamy bowiem uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy. Witając Jezusa jako Króla i Mesjasza, mieszkańcy Jerozolimy kładli na drodze gałązki drzew palmowych, oddając Mu w ten sposób hołd i wyznając swą wiarę. W atmosferze ogólnego uniesienia mogło się wydawać, że wszyscy gotowi są przyjąć naukę Ewangelii, którą głosił Jezus i na trwałe złączyć swe życie ze Zbawicielem. Zdziwieniem więc może napawać fakt, że ci sami ludzie, którzy tak gorąco pozdrawiali wjeżdżającego do Jerozolimy Jezusa, kilka dni później stojąc na dziedzińcu pałacu Piłata krzyczeli "Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!" (J 19, 15). Czyż nie jest to gorszący przykład niegodziwej przewrotności serca i niewierności?

Łatwo jest osądzać innych. Łatwo zrzucić winę za śmierć Jezusa na mieszkających ówcześnie w Jerozolimie Izraelitów. Powinniśmy jednak pamiętać, że Pan Jezus poniósł mękę i śmierć krzyżową za grzechy nas wszystkich. Przykład przewrotnej niewierności Izraelitów jest obrazem także naszej niewierności. Czy w swoim środowisku nie spotykacie się z zachowaniem podobnym do postawy owych Izraelitów? Niektórzy dzisiejsi uczniowie Pana Jezusa chlubią się swoją pobożnością, gdy są w kościele lub na lekcji religii w szkole. Szybko zapominają o wierności, gdy przyznanie się do Wiary staje się trudne i wymaga choć odrobiny wysiłku. Jeśli gorszy nas niewierność mieszkańców Jerozolimy sami powinniśmy ugruntować i umocnić naszą wiarę, aby nie zaciągnąć winy za śmierć Jezusa i nie być przyczyną zgorszenia dla innych.

Dojrzała postawa wierności jest nie tylko wynikiem ludzkich wysiłków w walce z pokusą do grzechu, ale przede wszystkim jest skutkiem działania w ludzkiej duszy Ducha Świętego i Jego darów. Dlatego właśnie Kościół pragnie, aby wszyscy wzrastający w wierze przed przekroczeniem progu dojrzałości przyjęli sakrament bierzmowania i zostali umocnieni mocą Ducha Świętego. Do tego sakramentu przygotowujecie się poprzez trzyletnią katechizację w szkołach gimnazjalnych. Mam nadzieję, że coraz wyraźniej dostrzegacie potrzebę przyjęcia tego sakramentu i ze swej strony uczciwie przykładacie się do godnego przyjęcia tego ważnego i wielkiego daru.

Ważnym wydarzeniem w przygotowaniu do bierzmowania są nasze doroczne spotkania w Niedzielę Palmową w katedrze łowickiej. Podobnie jak owi dawni mieszkańcy Jerozolimy także i my dzisiaj wraz z całym Kościołem oddajemy hołd Jezusowi jako Królowi i Mesjaszowi. Świadomi jednak, że dzień ten przybliża nas do wspomnienia męki i śmierci Zbawiciela, spoglądając w nasze sumienia, zdajemy sobie pytanie, czy gotowi jesteśmy wytrwać przy Nim w godzinie próby. Znając własną słabość, zjednoczeni w modlitwie chcemy prosić, aby wobec coraz liczniejszych i coraz bardziej podstępnych zagrożeń wiary Bóg uchronił nas od zdrady i niewierności wobec Chrystusa i Jego Kościoła. Znakiem decyzji wytrwania w wierze i wierności będzie nasza wspólna Eucharystia, w czasie której na wezwanie Biskupa wypowiecie głośno wyznanie naszej katolickiej wiary.

Dlatego serdecznie Was proszę: Przybądźcie jak najliczniej wraz z waszymi katechetami w Niedzielę Palmową do łowickiej katedry! Przywieźcie ze sobą palmy przygotowane przez wasze wspólnoty klasowe i parafialne. Ich wielkość i piękno powinny być wyrazem waszej dumy z przynależności do Chrystusa Króla i Zbawiciela oraz do Jego Kościoła. Wasza obecność w tym dniu w katedrze niech będzie wyraźnym zewnętrznym znakiem waszego zaangażowania w przygotowanie do przyjęcia sakramentu bierzmowania - sakramentu umocnienia wiary.

Oczekując spotkania w Niedzielę Palmową pozdrawiam Was i błogosławię.

Wasz Biskup

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święto we wspólnocie domu

2019-09-18 19:55

Beata Pieczykura

– Bóg wchodzi w nasze życie w momencie chrztu, a my wchodzimy w życie Boga i dlatego mamy być świętymi. Dziś prosimy św. Stanisława Kostkę o szczególnie wstawiennictwo, żebyśmy się nie zagubili na drogach ziemskiego życia, naszej pracy, naszego wysiłku, żebyśmy się nie zniechęcili – mówił abp Wacław Depo do wychowanków, pracowników świeckich oraz sióstr obliczanek „Domu dla Chłopców” im. św. Stanisława Kostki w Częstochowie.

Beata Pieczykura/Niedziela

Specjalny Ośrodek Wychowawczy „Dom dla Chłopców” im. św. Stanisława Kostki w Częstochowie prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Wynagrodzicielek Najświętszego Oblicza 18 września świętował 10-lecie zamieszkania w nowym budynku pod przewodnictwem abp. Wacława Depo. Z tej okazji Metropolita częstochowski celebrował Mszę św. oraz wygłosił homilię.

Zobacz zdjęcia: Święto we wspólnocie domu

– Wszyscy tworzymy wspólny dom, kiedy są uroczystości i wtedy jest szara codzienność. Życzmy sobie nawzajem pięknych dni, radości i życzliwości, a wówczas kiedy nieco trudniej, żeby zawsze byli obok nas serdeczni, dobry i kochający ludzie – powiedziała s. Małgorzata Pintele, dyrektor ośrodka, do licznie zgromadzonych. Tego dnia tytułem Honorowy Przyjaciel Domu zostały uhonorowane s. Honorata Jaworska, która była odpowiedzialna za budowę nowego domu, oraz s. Łucja Niewińska, długoletnia dyrektorka „Domu”. Wyróżnienie jest przyznawane przez funkcjonującą od 4 lat w „Domu dla Chłopców”  Kapitułę Bonnum. Otrzymują je osoby szczególnie ważne dla ośrodka.

Dzieje ośrodka, powstałego w 1901 r., wpisały się w historię Polski. Na początku siostry obliczanki prowadziły ochronkę dla dzieci, potem przedszkole, a czasie wojny przyjmowały sieroty – ofiary wojny. Od 1 czerwca 1990 r. Zgromadzenie otrzymało osobowość prawną nad prowadzonym dziełem. Odtąd też otrzymało nazwę zakład wychowawczy. 12 października 1992 r. odbyła się uroczystość nadania imienia. Od tego dnia zakład przyjął nazwę Specjalny Ośrodek Wychowawczy „Dom dla Chłopców” im. św. Stanisława Kostki. Czas minia i zmienia się, ale potrzeby dzieci pozostają te same. Niezmiennie pragną one miłości, troski, poczucia bezpieczeństwa, pomocy ze strony rodziców i wychowawców. Dlatego przez te wszystkie lata pracy siostry tworzyły rodzinną atmosferę ciepła, radości i miłości. To wszystko po co, aby podopieczni żyli i wychowywali się w atmosferze najbardziej podobnej do tej panującej w domu rodzinnym. Tak pozostało do dziś. Obecnie w „Domu” przebywa 60 osób z wieloma niepełnosprawnościami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem